Witam.
Może na początku napiszę coś o sobie. A więc od początku jestem 20 letnim chłopakiem, który chce zmienić coś w swoim życiu. W związku z tym na samym początku chciałbym wziąć się za siebie, a dopiero później myśleć o kobietach.
Gdy dorastałem matka ciągle wpajała mi do głowy, że nie ma sensu chodzić na dyskoteki, bo są tam sami alkoholicy. Gdy tylko wspominałem jej, że któryś z kolegów chciał bym z nim pojechał na jakąś imprezę/dyskotekę/do klubu to mama zaczynała swoje gadanie i niestety odpuszczałem temat. Przez to wszystko i to, że również należę do tych nieśmiałych już po ukończeniu 18 roku życia nie chodziłem na żadne imprezy i zawsze starłem się ich unikać.
Teraz mieszkam w akademiku w bezpiecznej odległości od mojej nadopiekuńczej mamy i coraz częściej biorę udział w jakiś małych akademikowych czy domowych imprezach. No i może czas przejść do tematu Nie pamiętam kiedy ostatnio „tańczyłem z dziewczyną” (w sumie to samemu też
) i naszła mnie myśl, by zapisać się na kurs tańca, ponieważ już kiedyś o tym myślałem, ale na wsi nie było takiej możliwości, a teraz by mi się to nawet przydało. W związku z tym mam do was kilka pytań:
1. Jaki rodzaj tańca polecacie ? – Tak by wyrobić rytm i nabrać trochę pewności w tańcu.
2. Modern Jive to dobry pomysł ? – Znalazłem ciekawą ofertę na Gruponie w szkole PARTY DANCE STYLE. Obejrzałem kilka filmików i to chyba to o co mi chodzi.
3.Osiem godzin nauki wystarczy by załapać podstawowe kroki czy od razu kupić 16 godzin kursu ?
4. Jeśli mielibyście wybrać jakiś konkretny styl tańca przydatny w życiu, to co byście wybrali ? – Czasem znajomi idą gdzieś do klubu i fajnie byłoby z nimi wyskoczyć, ale przy kompletnym braku podstaw trochę się blokuję.
5. Jak myślicie kurs tańca pozwoli mi trochę pewniej czuć się tańcu i wreszcie przemóc się by iść gdzieś ze znajomymi na miasto ?
6. Ostatnie pytanie do ludzi z Warszawy może znacie jakąś inną szkołę tańca godną polecenia i oczywiście taką na studencką kieszeń ?
Założyłem ten temat na tym forum, ponieważ z moich obserwacji na tym forum można liczyć na konkretną i mądra odpowiedź. Z góry dziękuję za wszystkie komentarze i czekam na jakieś mądre rady.
Cześć
Tak, kurs tańca Ci nie zaszkodzi. Pamiętaj jednak, że nie samym tańcem się uwodzi. Pracuj jednocześnie nad wnętrzem.
Ja osobiście polecam Ci Bachatę. Bardzo sensualny taniec...
Nauka tańca+ praca nad osobowością i nawet się nie obejrzysz, jak różne potancowki to dla Ciebie chleb powszedni
W Google'ach szukałem, ale chciałem dowiedzieć się czy ktoś z podrywaja brał udział w takim kursie i co na jego temat sądzi.
Zdecydowałem się na ten modern jive(czy jak się to nazywa).Jak mi się spodoba, to zainteresuje się też bachatą lub jakimś innym ciekawym tańcem.
Dziękuję za odpowiedzi. Od kwietnia zapiszę się na kurs, tylko jeszcze wypytam o szczegóły u źródła.
"techno zjebów"
Nom, nasz nowy, forumowy piewca kulturalnej dyskusji w akcji.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Byłem kiedyś na podstawowym kursie tańca towarzyskiego (kosztowało to 120zł za 12 godzinny kurs) Zajęcia po 1.5h dwa razy w tygodniu. Tańczyliśmy tzw. 2na1, cha-che, walca i trochę jive w sumie to tylko krok podstawowy. Poszliśmy tam z kumplem, bez partnerek. Już chyba wiesz jaka jest pierwsza zaleta takiego kursu..
Dużo zależy nie tylko od samej szkoły, ale też od osobistego podejścia. Raz poszedłem kompletnie bez ochoty, myślami byłem kompletnie gdzie indziej - nic się nie nauczyłem, myliłem kroki. Od następnych zajęć kompletnie zmieniłem moje nastawienie.
Maksymalnie koncentrowałem się na krokach, stosowałem wskazówki instruktorów, zadawałem pytania i testowałem nowe umiejętności w klubie. Mój kumpel podszedł do tego dużo luźniej i pomimo, że byliśmy na tym samym kursie, tyle samo godzin, ci sami instruktorzy - to on zrobił bardzo mały postęp. Myślał, że kurs to pigułka do popicia i już jesteś super tancerz.
Więc jak najbardziej polecam. Nawet nie wiesz, jak dużo łatwiej wziąć do tańca inna kobietę gdy ta widziała Cię jak przed chwilą wywijałeś inną. To zazdrosne stworzenia.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Nie chodziłem na imprezy, jak chodziłem to nie tańczyłem bo przecież nie umiem
Na wyjeździe byłem na kursie, dziewczyny chwaliły, fajnie było. Poszedłem na kurs, był mało owocny, poszedłem na inny (ten sam taniec, inny instruktor). Wciąż nie jestem tygrysem na parkiecie, ale :
1) Potrafię w końcu wziąć dziewczynę w obroty
2)Wiem co mam robić z rękami i nogami (bardziej rękami ;])
Poza tym +:
poruszasz się!
rozluźnisz i zrelaksujesz!
może będziecie za jakiś czas chodzić wspólnie na imprezy