Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moja historia-potrzebuje waszej rady

8 posts / 0 new
Ostatni
tomek_jan
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-29
Punkty pomocy: 17
Moja historia-potrzebuje waszej rady

Witam was,

Prosze Was abyscie poswiecil mi kilka minut swojego czasu:

Zaczne może od najważniejszego punktu: po 3 latach zakończył się mój związek z dziewczyna. Zwiazek, do którego doszlo dzieki tym materiałom.
Spędziliśmy ze soba 2 piekne lata. Nie mieszkaliśmy wówczas razem ale widywaliśmy się 3-5x w tygodniu. Okazywala mi olbrzymie zainteresowanie. Byłem jej, jak ona to nazywala, wymarzonym mezczyzna. Czulem bardzo mocno, ze mnie kocha a ja kochalem ja.

Po 2 latach musialem zmienic prace (z szefem się nie układało). Jestem lekarzem pracującym w Niemczech. Moja była dziewczyna jest Niemka, pielegniarka. Ponieważ mnie kochala, razem ze mna przeprowadzila się do miasteczka ok.. 80km oddalonego od poprzedniego miejsca pracy. Nie szukalem pracy w innych, dalej oddalonych miastach, ponieważ ona chciala zostac blisko swojej rodziny. Postanowiliśmy również zamieszkac razem.

Od początku jednak nie podobalo się jej w tym miescie. Mnie z reszta tez, ale miałem pewna, dobra i dobrze platna prace. Miasto jest ogolnie malo atrakcyjne, nie ma tu nawet kina.
Wieksze miasta, w których moznaby się rozerwac, sa oddalon co najmniej 50km.

Przez pierwsze miesiące okazalo się, ze mojej dziewczynie powodzilo się coraz lepiej w pracy. Jednak w sferze prywatnej przygnębiał ja brak koleżanek, których miala w poprzednim miejscu pracy az nadmiar. Ja nigdy nie miałem przyjaciol.
Dopiero dzieki materiałom na tej stronie, zacząłem przez pewien czas być bardziej otwartym dla obcych ludzi. Szybko zaczely się mna interesowac kobiety i wszedłem w związek z dziewczyna, o której pisze. Jednak gdy zawaralem związek, stopnioweo na nowo się zamykałem dla nowych znajomości, m.in. również dlatego, ze moja dziewczyna była bardzo zazdrosna.

Aby umilic swojej dziewczynie czas, kupilem jej konia. Jezdzenie konno jest jej wielka pasja. Wydalem na to 7500 Euro. Oficjalnie (na papierze) jest to mój Kon ale ja tego sportu nie uprawiam. Stadnina koni znajduje się 50km od naszego miejsca zamieszkania, w związku z czym ona 2-3x w tygodniu wyjeżdżała do konia, czasami wracając do naszego mieszkania dopiero nastepnego dnia (nocowala u swoich rodzicow w domu). Na początku nie przeszkadzalo mi to. Myślałem nawet, ze to dobrze-wkoncu każdy mial troche czasu dla siebie.
Zauważyłem jednak, ze coraz mniej spędzaliśmy ze soba czas. Często wyjeżdżała również w weekendy do konia, rodzicow i koleżanek. Spotykaliśmy się wówczas w niedziele u jej rodzicow. W dniach, kiedy ona nie wyjeżdżała, oglądaliśmy razem telewizje albo wyjeżdżaliśmy do restauracji (za co również ja placilem, co w Niemczech nie jest oczywiste).
Wspominam o placeniu, bo byłem w tym związku tym który o wiele wiecej finansowal.

W ten sposób mijaly miesiące. Jak już wspomniałem, nie mam tu przyjaciol ani rodziny. Zawsze po pracy wracałem na naszego wspolnego mieszkania. Wiem, ze w ten sposób z pewnością nie stanowiłem dla niej wyzwania ale po 3 latach już sporo zapomniałem twoich lekcji i nie wcielałem ich w zycie. Bycie wyzwaniem było dla mnie tez znacznie trudniejsze, od kiedy zamieszkaliśmy razem.

