Siema jakiś czas temu opisywałem swoją relacje z zajęta kobietą. Znamy się od około dwóch lat, mega chemia, to koleżanka z pracy i zajęta czyli najgorsze combo. Wysiadam już psychicznie bo laska ma wahania humorów, i raz mnie olewa żeby za chwilę się smucić, że to ja ją olewam. Dobił mnie fakt, że walentynki prawdopodobnie spędziła że swoim facetem, tak to odbieram. Jak się spotkaliśmy dzisiaj to nie umiała mi spojrzeć w oczy podczas gdy normalnie patrzy i nie może przestać. Tutaj pytanie czy ja jestem jebniety że jestem o to tak zazdrosny. Generalnie przed walentynkami pokazywala mi że czeka na mój krok. Więc poszła z nim się..
I teraz nie wiem dać sobie spokój, co radzicie
Pomijając sprawy moralne. Daj sobie spokój. Przeczytałem twój poprzedni temat i po tym co teraz piszesz nasuwa się jedno. Jesteś za słaby aby coś tu ugrać. Wiesz dlaczego min. Jesteś zbyt słaby? Bo żeś się Pan zakochał w kobiecie gdzie was nic nie łączy tak naprawdę. Kręcisz się w koło niej od długiego czasu i jest to bezskuteczne. Wkręciłeś się w coś czego nie ma. I jesteś zazdrosny o jej faceta.. Czego się spodziewałeś skoro są razem? Widzisz tylko ty sobie ryjesz beret, a gościu ja posuwa. Po co sobie robisz krzywdę? Daj sobie spokój. Chyba że chcesz dalej stać w miejscu liczą c na cud że panna samą wskoczy ci na bolca i uklęknie przed tobą wyznając ci miłość.
_____________________________________
''Człowiek może powiedzieć Ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.''
Nie ścigaj kogoś kto nie chce być złapany.
Chłopie
Ma chłopaka więc z kim miała spędzić Walentynki?
Pokazywała Ci że czeka na twój krok, to czemu to nie wykonałeś?
Czekasz aż ona skończy z nim nie będąc pewna że jesteś materiałem na faceta
"Dobił mnie fakt, że walentynki prawdopodobnie spędziła że swoim facetem"
A z kim miala spędzić walentynki? Z toba?
"Tutaj pytanie czy ja jestem jebniety"
Zdecydowanie jestes jebniety, ze wziales sobie zajęta laske na cel, jeszcze z pracy.
Koniec końców rozpierdala cie to psychicznie i zaraz będziesz chcial zmieniać pracę. Co do Walentynek to pewnie w domu o niej duzo rozmyślałeś, a ta pazernie ciągnęła pałe swojemu chloptasiowi.
Masz nauczke, zajmij sie innymi laskami by odciążyć swoj umysł. W robocie i tak masz przejebane
Ja to czasem jak patrzę na tematy o braniu się za kobiety w pracy, to nie wiem czy czasami nie naoglądają się za dużo filmów, gdzie wszyscy z przeszkodami są później razem i żyją sobie.
Te filmy zazwyczaj zaczynają się tak, że on wytrąca jej spod pachy dokumenty w korpo, a poźniej żyli długo i szczęśliwie. Może niektórzy rzeczywiście uwierzyli w ten pastelowy świat kom-romów.
Jeszcze są filmy, co wytrąca jej dokumenty ona się schyla a on wyjmuje ptaka i jazda haha
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Raz startowałem do zajętej laski. W sumie analogiczna sytuacja co Ty. Tylko zamiast pracy, była inna "sceneria". Też się wkręciłem. Robiła mi sceny zazdrości... Chemia też była. wiesz jak to się skończyło? Skończyło się to potężnym emocjonalnym wpierdolem.
W sumie już dostałeś TKO.
Więc odpuść sobie ją zanim to się skończy mocniejszym nokautem.
Pozdro.
Bo widzisz kolego, sam nie wiesz czego chcesz. Próbowałeś zaciągnąć ją do łóżka? Wątpię. No więc czaisz się jak pizda przez 2 lata mizdrząc się do jednej kobiety nie mając nawet odwagi żeby to domknąć.
