Tzn budowanie związku z panną, która studiuje w innym mieście i przyjeżdża w co drugi weekend ? Jaka jest wg Was akceptowalna częstotliwosc spotkań z dziewczyną jeśli nie mieszka się razem? Mam niestety ostatnio pecha, bo już wszystko zaczyna przybierac fajne barwy, a naraz okazuje się że odległosc znowu będzie problemem...
Cytując klasyka "związek na odległość ma sens, jeśli nie przekracza ona długości **uja"
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
jezeli ma byc to powazny zwiazek to rozpadnie sie chociazby z kwestii glupiej zazdrosci, bo ona bedzie gdzies wychodzic, Ty też ... no i wiesz sam jak to bedzie.. pozatym dzielenie na odlegosc z kims radosci, smutków ( kurde brzmie jak romantyk? ) tez nie bedzie fajne...
Jeżeli masz pytania - pisz PW
zaraz tam budowanie związku
spotykajcie się jak macie miejscówkę (u niej) to seks i zabawa, ale jak ty zaraz o związku to co ja mogę doradzić
they hate us cause they ain't us
czemu jestes takim zimnym skurwysynem?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
ja ?
a gdzież
tylko jak czytam że kolo zaczyna na wejście "budować poważny związek" nie znając panny (i pewnie jej nie poznając bo jak to uczynić widząc się dwa razy w miesiącu) to jestem sceptyczny z lekka ...
ale chuj, kto komu zabroni, będzie więcej tematów "jak o niej zapomnieć"
they hate us cause they ain't us
Jakoś tak chciałbym się z kimś związac na dłużej
na dłużej czy na dalej?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A jedno wyklucza drugie ?
niestety... ale chyba tak
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie słuchaj forumowiczów, większość tutaj nie wie, co to związek... Nie lepiej samemu spróbować i sprawdzić?
Byleby nie wystawiać serca na dłoń... i próbuj, doświadczaj.
PS: W dobie internetu, skype'a itd. takie związki są dużo łatwiejsze niż kiedyś. Moja mama z ojcem widzą się raz na dwa miesiące. Czy mam im powiedzieć, że tak naprawdę to ułuda a nie zwiazek bo ich odległośc przekracza długość chuja?
Działaj
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
długoletnie małżeństwa (a to ma miejsce w przypadku Twoich rodziców) to jednak podlegają trochę innym regułom niż związek który ma być dopiero budowany - to pierwsze, a po drugie - obyś nie wykrakał, bo odległość i dłuższy czas rozłąki potrafią wykończyć każdy związek, nawet ustabilizowany i z przychówkiem... dzieci dorastają, zaczynają mieć swoje życie i naraz nie ma do kogo ryja otworzyć - i tak się to zaczyna, a raczej kończy...
To jest cholerna przeszkoda. Odnosisz jakiś sukces, chcesz się nim podzielić ze swoją kobietą, no i... dzwonisz. Jesteś zdołowany, chcesz się zrelaksować przy swojej kobiecie... ale gówno bo jej nie ma. No dla mnie odległość nie ma znaczenia jak sobie jeździsz do niej na bzykanko i zbytnio ci nie zależy, a mi nawet do pospotykania się z laską przeszkadza odległość większa niż 30km. Zero spontanu przy takiej odległości...
@mgk
Nie słuchaj forumowiczów, większość tutaj nie wie, co to związek... Nie lepiej samemu spróbować i sprawdzić?
Najpierw mówisz, żeby nie słuchał forumowiczów a potem jako forumowicz dajesz mu podpowiedź, po co? - implikujesz, że wiesz więcej o związkach niż wspomniana "większość forumowiczów" co jest dosyć odważne jak na 19 latka i po prostu niegrzeczne.
Po co jest to forum skoro i tak dochodzimy do wniosku "a chuj i tak sie nie znają".
Twoja analogia do związku twoich rodziców leży na ziemi rozjechana przez walec. Twoi rodzicie pewnie mają w okolicach 40-50 lat i ty porównujesz tego typu związki do przygód 21 latka? Stary...
Moje doświadczenia mówią jedno - związki na odległość na dłuższą metę zapewniają zastrzyk emocji - frustracji, niepewności i poczucia niespełnienia w związku, czasem trudnych wyborów jeśli spotkasz kogoś w mniejszej odległości. To nie mój klimat. Niektóre takie związki obserwowałem z boku - sorry ale to jest mega dziecinada jeśli ma się do tego złe podejście. Są też związki o wiele bardziej dojrzałych ludzi(wspomnianych przez mgk na przykład) i mają szanse wypalić. Ba! Niektóre związki młodych też dadzą rade - tyle, że szansa powodzenia według mnie jest drastycznie mniejsza. Któreś z was w końcu wpadnie w dół zazdrości i zaczną się roszczenia względem imprez i wolnego czasu. Widzi ci się spędzać każdy wieczór na skype pierdoląc sobie słodko? Jaką wróżysz przyszłość?
Raz już widziałem jak doszło do fanaberii, że koleś miał odpowiadać na smsy podczas imprezy co skończyło się wlepianiem gał w telefon kiedy cała reszta świetnie się bawiła. Jak kiedyś nie odpowiadał to była awantura i widowiskowy koniec związku. Taki widok jest po prostu smutny. I mimo, że te parka to była dwójka naprawdę ogarniętych ludzi, to po wyjeździe dziewczyny po prostu coś nie pykło.
Wszystko zależy od ciebie i czego oczekujesz od "związku". Ja tego nie tkne kijem.
Ups, jestem niegrzeczny.
Tyle że w odróżnieniu od większość stanowiska forum w którym już nagimnie czytałem "Uwodzenie to pikuś przy związku", mam zupełnie inne myślenie i uważam że związki są łatwe i przyjemne, a jeśli ktoś się męczy w związku... To po co w nim jest?
