Siemanko.
Koledzy, tak jak dołączając do tej społeczności miałem świetny wzrost "formy" z kobietami, tak przez ostatni czas czuję się zagubiony. Obecny problem dotyczy koleżanki ze studiów. Wiecie na studiach masa ludzi, ja z nią w sumie nie rozmawiałem nigdy, może jakieś "cześć, cześć" ale nigdy nic. Jakiś czas temu zauważyłem IOI (a może mi się wydawało?), więc wziąłem się do działania. Niestety tak jak normalnie, do obcych kobiet zabieram się pewnie, zdecydowanie, tak tutaj wyszło to nieco ślamazarnie. Numer jest, dotyk był, podteksty były, jawne rozmowy o seksie też, ale...nie było spotkania nawet. Widywaliśmy się jedynie na uczelni trochę i w pracy, i właśnie problem w tym, że obawiam się szufladki kolega - mimo tych rozmów. Spotkanie proponowałem, nawet 2x ale nie wyszło. Pytam się tutaj bardziej doświadczonych - pewnie takiej sytuacji już nie będę miał, bo studia kończę, ale czy błędem było to, że jej po prostu nie powiedziałem, że mi się podoba i chce ją poznać jak kobietę, nie koleżankę? Teraz już nic z tym nie zrobię. Tylko po prostu myślałem, że przez te dwa lata rozwinąłem się na tyle, że potrafię się umówić z dziewczyną, która mi się podoba, dlatego zastanawiam się czy błędem nie było granie w otwarte karty - teraz już to raczej sensu nie ma, bo prawdopodobnie zostałem zaszufladkowany.
Jak sam zauważyłeś zostałeś zaszufladkowany. Ile się z nią znasz? Niby coś próbowałeś ale podejrzewam, że za mało w tym było pewności + czas jaki się znacie. Dostałeś dwa razy odmowę więc sprawa jest jasna, pracuj nad tym co nie poszło.
"Tylko po prostu myślałem, że przez te dwa lata rozwinąłem się na tyle, że potrafię się umówić z dziewczyną, która mi się podoba"
Jeśli to jest twój wyznacznik rozwoju, to możesz się mocno rozczarować. Nie ma 100% skuteczności. Nie ma tak, że po dwóch latach rozwoju, będziesz sie umawiał bez problemu z każdą laską, która ci się podoba. Możesz oczywiście zwiększyć swoje szanse dbając o swoją pewność siebie, o swój wygląd itd.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Na wstępie dziękuję Ci za odpowiedź i swój poświęcony czas.
Jestem na trzecim roku, ale czy ja się z nią znam? Nigdy nie gadałem z nią. Jak już coś było to jak do kolegi z roku jak się mijaliśmy na korytarzu typu "Jest ten i ten wykładowca, masz jakieś notatki na to i tamto" itd.
A od jakiegoś czasu po prostu patrzyła mi się w oczy, uśmiechała się, usiedliśmy razem na wykładzie i tak się zaczęło, tylko to było miesiąc temu, potem zanim ją spotkałem i wziąłem nr to znowu 3tyg. Wiesz zajęć nie mam, spiny nie miałem, tylko teraz jak ma mnie w dupie to trochę przykro
Tak uważam, że nie pokazałem jaj, ale też wydaje mi się, że sam fakt, że "kolega z roku", zresztą sam piszę "koleżanka z roku" spowodował, że to z góry było skazane na niepowodzenie.
E tam, na studiach laski plotkują, sporo rzeczy wymyślają, dodają i klimat na uczelni jest taki, że niezbyt próba urobienia dziewczyny ma szanse powodzenia. Tym bardziej, że jakby nie było jest to pewna grupa, która zawsze między sobą rozmawia + są podgrupki, które są "na bieżąco".
Nawet jeśli z laskami nie rozmawiasz, to i tak po wejściu na salę wykładową potrafią Cię ocenić, opisać i już Cię znają, choć nie zamieniły z Tobą jednego słowa. A nawet jak jedna z Tobą pogada, to pójdzie do koleżanki i zapyta ją o zdanie.
"Nie bierz dupy ze swojej grupy" ma jakiś sens. Osobiście sam nie postrzegam moich koleżanek z roku jako kandydatek na randki.
Znacznie ciekawiej jest pójść na to miasto do pubu czy już od biedy do tego klubu. Wcale nie trzeba pić. Ostatnio byłem w pijalni w Poznaniu ze znajomym na kawce i herbatce. Czuliśmy się tak fajnie, że ludzie przybijali nam piony i mówili "Wy chyba tu ważni jesteście"
Chodzi mi o to, że skupiłeś się na tej jednej. Polecam pub, wziąć numer jednego dnia od jednej albo i dwa od drugiej i mieć kilka kontaktów. Przestępstwa tym nie popełniasz. W tych pubach jest tyle fajnych dziewczyn, że aż się boję myśleć o ślubie z tą jedyną...
Wiesz coś w tym plotkowaniu jest, szczególnie że jestem dość rozpoznawalny. Zresztą to 7semestr - laska po prostu wyładniała bo schudła bardzo mocno i dobrze wygląda, ale to już też nie czas na branie się za nie.
""Nie bierz dupy ze swojej grupy" ma jakiś sens. Osobiście sam nie postrzegam moich koleżanek z roku jako kandydatek na randki."
Wiesz co ja też nie. Zacząłem tylko dlatego, bo ona zaczęła się uśmiechać, sama nawiązywała rozmowę i to tak z dupy po tych 3latach nieznajomości w zasadzie.
Dzięki za poradę
Mało napisałeś o sobie. Może w jej oczach i w ogóle w życiu jesteś przeciętnym typkiem (btw, ostatnio w modzie jest pedalska zaczeska na bok) i jej zwyczajnie nie kręcisz. Cytując klasyka- "moja ocena tego jest taka"- ma cię w dupie i nie zanosi się, żeby było inaczej. Przy okazji pewnie spotyka się z kilkoma fagasami, któremuś prędzej czy później pyknie. A Ty wzdychasz i zakładasz temat o lasce z roku zamiast ustawiać się na randkę z innymi, wykazującymi zainteresowanie pannami (z dużą dozą prawdopodobieństwa zakładam, że takich nie ma, skoro masz parcie na tę jedną).
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
Nie oceniałbym się jako szaraczka, ale być może. Ocena niczym Pan Kolonko - bezbłędnie i w samo sedno. Aktualnie mam dwie, które chcą się spotkać, ale jedna wydaje się za grzeczna i mnie nie pociąga, a druga no jakoś też nie. Laski normalne szczupłe, przeciętna twarz, ale po co wybierać wszystko? Na tą się chyba najarałem najbardziej bo w każdym męskim gronie na roku jest laską nr 1 i po prostu chyba chciałem się dowartościować, że ja ogarnę, a koledzy nie, jak widać ja też nie
Dziękuję za odpowiedź. Szczęścia w 2017 Ci życzę