Z drugiej strony, jeśli tego nie chcesz, to czemu nie rozglądasz się za innymi dziewczynami? Coś mi się wydaje, że po prostu jej kokieteria pompuje Ci ego i poprawia Ci samopoczucie (wow, ona na mnie leci), a nie dlatego że jest tak zajebiście wyjątkowa. A Ty ani nie masz żadnej innej opcji, ani nie robisz nic żeby mieć. Czyż nie?
No i jak naiwny jeleń czekasz aż ona go rzuci i wyzna Ci miłość. No przykro mi, ale tak to nie działa. Będziesz tak sobie czekał, czekał czekał... A najlepsze lata przepierdolisz goniąc za jakąś chimerą, zamiast żyć przez duże "Ż".
Jesteś zbyt słaby psychicznie, żeby coś z tego ugrać. Wróć do podstaw, pracuj nad sobą, poznawaj dziewczyny, które są wolne i zdecydowanie warte Twojego czasu i zaangażowania.
Happiness is nothing
Chłopie masz przejebane.
Wiesz dlaczego?
Bo się wkręciłeś w kobitę która jest zajęta, która w razie słabszych dni w związku potrzebuje adoracji i zwrócenia na siebie uwagi.
W takiej sytuacji jak opisałeś to ona już wie, że jesteś pizda ale pewnie jej słodzisz, adorujesz, patrzysz na nią jak na jedyną miłość. Kobiety to nakręca niesamowicie.
Ale ona swojej gałązki ni chu chu nie puści dla ciebie bo nie jesteś materiałem na to. Kobieta żeby puścić kantem faceta, musi czuć pożądanie od drugiego. Ona ma dostać mega emocje typu zbajerowanie konkretne, przyciśnięcie ją w pokoju socjalnym do ściany, pocałowanie, złapanie za dupe itd. Ona musi się poczuć jak w tych ich filmach erotycznych.
Ale ty tego nie zrobisz.
Ty sobie w głowie ujebałeś, że ona do ciebie przyjdzie kiedyś na osobności i powie, że go rzuciła i z tobą chce być i kochać się na tylnej kanapie samochodu.
Przez to że się wkręciłeś, idealizujesz ją. Co gorsza, przez to też robisz sobie w głowie wizje, że to wszystko zakończy się dla ciebie happy endem. Nic bardziej mylnego.
Pierdolnie ci głowa.
Pozwól, że pokrótce opiszę ci podobną sytuację w mojej pracy.
Jakiś czas temu pracowałem w pokoju jednym z laską fajną, rozwódką z dzieckiem. Opisałem to już wcześniej.
Ale wcześniej przede mną z rok czasu zatrudnił się chłop na podobne stanowisko. Mega nieśmiały. Jak opowiadałem mu o kobietach albo chciałem o tym porozmawiać to gość czerwienił się jakby wypił pół litra przed chwilą.
Nic nie wiedziałem, że przez ten okres roku i chwilę jak zacząłem pracować smalił do niej cholewki. DOpiero później mi się przyznała. Dlatego że wzbudziłem w niej zaufanie i zakręciłem w głowie. Ona w pewnym momencie chciała być ze mną.
Gość to zauważył. A co najlepsze kiedyś zaprosił ją na wesele a ona z litości z nim poszła. Nic nie wyszło z tego bo nawet nie próbował do niej się zbliżyć. Podejrzewam, że nigdy nie miał kobiety a miał 34 lata. W tym czasie nawet jej za rękę nie złapał a ja w ciągu pół roku, bez większych starań, tylko praktykowaniu rad z tej strony i mimo jej bronienia się początkowego z uwagi na wspólną pracę, łapałem ją za tyłek, czule łapałem za dłonie, bardzo często byliśmy w odległościach mocno intymnych i tylko moja decyzja o nie pocałowaniu jej (mimo, że kilka razy wystarczyło kilka cm ruchu głową) nie dokończyła dzieła. Wiedziałem o niej wszystko. Widziałem jak na mnie patrzyła, jak była zauroczona.
Chłop znienawidził mnie, mimo że nic z nią nie zadziałał a ja też z nią nie byłem. Ale miał w głowie już taki rozpierdol, że wyobrażał sobie, że jesteśmy parą i ją pewnie kotłuje.