Przyszedł czas na Urlop. Wyjechaliśmy do Meksyku. Ponieważ moja dziewczyna nie miala wystarczająco duzo pieniędzy, ja przejalem wszystkie koszty (w sumie 5500 Euro) na 2 tygodnie. Urlop był koszmarny. Tym razem jednak, ja byłem temu winny. Musze dodac, ze moja była dziewczyna zawsze miala dyskretna nadwage. Absolutnie nie była gruba. Miala tylko zawiazki tluszczu na brzuchu i grubsze uda, niestety z mocnym cellulitem. Często jej proponowałem, żeby uczęszczała ze mna na silownie. Sam chodze ćwiczyć 2-3x w tygodniu i mam, jak mysle, ladna i umiesniona (nie przesadnie) sylwetke.
Podczas urlopu przeszkadzalo mi to, ze widzialem sporo pieknych dziewczyn w bikini, wytrenowanych, z brzydalami u swojego boku, podczas kiedy moja dziewczyna była wprawdzie bardzo ladna na twarzy ale figura nie była w moich oczach taka, jaka bym chciał. Powiedziałem jej o tym wprost, zreszta nie pierwszy raz.. Z jakiegos powodu przeszkadzalo mi to na tyle, ze przez 2 tygodnie nie potrafiłem uprawiac z nia sexu. Na jej pytanie czy ja kocham, odpowiedziałem: „mysle, ze tak”. Zabolało ja to bardzo.
Wiem, ze to bydlęce zachowanie. Bardzo tego żałowałem. Pozniej przepraszałem ja za to wiele razy. Sam nie wiem, co wywołało we mnie az taka bestie.
Z pewnością od dłuższego czasu nie byłem juz szczesliwy. Mialo to wowczas z pewnoscia wpływ na moje zachowanie. Czulem jak gdybam poza praca nie miał w zyciu niczego.
Mojej dziewczyny albo nie było w domu, bo wyjeżdżała do konia/koleżanek albo, kiedy była w domu, spędzaliśmy czas w nudzie. Sama nigdy nie wychodzila z inicjatywa aby się wyrwac z domu. Ja czasami próbowałem ja zabrac do kina albo wyjechac do większego miasta ale ona w większości przypadkow twierdzila, ze jest zmeczona i woli zostac w domu albo isc do restauracji. Sam, poza praca, serialami/filmami na komputerze i wychodzeniem na silownie 2-3x w tygodniu nie miałem zadnych innych zajec. Pracuje bardzo duzo-zwykle wracam dopiero kolo 17-18 a wychodze o 6:45. Do tego dochodzi 12-14 dyzurow w miesiącu.

Wkoncu, po powrocie z Meksyku zauważyłem ze moja dziewczyna była coraz rzadziej w domu. Zacząłem z nia o tym rozmawiac. Mowilem ze w ciagu tygodnia ale również w weekend, kiedy mam dyżur, nie mam z tym problemu, ze jej nie ma ale kiedy mam wolne, przede wszystkim w weekendy, chciałbym spędzić z nia czas. Jednak nic się nie zmienilo. Nawet w moje wolne weekendy planowala wieczory z koleżankami, do których również wyjeżdżała do oddalonej o 50km miejscowości. Na noc nie wracala-spala u rodzicow. Mówiła ze może spędzić ze mna czas w ciagu dnia. Przszkadzalo mi to bardzo.
Od czasu Meksyku ona również nie wychodzila z inicjatywa do uprawiania sexu. Usprawiedliwiala się, ze uwazam iż nie jest atrakcyjna i podawala to za glowny powod braku dazenia do sexu. Zapewniałem ja, ze mi się podobala ale zawsze podkreslamem, ze moglaby poprzez trening poprawic swój wyglad w paru miejscach, tym bardziej ze sama się skarżyła ze się jej nie podobaja.

Wkoncu byłem na tyle nieszczęśliwy i samotny, ze zaczalem się zastanawiac, czy ten związek ma mogole jeszcze sens. Po paru tygodniach, ranem powiedzailem jej, ze chce się rozstac z nia. Płakała i pytala, czy rzeczywiście jestem tego pewny.
Powiedziałem jej, co mi w naszym związku przeszkadza. Zapytałem co dla niej jest wazniesze: kon i koleżanki czy ja (przy czym wczesniej podkreślałem, ze nie wymagam od niej aby zupełnie z nich zrezygnowala), na co odpowiedziala:
„koleżanki znam od kiedy jestem mala dziewczynka i one zawsze ze mna zostana a facet dzisiaj jest a jutro go nie ma.”
Na to odpowiedziałem, ze w takim razie powinna jechac do swoich koleżanek i oposcilem mieszkanie. Kiedy wróciłem, jej już nie było.

