Wyobraźcie sobie następującą sytuację.
Jesteście studentami, takimi nieco starszymi, ze studiów magisterskich. Studiujecie przedmiot, który jest wykładany na wielu innych kierunkach, uczony w szkołach itp. Jesteście w tym dobrzy i postanawiacie to wykorzystać, żeby podreperować swój studencki budżet. W tym celu umieszczacie w necie ogłoszenia o korepetycjach. Dzwonią do Was osoby, żeby dowiedzieć się o szczegóły. Część tych osób decyduje się na korepetycje. Część z tych, którzy przyszli stanowią dziewczyny. Niektóre są studentkami, w Waszym wieku lub niewiele młodsze. Trafiają się ładne, z którymi chcielibyście nawiązać bliższe kontakty.
W innej sytuacji nie wahalibyście się, ale na korkach? Panna Wam płaci, żebyście ją nauczyli, więc powinniście skupiać się przede wszystkim na tym. Poza tym moim zdaniem sytuacja, w której pomiędzy dwiema osobami jest jakaś zależność finansowa nieco utrudnia sprawę. Do tej pory starałem się zakumplować z osobami na korkach, dzięki temu była luźna atmosfera i lepiej się nauczało.
Podrywać czy nie podrywać na korepetycjach? Zapraszam do dyskusji:)
Masz słuszne odczucia... Więc po korkach umawiasz się na gruncie prywatnym... tyle...
Swoją drogą nie głupi pomysł:D Pozdro...
Korepetycje kiedyś się konczą i relacja staje się biznesowo czysta
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
To jest sprawa etyki. Wydaje mi się że w tym przypadku tobie jako korepetytorowi nie wypada podrywać w sposób jasny lub cokolwiek proponować osobie pobierającej nauki.
Oczywiście krew nie woda i możesz jej dać coś do zrozumienia niewerbalnie , ale propozycja lepiej aby wyszła od niej.
Oczywiście że nie powinieneś tego robić na zajęciach, a i po zajęciach bym się spierał.
Te dziewczyny Ci płacą i gdybyś zrobił coś zbyt pewnego siebie, zbyt hmm.. śmiałego to powstałaby nieprzyjemna atmosfera na zajęciach, a nawet przypuszczam, że straciłbyś klientkę.
Nawet jakbyś spróbował się spotkać z którąś po zajęciach to jakby się z Tobą np. pokłóciła, bądź w ogóle miała Cię w dupie to WSZYSCIUTKO przeniesie się na wasze zajęcia.
To jest identyczna kwestia jak z podrywaniem nauczycielki. Jak coś się zjebie, albo Ty zjebiesz to do końca edukacji w tym miejscu z tą nauczycielką masz przesrane.
Odpowiedz sobie na pytanie czy mało tego kwiatu na świecie i czy warto psuć sobie relacje i tracić klientki żeby tylko uwieść? W tym celu wybierz się na miasto i tam próbuje sił.
Trzymaj się!
Pozdrawiam,
Paweł
Właśnie, mam podobne wątpliwości jak chłopaki wyżej. Jest większe ryzyko, bo normalnie ryzykuje się tylko zlewkę, a w tym przypadku dochodzą straty finansowe. Myślę, że dobrym pomysłem jest to, co powiedział VanityFair, natomiast wcześniej można po prostu budować atrakcyjność w jej oczach, bez żadnych większych ruchów.
Bruno Właściwy: mówisz? Bo ja ogólnie dobry człek jestem, gdybym sam chodził na korki to chciałbym się przede wszystkim czegoś nauczyć. Choć z drugiej strony, gdyby nauczycielka była fajna...
Periculum in mora.
No nie gadaj, że nigdy nie marzyłeś żeby nauczycielkę zaliczyć
Swoją drogą ja bym się jednak wstrzymał i szukał szczęścia gdzie indziej.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie