Witam nie wiem, gdzie zamieścić raport z dzisiejszego dnia więc zamieszczę go tutaj.
Odpuściłem sobie znajomość z pewną dziewczyną bo zjebałem totalnie ( Powiedziałem jej że podoba mi się, nie powinienem tego pisać, i powiedziała że lub mnie jako kolegę, ja na to że nie mogę być jej kolegą, później ją przeprosiłem ) tak więc w niedziele pogrążyłem się totalnie. W poniedziałek postanowiłem zrobić coś z tym. Po pierwsze wychłodzić znajomość. Od poniedziałku zero kontaktu. Dzisiaj się mnie pytała na fb, dlaczego do pracy nie przychodzę. Nie odpisałem koło południa wysłała znak zapytanie. Nadal z mojej strony nic. Oczywiście dzisiaj do pracy poszedłem ( pracujemy w tej samej firmie ) bo mam elastyczny grafik więc ostatnie dwa dni kułem do kolokwium więc mam usprawiedliwienie. Żadnego unikania nie robię. Dzisiaj w pracy przywitałem się z nią jak ze wszystkimi ale nic poza tym. W czasie pracy mieliśmy briefing. Więc poszedłem w tą alejkę gdzie mieliśmy się zebrać wszyscy, ona usiadła za mną. Nic nie mówiła. Ale wydaje mi się że chcę zwrócić na siebie uwagę. Ale ona nie jest tematem dzisiejszego raportu...
Spodziewaliście się ze tak tu was zaskoczę. W poniedziałek postanowiłem napisać do jednej z koleżanek. I jak to było? Na 17:20 umówiliśmy się koło fontanny w Galerii, uprzedziłem ją 10 minut przed że się lekko spóźnię. Po przywitaniu się poszliśmy na spacer, nie wiem czy to dobra opcja ale tak czuję się bardziej komfortowo. Od początku zacząłem z nią żartować, łapałem jakieś słowo kluczowe z jej wypowiedzi i żartować z kontekstu... Ogólnie ona też to robiła. W trakcie zacząłem powoli eskalować. Np. pokaż dłoń, dotykałem dłonią dłoni i rzuciłem tekstem ale ty masz małe dłonie, łapałem ją za barki i przekręcałem mówiąc nie w tą stronę idziemy, i takie tam drobne elementy eskalacji. Potem poszliśmy coś zjeść w trakcie rozmowy wziąłem ją za dłonie i zdjąłem jeden z pierścieni, nosi kilka i założyłem sobie na środkowy palec mówiąc że pasuje mi do bransoletki i zegarka. Nie miała nic przeciwko. Pod koniec odprowadziłem ją na przystanek. Pożegnaliśmy się normalnie mój błąd. Mogłem przynajmniej ją przytulić na pożegnanie lub coś. Ogólnie spotkanie trwało od 17:20 do 20:40 czyli ładny czas nie było żadnej nudy, dobrze się czuliśmy w swoim towarzystwie i świetnie się bawiliśmy... Co zauważyłem że mogłem zrobić ale nie zrobiłem. Bardziej eskalować. Z tym mam największe problemy na początku interakcji. Mam jakieś opory mniejsze, lub większe. I wydaje mi się że nad tym muszę się skupić najbardziej. Liczę na konstruktywną krytykę. Pozdrawiam.
Było w porządku, ruszyłeś tyłeczek i masz efekty.
Na randce idziesz tam, gdzie nie czujesz się zestresowany jak zaszczuty pies, bo kobieta będzie się dobrze przy Tobie czuła gdy Ty sam się dobrze czujesz, a Twoja energia przeleje się na nią, także spacer, jeśli go lubisz to dobra opcja.
Było jak było, nie oczekuj od siebie 100% idealności, bo tylko pojebane laski takich szukają, srających złotem ideałów. Jeśli dobrze się bawiłeś, fajnie spędziłeś czas, połapałeś trochę emocji z drugą osobą i wspólnie wykorzystaliście ciekawie czas - jest okej.
Nie wyobrażaj sobie teraz "O KURWA! ALE ZJEBAŁEM! Mogłem zrobić to i tamto!" Bo obniżysz sam swoją wartość i nie daleko od takiego myślenia, że to Ty musisz sobie na kobietę zasłużyć, także luz.
Ewentualnie przejrzyj spotkanie i zapisz sobie w głowie, co chciałbyś i mógłbyś poprawić następnym razem. Ale to wszystko, bez pałowania się.
Tyle ode mnie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Nie wiem w czym widzisz problem, skoro spotkanie przebiegło dobrze, dużo zabawy, ciekawej rozmowy i jeszcze jakiś dotyk. To o co chodzi?
Na następnej spróbuj ją pocałować i będziesz wiedział więcej.