Po paru dniach (przez ten okres nie przyjezdzala do naszego mieszkania) w niedziele odezwala się z zapytaniem czy może do mnie przyjechac. Mnie nie było (byłem sam w kinie) wiec odpowiedzialem ze może przyjechac ale mnie nie ma do 23. Odpowiedzi na tego smsa nie uzyskałem. Mijaly kolejny dni w ktorych ona ani się nie odezwala ani tez nie przyjezdzala. Wkoncu po ok. tygodniu napisala ze mnie kocha, ze się zmiani i ze jestem dla niej najwazniejsza osoba. Opdowiedzialem, ze w takim razie daje jej jeszcze szanse.
Nastepnego dnia po pracy miałem nadzieje, ze będzie na mnie czekala w mieszkaniu. Pomyliłem się. Zadzwonilem do niej wściekły i dowiedziałem się, ze jest u konia. Usprawiedliwiala się, ze kon jest chory a pyzatym musiala pomoc babci. Powiedziałem, ze wszystko potrafiłbym zrozumiec ale oczekiwałbym przynajmniej telefonu albo smsa, tym bardziej ze wiedziała ze od tego zalezala przyszłość naszego związku. Rzuciłem jej słuchawkę mówiąc ze mnie oklamala i ze jej tak naprawde wcale na zwiazku nie zalezy (przynajmniej takie miałem wówczas odczucie, bo sam, gdyby mnie na kims bardzo zależało, czekałbym aby z ta osoba porozmawiac i udowodnic jej jak bardzo mi zalezy).

Po tym nadeszly kolejne 2 tyg. bez kontaktu. Przez caly ten okres moja dziewczyna nie przyjeżdżała do domu. Wkoncu poprosiłem ja o rozmowe. Zaproponowałem abysmy o wszystkim spokojnie porozmawiali. Ustalillismy (była to moja propozycja) żebyśmy się 4 tygodnie nie kontaktowali i się zastanowili czy ratowac ten związek czy nie (w tym okresie miałem na 2 tygodnie jechac tez do rodziny, która mieszka na stale w Polsce). Po 2 tygodniach, 2 dni przed moim 2-tygodniowym urlopem w Polsce, otrzymalem smsa z zapytaniem czy możemy porozmawiac. Zgodziłem się na spotkanie. Powiedziala ze mnie kocha, w co nie do konca moglem uwierzyc. Tłumaczyłem jej, ze moim zdaniem, jeśli by mnie naprawde kochala, to przyjechalaby do mnie już wczesniej i szukala rozwiązania a nie wysyłała od czasu do czasu smsa. Sama się przyznala, ze jej uczucia nie sa już takie jakie mocne jak kiedys były. Ja również wyznajmilem jej, ze nadal ja kocham i ze zgadzam się abyśmy podjeli jeszcze jedna probe bycia ze soba. Jednak kiedy się całowaliśmy, kiedy leżała w moich ramionach, czulem ze cos jest „nie tak”. Zapytałem czy wszystko jest w porządku na co odpowiedziala, ze „nie wie czy ta milosc wystarczay aby prowadzic związek „ (nie wiem czy tu miala na mysli swoje uczucia czy to, ze mamy malo wspolnych zainteresowan). Tego wieczoru również nie doszlo do sexu, mimo ze przynajmniej ja tego chciałem. Mówiła, ze ma miesiączkę i ze boli ja glowa. Nastepnego dnia poszlismy do pracy. Miałem nadzieje, ze dzien przed moim wyjazdem do Polski ona przyjedzie do naszego mieszkania i spedzi kolejna noc u mnie. Nie przyjechala.
Mówiła pozniej, ze jest zmeczona po pracy i nie wiedziała czy może do mnie przyjechac. Chciałem isc tego wieczoru wczesnie spac, kolo 20, bo nastepnego dnia miałem wyjechac o 4 rano.
Oczywiście była to dla mnie dalsza oznaka braku zainteresowania/wymowka. Przez kolejne 2 tygodnie nie mielismy kontaktu ze soba poza jednym smsem, w którym mi oznajmila, ze w pracy kraza plotki, ze przespałem się z jedna z pielęgniarek (co nie jest prawda). Przysięgałem na zycie swojego pieska, o którym wie, ze go bardzo kocham, ze nigdy jej nie zdradziłem. Sama również przysięgała mi krotko wczesniej, na zycie rodzicow, ze mnie nigdy nie zdradzila. Powiedziala, ze nie wie w co ma wierzyc na co jej odpowiedziałem stanowczo, ze albo mi zaufa albo nie. Od tego czasu nie było już zadnego kontaktu.

