Szkoła średnia. Chodzimy do jednej klasy. Przez całą pierwszą klasę mieliśmy znikomy kontakt, zdarzało się pożartować lub ja/ona zwracaliśmy się czasem do siebie jak czegoś potrzebowaliśmy do szkoły. W tym roku to się zmieniło. Zaczęło się od luźnej rozmowy na fb(3 godzinnej), później miała problem (nie związany z relacjami damsko- męskimi). Od tamtego momentu rozmawiamy dosyć często, średnio co 2-3 dni przez internet. W świecie realnym, raz ona pierwsza zaprosiła mnie, później ja w formie rewanżu zrobiłem to samo. Oba wyjścia były w relacjach koleżeńskich. Oprócz tego były jeszcze dwa spotkania ale już nie sam na sam, a z innymi. Pojawił się jeszcze jeden problem, podoba jej się jakiś chłopak, nie są ze sobą ale wszystko do tego zmierza.
Czytałem już sporo tematów na forum, wiem, jaki jest wasz stosunek do podrywania dziewczyn z klasy/grupy ale do mnie te argumenty nie przemówią, za bardzo mi się podoba, żebym nie spróbował.
Druga sprawa, wydaję mi się że powinienem ograniczyć kontakt przez internet/telefon ale nie jestem w pełni pewien czy to dobry pomysł. Przerwa w szkole nie jest najlepszym miejscem do prowadzenia głębszych rozmów, a ograniczając kontakt przez internet nie wiem czy relacje z nią całkiem nie osłabną.
Pytanie, co zrobić? Zmniejszyć z nią kontakt? Czy przejść do ataku? Wydaję mi się że powinienem, jakoś ją zainteresować(nie mam pojęcia jak), żeby zaczęła więcej o mnie myśleć, równocześnie zmniejszając kontakt, tak aby to ona musiała się o niego starać. W sprawach damsko-męskich jestem laikiem, ona jest pierwszą dziewczyną, która zdołała mnie sobą zainteresować, bo do tej pory wszystkie dziewczyny, łącznie z tymi którym się podobałem ignorowałem. Z nią nie potrafię tak zrobić. Liczę na jakieś pomysły, wskazówki od bardziej doświadczonych użytkowników.
Hej, zrób tak :
Ogranicz rozmowy na fb - tak jak powiedziałeś
W szkole rozmawiaj z nią mniej, skup się na rozmowie z innymi koleżankami
Przy rozmowie z nią, patrz jej głęboko w oczy, daj jej do zrozumienia, że wasze stosunki się zmieniają.
Zabierz ją na spacer, tam stosuj wszystkie elementy uwodzenia zawarte na stronie.
Przeramywowanie jest cholernie trudne, jeżeli wpadłeś w ramę miłego kolegi z klasy, ale wszystko da się osiągnąć. Nie ma rzeczy niemożliwych.
Powodzenia
Po 1: Odradzałbym związki z kimś z klasy, jest takie powiedzenia "Nie sra się do własnego gniazda".
Po 2: Jeśli już chcesz się w to bawić to ogranicz kontakty przez internet do minimum. Komunikatory mają służyć Ci do umawiania spotkań, ewentualnie załatwiania najpilniejszych spraw. Wszystko to co masz ochotę powiedzieć jej na FB powinno paść na spotkaniu, w cztery oczy, przy okazji eskalując, dążąc do kina, kc itd.
Po 3: To, że ktoś się jej podoba nie jest żadną przeszkodą. Olej to i działaj, ST z którym jeszcze nie raz się spotkasz, chciała sprawdzić Twoją reakcje, ewentualnie w cichy sposób zmusić do wykonania jakiegoś kroku naprzód.
Ostatnio miałem podobną sytuację, kobieta sprawdzała czy jestem zainteresowany czymś więcej, bo uważała że jestem zbyt niedostępny czy wręcz nieosiągalny dla niej (najlepsze jest to, że sama sobie to wmówiła).
