Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Mizoginizm

17 posts / 0 new
Ostatni
Edzio
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2011-12-06
Punkty pomocy: 6
Mizoginizm

Witam.

Mam dziś pewną sprawę do obgadania, sprawę obszerną.

Kiedyś, gdy nie rozumiałem kobiet, miałem głowę pełną iluzji i uważałem je za anielskie istoty niezdolne do manipulacji i testowania facetów to za nimi ganiałem jak pies. Latałem i nie wyobrażałem sobie życia bez nich. Gdy z żadną się nie spotykałem, bądź z jakąś mi nie szło momentalnie popadałem w stany depresyjne, odbierało mi to chęć do życia i dalszego działania. Nic nie miało dla mnie sensu. Na szczęście te czasy to już odległa przeszłość.

Gdy zacząłem poznawać prawdziwą naturę kobiet, gdy z głowy zacząłem wybijać sobie kolejne iluzje i gdy weryfikowałem wiedzę ze strony z własnymi doświadczeniami, doszedłem do wniosku, że tak naprawdę kobiet nie znoszę. Nie chce się z nimi umawiać, nie chce mieć z nimi żadnego kontaktu. Szkoda mi czasu, pieniędzy i mojej uwagi na nie wszystkie.
Takie wnioski mam zwłaszcza gdy pomyślę o tych wszystkich ST, manipulacjach i grach. Gdy przypomnę sobie swoje doświadczenia wcześniejsze i różnego rodzaju ich gry i manipulację to odechciewa mi się z nimi wszelkiego kontaktu. Wiem, że każda nowo poznana kobieta i każda znajomość wiąże się z każdą nową dawką ST. W końcu panna musi przetestować z jakim facetem ma do czynienia. A ja powiem szczerze, nie chce mi się tego wszystkiego odbijać, nie umiem to też - to swoją drogą. Moje poprzednie związki rozpadały się właśnie z powodów nieodbijanych ST... I na prawdę, zbrzydło mi już to wszystko. A miałem w swoim życiu już dawkę naprawdę dziwnych i totalnie popierdolonych ST. Czuję, że powoli zaczynam wszelkie kobiety z automatu przez to darzyć negatywnymi uczuciami zmierzającymi wręcz w stronę nienawiści (choć uważam, że przynajmniej na razie, jest to słowo zbyt duże i zbyt mocne). Poczytałem o tym i takie tendencje nazywa się mizoginią. Uważam siebie za mizogina.

Że by nie było... Obecnie spotykam się z jedną dziewczyną od półtora miesiąca. Na początku było między nami wszystko fajnie (pierwszy miesiąc) do moment aż w zeszłym tygodniu nie postanowiła sobie mnie właśnie trochę potestować... Spotykaliśmy się średnio dwa razy na tydzień i po za spotkaniami nie komunikowalismy się na żadnych gg czy innych SMS... Tylko spotkania. Ale w końcu zaczęły się różne jazdy dziwne, P&P (które odbiłem tak jak strona radzi) i inne... Ja takie gadki w których wyczuwałem jakieś podstępy olewałem... Nie podejmowałem tematu i zwracałem jej uwagę by się ogarnęła bo psuje wszystko.
A w zeszły weekend przegięła totalnie. Ona jest fanką siatkówki, gra w amatorskiej drużynie. Ja kupiłem dwa karnety na wszystkie mecze final four ligi mistrzów i chciałem z nią iść. Ona w sobotę przed meczami miała swoje jakieś amatorskie rozgrywki na których koniecznie musiała być. Zapowiedziała że przez to właśnie na mecz pierwszy final four się nie wyrobi i dla tego spóźni się 30 minut... Spóźniła się 1 godzinę 30 minut... Przyszła wesoła jak gdyby nigdy nic, ani przepraszam ani pocałuj mnie w dupe... Wywiązała się kłótnia, że spóźnienie to nie jej wina i że mi mówiła, że może tak być itd. Ja na to, że mnie nie szanuje, mojego czasu i pieniędzy (w końcu karnety na te mecze tanie nie były i nie płaciłem za to by jeden mecz przegapić czekając na nią). W momencie gdy wyczuła, że bez przeprosin się nie obędzie zamiast właśnie mnie przeprosić to oświadczyła, że wraca do domu... Ok... droga wolna... Zostałem sam z dwoma karnetami w miejscu spotkania... Obdzwoniłem kumpli czy by nie przyszli i jakieś koleżanki, chętnych brak. Więc zrobiłem coś za co się nienawidzę. Zrobiłem coś totalnie wbrew sobie. Zadzwoniłem do niej i powiedziałem by przyszła tu z powrotem (nie przepraszałem jej ani nic, tylko powiedziałem by przyszła). Wróciła... Pogadaliśmy o całej tej sytuacji, nikt nikogo nie przeprosił. Mimo to ja ją nagrodziłem za złe zachowanie i zabrałem ją na te mecze (w końcu zapłaciłem i to nie mało, oraz kupiłem to dla niej)... A na meczach siedziała i bawiła się raczej średnio, ja bawiłem się 100 razy lepiej, choć to nie ja jestem fanem siatki lecz ona... Oczywiście nie muszę mówić że po wszystkim w niedziele dostałem dwa buziaki w usta ''za wczoraj - cmok i za dzisiaj cmok'' i to wszystko, radości jej te mecze nie sprawiły chyba żadnej a te buziaki były wymuszone. W końcu wypada jakoś podziękować bym się nie czepiał. Minął weekend, mamy środę a ani ja ani ona się do siebie nie odezwaliśmy. Szczerze? ja do niej odezwać się nie chce, a jeśli się odezwę to tylko po to by to zerwać...