Po moim powrocie z Polski poprosiłem ja o nastepna rozmowe (tak się wkoncu umówiliśmy). W zasadzie chciałem jej powiedziec, ze to dla mnie ostateczny koniec związku (czulem jej brak zainteresowania, ale wciąż miałem nadzieje, ze się myle). Nie chciala się ze mna spotkac tego samego dnia, tylko nastepnego. Odpowiedziałem ze wole te sprawe załatwić tego samego dnia., na co w złości zapytala, czy juz zaplanowałem cos z kims innym nastepnego dnia (pomyślałem, czyzby była zazdrosna?). Na to pytanie nie odpowiedziałem. Zgodzila się wkoncu na spotkanie. Mielismy się widziec w mieszkaniu o 19.00. 15 Min. po naszej rozmowie przyszedł jednak sms, ze woli porozmawiac od razu w mojej dyżurce lekarskiej. Zgodziłem się, aczkolwiek było mi przykro, ze tak wazny temat chce podjąć „na szybko” w dyżurce lekarskiej a nie u nas w domu. Spotkaliśmy się wiec w dyżurce. Zapytałem ja czy się zastanowila nad naszym związkiem. Odwzajemnila, ze tak i ze nie sadzi ze kolejna proba zawarcia związku sie uda. Zgodziłem się z tym (aczkolwiek serce mi krwawilo). Powiedziala to w miare zimnym tonem. Ponadto oznajmila, ze w międzyczasie znalazla w innym miescie nowa prace!
W dalszej rozmowie podjęliśmy temat, jak podzilic się meblami w mieszkaniu. Pyzatym była mi jeszcze winna 1010 Euro. Na koncu wspomniałem o koniu-powiedzialem, ze daje jej 6 miesiecy aby mi go odkupila albo go sprzedala i w ten sposób zwrocila pieniadze. Wowczas się rozpłakała.
W tym momencie zadalem sobie pytanie: czy ten kon po wszystkim co przeszliśmy (byliśmy razem w Barcelonie, Paryzu, Turcji, Meksyku, Rodos, 3 lata ze soba!) był ważniejszy ode mnie? Pare godzin po naszej rozmowie otrzymałem smsa „czy musialem poruszyc kwestie konia i czy karze sie jej go pozbyc bo wiem jak bardzo ja to rani?”.
Brakowalo mi slow.
Przeżyłem zalamanie nerwowe.

Tak do konca wcale nie chciałem się rozstawac-chcialem jedynie zwrocic jej uwage na problemy. Tymczasem dowiedziałem się ze mnie nie kocha i ze najwyraźniej kon był ode mnie ważniejszy.
W międzyczasie się wyprowadzila z naszego mieszkanie. Spotykałem się z kolegami i koleżankami z pracy aby jakos to wszystko przetrwac. Przespałem się nawet z jedna z pielegniarek, jednak nic mi to nie pomoglo.
W ten piątek zabrala swoje ostatnie rzeczy i podejrzewam ze znalazla puste opakowanie po prezerwatywie. Zostawila lancuszek, który jej podarowałem na urodziny i napis:
„dla twojej nowej ukochanej. Bardzo mi przykro ze w ten sposób się to konczy. Spodziewałam się wiecej po tobie. Zycze ci wszystkiego najlepszego i uwazaj, po prezerwatywy mogą pęknąć! Dziekuje za piekny czas. Byles kiedys dla mnie wszystkim”.

W dodatku postawila nasze zdjecia, na ktorych sie calujemy, na stole, mimo ze je wcesniej wszystkie usunalem z mieszkania i przenioslem do piwnicy. Na lozku polozyla poduszke, ktora jej podarowalem na urodziny z naszym zdjeciem i napisem "kocham Cie".

Dlaczego pisze o tym wszystkim,

Nie potrafie się z tego otrząsnąć. Nie rozumiem co się stalo. Ta ogromna milosc przeistoczyla się w zimno, którego w zyciu w takim stopniu nie czulem. Nie potrafie sobie wytłumaczyć co było czynnikiem, który az tak bardzo zmienil uczucia tej dziewczyny. W czym tkwi waszym zdaniem glowny powod naszego rozstania?
Mysle, ze nie znajde spokoju zanim nie uzyskam odpowiedzi na to pytanie. Mój światopogląd, jeśli chodzi o kobiety, jest zupełnie zniszczony. Proszę Was w tej kwestii o pomoc.

PS czy wy w tym przypadku dazylibyscie do zgody a moze nawet ponownego zwiazku z ta kobieta? Nie rozumiem jej zachowania: z jednej strony jest zazdrosna (co by oznaczalo, ze mnie jeszcze kocha), przynosi nasze zdjecia spowrotem do mieszkanie i kladzie mi na lozku poduszke z naszym zdjeciem i napisem "kocham Cie",
z drugiej strony poszukala sobie juz pracy w innym miescie (moze klamala, ale nie wiem w jakim celu mialaby to robic). Nic z tego nie rozumiem.