Co najlepsze. Stalkował ją. Nie odzywał się kilka dni, traktował po chamsku w pracy by po pracy napisać jej miłego smsa. Jak nie odpisała nic to na drugi dzień w pracy dalej cham. Obrabiał mi dupę. Tylko jej prośba i obawa o głupie akcje powstrzymała mnie przed tym, żeby mu zajebać w zęby lub chociaż mocno z liścia. I tak ludzie widzieli to wszystko i zaczęły się za plecami gadki.
Koniec końców, ona postraszyła go policją, że ma wszystkie smsy od niego i to pokaże dopiero się uspokoił ze stalkowaniem. Ale typ nie wytrzymał psychicznie tego wszystkiego. Całkiem niezłą pracę zmienił bo mu czacha dymiła.
To samo będzie (jeśli już nie jest) z tobą.
Musisz ogarnąć inne kobiety, bawić się, zapomnieć o niej a na pewno traktować ją jak zwykłą koleżankę z pracy.
Ależ się rozpisałem ale wydaje mi się, że w punkt to opisałem.
pzdr
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Ale maskara, to jest materiał na bloga, ku przestrodze.
Jak już byłem w trakcie tego wypracowania, też tak pomyślałem
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Dokładnie. Miałem podobne akcje ze znajomymi hehe. Typki bały się dziewczyn, nic z nimi nie robili(brak doświadczenia, nigdy nie mieli dziewczyny), a jak panny interesowały się mną bo byłem inny, bo robiłem co chciałem, miałem wyjebane, nie bałem się lasek to okazywało się że jeden z drugim się podkochiwał potajemnie. Też mi dupę obrabiali, przechodziłem przez to samo hehe. To są najlepsi z najlepszych. Nie mają jaj sięgnąć po to czego pragną. Nie robią nic, nie działają a zakochują się i im bije w dekiel. Jeden gościu kiedyś się upił i dowiedział się że panna w której się zakochał, startuje do mnie,synek chciał się wieszać masakra. Tacy są najgorsi. Nie dojrzali i bez doświadczenia. To co odpierdalają w głowie się nie mieści. Nie potrafią radzić sobie z emocjami.
_____________________________________
''Człowiek może powiedzieć Ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.''
Nie ścigaj kogoś kto nie chce być złapany.
Życzę Ci i radze z całego serca żebyś rzucił to w pizdu i odciął się całkowicie , bo za kawałek będziesz miał taki rozpizdziel w głowie ze się zesrasz ,popadniesz w depreche a nocami będziesz się budził z dziwnym uciskiem w piersiach ze strachu....
odetnij się od niej może nie od razu całkowicie ale stopniowo ,wygaszaj kontakt z nią .
I co ważne abyś najlepiej zainteresował się jakaś inna panna ,wolna i nie z pracy
Lub czym innym co sprawi że Twoje myśli nie będą wracały do niej.
Oczywiście ona będzie pytac i zawracać twoja głowę co się dzieje ze nie jest tak samo ,ze mniej z nia gadasz ,mijasz ja bez slowa ale tylko i wyłącznie po to żeby podbudowac własne ego , ważne wtedy jest to aby krótko uciąć temat i nie wchodzić w szczegóły, zmienić temat ,rozmawiać neutralnie bez emocji i UWAGA : robić to po to aby się uwolnić a nie tylko mówić a podświadomie myśleć ze może jak ja oleje to Ona przyleci.
POZDRO
Chłopie masz 26 i nie masz w ogóle pojęcia o życiu i relacjach damsko - męskich?
Jak możesz pisać, że się wkręciłeś w laskę, która:
a) jest zajęta, więc nie daje ci nawet 50% siebie
b) właściwie nic dla ciebie nie robi
c) większość wolnych chwil nie spędza z tobą
d) nie interesuje się Tobą "poza pracą"
e) zna Cię jako "kumpla" z pracy
Z góry jesteś zramowany jako kolega. A Ty tutaj tworzysz Bóg wie co. To co ona Ci mówi, że ją olewasz to są atencyjne żarty. Ona Ciebie w ogóle nie potrzebuje, może chce mieć z tobą jakiś fajny luźny kontakt w pracy więc skraca dystans. Ale to, że ją olewasz to nie znaczy, że ona się przejmuje, że ją olewasz. No nie wiem jak prościej Ci to napisać, bo jakbyś przeczytał to co napisałeś z 3 razy, sam byś dojrzał jakie to jest głupie
.