Po co przytoczyłem historię tego weekendu? Po to by pokazać, że ST nie umiem odbijać, brak mi siły i charakteru. A co za tym idzie wszystko to odbiera mi radość z kontaktu z kobietami i sprawia wręcz, że nie mam ochoty by z nimi przebywać i się spotykać oraz jak powiedziałem, wszystkie zaczynam traktować z automatu z dystansem i niechęcią. Zaczynam je darzyć dość mocnymi negatywnymi wręcz uczuciami... Najszczęśliwszy jestem jak po prostu siedzę sam i żadna ode mnie nic nie chce...

Pytanie:
Czy ktoś już z Was tak miał? Czy miał tego typu uczucia?
I czy jest jakieś wyjście z całej tej sytuacji?

EasyBeś
Nieobecny
Wiek: dostatecznie dorosły
Miejscowość: Bytom

Dołączył: 2011-04-27
Punkty pomocy: 221

Autorze wątku, oraz Carlopactwo.

Odnośnie Waszych trudnych sytuacji, wkurwienia na laski, podam sobie tutaj taką alegoryjkę Smile

---------
kiedyś nienawidziłem grać w siatkówkę.
Zawsze bolały mnie ręce od odbierania serwów. Palce miałem powybijane (a grałem na gitarze, pianinie, flecie, grałem w kosza - no kurwa ból przeokrutny Laughing out loud )
Bolała mnie dłoń od serwowania.

Nogi poobijane, kolana potłuczone.
jednym słowem - chujnia. Laughing out loud

Aż trafiłem do szkoły, gdzie WF prowadził trener siatkówki.
Co się stało?
przez rok stale jeśli nie w kosza, kazał grać w siatkówkę. Jezus maria!
Myślałem, że oszaleję, Stałem z boku, tylko, żeby odebrać serw, i nic więcej. NIC nie umiałem ze sobą zrobić.

aż nagle przyszedł moment, gdy facet stanął, i zaczął mi pokazywać, jak odbić piłkę.
Potem, na wakacjach w Bułgarii, na plaży, odbijaliśmy sobie piłkę. I taki brzuchaaaaaaaaaaaaty koleś, Bułgar, leżąc, mi zaczął tłumaczyć, po ichniemu, potem po rosyjsku, co robię źle. Jak ustawić palce. Jak ustawić dłonie. Jak ustawić przeguby. Że ja po prostu WSZYSTKO robię źle Laughing out loud

wiesz co się stało? Co zrozumiałem?

PROBLEM LEŻAŁ WE MNIE. A nie w siatkówce.
To JA NIE UMIAŁEM sobie poradzić z siatkówką.
To JA NIE WIEDZIAŁEM, jak odbić nadlatującą piłkę.
To JA NIE RADZIŁEM SOBIE, jak ustawiać paluszki.

ja i tylko ja.
Nie było to winą zasad siatkówki.
Nie było to winą piłki.
Nie było to winą przeciwnika, który ścinał w moim kierunku.

To po prostu była gra.
I albo mogłem się nauczyć w nią grać, albo zrezygnować.
[w domyśle - zostać pedałem.]

------------
z opowieści wyciągnij własne wnioski.

