Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Matka dziewczyny ma mnie za nieudacznika

48 posts / 0 new
Ostatni
Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

hahahahahahahahahaha....

wybacz....

nie mogłem się powstrzymać....

histeria, mówisz? A może już sznurek zwijała w pętlę?
I co? Jakies zasady wprowadziłeś? Powiedziałeś, ze to ostatni raz tak Cię traktują? Czy znowu wyszło tak, jak ona chce...

Wiesz co? Tak szczerze - widać, ze dobry z Ciebie chłop i baaaaardzo mi Ciebie żal, bo życie bedziesz miał przesrane... Chyba, że to całe gówno potraktujesz jak nutellę... zbieżność kolorystyczna tylko.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Zapewniam Cię, że jak zracjonalizujesz swój umysł trochę, na kartce napiszesz plusy i minusy bycia w tej relacji, a i poznałbyś jakąś fajną dziołchę, to wyjdzie Ci, że conajwyżej kochasz iluzje na temat tej osoby, albo jesteś uzależniony od tej osoby, a nie ją kochasz.
Love is like a drug..or cancer.

laurent
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-05-21
Punkty pomocy: 3

I jeszcze jedna sytuacja o której dowiedziałem się dopiero wczoraj od mojej mamy. Ta mi powiedziała,że Agnieszka wielokrotnie zwracała jej uwagę, aby mama nie gotowała mi obiadów jak przychodzi z pracy, tylko gdy ja wrócę ze studiów to sam mam sobie ugotować. Jak dla mnie to jest lekka przesada,żeby ona mojej mamie mówiła co ma robić,a co nie. To jest jej sprawa. A moja mama też taka bez charakteru. Zamiast jej stanowczo powiedzieć,że to nie jest jej sprawa, to ta się jej tłumaczyła czemu to robi. A potem Agnieszka czuję się coraz bardziej pewna.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

aaaaaaaaaaaa.... czyli genetycznie obciążony jesteś... szkoda:(

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Ale na temat mamy jego nie ironizuj, to źle, że chłopak jest dobry, wrażliwy? Ma wpojone dobre wartości? Poprostu świat to wykorzysta jak nie ruszy mózgiem, ale nie ma co podśmiechujek robić. BTW guest, chyba mamy te same godziny pracy, bo zauważyłem, że w podobnych godzinach piszemy:)

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

nie ironizuje... charakter sie też dziedziczy, poza tym w takiej atmosferze został wychowany... To przykre, bo źle rokuje...

co do godzin pracy - jestem na urlopie (zaległym i w zw. z tym przymusowym troche Wink ) i włąśnie koncze kawę;P

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

A apropo dziedziczenia, to nie dziedziczy się cech bardziej po dziadkach?
To z pogody korzystaj!

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

tu jest dziedziczenie wielogenowe, nie do konca poznany jest wpływ jednych genów na drugie. Zwykłe prawa Mendla tu nie dziają. Ale czasem jest tak, ze niejako pewne cechy "przeskakują" o 1 pokolenie

pogoda ładna była w niedzielę, teraz mam chmury na niebie i pon. 20...

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

laurent
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-05-21
Punkty pomocy: 3

Ile razy ja z nią walczyłem,ile razy się kłóciłem,ile razy tłumaczyłem aby tak się nie zachowyała. Zawsze u niej kończy się to płaczem i tekstami,że jej nie szanuję i że jestem chamem.
Nie chcę was przynudzać,ale jeszcze sytuacja z tamtego tygodnia. Akurat byliśmy u mnnie w domu, w pokoju, i przyszła moja mama. Nawet nie wiem po co. Zrobiła co miała, usiadła i zaczęły gadać o mnie. Narzekać..powiedziałem mamie grzecznie,ale stanowczo,aby wyszła,bo nie życzę sobie czegoś takiego. Nawet nie drgnęła. Powtórzyłem jeszcze raz, to Agnieszka wyjechała z takim tekstem "to jest mieszkanie Twojej mamy. Ona może tutaj robić i mówić co jej się podoba". Ręcę mi opadły, zawrzało w środku, wyszedłem do kuchni a jej kazałem jechać do domu. Pojechała i nawet się nie pożegnaliśmy. A za godzinę dostawałem smsy,że jej nie szanuje,bo ona nigdy mnie nie wyprosiła z domu. Uwierzcie mi to jest ciężka osoba...I takich sytuacji jest mnóstwo. Jak jej mówię,że po cholerę Ty się odzywasz w sytuacjach gdzie powinnaś siedzieć cicho to zawsze słyszę tekst" nie jestem zwierzęciem,że nie mówię. Po to mam język aby wyrażać swoje zdanie" . Ja sam teraz zauważam,że na dłuższą metę taki związek nie ma sensu. Nie można ciągle walczyć z nią. Nie na tym to polega. Już ostatnio jej powiedziałem,że chyba role w związku jej się pomieszały. Kiedyś też przeprowadziliśmy poważną rozmowę i powiedziałem jej,że przez nią nie czuję się jak facet w tym związku. Miała się zmienić a dalej chce sterować, rządzić. To jak zachowuje się do swojego 5 letniego brata to jest masakra. Gdyby nie to uczucie do niej, to dawno bym to zakończył.

