Sprawa wyglada tak : że kłóciliśmy się ostatnio o przedewszystkim o jej poglądy - religia itp. NIe odzywałem sie ze 2 dni, wiecej raczej w tym mojej winy.
Naprawde ją kocham , zależy mi na niej, a dzis dzwonie i ona mówi ze musimy się spotkac na mieście i pogadac, wyczułem temat , i pytam czy chce sie rozstać , ze tak mówi , a o na ze chyba tak... Niechce żeby odemnie odeszła, kocham ja , zależy mi itd... Mówi ze juz chyba nie wiele do mnie czuje, nie czuje prawdziwej miłosci... Ja ją zaniedbałem ostatnio,poświęcałem jej mało uwagi , klociliśmy sie itp...
Powiedziałem zebyśmy jeszcze spróbowali jakiś czas , ze moje zachowanie względem jej się zmieni, ze będzie tak jak dawniej itp, zgodziła sie,mówiąc ze wątpi wto...
Swoje tez dołożyli tez rodzice jej którzy nie przepadają za mną.
Co teraz zrobić ? Jak to rozegrac? SPrawa jest ważna , bo wiem ze mnie kochała, starała się ponad wszystko, bardziej niz ja w pewnym momencie, a ja ją zaniedbałem,nie poświecałem duzo uwagi, aż się coś zaczęło psuc ostatnio przezemnie...
Jeśli rozmawiasz z nią w takim stylu, w jakim piszesz, to ja się nie dziwię, że nie możecie się dogadać
"Ja ją zaniedbałem ostatnio, poświęcałem jej mało uwagi , klociliśmy sie itp..."
No to teraz spraw by jednak było inaczej, chociaż z tego, co widzę to już taka trochę reanimacja trupa.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Pytasz jak to rozegrać? Powiem Ci tak, możesz dać sobie z nią spokój. Dlaczego traktujesz tylko siebie jako ofiarę? Może to ona zjebała na całej linii i zaczęła odpierdalać. Nie ma sensu do niej wracać, zainteresuj się inną kobietą a z tego wyciągnij wnioski.
No ja nie.miałem czasu dla niej,mało wychodzilismy na miasto, chciałem dostać od niej coś co było sprzeczne z religią, zamartwiala się trochę ona tym...kocham ją i zależy mi na niej.
Po prostu się poklocilismy, trochę przesadziłem,za.dużo powiedziałem, ona się strasznie przejęła tym, że nawet ją zranienilem.. Wina jest większość po mojej stronie, brak czasu itp. Dziś się.mamy spotkać, kupić jej kwiaty na przeprosiny,?
Klasyczna reanimacja trupa. Dziewczyna chce z Tobą zerwać, a nawet jeżeli wybłagasz zostanie to pogrążysz się jeszcze bardziej.
Jedyne co możesz zrobić to zerwać Ty. Może jeszcze potem będzie Cie chciała, kto wie ... Na pewno w większym stopniu, niż jak to Tobie zasadzi kopa.
A Ty ... Pracuj nad sobą. Bo ja tu widze sporo do poprawy.
Tylko , że to jeszcze wygląda tak: że jeszcze w piatek po raz kolejny przyznała mi że mnie kocha, w sobote jak gadaliśmy to zakończyła rozmowe bez pozegnania w sumie, a na drugi dzień napisała ,że przeprasza i czy się gniewam...
Ogólnie wytworzyłem za duże ciśnienie, próbowalem zmienić jej przekonania,(chodziło o seks przed ślubem itd, powiedziałem moze kilka słów za dużo...
Przed tą rozmową było wszystko wporządku (czyli jakis tydzień temu , napewno ją to zraniło ,przeraziło i dotknęło)
Jeszcze dochodzi jej tata ,który za mną raczej nie przepada... Np był zły jak wraca ze mną późno ,(czy z wesela , czy z imprezy), albo o to ze czasem zbytnio do późna siedzę... Ma on na nia duży wpływ , mimo że ona studiuje i nie mieszka w domu...
No nie olej , bo mi jest dobrze z nią, jej tez BYŁO... dopóki sie nie pokłóciliśmy o to , i zaczęła chyba za dużo myśleć...a do do samego sexu,to wszystko powoli , i przesadziłem wrozmowie z nią....Mam sie z nią dziś u niej na mieszkaniu zobaczyc...
Przeciez nawet jak się cos trochę psuje to warto to naprawić /walczyć o to jeśli jest tego wart. Tak jest w tym przypadku, a że byłem jaki byłem to sam miałem na to wpływ... Teraz tylko jak się z nią pogodzić?
