Hej, mam bardzo duży problem. Jak się każdy z was domyśla chodzi o kobietę. Poznałem ją rok temu, mieszka niedaleko ode mnie. Bardzo atrakcyjna, wygadana i mądra, ale zarazem zarozumiała i pewna siebie. Od razu po poznaniu tj. rok temu chciałem się z nią umówić ale nic nie wyszło z tego bo wyjechałem za granicę. Wróciłem w listopadzie, okazało się wtedy, że jest w związku. Pomyślałem, szkoda i żyłem dalej własnym życiem. Spotkałem ją na nieszczęście 2 miesiące później 2 razy, odwiozłem do domu, była to bardzo długa podróż bo rozmawialiśmy za każdym razem z 3 godziny o jej związku, seksie i innych duperelach. Sama powiedziała mi, że szkoda, że tak późno wróciłem bo mogło by coś pomiędzy nami zaistnieć. I wtedy się zaczęło, coś poczułem. Nie chciałem się bawić w odbijanie bo zdałem sobie sprawę, że mogę po drodze zgubić wszystko co fajne jest we mnie i stać się pieskiem. Drugi powód to pewnie taki, że nie mógłbym być tym 2 więc odpuściłem sobie ją. Dwa miesiące temu sama zaproponowała spotkanie, zgodziłem się tylko dlatego, że słyszałem od znajomych, że się rozstała z byłym. Nic wtedy wiele nie zdziałałem bo miałem bardzo ciężki okres w życiu, dużo problemów na studiach i w pracy co spowodowało, że brakło mi pewności siebie i jak cipka zachowywałem się na tym spotkaniu. Zdając sobie sprawę, że zaprzepaściłem swoją szansę zerwałem kontakt. Przedwczoraj odezwała się czy mógłbym pomóc jej przed maturą z angielskiego. Zgodziłem się i spotkałem się z nią. Było wesoło, trochę żartów, nauki, działałem dużo dotykiem i jak wychodziłem pocałowałem ją w usta. Była bardzo zaskoczona i zapytała dlaczego to zrobiłem. Odparłem, że mi się podoba. Ona na to, że nie chce się wiązać na razie z nikim. Chcąc chyba sobie udowodnić, że robię to na co mam ochotę jeszcze raz pocałowałem ją w usta, ale sama odwróciła głowę. Powiedziałem powodzenia na maturze i odszedłem. Wiem, że to tylko moja wina, że jej nie zdobyłem wtedy gdy była zainteresowana mną. Popełniłem sporo błędów, ale to dlatego, ze za każdym razem strasznie hormony i emocje mi buzują jak ją spotykam. Nie mogłem spać a dziś nie mogę się skoncentrować na pracy przez tą laskę. Masakra jakaś. Przepraszam za długi, dla niektórych zapewne nudny wpis. Jeśli ktoś by miał dla mnie jakieś rady chętnie wysłucham. Cel: chciałbym ją zdobyć, ale na pewno nie za wszelką cenę. Wydawać się może, że to wpis nowiciusza, ale mam już sporo doświadczeń z kobietami. Problem w tym, że nawet te z którymi uprawiałem seks nie wzbudzały we mnie tylu emocji. Po tym wpisie nie mam już takiego chaosu w głowie więc dziękuje panowie.
Rób nadal swoje. Ja bym odpowiedział jej na ten tekst o związku z uśmiechem i autentyczną wyjebką "spoko".
To nie Ty masz dążyć do związku tylko ona. Twoim zadaniem jest zajebiście spędzać czas, bawić się i korzystać z relacji, a związek to jej broszka. Całuj, dotykaj, traktuj jak swoją dziewczynę bez żadnej wzmianki o tym. Będzie w bani miała taki mętlik, że chuj i w końcu wypali coś o byciu razem ew. znowu, że nie chce się wiązać, a wtedy na luzie uspokój jej logiczną część mózgu, a podsycaj tą właściwą czyli emocjonalną.
Co musisz w sobie poprawić?
Nie słuchaj wszystkiego co Ci kobiety mówią, one potrafią takie rzeczy napierdalać, że same w to nie wierzą. Pod wpływem chwili powie jedno, za 10min już się z tym nie zgadza.
Dalej, śmierdzi od Ciebie miękką fają. Panne ledwie znasz, jesteście znajomymi, a Ty już o miłości? Kurwa stary, dystans!
Zjebałeś z tym pocałunkiem moim zdaniem, zbyt łapczywie podchodzisz do niej. Za bardzo Ci na niej zależy już na starcie. Po tych korepetycjach z angielskiego, jeżeli mieliście fajnie razem spędzony czas mogłeś po prostu się z nią pożegnać, a po paru dniach zadzwonić do niej z propozycją spotkania. No ale trudno, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Na dzień dzisiejszy jak dla mnie zjebałeś i teraz powinieneś czekać na jej sygnał. Jeżeli nie będzie próbowała się z Tobą kontaktować po takiej akcji to ja bym ją sobie odpuścił na teraz.