Z gory dziekuje za wasza pomoc i cierpliwosc podczas czytania powyzszego tekstu.

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Cześć,
na wstępnie bardzo ważna rzecz ode mnie, nie jestem jakiś PRO-PUA Guru uwodzenia i związków, dlatego proszę Cię potraktuj moją wypowiedź z dystansem i lekkim przymrużeniem oka. Przeczytałem Twój tekst i postaram się pomóc w miarę moich możliwości i doświadczenia.
Napisałeś dość długi tekst, trochę za długi moim zdaniem, rozumiem, że targały Tobą emocją i chciałeś wygadać, ale wiele ważnych kwestii w nim nie znalazłem, jak np ile macie lat?
Kolejna kwestia, to fakt, że jesteś lekarzem. Czyli mogę zaryzykować stwierdzenie, że inteligentny gość z Ciebie i wydawać by się mogło odpowiedzialny. O tej dziewczynie powiedziałbym to samo. Nie rozumiem natomiast kilku rzeczy, czemu pisałeś, aż tyle o pieniądzach? Są ważne itp. ale chyba nie najważniejsze, zrobiłeś swojej wybrance prezent w postaci konia, lubi ten sport itp. to czemu stałeś się o to zazdrosny. Nie rozumiem, czemu dwoje wykształconych ludzi, którzy pomagają inni nie mogli się dogadać w kwestii hobby. Ty miałeś siłownię, ona jeździectwo, co stało na przeszkodzie, żeby się dogadać jak ludzie? Poza tym, jak się robi prezent, to po rozstanie nie powinno się go odbierać, Twoja dziewczyna jak widać oddała Ci wszystkie rzeczy. Prawdopodobnie, żeby podkreślić swoje... (brakuje mi słowa) rozgoryczenie. Zrobiła tą manipulacje, na zasadzie "chcesz... ok... to sobie weź". Ale jeszcze do tego dojdę.
Czytając ten tekst widzę, że ta dziewczyna niezbyt Ci pasowała, przeszkadzało Ci to jak wygląda, że za dużo czasu spędza z koniem, że już brakuje tego "czegoś" itd. Moim zdaniem związek powinien polegać na tym, że się akceptuje drugą osobę, a jeżeli nie, to nie powinno się z nią wiązać. Nie napisałeś (albo mi to umknęło w natłoku informacji), czy zawsze miała trochę więcej ciała, czy po tych 3 latach, zacząłeś to zauważać? Z tego co napisałeś, to Ty ją odepchnąłeś, a bez znajomych uciekła w stronę pasji. Może akurat to był jej sposób, żeby poradzić sobie z problemami?
W tym wszystkim brakowało mi komunikacji, widzę Twoje błędy, za dużo przeliczania na pieniądze, chęć zmiany dziewczyny na siłę, jakaś zazdrość o hobby itd. Nie jestem psychologiem, ale czy czasem to nie pokryło się ze stresem w pracy?
Jakieś teksty, że przysięgasz na życie pieska, jak dla mnie są dziwne. Nie wiem czemu, może dlatego, że nie wierzę w takie przysięgi na czyjeś życie itd. Ale to jakoś mi nie pasuje do obrazu wykształconego lekarza. Podobnie jak przespanie się z inna laską i zostawienie opakowania po gumie. Bo z jednej strony piszesz, że nie chciałeś się rozstawać, a z drugiej jakbyś chciał jej pokazać, że jednak żyjesz dalej i masz się dobrze. Akurat jej się nie dziwię, że poddawała Ci tamte rzeczy i zagrała na emocjach z tym zdjęciem.
To była jedynie moja taka prywatna analiza tego co napisałeś i wskazanie Ci kilku błędów. A teraz moja rada dla Ciebie:
1. Nie ma sensu wchodzić z nią w związek po tym co było. Skoro jest tyle "przeciw" i tak mało "za", to po co? Widać coś się nie zgrało i rozstanie było nieuniknione. I tego biednego konia zostaw w spokoju, bo wątpię, że on tam zawinił w jakiś znaczący sposób. Nie było konia, byłby kot, nie byłoby kota, byłyby seriale i filmy.
2. Może to śmiesznie zabrzmi, ale ja bym to olał i wyszedł z twarzą. Zrobiłeś jej prezent z tym koniem, o którym tyle piszesz, to też mogłeś się liczyć z tym, że np zachoruje i zdechnie. Wtedy pieniądze poszłyby w błoto. Przepisz tego konia na nią i po sprawie. Dogadajcie się w sprawie mebli.
3. Poszukaj dziewczyny, która by Ci odpowiadała i żyj dalej, a jak się taka nie znajdzie, to spotkaj się z przyjaciółmi, zmień plan treningowy, bo 2-3 razy w tygodniu to trochę za mało Smile Jak macie do siebie wrócić (czego bym nie radził), to wrócicie.
4. Pytałeś czy dążylibyśmy do zgody. Nie wiem, jak bardziej doświadczeni koledzy, ale ja jestem za zgodą. A raczej za pokojowym zakończeniem relacji.
5. Wiem, że się nie otrząsnąłeś i będzie Ci ciężko, ale dasz radę Smile

