Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

korporacja i perypetie z nią związane

7 posts / 0 new
Ostatni
belford
Portret użytkownika belford
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Krosno

Dołączył: 2019-07-19
Punkty pomocy: 221
korporacja i perypetie z nią związane

Hej.

Jakiś czas temu podjąłem pracę w korporacji, która, na tamten moment, wydawała się być bardzo atrakcyjna. I faktycznie, do pewnego czasu tak było, ale jasnym jest to, że nic nie mogło trwać wiecznie. Po pierwszych obiecujących miesiącach zaczął się smród, który właściwie ciągnie się za mną do dziś.

Nie będę owijać w bawełnę i od razu przejdę do sedna sprawy - poznałem tam dziewczynę, w której się zauroczyłem i to głównie o nią chodzi w tej historii, ale nie tylko. Właściwie to ona zaczęła mnie podrywać, a ja potem zrobiłem to samo. Na początku dogadywaliśmy się świetnie i ewidentnie widziałem, że jest mną bardzo zainteresowana, gdzie niejednokrotnie dawała mi tego typu sygnały. Problem jednak zaczął się wtedy, gdy zacząłem się za bardzo w to wszystko wkręcać, a co za tym idzie, zaczęło mi na niej zależeć. I tutaj jest całe clue sprawy - zacząłem być zazdrosny, gdy gadała z innym gościem, wychodziła na przerwę itp., co samo w sobie jest jakimś szaleństwem, ale emocje wzięły górę. Od tamtego czasu obniżyłem nią zainteresowanie, ale dalej trzymałem kontakt, ponieważ nie chciałem, mimo wszystko, tracić z nią relacji, bo do tego momentu była naprawdę w porządku.

Gdy obniżyłem nią zainteresowanie, starała się nawet jeszcze bardziej, bo i zaprosiła mnie na wspólny wypad po pracy, na co się mimo wszystko zgodziłem, bo mi na niej zależało i nie myślałem wtedy w pełni racjonalnie. Okazało się jednak, że w następnym tygodniu wyjebała na mnie focha (nie odzywała się do mnie w pracy w następnym tygodniu w ogóle) i słowem (do dziś) o niczym nie wspomniała. Napisałem wtedy do niej czy jest jakiś problem, a ona mnie zbyła tym, że ma dużo pracy i dlatego się mało odzywa, w co oczywiście nie uwierzyłem. Po tej sytuacji sam zacząłem mieć co do niej mieszane uczucia, a potem, gdy zaczęła się znowu narzucać po tej akcji (pisała jakby nic się nie stało i podrywała mnie dalej), to już mnie zaczęło wkurwiać i urwałem z nią kontakt na jakiś czas.

Moim zdecydowanym błędem było to, że odnowiłem kontakt po jakimś czasie i z nią normalnie rozmawiałem, gdzie ona dalej mnie podrywała i pisała miłe wiadomości. Sęk jednak w tym, że fizycznie dalej nie chciała mnie widzieć i to było bardzo dobrze widoczne, bo uciekała przede mną w większości przypadków. Ponownie napisałem, żeby wyjaśnić jak jest i żeby napisała mi szczerze czemu się tak zachowuje, ale kolejny raz mnie okłamała i wcisnęła jakiś kit, którego już nawet nie pamiętam, bo się wtedy za bardzo wkurwiłem. Ogólnie nie będę przytaczać całego kontekstu rozmowy, ale złamała jeszcze kilka zasad, o które sama prosiła i wykazała się zwykłą hipokryzją, a to jest już niestety niewybaczalne.

Po tych akcjach już miałem jej dość i kompletnie na nią wyjebałem jajca, gdzie ona dalej chciała mieć ze mną kontakt. Zaczęła się wypytywać moich znajomych dlaczego taki jestem i czemu już nie rozmawiamy ze sobą. Wspomniała nawet jednemu mojemu przyjacielowi, który potem mi przekazał to info, że ją onieśmielam, sugerując niejako że dlatego zachowuje się w ten, a nie inny sposób.