Edzio
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2011-12-06
Punkty pomocy: 6

EasyBeś ma z jednej strony rację a z drugiej strony nie ma... Owszem, problem tu leży we mnie, że nie chce mi się tego uczyć, że się poddaję i ok... Ale jest druga strona medalu...

Ale problem jest generalnie taki, że nie chodzi tu o słabość czy o cokolwiek. Jak kiedyś nie rozumiałem o co chodzi i wierzyłem w iluzje to mnie one wszystkie fascynowały i koniecznie chciałem je zdobywać. Działało to na zasadzie, że to czego nie możemy mieć jest dla nas najbardziej pożądane.
Dziś kiedy znam reguły gry i wiem o co chodzi w tym wszystkim to zamiast to wykorzystać i zacząć z całej tej wiedzy korzystać, to właśnie nabrałem zniechęcenia i po prostu im więcej o kobietach wiem tym bardziej zniechęcam się do nich i odechciewa mi się związków i wszystkich tego typu rzeczy... Jedyne co to seks i tyle... Nic więcej. A jest to o tyle dziwne, że hmm... ...powiedzmy pół roku temu to było nie do pomyślenia... Pół roku temu to tylko związki, małżeństwo, wspólny dom, biały płot itd...

Nie wiem, może tu chodzi o to, że właśnie doszło do zapętlenia jakiś negatywnych przekonań, uczuć, doświadczeń i może to jest wynikiem tego wszystkiego...

PS: nie jestem pedałem, męskie ciało mnie dalej odrzuca jak odrzucało zawsze a damskie pociąga i podnieca. A jest to zdrowy odruch przynajmniej wg mnie. Że by nie było:P

EasyBeś
Nieobecny
Wiek: dostatecznie dorosły
Miejscowość: Bytom

Dołączył: 2011-04-27
Punkty pomocy: 221

Daj sobie chwilę czasu. Na przykład 1 miesiąc. I nie rób nic w temacie. Kobiet, ani tej jednej panny.
Po prostu- zrób sobie listę, co w tym czasie możesz/powinieneś zrobić.
np.
poprawienie ocen w szkole/nauka na studiach/praca.
Rower.
Rolki.
Pływanie.
Książki dawno odkładane na półkę.
Modele do sklejania.
Porządek z ciuchami w szafie (na pewno u każdego wala się kilka staaarych syfiastych sweterków albo galot).
Poszukaj nowych ciuchów, które Cię rozwalają, i zobacz, czy może na wyprzedaży ich nie trafisz za niedługo.
Umyj i wyczyść buty. Wszystkie. Te zimowe też.
Sprawdź dietę - np. czy nie masz bębenka z przodu, albo chudzielcem na nogach jesteś. Zrób coś z tym.
Posiłki popraw. Dużo warzyw i owoców, dla poprawy nastroju.

Zrób coś tylko i wyłącznie DLA SIEBIE.
Wyłącz forum. I pomyśl o sobie.
Wróć za 1 miesiąc.

NIE zamykaj się na kobiety, tylko po prostu - NIE szukaj ich. Po prostu - wyprostowany, uśmiechnięty, przechodź przez miasto. Smile
Pomyśl, ile zrobisz przez całe 30 dni! Smile

Potem do zmian następnych.

Daj sobie czas. 30 dni, to jest mig-mig. Smile
Nawet nie zauważysz.
A forum sobie na razie odpuść całkowicie, bo po prostu - zapętliłeś się. Potrzeba Ci spojrzenia świeżego Smile

Fan
Portret użytkownika Fan
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: nie istnieje
Miejscowość: tylko na pw

Dołączył: 2009-08-16
Punkty pomocy: 2072

"Wiem, że każda nowo poznana kobieta i każda znajomość wiąże się z każdą nową dawką ST."

No właśnie, każda laska jest inna.

Posłuchaj, masz negatywne przekonania, które się bardzo zapętliły. Co możesz zrobić? proste ćwiczenie:

Każdego dnia, rano, popołudniu, wieczorem wyobrażaj sobie, mów do siebie pewnie izdecydwoanie, że każda kobieta jest inna i jest wyjątkowa.

Oraz polecam ci przestać wierzyć w system ST, bo to nie istnieje. Kurwa mać, odjebało jej i tyle. Naucz ją, że tak nie powinna robić, bo to cię rani (jak rani/wkurwia), a nie obrażaj się. Po co? Kluczem do szczęśliwego związku jest szczerość i rozmowa. Nic więcej. Wy jakieś podchody robicie, po co?

Pytanie coachingowe:
Jeżeli masz problemy z kobietami, odpowiedz sobie SZCZERZE na jedno pytanie:
Czy gdybyś był kobietą i taki chłopak jak ty podszedłby do ciebie, to czy chciałabyś z nim być?

aspen
Portret użytkownika aspen
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: ...

Dołączył: 2010-07-27
Punkty pomocy: 59

chłopaki dobrze mówią, ale ja jeszcze od siebie dodam sugestie. Skoro wkurwiają Cię testy i manipulacje to szukaj kobiet, które tego nie robią. Uwierz mi są takie i to nie mało, trzeba dobrze poszukać. To Ty masz wybór. Pamiętaj - kwalifikowanie. Przedstaw kobiecie, z która się spotykasz czego chcesz i czego nie lubisz. To Ty kształtujesz forme znajomości.

"New is always better" - Barney Stinson

Chojan25
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2011-11-10
Punkty pomocy: 948

Ty masz problem nie z ST ale z tym ,że masz słaby charakter . Kiedyś były stany depresyjne bo bo z jakąś dziewczyną nie wyszło a teraz ta jak to sam napisałeś nienawiść do kobiet . Każdy zacznie tobą manipulować jeśli pokażesz słabość . Pozwól najgorszemu frajerowi cię zliściować bez żadnych konsekwencji to niedługo każdy będzie przechodził zdzielić cię po twarzy ,żeby np. się odreagować lub podnieść swoją wartość w oczach innych . Jestem pewien ,że ty też nieraz zjedziesz bezpowodu nie jednego kolesia który ma według ciebię niższą wartość . To jest normalne pokazywanie statusu społecznego. Sam staram się takie akcje ograniczać ale mi to nie wychodzi. Ale mam dla ciebie sposób na wszystkie ST . Znaj swoją wartość i ciągle ją zwiekszaj oraz nie daj sobą pomiatać to wszystkie odbicia będą z ciebie wychodzić naturalnie i bez zastanowienia żeby cokolwiek odbijać.

kadz
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2012-02-18
Punkty pomocy: 16

To jest własnie najlepsze. Ja uwielbiam takie gierki, manipulacje.
Jeśli tego nie lubisz, znajdź sobie dziewczynę, która taki rzeczy nie używa(albo używa bardzo mało). Takie piękne kobiety też się zdarzają

Szczeniak
Nieobecny
Wiek: 17
Miejscowość: Okolice Warszawy

Dołączył: 2012-03-18
Punkty pomocy: 1

Edzip to jest po prostu część gry. Ładne dziewczyny muszą jakoś znaleźdż szlachcica wśród plebsu. Im ładniejsza tym więcej testów, nie da się tego obejść. Jedynym sposobem jest chyba znalezienie tej gorszej troche, takiej która nie ma za dużego wyboru.

saverius
Portret użytkownika saverius
Nieobecny
Zasłużony
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2009-03-28
Punkty pomocy: 1654

"Ja kiedyś miałem bardzo podobnie. Nie był to permanentny stan ciągłego wkurwienia na laski, ale przychodziły momenty, w których towarzyszyły mi negatywne, nienawistne wręcz myśli z nimi związane.

I to nie było wkurwienie powodowane jakąś specjalną krzywdą, którą doznałem ze strony jakiejś panienki (podobnie jak w Twojej sytuacji), tylko obrzydzeniem, które mnie ogarniało na myśl o ich niektórych zachowaniach, pasjach, imprezach, rozmowach i tym podobnych pierdołach."

Mam tak często i uważam, że to nic specjalnego. Po prostu jest się bardziej wybrednym. Przy czym przy "pasji" mówiłbym raczej o jej braku.

Pozdrawiam.

__________________________________________________________

Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.

EasyBeś
Nieobecny
Wiek: dostatecznie dorosły
Miejscowość: Bytom

Dołączył: 2011-04-27
Punkty pomocy: 221

Stary,
odsyłam do tematów na blogu kokoskopa - ko ko ko kobiety.
żebyś wiedział, że to są dzieci, i jak z dziećmi trzeba karać i nagradzać też, owszem, ale GDY JEST ZA CO!

odsyłam do BANE - Fundamenty/podstawy, bo coś z Tobą krucho...

masz za niskie poczucie wartości własnej.