Mam nadzieję, że w jakimś minimalnym stopniu Ci pomogłem Smile

tomek_jan
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-29
Punkty pomocy: 17

Hej,

dziekuje za Twoja odpowiedz: Sprobuje odpowiedziec na Twoje pytania w punktach, zeby nie bylo juz az tak dlugiego tekstu (bo masz racje, targaja mna emocje).

1.
Ja mam 33 a ona 25 lat.
Pisalem duzo o pieniadzach bo czuje się przez nia w pewien sposób wykorzystany finansowo. Wiem, ze dobrowolnie placilem za to wszystko. Mimo to patrzac na to z perspektywy czasu wydaje mi się, ze pod koniec podobalo się jej jedynie „dobre zycie” ze mna, bo zarabiam dobre pieniadze. Wiesz, robilem dla niej moim zadaniem, bardzo wiele. Chciałem w ten sposób również wyrazic jej i wam, jak bardzo ja kochalem i jeszcze kocham. Nie każdy mezczyzna wydalby na swoja dziewczyne tyle pieniędzy, stad o tym wspominam

2.
o konia i koleżanki stalem się zazdrosny, bo ona wrecz uciekala z domu. Dla mnie nie był to już związek. Nigdy jej nie kontrolowałem, miala tyle czasu ile chciala. Ale pod koniec (ostatnie 6 tygodni) było na tyle zle, ze nie tylko w ciagu tygodnia ale również w weekendy była poza domem(albo było sporadycznie) . Uczęszczała wprawdzie na turnieje jezdzenia konno ale ja miałem wrazenie, ze w jej zyciu ja wogole się już nie licze.

3.
Kon był zawsze mój. Umówiliśmy się wczesniej, ze kiedys mi go odkupi, jeśli byśmy się rozstali. Nie widze powodu żeby jej go podarowac. Innych rzeczy jej nie odebrałem. Jeśli bym policzyl ile na nia wydalem w ciagu tych 3 lat, miałaby dlugi wysokości min. 15000 Euro!

4. Od początku miala troszke wiecej ciala. Na początku nie przeszkadzalo mi to. Dopiero pozniej, gdzies po roku, czesciej o tym wspominałem. Porównywałem ja w swoich myslach czesto do wysportowanych dziewczyn na silowni.

5. ona się kiedys pytala, czy ja zdradziłem. Przysiega na psa była jej pomysłem bo wie, żebym wówczas nie skłamał.

6. Sex z inna kobieta miał odwrocic moja uwage od tęsknoty. Tak jak pisalem, nie pomoglo. Paczke po gumie nie zostawiłem na lozku. Była schowana w reklamowce, w szafeczce (szufladzie) obok lozka. Misiala tam zaglądnąć. To jednak takie drobnostki, mysle ze malo wazne.

O jednej kwestii zapomniałem wczesniej powiedziec, która może mieć znaczenie. Powiedziala mi podczas naszej ostatniej rozmowy, przed moim urlopem w Polsce, ze kiedy lezala obok mnie, było to dla niej bardzo nieprzyjemnie…
To ten sam wieczor w ktorym wspomniala, ze nie wie czy ta milosc wystarczy aby prowadzic zwiazek.

Pisałeś duzo o tym co ja zrobiłem zle. I mysle ze masz tez sporo racji. Nie odwołałeś się jednak do jej reakcji po rozstaniu się. Czy nie oczekiwałbyś od dziewczyny walki, zaangażowania aby uratowac ten związek? Oa tymczasem znalazla sobie prace w innym miescie! Tym bardziej, ze dalem jej do zrozumienia, ze chce zmian a nie rozstania.