Moi rodzice byli tylko analogią. Mój post pisałem głównie o MOJE doświadczenie i założenia w związku, w którym jestem osiem miesięcy. Tak, mam dalej niż 30 km do niej i tak, nigdy nie stwierdziłem że związek jest trudny. Wystarczy odpowiednie myślenie... Czego życzę autorowi, bo właśnie - w większośc przypadków usłyszy że to chujnia. A może jednak nie?
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Panie Magiku, a ile pan miał dziewczyn, z którymi "był" dłużej niż rok ? Choć dla mnie Twoje "być", pewnie różni się od mojego. Ja miałem i 2 letni, i 1,5 i taki roczek + za nastalotka z 30 tygodniowo-miesiecznych.
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
i po co te porównania?
mgk, masz przejebane - rozpętales burze!
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Karabiny w dłoń
Może masz trochę racji, że niektórzy tutaj przesadzają. Zależy od doświadczeń.
Może niektórzy potrafią traktowac kobiety "na chłodno" bez uczuc. Jednak ja jeszcze nie wszedłem na ten poziom...
W takim wypadku raczej bym się w takowy związek nie pakował. Związki na odległość potrzebuję jednak pewnej dozy "wyjebania" (potwierdzam osobiście w 100%) jak również mniejszego zapotrzebowania na uczucia. Ale tak jak wspomniałem... Wolałbym pobyć z taką dziewczyną parę miesięcy i sprawdzić, niż powiedzieć sobie że się nie da bo za daleko i potem wspominać że mogłeś spróbować
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
To nie tak... że bez uczuć.
że było się w dupie i chce się z niej wyjść.
Uczucia i emocje wciąż są - lecz te dostarczane przez kobietę są na drugim miejscu a na pierwszym - jest Twoje życie - z niego czerp akceptacje własnej osoby, miłość do siebie za to że nakurwiasz i dajesz sobie radę w życiu... bo jak się o tym zapomni, i kobietę się ozłoci i się powie "mi tam już nic prócz niej nie trzeba" to się ląduje z dupą na betonie. I się wtedy piszę blogi jak ... jak większość użytkowników
Do sedna - "chłodno" patrzysz na kobietę gdy AŻ TAK nie potrzebujesz jej do własnego szczęścia. I jak będzie nie taka lub też odpierdala manianę - dostaje wilczy bilet, bo przecież wiesz, że za rogiem będzie następna. Bo jesteś wartościowy gość i kochasz siebie (a jeśli nie - to odstaw dziewczynki na bok i zajmij się swoim życiem, bo wiesz... samce rywalizują, słabszych stać na 120 kilowe księżniczki przy których trzeba zapierdalać bo się waćpanna obrazi, a Ci silniejsi przebierają
.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
@Mendoza świetnie sklecił to, o czym zapomniałem napisać. Potwierdzam w 100%.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Dziękuję MGK za feedback
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Na chłodno można potraktować taką na której Ci nie zależy albo ze strachu przed związkiem. To nie w tym rzecz. Po prostu z biologicznego punktu widzenia kobietom emocjonalnie pozwala się na więcej i jest też większa tolerancja na ich odjeby bo one mają to wpisane w kod genetyczny (ciąże, okres połogu, cykl miesiączkowy, przekwitanie, depresja, itp. - generalnie nie nadążysz). Mężczyzna nie może dać się ponieść emocjom tak by się w nich zatracić. Musisz być chłodny w stosunku do siebie samego, a nie do kobiety. Niby drobna różnica, ale bardzo istotna. To nie jej, a samemu sobie masz wylewać kubeł zimnej wody na łeb by się nie spalić ogniem. Ogień trzeba umieć kontrolować i to Ty masz to robić. Albo jak to mawiał Ojciec Chrzestny "kobiety mogą być nieostrożne - nam mężczyznom to nie przystoi".
Związek maksymalnie 20 km. I to bardziej z ekonomicznych względów.
A co do pitu-pitu. Zakładając, że miejscowe studentki biorą jakieś 150 zł, a przy obecnej cenie paliwa na poziomie 5,30 za litr, zakładając spalanie 6l, odliczając zmęczenie na podróż... hmm. Pitu-pitu max. do 200 km.
Odległość zależna od tego... jak kto lubi... jak grymasi
Pomyśl (autorze tematu), że przed snem Ci się nagle zechce jeszcze mieć jakieś erotyczne uniesienia z panną.
Scenariusz1:
-jechać 100 km? - PIERDOLE, idę spać - lub RedTube witaj
Scenariusz2:
-5km? - dzwonię - ubieram się, za godzinę będę z z powrotem w domu.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Związek maksymalnie 20 km. I to bardziej z ekonomicznych względów.
A co do pitu-pitu. Zakładając, że miejscowe studentki biorą jakieś 150 zł, a przy obecnej cenie paliwa na poziomie 5,30 za litr, zakładając spalanie 6l, odliczając zmęczenie na podróż... hmm. Pitu-pitu max. do 200 km. To daje 125 600 km2 kraju do przeczesania. Przy zaludnieniu 123 os./km2 i uwzględnieniu, że kobiet jest więcej daje to niecałe 7 mln Polek. Przy założeniu, że w przedziale 18-30 znajduje się jakieś 20% z nich, to daje 1,4 mln polskich kobiet. Podobno w związku jest połowa kobiet, a więc 700 tyś. z nich czeka na bata. Myślę, że nawet przy słabej gadce i brzydkiej mordzie zgodzi się 1/1000, to i tak daje 700 panien do obskoczenia.
A przy odpowiednich technikach, ło jesu...
http://o3.fbl.pl/w640/o1/201202/...
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.