Laski zajęte sprawdzają się głównie w momentach rozpadu związku. Ale i wtedy nie licz na to, że ona będzie w 2 dni "twoja" i będzie teraz z "z tobą". Maksymalnie możesz wyciągnąć z tego seks. Niekiedy dziewczyna sama proponuje po rozpadzie związku, żebyśmy zostali "fuckfriends" bo zwyczajnie ma chcice a do byłego się nie odezwie, żeby grać przed nim twardą.
Krótko mówiąc jesteś w dupie. Ja bym olał temat. Ewentualnie za pare miesiecy jakby sie przypadkowo dowiedzial, ze jest wolna to bym podjął próbę wspinaczki. Ale tak to Ty lecisz z tej góóóóry, najgorzsze jest to, że lecisz nie na plecy a na sam pysk.
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Jak czytam ten wątek to trochę jakbym widział siebie, u mnie była podobna sytuacja w pracy jakiś miesiąc temu przyjęli do mnie dziewczyne do pracy (nie chodzi o tą o której piszę w swoim temacie, tylko o inną, ta jest dosyć ładna i potrafi normalnie mówić ) pracuje na moim dziale i ma stanowisko zaraz przedmna i jesteśmy na siebie skazani przez 8h dziennie, i tak samo mi się wydawało że jej się podobam, co chwilę się obraca żeby zagadać i mam wrażenie że patrzymy sobie w oczy aż za mocno tak jakbym kto dłużej wytrzyma przy czym ona się uśmiecha, flirt z jej strony, przynosi mi jakieś czekoladki, śmieję się ze wszystkiego co mówię nawet jak to nie jest śmieszne , co dziwne to ona wie o mnie bardzo duzo pomimo tego że mieszkam w innej miejscowości niż ona i ja widziałem pierwszy raz na oczy w pracy to ona wie nawet w którym domu ja mieszkam , cos ostatnio mówiła że chce sobie kupić lampę i czy przyjadę do niej jej zamontowac , ostatnio musiałem iść na magazyn coś tam zrobić i zazartowalem że sobie ja wezmę do pomocy chociaż ona dobrze wiedziała że nie jest mi potrzebna bo to była jakaś pierdola, ja się obracam a ona już ubrana i się pyta czy idziemy, trochę stresujaca sytuacja bo tam naprawdę ona mi w niczym nie była potrzebna a poszła i chuj wie czy ja ją miałem tam wyruchać czy co, sami tam nie byliśmy na tym magazynie i tam jest zimno , normalnie ewidentnie jakby na mnie leciała , przypadkowy dotyk itp więc myślę że chętnie bym się z nią spotkał po pracy , i tu najlepsze zaproponowałem spotkanie a ona takie oczy zrobiła jakbym jej chuj wie co zaproponował i się nie zgodziła przez jakieś 30min wydawała się jakby była na mnie obrażona po czym dalej jest tak jak na początku i też nie wiem co mam o tym myśleć , troche się rozczarowałem ale nie daje po sobie tego poznać dalej sobie z nią żartuje itd dodam że ona też jest zajęta ale ta jej relacja jest dość dziwna ona ma 26lat i w domu u niej taka raczej bidosia (mam swoje źródła) jej chłop ma jest już po 40 taki kulawy (nie żebym go obrażał ) ale ma dużą gospodarkę i dużo kasy i oni mieszkają po sąsiedzku i to wygląda tak jakby była z nim bo jest jej wygodnie , on ją często wozi po drogich restauracjach na kolację itp ona nie mówi o nim wcale w pracy nawet mam wrażenie że się go troszkę wstydzi bo jak przyjeżdża po nią do pracy to nie pod zakład tylko 3 ulice dalej na nią czeka
i też nie wiem jak się zachować, ma stanowisko tak że stoi do mnie tyłem a dupę ma zajebista i tak codzien muszę się bić z myślami co bym z nią robił a spotkać się nie chciała , ciekawe jakbym ja na siłę przycisnął gdzies do ściany na osobności i ja pocałował ale kurwa brak tej pewności siebie , tym bardziej że stanowczo odmówiła mi spotkania :/ a taka akcja mogla by mi naprawdę popsuć atmosferę w pracy, ale się rozpisałem, głównie chodzi mi o to że nieraz można źle odczytac oznaki zainteresowania i najprawdziwsza prawda jest to że jak jest kilka dziewczyn na oku z którymi się coś próbuje to człowiek się mniej przejmuje jak jedna da mu kosza , sory za składnie ale już mam mózg przepalony przez MJ...
