Ucząc się uwodzenia, a może raczej po prostu odpowiedniego obejścia z kobietami (zaczęło się 3 lata temu), zrobiłem sobie w pracy z dziewczyn poligon doświadczalny, ot moje małe króliczki do niecnych eksperymentów. Pracuje w dziale z 6 dziewczynami, więc pole manewru było i jest całkiem niezłe, żeby poćwiczyć i nabierać ogłady przy różnych zagraniach.
Wypróbowałem naprawdę wiele, żarty, dotyk, rozmowy na tysiące tematów. Wynik tego taki, że jestem pewny że podobam się lub w pewnym momencie podobałem 4-5 / 6 z nich.
Oczywiście nie przekraczałem granicy w pracy, która powodowałaby jakieś niesmaki - nie bawiłem się w spotkania po pracy, romanse. To miała być fajna zabawa, a przede wszystkim rozwój i nauka odpowiedniego podejścia.
Niestety, teraz np jak do działu przychodzą praktykantki, stażystki albo czasem gdy mam ochotę zdystansować się delikatnie od niektórych dziewczyn (jak się co niektóre odsłoniły, to i ochota na flirty z nimi spadała, okazywały się innymi ludźmi) dostaje na pół działu różne teksty, lekkie pokrzykiwania, ostentacyjne babskie zagrywki:
- Dziewczyna nr 1: skraca dystans do chyba 10 cm, maca mnie, trze się piersiami, mam wrażenie jakbym mnie dotykała jak swojego faceta, wypytuje o dziewczyny, a gdy podchodzę do innych to wrzeszczy (np. przy stażystkach które dopiero poznaje): ogarnij się, dupy Ci tylko w głowie, jesteś niemoralny itp.
- Dziewczyna nr 2: żartuje ze mną non stop, droczy się, dotyku jest mniej (było więcej ode mnie), chociaż jak byłem blisko jej coś tłumaczyć to się wtuliła w mój biceps, że niby słucha tętna. Podpytuje czy chodziłem kiedyś z kilkoma dziewczynami na raz, dużo podtekstu seksualnego, rzuca teksty: kochasiu itp., wiele mi opowiada o sobie (albo niedawno "wiesz, ja taka konserwatywna w łóżku nie jestem"). Najstarsza i najładniejsza, czasem zaczyna mi puszczać otwarcie teksty, przy których muszę się nagłówkować by je odbić. Z nią jest najspokojniej, były momenty że odzywała się na fb, że o czymś opowiadała mi i coś się jej przypomniało.
- Dziewczyna nr 3: od niej kiedyś zaczynałem testy. Niby kokietka, ale już jej nic nie wychodzi pod tym kątem. Nieśmiała, też podpytuje, rzuca podtekstami i się cholernie rumieni. Ale właśnie przy wszystkich wali mi teksty, trochę jak dziewczyna nr 1: "ogarnij się, dorośnij wreczcie, dzieciaku"
- Dziewczyna nr 4: tu jestem pewny, że jestem w jej typie z wyglądu. Świetnie się dogadujemy, fakt że ma 3 dzieci sprawia (szcześliwych dzieciaków), ze nigdy nie byłbym w stanie wejść w coś takiego, żeby tam mieszać. Wspominam o niej, bo faktycznie ma dużo oleju w głowie i jest bardzo dyskretna, jak jej zwrócę uwagę to się nie unosi babską dumą, ale nawet przychodzi i się uśmiechając mówi, że faktycznie miałem rację.
Słuchajcie, jak sobie z tym poradzić??? Bo rozumiem, że pewnie przedobrzyłem wcześniej, ale jak sensownie z tego oczyścić atmosferę. Nie ma wielkiego kwasu, ale bywa dziwnie a niekiedy nieprzyjemnie (ostatnio na pół działu: "nie masz żony i narzeczonej, co z Ciebie za facet").
Ps. One wszystkie wyżej to mężatki
wiek 29-37 lat.
O kurde, czytam to i aż banan na twarzy pojawia się. Nie przekroczyłeś granicy tzn nie umawiałeś się po za pracą. Ale nie przyszło Ci do głowy, że jak rozumiem zabujają się w tobie wszystkie naraz praktycznie to i tak może zrobić się nie smak.
Zrobiłeś sobie poligon doswiadczalny w złym miejscu. Króliczki na których eksperymentowałeś zmutowały. I teraz zamiast zostawić laboratorium i uciekać to jesteś więźniem, bo przecież za dużo do stracenia.
A tak serio to może pomyśl o zmianie pracy. Możesz w tej pracować ale szukać już innej. Sam powiedziałeś, że te wszystkie to mężatki. Mało tego mężatki, które próbują się do ciebie dobrać. Nie nadają się na związek. A ty granicy nie będziesz przekraczał.
