. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .
. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .
Odgrzewane kotlety nie smakują tak samo.
Zrobisz co będziesz uważał za stosowne, ale ja bym odpuścił i spróbował uderzyć w coś "świeżego".
Szkoda czasu, energii i nerwów, chyba że uda Ci się doprowadzić do ff, tym samym nie zatracając się w owej damie.
"Wzajemnie zasilamy się dobrem, wzajemnie przygaszamy się złem."
- Mieczysław Maliński
Jeśli powiedziała że nie nadaje się do stałych związków to może nie chce ci robić nadzieji gdybyś oczekiwał jakiejś głębszej relacji z jej strony. W tej sytuacji musisz uważać na swoje dzałania względem niej bo wyjdziesz na needy. Choć ja sądzę że ona się sama jeszcze do Ciebie odezwie
Starałem się najkrócej, jak mogłem
Inne tez maja.potraktuj to jako nowe doswiadczenie.nie urywaj z nią kontaktu,bo to bez sensu.
Poznawaj nowe kobiety, bo wątpię by z takiej znajomości jak ta Twoja, wyszło cokolwiek więcej. Też kiedyś traciłem czas na pannę, gdy wpadłem już w ramę przyjaciela - jedna wielka sinusoida, którą rysowała ona. Wpakowywałem w to kupę energii, a rezultaty były żadne. Poznałem kolejną kobietę i przy 10x mniejszym zaangażowaniu, dotarłem 10x dalej, więc po co próbować zawracać kijem rzekę. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że gdyby ta Twoja poznała teraz gościa, który wpadłby jej w oko, to Ty roztrząsałbyś na forum aspekty Waszej wielowątkowej i długoletniej, jałowej - de facto - znajomości, a on bzykałby w najlepsze mimo że znaliby się o wiele krócej. Po co więc to wszystko.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Zmiana jest lepsza, niż ciągłe tkwienie w tym samym.
Aby przebyć tysiąc mil, trzeba zrobić pierwszy krok.
Kwestia, czy już samo rozpoczęcie rozmowy, nie będzie wyjściem na needy - nawet jeśli jej przebieg nie będzie na to wskazywał. Myślę, że powrót do normalnych kontaktów, jednak ze zdecydowaną zmianą podejścia w stosunku do wcześniejszych relacji, jest w tej sytuacji najlepszym wyjściem. No dobra... a przechodził ktoś kiedyś w podobnej sytuacji do ff?
P.S. Al, zgadzam się w zupełności - nawet ze swoim małym doświadczeniem przekonałem się, że każda "świeżynka" to dużo lepsze rezultaty przy 10% tego, co wkłada się w takie relacje...
Czekaj, czekaj. Jednej rzeczy nie zrozumiałem z tekstu. Czemu zerwaliście? Bo zaczęła Ci coś pieprzyć o tym, że nie jest gotowa na związek, czy się po prostu puściła? Nazywajmy rzeczy po imieniu
Showtime, motherfucker, it's on.
Podczas zwykłej rozmowy zaczęła coś kręcić, niby to w żartach, ja pociągnąłem ją trochę za język i powiedziała wszystko - że musi to z siebie wyrzucić od razu, że nie przemyślała tego, że nie wie, co czuje i nie wie, co z tego będzie. Tak w skrócie :oP Nie puściła się - co bym o niej teraz nie myślał, znam ją trchę i to nie jest laska, która działa w taki sposób.
To co napisałeś wiele wyjaśnia. Zacząłeś od mocnego kopa emocjonalnego w postaci zazdrości, co jak widać zadziałało perfekcyjnie. Potem, dwa tygodnie. Zakładam, że widzieliście się codziennie? Cały czas było coś nowego, coś w jej życiu się działo. Przez te kilka dni wszystko oklapło. Całą otoczkę emocjonalną wokół waszego związku diabli wzięli. No i dziewczyna zaczęła sobie kalkulować.
Taka moja mała analiza
Teraz chciałem przejść do jakiejś ambitnej puenty ale właśnie zauważyłem, że w Twoim poście nie ma żadnego pytania.
Edit:
taka mała alegoria na koniec
Stara pizza z mikrofali nigdy nie będzie się równać świeżej pizzy z pieca.
Showtime, motherfucker, it's on.
Viq, tak też przeanalizowałem tę sprawę
A pytanie? A pytanie brzmi: czy inicjatywa rozmowy z mojej strony, powrót do normalnych relacji, zwiększenie atrakcyjności (choć teraz to już trudniejsze) i być może zaatakowanie (a być może nie) jeszcze kiedyś, to coś, co ma sens.
