Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moje doświadczenia z kobietami

14 posts / 0 new
Ostatni
kamil34
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-09-26
Punkty pomocy: 4
Moje doświadczenia z kobietami

Postanowiłem temat założyć tutaj, gdyż ten post będzie raczej opisem moich sytuacji w życiu. Przepraszam za obszerność i dziękuję z góry każdemu, kto przeczyta wszystko i dokona "analizy", na której mi najbardziej zależy. Staram się napisać to jak najobiektywniej i najszczerzej. Jeśli nie masz ochoty mnie jakoś poznawać i analizować zachowania, przejdź do innego tematu. Dzięki.

Mam 20 lat, bardzo dobrze płatną pracę i niebawem zaczynam studia zaoczne.

Jestem typem człowieka neutralnym, staram się być zawsze bezstronny, wysłuchiwać ludzi, pomagać czasem innym (bez wykorzystywania oczywiście). Pochodzę z raczej wielodzietnej rodziny, więc stąd też myślę mam dość dobrą umiejętność dogadywania się, jak sądzę. Swego czasu miałem dużo kontaktu z nieznajomymi (dawne dorabianie) i wiele osób (najczęściej średniego wieku) twierdziło po rozmowie ze mną, że ogólnie robię wrażenie. Nie chcę wyjść na narcyza, staram się być obiektywny i też zawsze przyjmuję krytykę. Staram się też nie być jakąś "ciotą", jeśli chodzi o laski, ale chyba za dużo gadam, a za mało robię (pewność siebie).

Moje doświadczenia z dziewczynami (jako girlfriend Wink) są zerowe. Nigdy nie miałem dziewczyny. Nie mam pojęcia dlaczego, ale myślę, że wcześniej takiego aż "parcia" nie miałem, ponadto sytuacja w domu nie jest najlepsza, jeśli chodzi o zapraszanie gości (zawsze mnie to wkurzało). Mimo tego spotkałem się czasem z jakąś dobrą koleżanką (było kilka w ciągu ostatnich lat) na dłuższy spacer pogadać o różnych pierdołach. Z jedną koleżanką spotykałem się prawie pół roku, był to mój chyba jeden z najlepszych czasów w życiu - spacer z nią i już mi więcej nic nie było trzeba, ona też wyglądała na szczęśliwą. Niestety, nie wyszło.

Zostałem wychowany, jak już mówiłem, w rodzinie raczej wielodzietnej, miałem też trochę niemiłych wspomnień (nie są tragiczne, ale jakieś są). Ponadto moja matka jest bardzo wierząca. Myślę, że to też znacząco wpłynęło. Koleżanka, którą wspomniałem w poprzednim akapicie, była innej wiary, co automatycznie tworzyło mi "blokadę", że nic z tego nigdy nie będzie, bo "co rodzina pomyśli, nie ma to opcji bytu, albo ona albo rodzina". Myślę również, że to z tego powodu, że była innej wiary i miała wiele zasad, to też mi się to podobało, bo sam takie miałem - ogólnie mieliśmy bardzo zbliżony światopogląd.

Zawsze miałem myślenie typu "nie być jak wszyscy". Między innymi chodzi mi tu też o związki. Nigdy nie pochwalałem idei ciągłego "przebierania" w dziewczynach. Po prostu sądziłem, że to jest pewne "błędne koło" - facet się przyzwyczai i później żadną się nie zadowoli na resztę życia. Miałem nadzieję, że spotkam ze dwie, ew. trzy i któryś z tych związków zostanie na zawsze. Wiem, że życie łatwe nie jest, związki też nie, więc miałem też świadomość, że takie proste to nie będzie. Zawsze miałem w głowie jakieś idee, zasady, których się trzymałem. Do tej pory mam, jednak wiele zasad już skreśliłem, gdyż straciłem nadzieje w kobiety.

Opiszę teraz spotkania z dziewczynami, z którymi umówiłem się przez internet, posortowane chronologicznie.

1. Poznałem ją, czytając jej bloga, ona nie wiedziała jak wyglądam. Umówieni dosłownie po ok 10 komentarzach (mile pisałem). Była śliczna, ale na spotkaniu wydawała się trochę "pyskata", mówiła ilu przyjaciół ona to nie ma itd. Na koniec zj$bałem w ten sposób, że dobiła mnie tekstem typu "Rękę mi podajesz na pożegnanie?". Tak, słabo to rozegrałem, ale nigdy nie byłem pewien siebie specjalnie (uważam się raczej za dość przeciętnego gościa, jeśli chodzi o wygląd, ale słyszałem kilka razy teksty, że wyglądam nieźle, nie wiem czy prawda).