Ostatnio przerabiałem romans w pracy z koleżanką, która była/jest w 3 letnim związku. Fajna sprawa, gdy rzucasz koleżankę na ścianę i całujesz, a w każdej chwili ktoś może was nakryć
Nawet po miesiącu powiedziała swojemu chłopakowi, że go zdradziła ze mną ( nie wiem jak on się wcześniej nie domyślił, dziewczyna nagle zaczęła wracać późno do domu, czasami nawet nie wracała w nocy, bo spała u mnie, a on wszystko łykał ). Rozstali się, a my już mogliśmy się oficjalnie pokazywać ( ale i tak każdy się domyślił wcześniej, to była zbyt ostra gra w pracy, by tego nie było widać
). Chwaliła się nawet rodzicom jaki jestem super itd. wiec wszystko zmierzało ku poważnej relacji, a mi się to nawet podobało. Wszystko było fajnie przez jakieś 3 miesiące, do momentu aż się od niej nie wyprowadził, a ona po 2 tygodniach jak on się wyprowadził zaczęła mi płakać, że ona żałuje, myślała że już go nie kocha itd. Widać że wyprowadzka wywołała silne emocje, z którymi nie mogłem wygrać (tak uważam) i za dwa dni dostałem sms, że nie jest gotowa na nowy związek i chce się przestać spotykać XD
Może i mogłem, to lepiej rozegrać i okazać jej jakieś wsparcie, a nie mówić że ją zostawię jak się odsunie emocjonalnie itd. Ale już chuj z tym.
Od początku przeczuwałem, że to tak się skończy, ale chociaż to był ciekawy etap w życiu. Dalej pracujemy razem i mamy dobre stosunki, nawet ostatnio byliśmy razem na koncercie, na który kupiliśmy bilet, gdy mieliśmy jeszcze romans
Proponowałem spotkania, na pierwsze się zgodziła, ale na kolejne już nie, wiec olałem temat i żyję dalej.
Jestem pewny że wróciła do byłego, ale to i tak pewnie znowu jebnie albo znowu go zdradzi, bo się już rozchodzili dwa razy (raz z nim zerwała i raz zdradziła).
Teraz już wiem, że z takiej mąki chleba nie będzie i dopóki kobieta nie uwolni się emocjonalnie od innego, to jedynie nadaje się na seks
_____________________________________________________________
Ludzie są jak kwiaty!
Jeżeli nie będziesz czystą wodą, twoja kobieta nie zakwitnie!
kobitka z pracy jest niezłą atencjuszką i łechta sobie ego, a przy okazji rozwala Ci psychę- gratuluję
@rekrut- raczej bym się nie chwalił, że stukałeś zajętą laskę to raz, a dwa to masz dziwne myślenie, że chciałeś byc z kobietą, która walila się po kątach z innym posiadając faceta
Ona też uważała to za głupie, że chce się z nią budować jakąś relację, ale ja już jestem taki dziwak
Poza tym uważam, że każda kobieta jest w stanie zdradzić, wiec miałem w dupie przeszłość. Nawet jeżeli by mnie zdradziła, to ona na tym traci, a nie ja
A romansu nie miałem na celu, jakoś tak samo wyszło. Jej facet miał to w dupie, że jeździ ze mną motocyklem i nie ma jej cały dzień.
_____________________________________________________________
Ludzie są jak kwiaty!
Jeżeli nie będziesz czystą wodą, twoja kobieta nie zakwitnie!