Po 4: Nie napalaj się na nią jak arab na kurs pilotażu. Stworzysz sobie tylko iluzje, która może skończyć się pieskowaniem. Pierwszą iluzję już sobie stworzyłeś:
bo do tej pory wszystkie dziewczyny, łącznie z tymi którym się podobałem ignorowałem. Z nią nie potrawie tak zrobić.
Nie wmawiaj sobie, że czegoś nie potrafisz. To ty masz władze nad sobą i nad swoimi emocjami (częściową). Powinno to wyglądać tak, że w każdym momencie będziesz potrafił ją zignorować, póki co tego nie chcesz : )
Kolejnym błędem jest ignorowanie WSZYSTKICH dziewczyn. Przecież nie z każdą musisz być w związku. Spotykaj sie z nimi, buduj socjal, doświadczenie.
Na koniec odsyłam na główną i do podstaw. Tam masz wsio opisane.
Jeszcze co do 3 punktu.
To raczej nie ST. Tzn. jakieś 3 tygodnie temu mówiła, że jej się spodobał jakiś chłopak ale nie był nią chyba zainteresowany. A teraz o innym wspomniała i jej koleżnka zrobiła mi przy niej ST pytając czy nie jestem zazdrosny, a później jak mi się podoba dzisiaj koleżanka. Aczkolwiek z tym chłopakiem na prawdę coś jest na rzeczy więc nie wiem czy mogę coś jeszcze tu ugrać.
Dziękuje za odpowiedzi. Jak ktoś ma jeszcze coś do dodania, z chęcią przeczytam.
Teuton
Jeśli chodzi o punkt 4 i pieskowanie, zacząłem się na tym łapać więc już to zmieniłem i się pilnuję. Czasem ją zlewam, zarzucę jakiegoś nega itp.
Powinno to wyglądać tak, że w każdym momencie będziesz potrafił ją zignorować, póki co tego nie chcesz : )
No tak masz rację nie chcę, a nie nie potrafię.
Potrafisz, młody jesteś, emocje wrą, dużo jeszcze przed Tobą. Pracuj nad sobą i przede wszystkim, buduj jak najwięcej kontaktów z kobietami. To pozwoli Ci patrzeć na wszystko z dystansem, nie idealizować. Tak na przyszłość ustal sobie jakieś zasady, dogmaty jeśli chodzi o relacje damsko-męskie (np. jeśli nie trawisz kłamstwa, a kobieta będzie Cie okłamywać prosto w oczy, miej siłę zakończyć) i nie idź na żaden kompromis. To ty masz prowadzić kobietę, nie ona Ciebie.
Co do zlewania (chłodzenia), to najpierw trzeba mieć co chłodzić. Więcej spotkań, więcej na maxa pozytywnych emocji wzbudzonych w niej a później chłodnik. Zalej ją tak tymi emocjami, aż się jej szambo kiblem cofnie. Nastepnię schłódź, rozpierdol i orka w jej głowie gwarantowane. Tylko bądź cały czas czujny i nie wypierdol się po drodze bo to laski są mistrzyniami w tego typu podchodach, to ma być naturalne, skuma że grasz i giniesz od własnej broni.
Edytowałem bo zauważyłem coś jeszcze. Piszesz już to zmieniłem i się pilnuję. Czasem ją zlewam, zarzucę jakiegoś nega itp. Zapachniało mi tu lekkim schematem pt. "muszę robić tak jak jest napisane na stronie". Do chłodzenia i negów trzeba mieć jakieś podstawy, inaczej laska odbierze to jako foch i niestabilność emocjonalną. Nie rób tak, że po przeczytaniu artykułu stwierdziłeś to teraz jebne nega a niech sucz ma, a teraz schłodzę bo dawno tego nie robiłem a według podrywaj.org trzeba chłodzić. Tak, trzeba ale wszystko musi mieć jakieś uzasadnienie. Z tymi wszystkimi zagrywkami jest jak z kuchnią. Nie można działać sztywno według przepisu. Zauważ, że najwięksi mistrzowie gotowania znają tylko składniki, a proporcje sami dobierają, czasem rezygnują z jednego składnika, na rzecz innego, aby wprowadzić coś nowego do sztywno utartych ram.