Niedługo w każdym razie ale w tej chwili temat jest inny i ciężki wiec dlatego tu piszeby uzyskać jakieś info odnośnie tej sytuacji,żeby być z.nią w związku, nie żadne ratowanie trupa tylko 2 tygodnie temu było wszystko ok. Koleżanki i rodzice pewnie do tej sytuacji swoje dołożyli.jakoś mi zależy po prostu na stabilizacji - właśnie z nią... Hm wielokrotnie mówiła ze mnie kocha, nie chce mnie stracić itp, a Wczoraj ze juz sama niewie.
Z koleżanką chodzi o to ze ona jest bliżej ze swoim chłopakiem ,on jej poświeca więcej uwagi , i tyle w sumie , a ojciec sie martwi o córeczke , np ze do późna siedze, z imprezy późno wrócimy itp...
zaraz zaraz... jak jest ci z nią dobrze, zaakceptowałes seks po slubie, to po kiego naciskasz? Po co temat poruszasz? Jest dobrze to siedz na dupie i ustalaj menu na przyjecie weselne i rozmarzaj się o nocy poslubnej. A jak ci to nie odpowiada to zakomunikuj jej to (co pewnie nieudolnie robiles) i wybierz wariant B. Dla niej te twoje naciski są z pewnoscią frustrujące.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No własnie że powiedzialem kilka słów za dużo , w ostatnich 3 rozmowach , wtym 2 przez FB, za dużo wygarnąłem, (chociaż po pijaku i zdołowany problemami w pracy ).
Teraz tylko jak się z nią pogodzić ? Tak jak mówie ten 2/1 tydz temu było ok, a przedwczoraj wyskoczyła ze sie spatkajmy w dzień na chwile, i tak czułem o co biega , i potwierdziła to... że niby niewie czy mnie kocha itp... Może będzie dobrym rozwiązaniem powiedzieć /przypomnieć te czasy kiedy było dobrze?
Po prostu co zrobic w tej sytuacji, by sie nie rozstać...?
ależ Ty jestes zesrany, zeby pancia bron boshsh nie porzuciła

Krotko mowiąc akceptujesz opcję "seks po ślubie"? No to padaj na kolana i błagaj o wybaczenie. I niech Bóg ma Cię w swojej opiece!
jak się wabisz?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Michał jeśli juz... ale to niejest tak że jestem takim psem dla niej... Szczerze to poznaje nowe koleżanki na uczelni, mam kilka z którymi mogę iść na piwo itd. , spotykam te które kiedyś tam gdzieś były (np z czasów szkoły podstawowej czy gimbazy) i takie spotkania są miłe (zwłaszcza z takimi z którymi kontakt się urwał,jest możliwość takie coś odnowić) ...ale zależy mi tylko na TEJ jednej, jakiś skok w bok mnie nie interesuje... Nabijasz sie ze mnie ztymi kolanami? Opcje akceptuje, sam wiem że ostatnio się źle zachowałem itp..
no ale jakie masz wyjscie? Ona rozdaje karty. Miałeś chwilę słabości i wylazłeś z kojca, chciałeś niesmiało porumakować. Pani pogroziła paluszkiem "nu nu nu", zagroziła poważną rozmową, wystrachałeś się, nie zamierzasz forsowac swojej opcji, bo tu trzeba by było radykalnych kroków i postawienia wszystkiego na jedną kartę, a gotowy nie jestes i nie będziesz. Więc pozostaje pokajanie się...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wielkie dzięki za odpowiedź/radę.
Sama mnie na nią zapraszała , początkowo odwołując spotkanie wieczorem. Z pytaniem czy znajde ,,pół godzinki" mniej więcej w poludnie. I to dośc poważne było z jej strony (wiem kiedy mówi naprawdę poważnie).
Co do radykalnych kroków kiedys powiedziałem że jeśli nie będzie chciec to zostaniemy przyjaciółmi w końcu , i może teraz to sie odbija na mnie...
Po prostu taki związek mi odpowiada, byle by było mniej więcej ok i może być.
"błogosławieni zestrachani minimaliści, albowiem oni wystarczające im namiastki szczescia osiągną", Guest
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Mistrz po prostu
... Na poważnie mówiąc , narazie mi odpowiada, bylem szczęśliwy do tej pory, prowadzę życie w którym mam mało czasu na wszystko, i jest mi z niądobrze...