Jak to zjebał z pocałunkiem? Właśnie bardzo dobrze, że całował. Laska zna jego zamiary, już nie wpadnie we friendzone. A czy uda się coś ugrać to już inna broszka.
Nie widział się z laską x czasu a teraz się zabrał od razu za całowanie? Moim zdaniem błąd mógł to rozegrać na spokojniej.
Jeszcze nie słyszalem zeby ktoś pocałunkiem coś zjebał. Jesli juz to pięknie zapowiadające sie friendzone.
O tak to już widzę jak laska zaczyna za nim biegać po tym pocałunku. Panowie, please...
To nie chodzi o to czy laska będzie za nim biegać po pocałunku. Tak na prawdę to czy pocałunek jest odwzajemniony czy nie to jest sprawa drugorzędna, to tylko pieprzona wymiana śliny, nic więcej. Ważniejsza jest podjęta próba dzięki której laska zna twoje intencje i wie, że nie dasz się wpieprzyć do szufladki "kolega z fiutkiem".
Ale facet powinien być odrobinę dla niej tajemniczy czyli, wzbudzać w niej pożądanie i ciekawość przecież na takim etapie nie było jeszcze zagrożenia zostania jej przyjaciółką.
On na takim spotkaniu powinien z nią flirtować, prowadzić rozmowę w dwu znaczny sposób ale nie wykładać od razu kawę na ławę. Po pójściu do domu ona powinna mieć w głowie wątpliwości typu "czy ja się jemu podobam" a potem zaproponować jej wypad na miasto i wtedy zadziałać. Ja to widzę w ten sposób
No to mamy po prostu inne zdanie
Ja uważam, że jak facet chce poderwać kobietę to powinien dążyć jak najszybciej do pocałunku. Jak tu niektórzy piszą "spotkaliśmy się 5 razy, spotkania bardzo udane, na 6 spotkaniu KC" to ja się łapię za głowę i myśle: no to jak one były udane skoro na 6 było KC o którym TY myślałeś od początku! Nie myśl, że laski to takie świętoszki do których trzeba robić podchody miesiącami jak Luksus, one też chcą pocałunków, seksu.
Zgodzę się z Tobą, że kobiety to nie są świętoszki, ALE, są też różne sytuacje i po przeczytaniu jego historii wciąż uważam że był to błąd.
Jak napisałeś, kobiety chcą pocałunków i chcą sexu ale facet musi wzbudzić w niej tą chęć i to pragnienie a on tego nie zrobił. W każdym bądź razie jestem ciekaw jakie wy widzicie wyjście z tej sytuacji teraz?
"Sama powiedziała mi, że szkoda, że tak późno wróciłem bo mogło by coś pomiędzy nami zaistnieć. I wtedy się zaczęło, coś poczułem."
Laska dała Ci ułamek zielonego światła (może nawet specjalnie Cię podpuściła, bo słowa < czyny), a Tobie od razu totalnie odjebało.
Strasznie ŁATWY jesteś.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Nie poruszałem tematu związku, ani jakiegokolwiek uczucia do niej. Jedyne co dziewczyna wie to to, ze mi się podoba. Pocałowałem ja dlatego, że pomału taka rama przyjaciela sie budowała. Może to tylko moje przeczucie bo zawsze staram sie na pierwszej randce zamknać spotkanie pocałunkiem. Tak zgadzam sie, bardzo dużym błędem było, że sie zbyt szybko nakręciłem sie i odkryłem w ten sposób z tajemniczości nic nie zostało. Jedyne co mogę zrobić to chyba czekać, jeśli sie odezwie to coś bede myślał, jeśli nie zrywam kontakt bo widze, że zbyt bardzo sie nakręcam.
Ciekawe! Bo miałem niedawno ten sam problem
Laskę totalnie olałem, a po dwóch latach COME BACK! Zrobiłem wejście smoka i byliśmy w związku. Zagrała podobną sztuczką do Twojej, że nie chce się angażować itp. Zastosowałem chłodnik, sama pisała, a ja miałem troszkę ją w nosie. Odpisywałem zdawkowo, potem zacząłem się droczyć, w końcu flirtować co raz bardziej i się zaangażowała.. 
odpuść na trochę, jak napisze to spoko, a jak nie to trudno!
Zrób tak jak mówisz
Tego kwiatu jest pół światu! - do takiego wniosku doszedłem gdy zrywałem z dziewczyną o którą tak się starałem.
Mam nadzieję, że mogłem jakoś pomóc!
Powodzenia!