2. Poznałem przez znaną stronę, pisaliśmy ponad tydzień, może dwa, wymiana wielu zdjęć była. Dziewczyna od początku podejście "jesteś spoko, ale po ostatnim niczego poważnego nie szukam". Spotkaliśmy się, pierwsze kilka minut spaceru strasznie zestresowany. Ogólnie bez rewelacji spotkanie, ale miało tak być, że pierwsze będzie zwyczajne, a drugie "mega". Ostatecznie nie spodobała mi się za bardzo, ja jej chyba też i tak wyszło, że do siebie przestaliśmy pisać prawie od czasu spotkania.

3. Poznałem przez znaną stronę, pisaliśmy/rozmawialiśmy przez telefon ponad dwa tygodnie. Wymiana zdjęć była duża, dziewczyna z wyglądu dla mnie idealna. Spotkaliśmy się i pierwszy raz dotrwałem do etapu trzymania się za rękę i przytulania (wieczorowa pora chyba zrobiła też swoje). Na końcu spotkania, żegnając się, chciałem ją pocałować, ale w zasadzie nie wiem, co źle zrobiłem (za duży dystans?), w każdym bądź razie chyba pocałowałem ją w policzek. Na dzień następny wspomniała przez telefon, że mogłem ją pocałować. Dziewczyna z charakteru nie była podobna specjalnie do mnie (często krytykowała innych, prawie obgadywała), ale jakoś się dogadywaliśmy. Parę dni po spotkaniu nagle zachorowała i prawie przestawała się odzywać, później jak "trochę wyzdrowiała" atmosfera była dziwna: pisała, że się średnio czuje ogólnie, a potem napisała, że nie jest w stanie wchodzić jeszcze w coś poważnego, bo były (znacznie starszy od niej i ode mnie, namawiał ją do seksu i dlatego podobno zerwali) jej się przypominał, pisała "daj mi czas", ostatecznie przerwał się kontakt.

4. Poznałem przez znaną stronę, wymiana zdjęć bez twarzy, mieszkała znacznie dalej ode mnie (planowałem przyjechać w następnym roku), pisaliśmy prawie pół roku. Trochę inny typ człowieka, co zwątpił we wszystko i się zmienił. Ona mnie najbardziej dobiła. Z charakteru była podobna do mnie (raczej introwertyczka), rozmawiać można było o wszystkim (tematy "ciekawsze" od dłuższego czasu poruszam, żeby nie być poważnym ciągle Tongue). Miała problem z pewnym dawnym kolegą/przyjacielem, w którym się zakochała, ale on nie odwzajemniał jej uczuć i zdecydowanie jej pisał, że nie jest zainteresowany nią (i też czasu nie znajdował dla niej itd., totalna olewka), ona przestała z nim pisać (myśleć pewnie nie). Pewnego razu zaprosiła kolegów do siebie do mieszkania, bo miała okazję, a niedługo studia to chciała sobie pogadać kulturalnie, pijąc niewiele. Okazało się, że z kolegami przyszedł jej dawny kolega/przyjaciel (który po jej opisach nie był jakimś "samcem alfa", ale miał podobne zainteresowania), który - jak to mówiła - przyparł ją do ściany, wsadził język w jej usta, rozerwał rajstopy, dotykając ją, a rano zastanawiała się czy do czegoś doszło (później stwierdzała, że na pewno nie). Na początku nie mogłem uwierzyć, bo jej pomagałem z uporaniem się z tym gościem i poskutkowało, ale wystarczył jej jakiś tam drink (szybko się upija) i gość miał dostęp do jej majtek. W tym momencie, jak to przeczytałem, co napisała (nie wiem czemu, bo nigdy jej nawet na oczy nie widziałem, ale w sumie prawie pół roku pisaliśmy, nie że codziennie, ale przed czasem tej akcji codziennie od dłuższego czasu), przestało mi się chcieć żyć, myśląc, na co jest w stanie pozwolić dziewczyna i poszedłem się upić z kolegami. Dziewczyna była fajna, mądra, widziałem nadzieje i się totalnie zawiodłem. Później pisała, że nie żałuje tego i że chętnie by to powtórzyła i zrobiła nawet coś więcej, nie będąc z nim ani nic. Pisała też coś w stylu "ile można czekać na księcia z bajki jak coś samo do mnie przychodzi". Już razem ze sobą nie piszemy. Zabolało mnie to najbardziej chyba ze wszystkich, bo wydawała się być mega spoko, równie dobrze jak fajna dziewczyna, którą się widzi na ulicy, a tu tak się łatwo dała. Przestałem przez nią totalnie wierzyć w kobiety mimo, że wiem, że każda jest inna. O Waszą opinię na temat jej najbardziej mi zależy, bo nie wiem czy to normalne.

