W ostatnim tygodniu zjadam sobie na tym zęby. No to myślę - zapytam. Może akurat ktoś będzie miał na to szerszą perspektywę.
Cel na obecny epizod mojego życia jest taki: wydłużyć czas, kiedy jestem na topie, szczęśliwy i w euforii. Być człowiekiem uśmiechniętym, którego ludzie odbierają dobrze. Częściej prowadzić z ludźmi fajne, pełne emocji rozmowy. Ogólnie zwiększyć częstotliwość. Z perspektywy społecznej - żyć intensywniej.
No i częściej się uśmiecham, częściej mówię, częściej żartuję, częściej się cieszę i jestem w ogólnym rozrachunku szczęśliwy.
Ale zauważyłem też coś innego. Spotyka mnie taka jedna rzecz. Dla wielu może to wydawać się głupie, ale dla mnie jest to jak kubeł zimnej wody. Wepchnięcie znaku STOP w anus. Kiedy gadam z ludźmi, oni notorycznie zakładają łapy na piersi. Serio. Notorycznie. Dla mnie to jest hardcorowo negatywna postawa wobec mojej osoby i sobie z tym nie radzę. Ekspedientki przeważnie reagują na mnie rewelacyjnie. Śmieją się, gawędzą. Ale na przykład w firmie, w której pracuję, wiecznie napotykam te założone ręce i zapał mi jakoś ostro topnieje.
I to też nie jest tak, że założą te ręce i uciekają w popłochu, jakbym co najmniej twarz gównem wysmarował. Chociaż z niektórymi też tak bywa. Czasami potrafią tak stać i nawet mi coś opowiadać. Żartować i śmiać się z moich żartów. Prowadzić ludzkie, ciekawe rozmowy.
I don't get it.
aaaaaha... mam rozumiec, ze nawiazuja normalny kontakt, ale utrzymują postawę zamkniętą...
Staaary! Wyluzuj, co?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Myślę że trochę przesadzasz...
Krzyżowanie rąk na piersiach nie zawsze oznacza postawę zamknięta wobec swojego rozmówcy. Czasem ludzie tak robią z prostej przyczyny- tak jest po prostu wygodnie, a czasem czują się mało pewnie dlatego przyjmują komfortową dla siebie pozycję w której czują się bezpieczniej.
Weź też pod uwagę że ludzie w Polsce są raczej zamknięci w sobie. Gdy byłem na programie studenckim w USA doznałem lekkiego szoku ponieważ tam wszyscy są bardzo otwarci. U nas jak jakiś nie znajomy do Ciebie zagada w autobusie to prawdopodobnie będzie to kanar, generalnie wszyscy wzrok w szybę i zadowoleni. A tam? Autobusy wręcz tętnią życiem! Każdy z każdym gaworzy, słychać śmiechy i dobry nastrój. Spotkałem się z tym, że ludzie potrafili śpiewać i tańczyć w busie.
Wiecie, biorę poprawkę na to, że niektórzy tak po prostu mają. Ale gdy cząstka zamienia się w większość - to zmusza do myślenia.
Niektórym nie chce się po prostu gadać.
Mój kumpel z roboty na przykład, jak wypowie w ciągu dnia JEDNO pełne zdanie, to jest święto.
Przełożony też mało mówi.
Nie zawsze dobry kontakt z innymi utrzymuje się rozmową.
A Tobie tak ściska gardło, bo chcesz super-cudowne kontakty z innymi mieć, a rzeczywistość robi co innego. A Postawą mogą sygnalizować - NIE CHCE MI SIĘ GADAĆ. To po co gadać? ...
Właśnie dlatego cenię sobie moich znajomych, z którymi, gdy się widzimy, to japy się nie zamykają.
A po za tym - masz ciśnienie na "dobry odbiór" Twojej osoby, ostudź to trochę, lub przenieś nieco ciężaru z tego na dobry kontakt z samym sobą i dobry odbiór samego siebie.
No i jeszcze jedno - jak dla ludzi będziesz za miły, to coś podejrzewają takie.. "gdzie jest haczyk?"
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Reagują tak bo odstajesz od normy krajowej. Masz banana na twarzy zamiast miny srającego psa
i nie czują się z tym komfortowo.
Nie zgodzę się z tym, uśmiech zazwyczaj działa zachęcająco do poznania.
By być wielkim mistrzem, musisz wierzyć, że jesteś najlepszy. Jeżeli to nieprawda – udawaj, że jednak jesteś - Muhammad Ali
Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu. - Winston Churchill
http://kwejk.pl/obrazek/2301609/...
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Z tymi rękoma to nie przesadzaj, ja też tak robię po prostu z automatu a na rozmowę nie jestem zamknięty. Tak samo inne sygnały niewerbalne nie zawsze oznaczają to co myślimy.
Wyluzuj po prostu.
Świat jest piękny. Tylko ludzie są pojebani. Jakikolwiek Ty nie jesteś to nie wpływa na zachowania innych, zrozum. Ludzie są różni. I na różnych ludzi trafisz. Jak trafisz na zamknietych, sfrustrowanych ludzi to sie nie przejmuj. Oni mają różne historie życiowe, dlatego widzisz tych dresów co sie dopiepszają o byle co. Szczęśliwy człowiek nie będzie sie do niczego przypiepszał, tylko bedzie chciał Cie zarazić Twoim pozytywnem stanem. Ludzi z pracy to pierdol i to ostro. Jak ja bym mial sie przejmowac kazdym zdaniem typa z mojego klubu to bym do psychiatryka trafił xd więcej dystanstu do ludzi. Ludzie często zgrywają debili czy też idiotów bo tak odreagują swoje nędzne życie. Ty jesteś szczęśliwym uśmiechniętym człowiekiem więc zawadzasz im, bo nie jesteś pesymistą jak oni. Takie coś najlepiej pierdolić. Olewać, wyśmiewać. Ty jesteś sobą a jakiś frustrat na Ciebie nadaje, to to jest komedia. Co innego jak zaczynasz pracę, i przelozony zwraca uwage ze robisz to i to zle, ale to jest inna sprawa.
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Dzięki, chłopaki
Myślę, zebrałem feedback w całym spektrum odcieni
Po prostu ostatnio przemawia przeze mnie błędny perfekcjonista i ciągle budzę się z wielkimi, zdziwionymi oczami, że real life nie jest takie, jak pokazywali na ulotkach reklamowych ; )
Yami, nie marudź

Patrz jaki tu masz feedback.
Ja też trzymam tak ręce, zwłaszcza gdy kurzę
Jedna założona pod drugą zgiętą w łokciu. To wygodna pozycja i tyle. Nie przesadzaj z interpretacją.
A gdy takie zachowanie zdarza się u wszystkich kobiet, z którymi rozmawiasz, czy tylko u facetów?
Ręce sręce, te mega genialne psychologiczne poradniki też się mogą czasem mylić, poważnie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Napiszę krótko: za dużą wagę do tego przykładasz, widzisz założone ręce na klacie i spalasz się jak główka zapałki. Ludzie podświadomie wyczuwają to napięcie, które bądź co bądź wytwarzasz swoim wykrzywionym pragnieniem akceptacji, wątpliwościami i staraniami. Najzwyczajniej w świecie odpuść. Pozwól sobie na rozmowy bez zbędnej spiny. Otoczenie od razu to wyczuje i będzie przychylniej reagować na Twoją zacną osobę. Jak napisał kokoskop - wiedza psychologiczna czasami może zaszkodzić, zamiast pomóc.
a paluchy od nóg też krzyżują, czy tylko ręce?