Co do 2 akapitu, nie rozumiem czym zjebałeś? Że jej powiedziałeś, że Ci się podoba? To jakaś zbrodnia bo nie rozumiem? Aha jeszcze za to przeprosiłeś... spoko, czyli jak wchodzisz do salonu samochodowego i oglądasz wymarzoną furę, to gdy powiesz sprzedawcy, że Ci się podoba, to natychmiast zaraz przepraszasz?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Zależy skąd dziewczyna - jak dopiero poznawana, to na początku daj jej trochę komfortu, podbij trochę atrakcyjność, nie pchaj się od razu z łapami (no chyba, że już ma mokro na sam Twój widok, ale to rzadkie przypadki).
Skróć spotkania. 3:30 na pierwsze to trochę długo. No i zdecydowanie więcej tonu "to spotkanie kobiety i mężczyzny". Pocałuj ją, zacznij ją uwodzić, a nie być tylko kolegą...
Dzięki, ogólnie jak wspomniałem muszę popracować nad eskalacją. Spotkanie było dobre. A w tym pierwszym przypadku muszę chyba wychłodzić bo usłyszałem że lubi mnie ale tylko jako kolegę. Bo nie eskalowałem. A dałem jej za dużo komfortu pisałem non stop. Chyba że da się to inaczej rozegrać ( Pierwszy akapit ) ?
Zapraszam na stronę poświęconą amatorskiej poezji mojego autorstwa:
https://www.facebook.com/jarekpi...
Panna # 1 - chuj z tego juz bedzie, na pewno nie jest Toba zainteresowana, nie trac na nia czasu.
Panna # 2 - byc moze jest Toba zainteresowana, ale nie bedziesz tego wiedzial, jesli mocniej nie zadzialasz, tak wiec nastepnym razem zapros panne na np. browara do pubu i po prostu ja spontanicznie pocaluj
Panie, wszystko zrobiłeś dobrze przy Pani numer 2. Jeśli czułeś się wyluzowany, przez całe spotkanie byłeś sobą, a ona z uśmiechem się z Tobą żegnała to możesz być z siebie dumny. Teraz, na drugim spotkaniu spróbuj ugrać coś więcej, sprawdź, na ile możesz sobie u niej pozwolić i zmniejszaj granicę, która was dzieli:>
Kurcze chłopaki dzięki za wsparcie i rady. Ale numer jeden ma to do siebie że jest o wiele lepsza od dwójki. Źle ją rozegrałem bo dawałem jej głównie komfort. Nie inicjowałem dotyku, sam nie wiem dlaczego? Myślałem że pisanie, i rozmowa sama pomoże. Dopiero od jakiegoś czasu się ogarnąłem w tych sprawach i zrozumiałem że popełniłem błąd. Podobno czym wyżej mierzymy tym lepiej. A czym trudniejszy cel, tym lepiej. Oczywiście nie jestem zdesperowany. Jutro wychodzę do klubu, i pewnie w sobotę. Ale jedynka nie daję mi spokoju. Więc jeśli wiecie jak to rozegrać, po wychłodzeniu. To byłbym wdzięczny. Poza jedynką i dwójką, w kolejnym tygodniu chcę ustawić się z trójką. Trójka, co mogę wam o niej powiedzieć. Na pierwszym spotkaniu od razu zaczęło iskrzyć, gadka była lepsza niż z dwójką, ogólnie w połowie spotkania już szliśmy za ręce. To było coś ta dziewczyna miała coś w sobie wyjątkowego, kolejne spotkanie tydzień później w sobotę, zaprosiłem ją do siebie, wieczorem rozmawialiśmy u mnie, tak koło 22 postanowiła że zostanie u mnie. Leżeliśmy tak do pierwszej potem pierwszy raz ją pocałowałem. Po godzinie chciałem znowu ale już miała opory. Delikatnie gładziłem ją ale czułem że nic nie wyjdzie tej nocy. Koło trzeciej rano się we mnie wtuliła i tak zasnęliśmy... Niestety w niedziele pokłóciliśmy się o jakiegoś Przemka, szkoda gadać zrobiłem się zazdrosny na wstępie znajomości, i nie pykło. Od tamtego czasu mieliśmy kiepski kontakt prawie w ogóle nie pisaliśmy. Więc samo się wychłodziło. Może to jakoś rozegram. Na razie termin ustaliliśmy na kolejny tydzień nic pewnego. Do tego liczę że bawiąc się w klubie poznam jakieś inne znajome. Więc jak widać nie jestem zdesperowany, rozglądam się na boki. Ale jednak chciałbym rozegrać też jedynkę. Jeśli macie jakieś porady piszcie śmiało.
Zapraszam na stronę poświęconą amatorskiej poezji mojego autorstwa:
https://www.facebook.com/jarekpi...
Chłopie - piszesz tutaj, jakby wszyscy wiedzieli jak przeżyć życie i jak je w 100% rozegrać, a ja Ci powiem, że nikt tego nie wie. I nikt Ci idealnie nie podpowie choćby tysiąc książek przeczytał i tysiąc dup wydymał.
Może odrobinę samodzielnego myślenia i zbierania jego konsekwencji oraz budowania na tym własnego ja?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.