Obecnie jestem totalnie w rozterce. Wychodzi na to, że trzeba cały czas przebierać i jakoś specjalnie nie szanować kobiet (chciałem uniknąć tego zachowania). Prosiłbym o komentarze do mojej historii, moich i ich zachowań, moich idei, charakteru. Będę bardzo wdzięczny.

Jeśli przeczytałeś całość, też dzięki! Laughing out loud

mr_Motaba
Portret użytkownika mr_Motaba
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: DW/WZ/LU

Dołączył: 2013-01-18
Punkty pomocy: 296

W tym wszystkim popełniłeś jeden błąd. Wszystkie dziewczyny poznałeś przez internet.
Mam kumpla, który całymi wieczorami przesiaduje na znanych portalach i pisze z różnymi dziewczynkami ślepo wierząc, że znajdzie tam tą jedyną. Za nic nie przemawiają do niego argumenty, że większość tych kobiet siedzących po drugiej stronie monitora to głupie cipy, które dowartośiowują się każdym komentarzem/oceną pod zdjęciem. Byłem świadkiem jak nieraz umawiał się z tymi "kobietami" na randki i jak zwykle nic z tego nie wychodziło. Nie polecam takich internetowych znajomości bo tylko się zawiedziesz i stracisz masę czasu. Wyjdź do ludzi na ulicę jak jesteś taki pewny siebie i nie boisz się rozmawiać z nieznajomymi.

Pozdrawiam

Kalili
Portret użytkownika Kalili
Nieobecny
Powiedzcie, jakie ja mam mieć fantazje erotyczne...
Wiek: 24
Miejscowość: Sydney

Dołączył: 2013-01-28
Punkty pomocy: 110

Wystarczy wyjść z domu i tam poznawać dziewczyny, łapać doświadczenie i wtedy sie dzielić tutaj. Komputer i te strony juz zostaw.

Uśmiechaj sie.

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 133

Dokładnie tak jak Kalili napisał. Komputer zostaw do stosowania przemocy fizycznej na ręce w potrzebie, a tak to rusz dupę na miasto i poznawaj nowych ludzi i się baw. Jeżeli masz dobrze płatną pracę wypierdzielaj z domu na własny kwadrat. Buduj własny świat i żyj według własnych zasad i w zgodzie z samym sobą, a poznawanie ludzi przez internet pozostaw tym, którzy nie mają odwagi podejść na ulicy do fajnej dziewczyny i zagadać.

A tak swoją drogą, to kto w tym internecie siedzi? Ludzi, którzy się boją. Warto takich poznawać?

Rise
Portret użytkownika Rise
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: P

Dołączył: 2010-12-08
Punkty pomocy: 717

"że trzeba cały czas przebierać i jakoś specjalnie nie szanować kobiet"

ALeż gówno prawda autorze Smile.

Wg. mnie należy szanować te wartościowe kobiety, na te niewartościowe po prostu czasu nie tracić. Nie wpadaj w iluzje, które popsują Twój charakter - bo np. zauważysz że kolega rzuca chamskie teksty do dziewczyn i lecą na niego - i sam zaczniesz to stosować. Każdy jest inny - Ty bądź sobą!

Poznawanie kobiet przez neta jest słabe moim zdaniem.. To co pisze kolega Motaba to raz, a 2 że ciężko tam spotkać ciekawe kobiety - większość albo zepsuta przez poprzednie związki, pozamykana, albo z nadymanym EGO. Nikły procent tych normalnych ,które rejestrują się z ciekawości i żeby poznać normalnego faceta i same są normalne.

Wyjdź do ludzi, organizuj imprezy, wyjścia wspólne do pubu, na pewno masz znajomych - bądź towarzyski, nawet kolegę weź i idźcie do klubu jakiegoś, może studenckiego. Chodź na domówki - tam są najlepsze okazje do poznania fajnych dziewczyn.

Ewentualnie możesz na mieście też poznawać w parku, bibliotekach itp, zależy co Cie interesuje.

Co do tych spotkań Twoich - trochę za ciepłym i miłym kolesiem byłeś wg. mnie. Musisz delikatnie dążyć do zbliżenia przez dotyk. Jeżeli tylko z nimi rozmawiałeś no to to prawdzi w stronę: nudnego kolesia.. no niestety

Nie zrażaj się, tylko idź naprzód!