Załóżmy, że nie chcesz bardzo pracy zmieniać i chcesz jakoś polepszyć warunki swojej pracy. Hmmm może dobrym pomysłem byłoby tym dziewczynom zasugerować, że szukasz innej pracy. Może wtedy ogarną się,bo chcą ciebie chociaż widywać.
Jak sobie z tym poradzić? Jak znowu, jakaś krzyknie coś w stylu: nie masz żony i narzeczonej, co z Ciebie za facet?
Odpowiedz, nie mam, bo jestem gejem, wcześniej mówiłem wam w pracy o dziewczynach, bo bałem się, że mnie będziecie traktowały jak dziwadło, ale teraz, jak już się tak dobrze znamy, mogę się przyznać.
Co to sobie wkręcasz ?
Czego od nich oczekujesz ? Jak czegoś oczekujesz to zaproś je na kawe po pracy i licz się z konsekwencjami.
Jeżeli nie to olewaj babskie tekstu i pracuj dalej albo zmień prace. Odnoszę wrażenie że chciałeś się nam pochwalić swoimi wyobrażeniami na ten temat a nie prosić o jakąś rade. To czy przychodzi na spotkania weryfikuje wszystko, nie wazne czy zaraz po pracy czy na kilka dni w przód.
W robocie to każdy flirtuje... bo wiesz.. tak czas szybciej płynie
Twoja też flirtuje z kolegami z pracy i próbuje się dobierać do tych przystojniejszych ale ją olewają?
Ty to chyba na budowie z samymi chlopami robisz ze nie wiesz ze flirt slowny na zart w pracy jest bardzo czesty
U mnie jakby jakaś mężatka powiedziała komuś przy świadkach "wiesz, ja taka konserwatywna w łóżku nie jestem" to by z automatu dostała łatkę latawicy, nawet na imprezach firmowych każdy się pilnuje żeby czegoś nie odjebać bo plotki rozchodzą się w tempie geometrycznym.
Hehe, kwestia że jak gadam z zupełnie innymi dziewczynami (np. stażystkami) to dostaje takie przytyki i to tak, że po kilkanaście osób słyszy. Na imprezie firmowej też można by to i owo dodać.
Już nie raz słyszę od innych osób o co im chodzi (od osób dzięki którym wiem, że mogę siegnąć w firmie po coś wyżej). Nie sądziłem, że jakieś dziwne akcje wyjdą ze zwykłych, głupich flirtów i to na próbę.
Pracy nie mam ochoty zmieniać, bo jestem dużo dalej niż kiedyś. Nie ukrywam, że uwo i cała otoczka (rozwijanie siebie) pozwoliło mi skoczyć dużo wyżej i nie chciałbym tego tracić czy budować od nowa.
PS. Pomysł ze zmianą pracy (info że myślę, czy szukam) może być nie głupi, tylko muszę sie zastanowić jak to mądrze ubrać, żeby w jakiś inny sposób to się przeciw mnie nie obróciło.
Wróć i pokaż to na co Cię stać.
Teksty nie powinny cię ruszać, odbijasz na luzie:
Najważniejsze nie jest co powiesz, a trzymanie swojej ramy. Jak cię to rusza, to nie ma złotego tekstu. Babki widzą, co cię mają i sobie używają. Nie daj się blokować. Podchodź dalej do stażystek :
:
Co do atmosfery. Narzuciłeś ramę flirciarza, w której zostałeś umieszczony. Babkom ta rama pasuje, bo mają w pracy rozrywkę. Nie ma co wojować. Grunt się nie przejmować i na luzie.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
"nie masz żony i narzeczonej, co z Ciebie za facet" - facet korzystający z życia pełnymi garściami
A te okrzyki przy stażystkach to zwykłe objawy walki kobiet o dominację.
Jeśli chcesz się od nich zdystansować, to musisz przestać flirtować. A rozumiem, że tego nie chcesz zrobić więc wyznacz granice. Nieprzekraczalną, po której naruszeniu będzie się delikwentce należeć solidna zjeba.
A jak kolejny raz jakaś laska wywali z tekstem na pół biura, wtedy wstań, zakomunikuj jej przy wszystkich, że musimy poważnie porozmawiać, wyjdźcie gdzieś w ustronne miejsce i powiedz że takie zachowanie Ci się nie podoba (jej zależność służbowa w tym pomoże).
W skrócie: musisz być alfą w tym stadzie
Daniel to ty?
"nie masz żony i narzeczonej, co z Ciebie za facet" - szczęśliwy;)
hahaha:) no tak...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"