Przez moje emocjonalne podejście do sprawy i sposób jej zakończenia po jej fb-rozkminach, sam na jej miejscu nie miałbym do siebie szacunku - wszak ona przekazuje mi na dobrą sprawę, że jej się znudziłem, a ja zamiast powiedzieć "ok" i odejść, silę się na jakieś logiczne wywody, po czym odchodzę od niej ze łzami w oczach, jakbym chciał powiedzieć: "muszę Cię zostawić, bo pęknie mi serce, jeśli będę Cię dalej oglądał"
Tu nie chodzi tylko o nią - chodzi też o moje lepsze samopoczucie i pozbycie się uczucia, że wyszło się na nadmiernie sentymentalną cipeczkę.
P.S. Z tymi łzami to tylko przenośnia taka
Nic teraz nie rób! Jeśli zaczniesz teraz, kiedy "rany" są świeże, masz baaardzo duże szanse na zostanie jej psem. Poczekaj aż emocje opadną, jako że macie wspólnych znajomych, wiadomo, pełna kultura, uśmiech i dobra zabawa. Ale dla własnego i jej dobra daj sobie z nią spokój na jakiś czas. Jak przestanie Ci zależeć będziesz w stanie racjonalnie i z korzyścią dla siebie zadecydować czy warto.
Showtime, motherfucker, it's on.
Cholera, myślałem że taki moment, kiedy człowiek przestaje się zamartwiać, a laska najzwyczajniej zaczyna go wkurwiać, to dobra chwila na ruszenie ze sprawą
Sądziłem, że dość szybko doszedłem do siebie - szczególnie po naszym ostatnim spotkaniu, kiedy nawet nie odczułem specjalnie wielkich emocji... no ale może rzeczywiście przemyślę przeczekanie sprawy, Viqu 
W kontekście nadchodzącego wiosny\lata chcesz się katować z niunią która nie wie, nie jest gotowa, nie myśli itp. ?
ja na twoim miejscu spędziłbym je z jakąś sympatyczną wesołą dziewczyną ...
they hate us cause they ain't us
Zazdrość kobiety co do męskiego przyjaciela jest ogromna, bardzo ogromna.. I potrafi zdziałać bardzo wiele, obudzić głębsze emocje, uczucia, poczucie przynależności.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Czytam 5 razy i nie rozumiem. Chodzi o to że kobieta jest zazdrosna jak ma się fajnego kolegę, przyjaciela i że on ją interesuje wtedy, pociąga? Taki tok rozumowania?
Nie, chodzi o to, że gdy kobieta ma męskiego przyjaciela a ten zaczyna spotykać się z inną kobietą której poświeca coraz wiecej czasu, jest to "cios" dla przyjaciółki, a następstwem tego jest zazdrość
marko000- coś w tym stylu .
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Hyh
fakt, coś w tym jest 
W ogóle ciekawym pomysłem jest w jednym wątku założonym przez Sneakersa żeby spróbować dziewczynie po jakimś czasie od poznania powiedzieć że to będzie przyjaźń i nic więcej
.
Ciekawe jako eksperyment, chociaż opcji reakcji jest kilka:
-może pomyśleć że jestem gejem
-może focha walnąć na amen
-może zaczać pieskować i sama chcieć czegoś więcej
Ktoś pisał bloga, w którym odbijał zajeta dziewczyne, dostarczył jej mase świetnych emocji,a potem wyjechał wlasnie z takim tekstem "Zostańmy przyjaciółmi" skonczylo sie tak, ze wyladowali w łozku i potem byli razem w związku;p
hmm... must try!
: )
Z tego co pamiętam, to chyba David DeAngelo był zwolennikiem zostawania "przyjaciółmi"
Showtime, motherfucker, it's on.
Proszę bardzo
http://www.podrywaj.org/odnosnie...
EDIT:
I tu: http://www.podrywaj.org/forum/za...
Moim zdaniem ryzykowna opcja ponieważ albo może właśnie wyzwolić panikę i nagłą chęć w kobiecie konieczności związku albo kompletnie ją zniechęcić. Podobno jednym z najbardziej kastrujących tekstow dla faceta jest "zostanmy przyjaciolmi" na niektóre kobiety może zadziałać podobnie i wycofać je kompletnie z brnięcia w znajomość
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
A ja sądzę, że w moim przypadku tylko rozmowa i podejście pt. "żadnych uczuć, żadnego zakochiwania, nic od Ciebie nie oczekuję, only friends" ma sens
Dużo większa jej pewność, co do zamiarów i zaufanie do mnie - w przeciwnym sądzę, że skończyłoby się jeszcze większym chłodem i wycofaniem się.