„Akurat jej się nie dziwię, że poddawała Ci tamte rzeczy i zagrała na emocjach z tym zdjęciem”
Ja to zinterpretowałem jako probe przywolania i przypomnienia mi moich emocji. Abym o niej nie zapomniał, a może abym próbował się z nia zejsc? Nie wiem…

Neka mnie pytanie, czy sie do niej odezwac i wyrazic moj zal. Zaluje ze ja zranilem w Meksyku. Chce ja miec przy sobie.
I zrobilbym to, szukalbym zgody, jesli mialbym jakiekolwiek oznaki od niej, ze mnie jeszcze kocha. Ale wlasnie w tym problem, ze ona sie nie starala w moich oczach, aby mnie odzyskac. Poszukala sobie juz pracy w innym miescie! A to posrednia oznaka, ze mnie juz tak naprawde nie kocha. Czy dobrze to interpretuje?

Trudno jest mi byc objektywnym, dlatego szukam waszej pomocy...

Jak juz wspomnialem, jestem psychicznie bardzo podlamany. Szukalem tez pomocy psychiatry. Opowiedzialem mu o tym i prosilem zeby mi polecil leki antydepresyjne. On odpowiedzial zebym odczekam ok.3 tyg.-zupelny brak kontaktu i bedzie lepiej..

Expro
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-10-22
Punkty pomocy: 135

Poprzedniego posta pisałem trochę chaotycznie i o dość później porze, mam nadzieję, że teraz lepiej mi pójdzie Smile

Ad. 1
Jeżeli chodzi o pieniądze to nie wiem co powiedzieć. Jest to kwestia moim zdaniem indywidualna. Każdy ma jakieś swoje zasady. Ja uważam, że wydawania X pieniędzy na zachcianki dziewczyny nie jest zbyt dobre. Ale może dlatego, że nigdy tyle nie zarabiałem i jeszcze na dobrą sprawę nie jestem się w stanie samodzielnie utrzymać i dopiero kończę studia Smile Brak mi w tej kwestii doświadczenia, ale na pewno będę starał się unikać takiego układu. Jeżeli czujesz się przez nią wykorzystany, (a może tak być) to możesz z nią o tym pogadać, bo jeszcze kontakt będzie, żeby ogarnąć formalności. W każdym ja osobiście bym to odradzał. W Twoich postach jest dużo o emocjach, o właśnie prezentach, Twoim zachowaniu, ale za mało jest o tym jak ta dziewczyny zachowywała się w relacji. Ona tylko brała coś od Ciebie, czy może też czasem kupiła coś droższego?

Ad. 2
Może jej, AŻ tak zależało na tym turnieju? Dobrze, że jej nie kontrolowałeś, ale dziwi mnie to, że się nie zgraliście. Na zasadzie Ty masz siłownie, ona ma konia. Ty idziesz pakować, ona idzie jeździć. Przecież musieliście jakoś dzielić się obowiązkami domowymi, sprzątaniem, gotowaniem itp. Chyba nie było tak, że ona uciekała do koleżanek/konia, a cały dom był na Twojej głowie? Jeżeli tak było, to nie masz czego żałować.

Ad. 3
15000 Euro w ciągu trzech lat, to bardzo dużo. Rozumiem, że przeliczyłeś to na pieniądze. Ale chyba ona też coś kupowała. Jeżeli wspólnie żyliście, to pewnie oboje inwestowaliście w różne rzeczy.
Generalnie uważam, że (mogę się mylić) jak ktoś komuś robi taki prezent, to ta druga osoba powinna kupić coś w podobnej cenie.
Osobiście bym odradzał Ci nękanie ją tym koniem. To byłoby na zasadzie "wypad z mojej piaskownicy i oddaj moje zabawki". Nie drąż tego tematu, jeżeli ona się uprze i będzie chciała oddać, to odda. Jeżeli nie, to nie.

Ad. 4
Ani jej wina, ani Twoja wina. Nie dobraliście się pod tym względem. Akurat byłem w podobnej sytuacji i też miałem dziewczynę, która miała może trochę więcej ciała, ale nie przeszkadzało mi to na tyle, żeby się do niej zbliżyć. Akceptowałem ją taką jaka jest.

Ad. 5
Z tą przysięgą to dość dziwny pomysł, tu się nie wypowiem, bo nie wiem.

Ad. 6
Myślę, że jest to ważne, bo jej pokazałeś, że kogoś masz. Ona raczej nie wie, czy było to jednorazowe czy nie. Ona teraz żyje z przekonaniem, że już kogoś masz na stałe.

I teraz to:
"O jednej kwestii zapomniałem wczesniej powiedziec, która może mieć znaczenie. Powiedziala mi podczas naszej ostatniej rozmowy, przed moim urlopem w Polsce, ze kiedy lezala obok mnie, było to dla niej bardzo nieprzyjemnie…"

Uzasadniła to jakoś czy tak to powiedziała? Czemu było jej nie przyjemnie? Skoro tak powiedziała, to sam widzisz.

