jak równorzędnego partnera do dyskusji czy znajomości. Nie specjalnie też szanują i szanowali w przeszłości. Co jest grane z moją osobą jak sądzicie? Byłem kiedyś u psycholog to mi powiedziała że ze mną 'rozmowa nie toczy się tak jak powinna', chciała mi wcisnąć iż mam osobowość schizoidalną ale to do mnie nie pasuje w większości hmm... co się może za tym kryć gdyż nie dopytywałem się o szczegóły, nie drążyłem wystarczająco tego tematu. Pamiętam z dzieciństwa że nie potrafiłem się śmiać z tego samego co inne dzieci w zerówce czy podstawówce, potem doszły problemy z rozmową. Świat dla mnie jest prosty i czarno-biały. Najgorsze jest to iż mi oznajmiła ta babka że to się będzie pogłębiać u mnie a jak się chcę wykaraskać z tego położenia.
''Ja się chyba nie dam rady zmienić na własną rękę w takiego człowieka jak sobie wymarzyłem czy nawet zrealizowąć 25% tego planu ale pomyślałem sobie że może jakbym miał dziewczynę to za jej przyczyną bym się zaczął zmieniać. Dziewczyna zapewni mi towarzystwo, zapewni rozrywki większe i mniejsze, wyprze ze mnie pewne zahamowania i poprowadzi za rączkę pokazując jak się żyje w społeczeństwie. Czy to ma ręce i nogi co sobie gdybam, czy dla kogoś faktycznie był to kamień milowy w jego przemianie - laska? Na razie jej nie mam ale liczę że będzie w niedługim czasie.''
Twój pierwszy post:), odpowiedz sobie sam....
Dam Ci do myślenia
Jak mam carte blanche to nie uważam bym się nie nadawał do życia z kimś. To właśnie ludzi z bagażem złych doświadczeń trudno okiełznać. Ale zgadzam się iż laskę bardzo trudno jest znaleźć. Tyle że trzeba wyjść to ja wiem, tylko jest problem z realizacją tego.
No i dalej to podtrzymuje że był by to jakiś progres ale nie trzymam się kurczowo tej opinii jako jedynego wyjścia. Miejmy nadzieje że rózwój osobisty można przeprowadzić własnymi siłami, tylko się głowie ciągle jak.
Przez to że mnie ludzie odstawili na margines to ja wegetuje w domu. Mam 22 lata i nawet na tzw domówce nie byłem. Ktoś mi może zarzucić że myślę tylko o rozrywkach ale z pewnością nie jest to normalne że mój kontakt z ludźmi kuleje do tego stopnia aby nawet nie mieć do kogo gęby otworzyć.
A do czego Ci ludzie są potrzebni? 99% ludzi tych co Cię odstawili, to sam powinieneś odstawić bo nie rozwiniesz skrzydeł.
Potrzebny Ci plan działania i tyle. Rozwój osobysty przeprowadza się własnymi siłami no bo niby kto za Ciebie to zrobi?
Już jednego pogoniłem tutaj;) przeczytaj sobie wpis BubsonFCB może Ci się też przyda:)
Dam Ci do myślenia
Jak znajdziesz jakąś pasję to potem szoruj na fb i prawdopodobnie znajdą się ludzie, którzy się tym zajmują i do których będziesz mógł podbić. Rozpoczniesz z czystą kartką i poznasz jakichś ludzi, nie muszą to być od razu same dupy. Sam się podłączyłem do dwóch grup i jest spoko. Moi starzy znajomi po prostu się nie nadają do niektórych rzeczy. Aczkolwiek samotnie też jest dla mnie ok
Jednak czasem ma się ochotę na trochę towarzystwa to hyc za telefon czy fb i już się ktoś znajdzie 
Co do psycholog to może zastanów się czy nie ma racji. Czy rzeczywiście jej nie ma, czy to po prostu Twoje myślenie życzeniowe? Poznaj samego siebie, to będziesz wiedział z kim 'walczyć'.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Głównym problemem tu nie są ludzie i otoczenie. Problem jest w Tobie, w Twoim mysleniu o sobie i o zyciu.Przestaw sie z myslenia zewnetrznostronnego na wewnetrzne. Głownie chodzi tu o poczucie własnej wartosci, które u Ciebie jest bardzo niskie. Znasz powiedzenie " Jak Cie widzą, tak Cie piszą" ?
Jesli chodzisz przygnebiony, uwazasz sie za osobe ,która nie ma nic do powiedzenia, jest malo towarzyska to widac na zewnatrz. Ludzie oceniaja na kazdym kroku. Pracuj nad soba, ale jednoczesnie badz soba. Spróbuj sie otworzyc na ludzi i baw sie zawieraniem nowych znajomosci to ludzie automatycznie sie otworza na Ciebie.
Może po prostu miałeś jakieś głupie żarty bądź dziecinne? Jak to mówią "cienka linia jest między zabawnym facetem a klaunem". A jak ma się jakąś łatkę obojętnie czy frajera czy klauna itp. to ciężko jest ją zmienić, chodź należy próbować. W dodatku chyba "nie nadążałeś" za żartami innych. A z tego co zrozumiałem od małego miałeś problem z kontaktem z rówieśnikami i nie czułeś potrzeby towarzystwa, a to należy zmienić. Staraj się spotykać z ludźmi, proponować coś, inicjatywa będzie praktycznie tylko po Twojej stronie, ale lepsze to niż zamulać przy kompie.