filozof
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: gdzieś w Polsce

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 6

Dobra jazda Wink
"Gdyby nie to uczucie do niej, to dawno bym to zakończył." - i to jest podsumowanie całego tematu. Odejdziesz od niej, prędzej czy później. Już ci się ulewa, emocje niedługo miną i zobaczysz tylko mało pewną siebie osobę, która musi swoje słabości i kompleksy tuszować dominacją nad innymi. I ci się odechce.

Ironclad
Portret użytkownika Ironclad
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: P.

Dołączył: 2011-11-26
Punkty pomocy: 48

"Ja wiem,że macie rację i jest mega dużo prawdy w tym co piszecie,ale powiem szczerze-kocham ją,zależy mi na niej.Ja wiem,że macie rację i jest mega dużo prawdy w tym co piszecie,ale powiem szczerze-kocham ją,zależy mi na niej."

Syndrom Sztokholmski? Męczennikiem chcesz zostać? Bo jesteś na dobrej drodze.

"Ma spieprzony charakter,ale to jest tylko moja wina"

Na takie rzeczy akurat nie masz wpływu, bo "jak krowa się uprze to nie pójdzie" Wink Obwiniasz siebie za to jaka ona jest? Brak mi słów na takie podejście.

"Z drugiej strony ja też mam swoje za uszami. Ja od niej cały czas słyszę,że jestem chamem, który jej nie szanuje. Nie wiem czy to jest manipulacja,jakieś gierki,ale nawet żali się mojej mamie kogo ona wychowała."

Proszem paniom, a on mi zabrał łopatkę.... No comment.

" I widzę,że niektórzy użytkownicy robią ze mnie pizdeczkę."

Uwierz, nie musimy Wink

"Ale postawcie się w mojej sytuacji: kiedy coś ostatnio przeskrobała, chciałem wyjść i już ubierałem buty (....) Wy mi napiszecie,że byście trzasnęli drzwiami i mieli w dupie to,że ona wyje w domu. Ja nie potrafiłem,ale nie mówię,że dobrze zrobiłem."

Szantaż emocjonalny w czystej postaci, siedzisz w gównie po samą grzywę i tańczysz jak Ci zagra. Masz miękkie serce to musisz mieć twardą dupę a nie wypłakiwać się tu na forum. Robisz z siebie cipka i przychodzisz tu płakać, kuuurwa, trochę konsekwencji człowieku.

"czy byłaby zdolna do tego aby wykorzystywać z premedytacją moją dobroć?"

No byś się kurna zdziwił Sherlocku Tongue

"to wyjdzie Ci, że conajwyżej kochasz iluzje na temat tej osoby, albo jesteś uzależniony od tej osoby, a nie ją kochasz."

Znaczy poznałeś porąbaną dziewczynę, ignorujesz jej wady i przypisujesz inne cechy, a potem się skarżysz, że ona jednak nie jest taka jakie przypisałeś jej cechy?! Nawet nie wiem co na ten temat mam powiedzieć. Kocha się człowieka czy jego iluzję? Ja pierdzielę, koleś!

"Agnieszka wielokrotnie zwracała jej uwagę, aby mama nie gotowała mi obiadów jak przychodzi z pracy, tylko gdy ja wrócę ze studiów to sam mam sobie ugotować."