Gdzie się uczy lub pracuje, tam się fiutem nie wojuje - lub przynajmniej nie powinno...zazwyczaj prędzej czy później wychodzą z tego maniany... tyle, że tutaj tego nie będzie... ba laska leci z Tobą w gumę po całości, a reszta ludzi z firmy ma ubaw za free... odsuń się od niej, ale stopniowo, bez ostentacji, bo będzie to sztucznie wyglądać i do końca się ośmieszysz...
"Znamy się od około dwóch lat, mega chemia, to koleżanka z pracy" - a co, wykładacie chemię na półki w supermarkecie?
"Generalnie przed walentynkami pokazywala mi że czeka na mój krok." - a jak pokazywała?
"i zajęta" - nie daje Ci to do myślenia?
"Wysiadam już psychicznie bo laska ma wahania humorów, i raz mnie olewa żeby za chwilę się smucić, że to ja ją olewam." - a co mówi w takiej sytuacji? Jak pytasz dlaczego jest smutna, to ona odpowiada "bo mnie olewasz"?
"Dobił mnie fakt, że walentynki prawdopodobnie spędziła że swoim facetem" - no pewnie ze swoim facetem, albo sama. Powiem więcej, ona nawet mogła się z nim ruchać.
"Jak się spotkaliśmy dzisiaj to nie umiała mi spojrzeć w oczy podczas gdy normalnie patrzy i nie może przestać." _ pewnie była jeszcze najebana i nie chciała żebyś poleciał do szefa po alkomat.
"Tutaj pytanie czy ja jestem jebniety że jestem o to tak zazdrosny." - ależ skąd
"Więc poszła z nim się.." - jeśli się nie doczekała ruchania w biurowym kantorku, to poszła się jebać do jego pokoju, na szerokim łóżku.
"I teraz nie wiem dać sobie spokój, co radzicie" - jak kochasz to nie możesz się poddawać
Powiem wam szczerze że lubię takie tematy czytać ponieważ po nich wiem że nie jest ze mną tak źle, chociaż dobrze też nie jest
albo że nie jestem sam z takimi problemami, brakuje pewności siebie ale jeszcze nigdy na siłę nie wypatrywałem oznak zainteresowania, raczej odwrotnie miałem oznaki zainteresowa a nic z tym nie robilem, kiedyś jak miałem 16lat to moja koleżanka pytała się mnie czy umiem się całować ja powiedziałem że nie wiem ona się nachylila a ja odwróciłem głowę czy cos na podłodze ciekawego nie leży 
Nie spodziewałem się takiego odzewu, ciężko teraz odpowiedzieć na wszystko, ale postaram się coś rozjaśnić. Dałem sobie spokój tak jak radzicie po pierwszym jej olaniu mnie i omówienia spotkania, wtedy też powiedziała mi, że ma faceta i właściwie były to początki bo dosyć szybko byłem zdecydowany i wystartowałem do niej. Po tym spławieniu temat był zamknięty, dwa trzy miesiące nic się nie działo, traktowaliśmy się jak powietrze, niespodziewanie panna zaczęła się lasić, szukać atnecji, bez żadnej mojej inicjatywy. Rzeczywiście zacząłem się wkręcać i schlebiało mi to, widząc, że inne typki są dla niej przezroczyste, a za mną chodzi, zagaduje, flirtuje i tego typu akcje.
Ja cały czas z tyłu głowy miałem, że gówno z tego będzie, i dlatego siedziałem cicho, nie miałem jak zaryzykować przyznaje. Panna miała od czasu do czasu jazdy, typu nie znamy się, co jeszcze bardziej utwierdzało mnie w przekonaniu, że będą z tego problemy, tym bardziej wspólna praca.
Jednak trwało to i trwało, a panna nie dawała za wygraną co nakręcało mnie jeszcze bardziej. Jej zachowanie sugerowało że czeka na mój krok i tym razem mnie nie spławi. Nie zdolalem go wykonać.
Dlatego uważam, że macie sporo racji, ale tutaj tak naprawdę nie wiadomo jak by się to rozwinęło, mogłbym coś ugrać większym zdecydowanie, tak sądzę.
