Siema,
relacja trwa od okolo roku. Spotykalismy sie wlasciwie raz na jakis czas, poniewaz mieszkalismy w oddalonych od siebie miastach i moglbym powiedziec, ze raz na 2-3 miesiace. Raz ja u niej w miescie. Raz ona u mnie w miescie. Zazywczaj konczylo sie to dzikim seksem. Jest w malzenstwie, wiec myslalem, ze trzymam ramę i że to będzie luzna znajomosc. Sprawia wrazenie naprawde atrakcyjnej kobiety, ktora ma seksapil i potrafi oniesmielic.
Poczatek calej historii zaczal sie od tego, ze to ona zaczela do mnie pisac, czasem po prostu "dobranoc" / "milego dnia". Na poczatku zlewalem to i traktowalem to jako forme ciekawosci i zainteresowania. Potem telefony- jeden rano, drugi, jak wracala. Tez jakos specjalnie bez pompy - raz odbieralem, raz nie odbieralem. Ale w pewnym momencie zaczela mnie podrywac i kokietowac. Kiedys przyjechala do mnie do miasta, zatrzymala sie w hotelu - kolacja + seks i ta znajomosc nabrala troche rumiencow i zaczela sie krecic.
Wiedzialem o niej duzo, nawet czasami chyba za - z tym, co sie dzieje w domu, u rodziny, znajomych... poczulem sie w pewnym momencie jak fuck friend. Niby slucham wszystkich problemow, ale i tak potem sie widzimy i bzykamy. Ale podobalo mi sie to, przez to, ze czulem atencje i fajnie, gdy ktos o Ciebie zabiega.
Po pewnym momencie zacząłem być bardziej wylewny - mówiłem, że mi się podoba, że ją uwielbiam - tak po prostu, no i chuj - zostawiła męża w domu i przeprowadziła sie do mojego miasta. Zostawila prace i poczula, ze musi sie rozwijac w innym miescie.
Od momentu przeprowadzki, mam wrazenie, ze zachlysnela sie obecnym miejscem, ktore jest jak kazde inne - tylko wieksze. Ona jest z bardzo malej miejscowosci, stad byla codziennie znudzona tym "przyziemnym" zyciem. Od tego zachlysniecia widze, ze jej zainteresowanie spadlo i juz nie pisze, tak jak wczesniej. Czasem wysyla buziaki, ale to mam wrazenie, ze chyba tylko sprawdzic, czy czekam albo czy zyje. Czasem probowalem sie nie odzywac i odzywalem sie po paru dniach, to myslala, ze sie obrazilem.
Totalnie nie moge ogarnac laski, bo jak mowie, ze cos sie chyba zmienilo, to ona mowi, ze nie i ze wymyslam. Wiem, ze ta relacja jest toksyczna i ze powinienem dac sobie spokoj. Czy dobrze mam wrazenie, ze ta laska okrecila mnie wokol palca zdobywajac mnie i trzymajac przy dupie seksem? A jak nagle domagam sie zainteresowania, to jest to dla niej niekomfortowe?
W jaki sposob poprowadzic dalej te gre? Nie wiaze z tym żadnej przyszlosci.
EDIT: kiedys przy dyskusji uslyszalem, ze bedac na odlegosc, nie widzielismy sie na codzien, wiec to odleglosc byla problemem, a teraz wie, ze jesli jestem na miejscu, to wie, ze jestem i jak zadzwoni, to moze na mnie liczyc. BANG!
Tak jak wszystko wyżej Kensei napisał. Zastanów się czego chcesz od tej znajomości. Bo jeśli seksu, to jak najbardziej, ale w związek nie ma co wchodzić, bo tak jak Ty napisałeś zostawiła męża, a może tak być, że i Ciebie może zostawić dla innego.
Dokladnie jak koledzy wyzej. Tylko bym sobie zadal powazne pytanie. Skoro nie wiazesz z tym przyszlosci to czemu domagasz sie uwagi, wiekszego zainteresowania, mowisz jej ze cos sie zmienilo. Jak dla mnie to ty sie wkreciles i oszukujesz samego siebie ze nie. Jesli nie wiazesz z tym przyszlosci to traktuj to jako zabawe, spotykaj sie z innymi pannami, nie wkrecaj sie w to emocjonalnie i to ty do niej zadzwon jak ci sie zachce a nie odbierasz zawsze kiedy ona chce (doslownie sama ci to powiedziala).