I pieluszki też niech Ci nie zmienia, jesteś na tyle duży że sam sobie już z tym poradzisz. Koleś, wdepnąłeś w niezłe gówno, tylko tyle Ci powiem. Powiem coś jeszcze - jesteś na z góry przegranej pozycji, bo dodatkowo wkręcasz sobie różne rzeczy. Powiedz szczerze, jesteś jakimś masochistą i poniewieranie Tobą sprawia Ci przyjemność? Bo dla mnie to nie jest zdrowe podejście, wnioskuję po tym co opisujesz.

"Ile razy ja z nią walczyłem,ile razy się kłóciłem,ile razy tłumaczyłem aby tak się nie zachowyała. Zawsze u niej kończy się to płaczem i tekstami,że jej nie szanuję i że jestem chamem."

A Ty za każdym razem łykasz ten sam haczyk, nawet już bez przynęty. Dajesz sobie wmówić różne rzeczy, a potem zaczynasz sam w nie wierzyć i masz jak masz. Kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą, nie?

"Uwierzcie mi to jest ciężka osoba...I takich sytuacji jest mnóstwo."

Powtórzę się a nie lubię - TO CO TY Z NIĄ JESZCZE ROBISZ? Kobieta ma być PARTNEREM a nie pieprzonym tyranem ustawiającym Cię po kątach. No, chyba że to lubisz, to co innego, bo sam stwierdzasz że coś do niej czujesz (IMHO znaczy to ni mniej ni więcej a jeszcze za mało dostałeś po dupie i wciąż Ci się to podoba).

Powiem tak - oboje macie problem, a z tego co widzę to Ty masz większy. Skoro ona nie widzi potrzeby zmian, to trzeba ją zmienić (na inny model, ofkors).

Dobra, nie będę już ironizował, poradzę Ci jak facet facetowi - musisz sobie zadać jedno zajebiście ważne pytanie - spójrz na Waszą dzisiejszą relację (pomnóż razy 5.. właściwie to z 10x razy gorzej, bo na poprawę się nie zanosi z tego co widzę) i postaw sobie pytanie: czy chcę, żeby ona była matką moich dzieci, moją żoną, powierniczką i życiowym partnerem? Czy właśnie TA kobieta? Czy ufam jej i mogę zaufać? Czy mogę na nią liczyć zawsze i wszędzie, w każdej chwili, nieważne co, jak, gdzie i kiedy? Czy jej charakter i stricte podejście do życia mi odpowiada i nie koliduje z moim "Ja"?

Jeżeli chociaż na jedno z tych pytań odpowiedziałeś przecząco, TO CO TY Z NIĄ DO CHOLERY JESZCZE ROBISZ?! Oszczędź sobie wstydu i zakończ to, bo uczucie uczuciem, a życie życiem. Na Twoim miejscu nie miałbym żadnych wątpliwości, serio. Może Ci wię wydawać, że to ta jedyna uch, och i w ogóle, ale popatrz na Waszą relację i odpowiedz na kolejne pytanie: czy moja idealna, wyśniona dziewczyna powinna się tak zachowywać? Nie? To patrz na pierwsze zdanie tego akapitu.

Odnoszę też wrażenie, że do końca sam nie wiesz czego chcesz, nie wiesz jak pokierować związkiem i miotasz się od skrajności do skrajności jak chorągiewka na wietrze. Dałeś się poznać jako uległego gościa (czy też z czasem nabrałeś takiej łatki) i teraz wszelkie próby "postawienia się" i liczenia z Twoim zdaniem będą odbierane co najmniej... komicznie?

Nie wiem na jakim etapie jesteś, ale ja bym zrobił sobie przerwę od związków i popracował nad sobą i poukładał pewne sprawy [nomen omen tak obecnie robię i powiem Wam jedno - w moim przypadku bycie singlem to błogosławieństwo, tak bardzo mieć wyjebane Wink Tego stanu nie opiszą słowa, to trzeba przeżyć].

A zakończę sobie modnie, po angielskiemu Tongue

"I never seem to understand
The time, the place and who I am
Define a way to stay alive
It's like I'm living a lie"

Sto miliardów galaktyk we wszechświecie, a ja musiałem trafić akurat do tego kurwidołku...