Jeśli wiedziałeś, że się spóźni, to trzeba było jej powiedzieć - umawiamy się pod halą Atlas Areny. Jak będziesz na miejscu, dzwonisz do mnie, ja wychodzę, idę do wyjścia C5, i daję Ci bilet. Wchodzisz ze mną.

A Ty?
Czekając na nią przed meczem - zrobiłeś z niej nagrodę - BŁĄD.
czekając na spóźnioną - zrobiłeś z niej nagrodę do potęgi - BŁĄD.
dzwoniąc po nią potem - PRZEGRAŁEŚ RELACJĘ.

Z tego już praktycznie nic nie będzie.
Na drugi dzień musiałbyś od razu w prostych słowach, mówiąc jej w twarz, prosto w oczy, opierdolić.

Bo - powiem Ci szczerze, i prawdę nauczoną przez więcej lat kontaktu z kobietami niż większość tutaj na forum umie pisać (jeśli można niektórych wyczyny półanalfabety nazwać pisaniem Smile Wink ) - jak kobiety nie opierdolisz, to ona nigdy Cię nie uszanuje.

Jest to opisywane niby jako "lustro", czy tam "wywoływanie zazdrości".
NIE!
Masz pokazać GRANICE.
i jeśli ona je przekroczy, natychmiast, nie - aaaa, potem,po meczu, po imprezie - KURWA NA TYCH MIAST to pokazać!!

---------
wybacz, że tak ostro mówię, ale sam przez 10 lat się bawiłem z babami w ciuciubabkę, i tylko dostawałem po łbie, karku, dupie, i portfelu.

Przyznaję się bez bicia. Robiłem właśnie często jak i Ty. Może nie aż tak "jaskrawo", ale jednak Smile
Także - rozumiem Twój błąd doskonale Smile
--------------

Jeśli chcesz coś zrobić z tą relacją jeszcze, choć ja uważam, że jest to już "w dupę wsadzić" (że tak to kulturalnie a zarazem obrazowo przedstawię) -> to tylko JASNYM, Bezpośrednim, Twarzą w twarz opierdolem.

Opierdol przedstawia się tym, że ZADAJESZ JEJ PYTANIA.
Czy to było fair.
Czy ustaliłeś coś wcześniej.
i czekasz.
zero agresji.
Zero przekleństw.
Zero gestykulacji.

Twoja postawa ma POKAZAĆ, że - jak to Gracjan bodajże napisał - będziesz bronił swoich zasad i swoich racji.

a gdy sobie laska pójdzie - bo tak zapewne będzie...
To masz zaczekać, aż wróci...
W to samo miejsce.

Zero biegania za nią.
Zero dzwonienia.
Zero sms'ów.

"jak się uspokoisz, to wróć"...

Powiesz swoje racje spokojnym tonem.
Ona się wścieknie, potem rozpłacze, potem ucieknie.

A Ty, jeśli masz jeszcze jaja - to zaczekasz, aż wróci.
Albo zadzwoni z przeprosinami. Jeśli zadzwoni z opierdolem, to mówisz - "zadzwoń, jak się uspokoisz" i KOŃCZYSZ ROZMOWĘ.

Bo inaczej NIC z tego nie będzie!!!
Zawsze już będziesz jej przydupasem, frajerem, adoratorem, portfelem z pieniędzmi.

i wiesz dlaczego tak mówię/piszę?

Bo sam właśnie tak miałem, przez jebanych dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugich kurwa lat.
Dłużej tak miałem, niż niektórzy mają włosy na jajach.

i piszę Ci to z własnego doświadczenia.

Powodzenia! Laughing out loud

Edzio
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2011-12-06
Punkty pomocy: 6

Ale ja to wszystko wiem... Wiem, że przegrałem... Dzwoniąc do niej wiedziałem, że jestem w tym momencie przegranym... Zrobiłem to z pełną świadomością i odpowiedzialnością... jak myślisz, czemu teraz nawet nie mam ochoty do niej dzwonić i się umawiać, brnąć w to dalej?

Przemówił przeze mnie po prostu materializm: ''mam zmarnować hajs? mam zmarnować 200 zeta za jej miejsce? Doooobra, niech już przyjdzie i to będzie ostatnie nasze spotkanie bo i tak zrobie z siebie frajera jak do niej zadzwonie''. Taki wtedy miałem tok myślenia i tyle...
A co do spóźnienia, wiedziałem, że się spóźni maks 30 minut... Nie półtorej godziny i, że przyjdzie po pierwszym meczu już...