To tak teraz ją przeprosić pozostaje, bo co więcej jeszcze mozna wtym temacie zrobić powiedziec albo dodać do tego?
edit
Serio się sprawą przejąłem, bo nie wiem co powiedzieć, co zrobić by było wporządku. Ludzie z roku mówią że ,,mam gadane", w pół godziny zakumplowałem sie z portierem z akademika (wktórym nie mieszkam ale odwiedzam tam)-zktórym sie ciężko dogadać. Wdziekanacie (pare rzeczy sie przeforsowało) w urzędzie, czy z nowo poznanymi ludźmi nie mam problemu sie dodagać załatwić czegoś , a tu jest mi ciężko.
w Twoim temacie, Misiu (jeśli mi wolno tak powiedzieć), niewiele można zrobić niestety. Ty tu kompletnie nie decydujesz.
i bedę odsyłał Cię do podstaw (proponuję zacząc natycmiast). I niestety myslę też, ze jestes idealnym kandydatem na doswiadczenie objawów wysokiego poziomu wapnia i witaminy D w swoim organizmie;)
Osobną kwestią jest dalsze trwanie związku przy takim Twoim podejściu, jego jakość, zadowolenie obu stron itd. Niestety obawiam się, że będziesz w przyszosci częstym gościem na tym forum. Przypuszczam, ze z pytaniami i problemami ktore osobiscie mnie wkurzają
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
haha czego o tej witaminie wspomniałeś? Teraz jak powiem że biore wit D w tabletkach to nie uwierzysz albo padniesz ze śmiechu.
podstawy czytalem, choć się może zapomniało to i tamto,jednak jeszcze raz przeczytam całość i wyciągne wnioski.
jestem bliski odkrycia nowego prawa, za ktorego dostanę Nobla z biochemii i fizjologii. Otóż obserwacja tego forum spowodowała, ze stwierdzam, iż:
"wraz z zanikiem jaj w organizmie mężczyzny wzrasta ilość witaminy D i wapnia, co skutkuje pojawieniem się poroża"
musze przeanalizowac jeszcze kwestię receptorów rianodinowych i kalcysomów, jak to wszystko poukłądac, ale dam radę;)
Odstaw to!!! Natychmiast odstaw!!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobra, pewne w sumie jakaś racja jest, ale narazie tak jak mówie jest mi ztym dobrze, i nie chce niczego zmieniać.
Jest o co walczyć, przynajmniej narazie.
Z drugiej strony tak tylko może grać zebym zrozumiał ją , albo odejść jeśli nie zrozumiem.
jeszcze musisz pomyśleć czy podasz jej swoje jaja z przystawkami czy na czysto aby zdania nie zmieniła i poważnej rozmowy nie poczyniła ...
they hate us cause they ain't us
Najpier powiedziała ze chce się spotkać i ledwo wyciągnąłem z niej żeby sie przyznała o co chodzi , choć sie domyśliłem.
Mam nadzieje ze nie będe tego załował , i będzie ok
Miesiąc nie minie, i zostaniesz brutalnie zostawiony, bo jednak to nie to, zawiodła się na Tobie, tylko o jedno Ci chodzi itp. to się nazywa równia pochyła.
Jest o co walczyć, przynajmniej narazie.
Z drugiej strony tak tylko może grać zebym zrozumiał ją , albo odejść jeśli nie zrozumiem.
Vego napisał co napisał ale spróbuje mimo to, jak sie uda to trudno.
"jak się uda to trudno".... dooobre! Mocne:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
NIe moge edytować... Miało być ,,jeśli się NIE uda" to trudno. Tak czy tak dzięki za rady, poświęcony czas.
Ale spróbować chce , bo dobrze jest jak było do tej pory, taka stabilacja, zwłaszcza że mam mało czasu na wszystko,praca, studia, piwo z kumplami, siłka itd. Mimo to chce jej poświecic troche uwagi,moze sie uda.
praca, studia, piwo no i chyba redtube, prawda?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czasem tak niestety, hmm zobaczymy jak sie ułoży. Moze za bardzo nacisnąłem ją nie tam gdzie trzeba i są takie oto efekty. Narazie sie trzymam tego że próbuje to naprawić.
Strasznie mocno ją wybielasz, a siebie sprowadzasz do jakiegoś masochisty.
Jeśli będziesz robił to co robiłeś, dostaniesz to samo co wcześniej.
Jeśli do siebie nie pasujecie, to lepiej żeby wyszło teraz, niż za rok, a wtedy będzie Ci jeszcze ciężej.
Czy ona tak aż dba o Ciebie i Twoje potrzeby ? raczej nie skoro, ma być tak jak ona chce, a ty to tam się specjalnie nie liczysz, jesteś bo jesteś. Zmień swoje myślenie szybko bo będziesz cierpiał, nikt nie każe Ci być tyranem, ale widze, że ona wymaga wymaga i jeszcze raz wymaga jakiegoś tam zachowania itp, a ty masz robić tak i tak, takim zachowaniem kopnie Cię w dupę, trafi się jakiś don antonio zrobi jej z mózgu sieczke i nie będzie musiał prosić bo sama będzie chciała, źle do tego podchodzisz.
Działaj na emocje, logiką nie wygrasz.