Rzuciła męża od tak o, dla kochanka z którym się bzykała tylko i wyprowadziła się do większego miasta. Rozumiem z wpisu, że nie dla ciebie tylko dla siebie. Chce się rozwijać a u siebie nie ma perspektyw, do tego jak mała miejscowość to pewnie wszyscy na nią patrzą jak na diablice.
Zrobiła to raz, to zrobi to jeszcze 152 razy. Po prostu będzie zdradzała bo nie wydaje jej się to złe.
Będąc teraz w większym mieście ma więcej okazji i więcej facetów. Z tobą utrzyma kontakt do czasu aż nie będzie ktoś inny, lepszy.
Jak koledzy wyżej. Pobzykać, nie wkręcać się i jak się skończy zapomnieć.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Generalnie nie rzucila go, tylko fizycznie opuscila dom
Fakt, wszyscy wokol klną na nią, że na głowę upadła, żeby takie radykalne decyzje podejmować
Dziękuję, Panowie za odzew. Jakoś tak spadł ten ciężar i troche mniej o tym myślę.
Czyli go rzuciła. A gość jak jest pieskiem a pewnie taki jest to ciągle prosi pancie o powrót i jak wróci to pewnie do nóżki przyleci od razu. Nawet jak mu powie, że bolcowała się z 15 facetami w między czasie.
Mam takiego znajomego, co rozchodził się z żoną kilkanaście razy. Wiedział, że się ruchała na boku i nawet zaszła w ciążę i poroniła i koniec końców się zeszli i są już ze 3 lata razem. Mają córkę, jeszcze przed rozchodzeniem się ją mieli, może to ich złączyło ponownie ale ona będzie się pruła jak tylko się nadarzy okazja. Taki typ kobiety. Zobaczy lepszego i albo będzie jej kochankiem bo mąż dba o dom i dziecko albo jak tamten będzie dziany to tego zajebie z kopa i odejdzie.
Nawet i ze mną chciała parę razy mu dojebać rogi, ale bez przesady. Opierdoliłem ją i siadła na dupie.
Także, tej dopierdol chłodnik, jak sama przyjdzie to ją ruchaj ile wlezie, traktuj przedmiotowo bardziej - bez emocji, ja na takie mówię pojemnik na spermę (wiem brutalne ale takie też kobiety istnieją i pewnie to jedna z nich).
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Związek z mężatką? Po co ci to? Dla seksu ok. Nie angażuj się bo to zwykły szon i tyle.
W tym jest cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Jakbyscie zareagowali?
Umawiacie sie na dzisiaj na okolo 20.00.
Dostajecie telefon o 16.00: "Przepraszam Ciebie, ale musze zostac dluzej w pracy?"
Ja:"Spoko, ok. Trudno."
Ona:"Jak to trudno? Tak latwo to mowisz? Jak to tak... Moze jednak jutro?"
Ja:"Dla mnie nie ma problemu. Nie wiem, jak z jutrem, bo nie znam swoich planow."
Ona: "Ale jak to ... Bardzo Cie przepraszam i prosze o zrozumienie."
Ja:"ok, musze konczyc. pa!"
o 17.28
Ona na messengerze:"Jak nie mozesz jutro, to wpadnij dzis do mnie, ale bez wychodzenia z domu, bo jestem wypruta" (dostala dzis okres). Daj znac
17.30
Nieodebrane polaczenie od niej.
Ja: bez slowa i komentarza.
W piatek jakos nie zamierzam sie spuszczac z planami i zastanawiam sie, czy sobie totalnie odpuscic czy zaczekac do poniedzialku?
Ja bym na twoim miejscu zadzwonił na drugi dzień i normalnie porozmawiał, bez emocji.
Skoro ona tak żyje hajlajfowo teraz, to poczekaj aż okres minie, bzyknij sobie (i tak pewnie nic z tego więcej nie będzie z tego co widzę) i urwij kontakt.
Ale to jak bardzo chce ci się bzykać i nie masz nikogo w zasięgu.
W innym przypadku już teraz zerwij kontakt, nic nie odpisuj.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
O, Panowie. Co za dzień byl wczoraj.