Teraz sytuacja jest chujowa, laska oczywiście udaje że mnie nie widzi, nie znamy się, w ogóle omija mnie jak może a jak już jest obok to z mega fochem i wyrazem twarzy "spiierdalaj". Przed tymi cholerbymi walentynkami zagadywala, uśmiechała się, dużo przebywała obok.
Wiem analizuje jak pizda ale nie wiem co się stało, typ ją tak przeruchal że nagle postanowiła zrobić w tył zwrot? Pewnie robili to już tysiące razy i mi się ta historyjka nie klei.
Nie zapytam u źródła bo nie było nic i to by było co najmniej dziwne. A rozpierdol emocjonalny niestety już mam, ona potrafi zagotować piekło i to dopiero zalążek. Pewnie będę próbował coś jeszcze z tego wyciągnąć, rozum mówi jedno ale instynkt drugie.
Co konkretnie sugerowało, że ona chce Ciebie poznać lub przelecieć? Z tego co mówisz, była to najzwyklejsza koleżanka, która chciała mieć w pracy dobrego kumpla, bardziej kumpla niż inni ludzie w pracy.
Kumpli to ona ma w swoim dziale i raczej nie musi ich szukać gdzie indziej. Sugerował em się jej zachowaniem, częste spojrzenia (ona inicjowala) bywanie często w moich "okolicach" w pracy, dzwoniła często służbowo i głos miała taki czuły i miły, palnalem jakąś głupotę to słyszałem uśmiech w słuchawce. Gdy byliśmy sam na sam nie umiała się odezwać tylko patrzała. Ostatnio mieliśmy okazję trochę pogadać to denerwowala się, gadał głupoty i język jej się platal.
Częste spojrzenia, czyli Ty się na nią gapisz cały czas. Ona nie mogła inicjować spojrzeń. Zejdź na ziemie. Wkładasz sobie do głowy, że ona się patrzyła. Jak Ci się laska podoba i stale o niej myślisz, to wyobrażasz sobie Bóg wie co. Opanuj się. Każdy może się na każdego patrzeć. Nie dodawaj sobie. Bywanie często w moich "okolicach" w pracy - od kiedy w pracy są Twoje okolice? Jak wyżej. "dzwoniła często służbowo i głos miała taki czuły i miły, palnalem jakąś głupotę to słyszałem uśmiech w słuchawce" - super, też tak często miałem, co nie znaczyło zupełnie nic. "Gdy byliśmy sam na sam nie umiała się odezwać tylko patrzała. Ostatnio mieliśmy okazję trochę pogadać to denerwowala się, gadał głupoty i język jej się platal." Może nie chciała nic mówić? Tu też sobie dokładasz. Rozum Ci odebrało. Zupełnie nic nie wskazuje na to, żeby ona chciała od Ciebie coś więcej. To się chłopie nazywa przyjaźń. W pracy dziewczyny szukają kogoś "bliższego". Jeśli Ty byłeś dla niej miły, to ona była miła dla Ciebie. Tyle.
Śmieszą mnie takie wypowiedzi pseudo znawców, albo troll albo typowy zazdrośnik na którego łaski maja wyjebane. Wszystko jest na nie, tak by pasowało do Twojej wersji wydarzeń. Ja przez długi okres nie zwracałem na nią uwagi a ona specjalnie przechodziła obok mnie i odwracała się w moją stronę, podczas gdy na innych ma wyjebane i tego typu rzeczy nie robi. Widzę, że radzenie na forach to De.bilny pomysł 8 lepiej liczyć na siebie
domorośli psychologowie zza komputera zawsze wiedzą najlepiej
Stary, dostałeś tyle wartościowych rad od nas i żebyś odpuścił pańcie, a Ty jeszce stękasz i wyzywasz nas od pseudo znawców, trolli i typowych zazdrośników.
Rób co chcesz, tak masz przesrane w pracy, (jak nie wcześniej miałeś) i ostzegaliśmy Cię.
Jak te forum to "debilny pomysł" dla Ciebie, to nie wchodź tu więcej i nie marnuj naszego czasu.
Też jestem ciekawy co mówiła gdy się smuciła że Ty niby ją "olewasz" ? Czy cos mówiła czy tylko tak sobie myślisz że jest smutna z twojego powodu ?
Mam podobna troche sytuacje