No i do brzegu, bo ten wpis jest zdecydowanie za długi - ona mnie teraz niemiłosiernie wkurwia i nie chcę jej widzieć nawet na oczy. Problem jest w tym, że wspólnie pracujemy i gdy ją widzę, to zbiera mi się po prostu na wymioty. Nie chcę mieć z nią jakkolwiek do czynienia, bo z kłamcami, nieudolnymi manipulatorami i hipokrytami się nie zadaję, a tłumią się we mnie całkowicie złe emocje, gdy tylko mam jechać do pracy. W dodatku moi przyjaciele ją lubią, bo de facto nie zrobiła im nic złego. Spoko, sam nie zabraniam im żadnych relacji z nią, ale oni nie zrozumieją w pełni mojego problemu, bo darzą ją jakąś sympatią.

Kluczowe pytanie - jak całkowicie emocjonalnie się od niej odciąć, by stała mi się obojętna? Przestałem jej odpisywać, traktuję ją jak powietrze, staram się nie rozmawiać o niej ze swoimi znajomymi, ale dalej jestem jakoś emocjonalnie zaangażowany i reaguję złością. Dalej też, niestety, mi trochę na niej zależy, co jest w ogóle najśmieszniejsze w tej całej absurdalnej historii i przez to głównie czuję się źle.

Oprócz tego mam wrażenie, że niektórzy ludzie z pracy krzywo na mnie patrzą odkąd mam z nią chłodniejsze relacje. Są niemili i generalnie nie tacy, jak wcześniej. Obrażają się o jakieś gówna albo specjalnie robią na złość, gdzie oczywiście staram się prostować takie głupie zachowania.

Drugie pytanie - jak odciąć się emocjonalnie od tych ludzi w pracy, którzy mnie wkurwiają i robią specjalnie pod górkę? Nie mam z nimi żadnych relacji i nie chcę mieć, ale też nie zamierzam codziennie chodzić do pracy wkurwiony i zły, bo w takim tempie to osiwieję do trzydziestki.

Wiem, że cały ten wpis jest absurdalny. Wiem, że nie powinienem zaczynać niczego w pracy. Wiem, że zauroczenie się w osobie, z którą się nawet nie spało, nigdy mi się nie zdarzyło do tego momentu. Wiem, że samo to w sobie jest zabawne. Wiem, że sytuacja jest chujowa, a ja się z tym wszystkim męczę i odbiera mi to chęć i radość z pracy, którą naprawdę lubię. Wiem też, że całkowite odcięcie się od niej i innych na razie nie pomogło, efekty są mizerne.

Proszę o dobre rady.

Pzdr,
belford.

marcell99
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 29
Miejscowość: Tu i tam

Dołączył: 2020-11-20
Punkty pomocy: 26

Nie rozumiem jak mozesz sie tak angazowac laska, z ktora tak naprawde nic Cie nie laczy. Wykladasz sie sie na wszystkim jak tylko mozesz. Moze i byla Toba zainteresowana na samym poczatku a moze i nie, jednak Ty tak szybko polknales haczyk, ze straciles w jej oczach. I co to kur...za fochy? Ona nic Ci tak naprawde nie jest winna, wyluzuj majty chlopie, ogarniaj inne kobiety bo chyba nie masz innych opcji(przynajmniej tak mi sie wydaje). Gdyby kazda kobieta robila , tak jak sobie tego facet zyczy to by nie bylo tego forum. Troche jestes na podrywaj ale LEWA STRONA - marsz do lektury!

belford
Portret użytkownika belford
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Krosno

Dołączył: 2019-07-19
Punkty pomocy: 221

No właśnie to jest cały fenomen, że nie mam pojęcia dlaczego mnie tak denerwuje. Nigdy nie miałem tak z innymi dziewczynami, to moja pierwsza w życiu sytuacja, gdzie ktoś mnie tak irytuje z płci przeciwnej.

Raczej chodzi o to, że miałem z nią początkowo naprawdę spoko relacje, a ona potem mnie okłamała, wykazała się hipokryzją etc., czego po prostu nie znoszę.

Aktualnie mam dziewczynę, którą znalazłem po tym incydencie z nią, tak więc na razie nie szukam nowych.

xxx23452
Portret użytkownika xxx23452
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Pomorskie

Dołączył: 2012-05-18
Punkty pomocy: 484

Gdyby lament mógł być farbą, większość facetów chyba by malowała nim pokój Wink. Dla ostudzenia głowy.

Krótko bo za dużo czytania: uzależnienie swojego szczęścia od drugiej osoby lub jej nastroju jest strzałem w kolano. Dlaczego?