Oddanie tych rzeczy, to oddanie rzeczy i tyle. Jakby jej zależało, to raczej by nie rozmawiała z Tobą w dyżurce, tylko w domu na spokojnie. Nie wiesz jaka była kolejność, czy najpierw znalazła to opakowanie po gumie i porozstawiała rzeczy, czy zaczęła rozstawiać rzeczy i znalazła opakowanie po gumie i napisała tylko kartkę. Za mało o niej napisałeś jakim była człowiekiem. Dlatego Ty najlepiej powinieneś wiedzieć, co taki gest by oznaczał. Mógł oznaczać tak jak napisałeś granie na miłych wspomnieniach, ale mógł też być "oddaniem zabawek i wyjście z piaskownicy". Zwłaszcza, że sam powiedziałeś o kasie za konia.

I teraz odpowiedź na Twoje pytanie czy się do niej odezwać. Nie, a na pewno nie teraz, jak ten żal Tobą targa. Sam widzisz, że psychiatra Ci powiedział, żebyś odczekał 3 tygodnie. Zobacz za te 3 tygodnie co będzie siedziało Ci w głowie.
Moje zdanie jest takie, żeby żyć dalej i nie patrzeć wstecz. Jak sam pisałeś, że dobrze zarabiasz, to zainwestuj kasę w siebie, zacznij cieszyć się życiem i będzie dobrze. Zwłaszcza, że Ci się należy po takiej pracy Smile Ona też popełniła błędy, mogła inaczej z Tobą rozmawiać, postawić na normalną komunikację, ale widać ma z tym problem. Oboje musicie dać sobie na luz. Zakończcie tą relacje jak dorośli ludzie w pokoju i nie każdy idzie w swoją stronę. Skoro ona była stroną, która chce odejść, znalazła pracę w innym mieście itp. to ona powinna być stroną, która się odezwie. Przynajmniej mi się tak wydaje.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

"Pracuje bardzo duzo-zwykle wracam dopiero kolo 17-18 a wychodze o 6:45. Do tego dochodzi 12-14 dyzurow w miesiącu."

staaaaary... co to za życie? Dla kawalera ok. Ale jeśli jest ktoś obok...?

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Łysiejący grubas
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Stargard

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 413

Z opisu sądzę, że winny rozstania jest koń. Na pasztet drania.

Bez konia zwykła historia wygasłego związku. Ciężko zbudować długoletnią relację z kobietą. Nie jesteś wyjątkiem, często zakochanie mija po pól roku, roku, dwóch. Ciężej o więź przyjaźni i zaangażowania niż zakochanie.

Widzę brak symetri w inwestycjach.
Ty kupujesz konia za 7500euro. Ona bardziej przywiązuje się do konia niż cb. Zwierzak jako zamiennik dziecka?
Ty wydajesz 5500euro na Meksyk. Dostajesz zepsuty urlop i zepsuty związek.

Ty lekarz, ona pielęgniarka. Pewnie zarabiasz 3 razy tyle lub więcej. Trzeba było ustalić wspólne wydatki na 25-75, a nie 0-100. brak zaangażowania obudził w niej ksieżniczkę, która tylko dostaje a nic nie daje.

Sprawienie coby kobieta w stałym związku miała motywację do dbania o figurę. Oj stary. Ilu by chciało wiedzieć jak.
Nie chciała ćwiczyć. Nie dziwię się, 2-3 razy w tygodniu koń pewnie ją dosyć wymęczał.

Wieczory z koleżankami, noce w innej miejscowości, jesteś pewien, że się tam nie działo?
To już był koniec. Brak było więzi, więc nie ma co naprawiać.

Tego co mówi i pisze po rozstaniu nie bierz do sb. Kobiety mają swoje iluzje do ochrony psychiki i samooceny. Do tego chcą, coby bolało cb po rozstaniu.

Konia swojej byłej nie będziesz utrzymywał. Sprzedaj go jej za 1/3 ceny, ale od razu, żadne tam 6 miechów czekania i utrzymywania toksycznego kontaktu. Jak nie będzie chciała dać tyle, to sprzedaj bylekomu.

Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.

Rocco
Portret użytkownika Rocco
Nieobecny
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2015-05-28
Punkty pomocy: 247

Na moje: od poczatku byles tylko sponsorem. Panna dobrze wyczula na co moze Cie naciagnac, a Ty myslales ze kosztownymi podarunkami kupisz jej szczere zainteresowanie. Nastepnym razem dziesiec razy pomysl zanim cos zasponsorujesz nowej pannie.