Wiarus
Portret użytkownika Wiarus
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wielkopolska

Dołączył: 2012-11-16
Punkty pomocy: 1193

"Obecnie jestem totalnie w rozterce."

Tak ? A ja znałem kobietę, która do swojego syna na pytanie "mamo chce mi się pić" potrafiła odpowiedzieć "synku nadstaw się to Ci się odleję". I to jeszcze nic - absolutny pikuś przy tym do czego ta kobieta była zdolna. Na przykład potrafiła z gołą pizdą po mieszkaniu chodzić i nie ważne, że mógł to widzieć jej syn. Potrafiła zrobić ci loda publicznie (tzn. w przebieralni za kotarą) bo ją to rajcowało i musiałeś ją uspokajać. Nie uwierzył być do czego te "piękne anielskie stworzenia" są zdolne. Skończ z tą iluzją bo krzywdę sobie zrobisz. Baby mają o WIELE więcej diabła za skórą aniżeli byłbyś w stanie zakładać.

Wiesz co masz zrobić ? Zawsze być sobą. Trzymaj mocno ramę swoich zasad i NIGDY ich nie łam dla żadnej dupy. Ten swój mocno zawirusowany system iluzji musisz odinstalować i to szybko.

Stary Cap
Portret użytkownika Stary Cap
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 51
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-12-14
Punkty pomocy: 131

Popróbuj z kobietami z wyższej półki niż najniższa.

Rise
Portret użytkownika Rise
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: P

Dołączył: 2010-12-08
Punkty pomocy: 717

może najpierw niech z jaką kolwiek popróbuje.

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Mlody zamiast analizowac i rozkladac na czynniki pierwsze kazde pierdniecie jakiejs kolezanki zwyczajnie wino kup, umow sie na ogladanie nocnego nieba i pchaj sie do majtek bez ceregieli. Zwyczajnie i bez rozkmin, analiz i zapamietywania. One tez maja po to zeby tego uzywac.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

kamil34
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-09-26
Punkty pomocy: 4

Dzięki wszystkim za odpowiedzi! Wszystkie przeczytałem i biorę pod uwagę. Iluzje już odrzucam, choć powiem szczerze, że jeszcze pewne lekkie załamanie jest, ale już żyję jak dawniej. Smile

Myślę, że u mnie największy problem polega na zainicjowaniu kontaktu fizycznego z dziewczyną. Jakoś tak najprostszy kontakt już mnie jakoś stresuje. Jak to zwalczyć? Na ostatniej randce jakoś trochę to poszło (mimo porażki z pocałunkiem na końcu), ale wydaję mi się, że też w pewnym momencie lekko gdzieś tam stresik był. Nawet z dawną koleżanką jakoś tak ciężko mi samemu się przywitać/pożegnać np. przytuleniem. Nigdy specjalnie tego nie praktykowałem, więc stąd też może taki lęk, nie wiem. Kwestie witania i żegnania na pierwszych i kolejnych spotkaniach wciąż są dla mnie rzeczą niewiadomą do końca i trudną do przełamania.

Za tydzień jakoś spotykam się pierwszy raz z dziewczyną (poznaną przez internet, ale już znacznie wcześniej, myślę po waszych radach, że to ostatnia tego typu znajomość). Najpierw jakiś spacer, a później wizyta w mojej pustym domu (akurat tak wyszło) i jakiś film etc. Zgodziła się, mimo że to pierwsze spotkanie, temat masażu (Tongue), który "delikatnie" poruszyłem też zaakceptowała spokojnie, dziewczyna faceta nigdy nie miała. Raz/dwa się zdarzyło popisać hardcore'owo i nierzadko pisaliśmy tak bardziej zmysłowo i "pociągająco". Dziewczyna dość mądra i ładna. Może spokojnie spędzić czas jak z koleżanką, a potem na następnym spotkaniu działać od razu? Jak radzicie to rozegrać? Szczerze powiedziawszy mam już podejście wyjebania (po ostatnich przeżyciach napisałem jej też w pewnym momencie szczerze, że nie wierzę, że związek jakiś w takim wieku może się przerodzić w coś na lata i że jestem sceptyczny, ale też nie mówiłem od razu, że nie jest możliwe), ale najbardziej obawiam się podjęcia kroków do tego kontaktu fizycznego - gdyby sytuacja była banalna (np. podczas filmu zacznie być bardzo smutna), to nie byłoby problemu, ale tak to mam jakiś stres (np. przy spacerze zwykłym).

Dzięki jeszcze raz!!!

PS: Nie spodziewałem się, że tyle osób przeczyta Smile