Przykład: Umawiasz się z panną, ona akceptuje, wszystko git. Jesteście umówieni na 19, ona pisze o 18. "Marcinteusz nie dam rady dziś". I ty wkurwiony chodzisz cały wieczór, że panna Cię wystawiła, aż spać nie możesz, musisz wypić 3 piwa, żeby zapomnieć, a najchętniej to byś cały pokój wytapetował wiadomościami z nią i przelizał je jeszcze farbą lamentową.

+ Jedno zdanie mnie zakuło w oczy: zaczęło mi zależeć. Powiedz mi na czym? Na tym, żeby panna Cię podrywała, na jej miłych słówkach do Ciebie, na jej kontakcie z Tobą? Serio, powiedz mi na czym? Bo 1. na pewno nie na związku, bo to nie Twoja kobieta, 2. na pewno nie na seksie, bo nie było nawet blisko, 3. na pewno nie na jej zdrowiu, bo to w zasadzie osoba jak kierowca autobusu, zamień dojazd do pracy z auta na autobus to będziesz cześciej widywał kierowce, po 3 dniach powiesz, że Ci zależy? Bo świetnie kręci kółkiem?

Masz rodzinę? Masz na pewno. Masz rodziców? Masz na pewno. Powiem Ci zatem na czym Ci zależy, zależy Ci na dobru własnej rodziny, na zdrowiu i zadowoleniu rodziców, zależy Ci na samym sobie, żeby osiągnąć sukces zawodowy jak i towarzyski, zależy Ci na własnej sile, żeby nic Ci nie sprawiało na tyle dużego problemu, z którym sam sobie nie poradzisz, zależy Ci na stworzeniu dobrej rodziny z idealną pod to kobietą, zależy Ci na łamaniu własnych granic w celu stawania się coraz to odporniejszym i mądrzejszym facetem niż Ty sprzed roku itp itd. Skupiasz uwagę na tym na czym Ci zależy..

"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"

belford
Portret użytkownika belford
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Krosno

Dołączył: 2019-07-19
Punkty pomocy: 221

Dzięki za odpis, jest w nim oczywiście dużo racji i się z nim zgadzam.

Szczerze powiem, że to pierwsza taka sytuacja w życiu, gdzie mnie aż tak pojebało, tylko ta dziewczyna na mnie zadziałała w taki sposób. Serio, nie jestem w stanie opisać tego jaki proces się zadział w mojej głowie i sam się temu dziwię, że zaczęło mi na niej zależeć.

Jeszcze raz - dzięki, bo Twój wpis naprawdę okazał się być pomocny, mimo że to jedynie parę słów.

xxx23452
Portret użytkownika xxx23452
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Pomorskie

Dołączył: 2012-05-18
Punkty pomocy: 484

Nie będziesz we wszystkim mistrzem świata, musisz to zrozumieć. W podrywie jest tak samo. Nie będziesz najlepszym podrywaczem i nie zdobędziesz wszystkich kobiet.

Ale..

Możesz być najlepszym sobą robiąc to.

Przykład: Jesteś wolny na 100m, nie pobijesz rekordu, a tym bardziej nie zejdziesz poniżej 9s.
Ale! jak robiłeś wcześniej 11s. Możesz zrobić 10.5. I to jest sukces.

Sukces niekoniecznie musi być na skale globalną. Niekoniecznie musisz wyrwać najlepszą, najładniejszą pannę z miasta. Ale możesz być najlepszym sobą, próbując ją poderwać.

Przeanalizuj, wywnioskuj, zastosuj w życiu.

+ streszczenie sedna: głównie chodzi o nastawienie. Dawaj od siebie a niczego nie oczekuj w zamian, to zawsze procentuje.

Bagatela ja to zrozumiałem dopiero świeżo po studiach właśnie w pracy korpo, gdzie zasuwałem jak szalony z pracą ale lubiłem ją na tyle, że nie oczekiwałem żadnych pochwał itp itd. Bo czas spędzony tam był dla mnie relaksem. Po czasie szef dostrzegł moją pracę zawołał mnie do siebie, przesympatycznie mi opowiedział, że jest mega zadowolony z moich wyników i chętnie da mi premię + tydzień wolnego dla zrelaksowania głowy Wink.

Nie chciałem - a dostałem.

"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Nieobecny
ModeratorWtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 34
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2019-11-19
Punkty pomocy: 2664

Piszesz cos że czegoś tam nie znosisz co ona robi, na chuj się tym głowisz. Spuszczanko w kibelku, sam sobie odpowiedź, szanuj się.