Dziekuje Bogu, ze polaczyl nas akurat wczoraj, bo chyba cos we mnie peklo
Spotkanie wyszlo z mojej inicjatywy, oczywiscie, jak koledzy wczesniej zdazyli stwierdzic, to tez tak sie stalo:
- na poczatku wyjebka, ona latala i zabiegala o zainteresowanie
- fajny seks, czeste rozmowy
- w pewnym momencie wycofala sie, a ja zaczalem zabiegac o kontakt / jakies dzikie akcje / shit testy / kolezanka z penisem
az do wczoraj...
spotkalismy sie - ona bez buziaka, ja mysle sobie spoko. czekam co dalej
w windzie mowi mi, ze ma okres - ja na to, czy tylko dla bzykania sie widzimy? bo myslalem, ze nie tylko...
pyta sie ile mam czasu - mowie, ze nie jestem jakos ograniczony czasowo
widzimy sie u niej, rozmowa totalnie sie nie klei, jakos tak z dupy, telewizor wlaczony, leci jakies gowno
siedze przy stole ona na tapczanie, mowi, zebym usiadl kolo niej - siadam po przeciwnej stronie tapczanu. Nagle zaczyna opowiadac mi historie, ze jej dawny kolega tez mieszka w Warszawie, i jak tak opowiada, to sobie mysle, ze znalazla sobie kolejnego czaso-umilacza i teraz
"no, bo on wydaje sie taki spoko, ze moge spedzic z nim fajny czas, bez tej calej reszty, ktora tylko zabiega o jakies akcje matrymonialne"
ja sobie mysle - kurwa mac - co ja tu robie? wtedy we mnie coe peklo i zrobilem wyraz twarzy, jakby ktos mi noge od taboretu wlozyl w dupe.
ona nagle zorientowala sie, ze chyba cos powiedziala, co moglo mnie urazic i zaczela sie dziwnie zachowywac.
mowi - chodz do mnie / ja mowie, ze tu mi wygodnie i nie mam ochoty
zrobie Ci herbate / nie, dziekuje
polozyla sie na lyzeczke kolo mnie a mi w glowie zaczelo sie zmieniac i nagle zaczalem sobie zadawac pytanie, co ja robie tutaj kolo tej smutnej i nudnej laski, ktora szuka czaso-umilaczy na chwile. wstalem, ubralem sie..
ona: kiedy sie widzimy? nic nie odpowiedzialem
ubralem buty / plaszcz
ona: daj buzi / nadstawilem policzek i wyszedlem i to ją wryło totalnie. zawsze sie calowalismy a teraz poczulem, ze serio ale nie mam ochoty
ona: co sie stalo? co sie stalo?
wyszedlem. nagle telefon od niej. zszedlem na parking. uruchomilem auto. nie odebralem. zadzwonilem po 4-5 minutach i dalej slysze te pytania:
"dzwonie, zeby zapytac sie czy wszystko w porzadku", ja mowie, ze tak, jest ok i zaczyna te swoje slodkie pierdoletto, ze idzie spac - na to ja - no to dobranoc.
kolejny gong. ze mnie przytula / caluje.
Panowie, to czego sie nauczylem, a na pewno jeszcze mi w glowie posiedzi chwile, to to, ze postawilem sie i nie zrobilem tego co zawsze, czyli rzucilem sie jej na ramiona, co wiecej, ten lukierkowy klimat sie spierdolil, bo otworzylem oczy i zobaczylem, ze jest smutna i nudna laska, od ktorej niczego sie nie naucze. wiec zaczyna mi sie po prostu odechciewac tej relacji..
Nie wiem, co sie dalej zadzieje, ale ide zajac sie soba
jak cos sie pojawi, to chetnie napisze
elo, Madox
Gratuluję przejrzenia na oczy
Jest jeszcze dużo pięknych kobiet, które mają poukładane w głowie. Powodzenia
__________________________________________________________
"Tylko od jednostki zależy jej klasa i przed nikim nie da się
usprawiedliwić omyłki zaniechania bycia tym, kim można być."
No i obyś faktycznie zrozumiał. Chyba że chcesz dalej być jej czasoumilaczem, zabawka. Masz ochotę postukaj ale nie wkręcaj się i nie bądź na jej zawołanie. Dla mnie taka panna jest nic nie warta i osobiście olałbym ja bo chuja na hasiŏku nie znalazłem.
_____________________________________
''Człowiek może powiedzieć Ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, dostajesz wszystkie odpowiedzi.''
Nie ścigaj kogoś kto nie chce być złapany.