Yo
To znów ja
Co prawda w ostatnim blogu zapowiadałem przerwę od podrywaja do końca wakacji i jest to nadal aktualne, ale jednak jeszcze pologuję się max z 1-2 dni póki mój blog nie zniknie z działu "ostatnie blogi". No bo może ktoś napisze jakiś komentarz, będzie miał do mnie jakieś pytanie czy coś tego także jeszcze do jutra, max pojutrze jestem dostępny. Zanim udam się na przerwę chciałem jeszcze przedyskutować temat, do założenia którego zainspirował mnie użytkownik mgk. Przed chwilą wszedłem na jego profil i wyczytałem w dziale "o sobie" takie coś:
"KOCHAM CIĘ jest to magiczne słowo, które w dzisiejszych czasach jest stanowczo nadużywane. Nieraz patrzę jak się tym słowem rzuca na prawo i lewo. Niestety te słowo jest nadużywane nie tylko przez nastolatków, ale też przez dorosłe osoby co są ze sobą może z 3 tygodnie i już mówią sobie takie słodkości. W dzisiejszych czasach te słowo straciło jednak bardzo na znaczeniu."
Ok. A jak wy odbieracie te słowa? Przywiązujecie do nich dużą uwagę? Powiedzieliście kiedyś "kocham cię" dziewczynie? Jak tak to po jakim czasie znajomości/ związku? Wypowiadacie te słowa jako pierwsi czy czekacie raczej aż dziewczyna pierwsza to zrobi? Jak reagowały wasze dupy po usłyszeniu tych słów?
Ok, zacznę od siebie: Bo generalnie panuje takie przekonanie by nie wypowiadać tych słów za szybko bo dziewczyna się tam sparzy czy po tych słowach straci chłopakiem zainteresowanie. Ok, może tak być nie twierdzę że nie. Ja natomiast te słowa mówię dupom bardzo często, czasem po godzinie znajomości, czasem po tygodniu a czasem wręcz otwieram na słowa "kocham cię". Np miałem taką sytuację że podszedłem do dupy na parkiecie i mówię: "Zatańczysz?"; ona że nie. A ja na to: "Czemu? Przecież wiesz że cię kocham
". I nagle laska zaczyna brechtać i koniec końców zatańczyliśmy. Tak naprawdę to te słowa nic dla mnie nie znaczą, wypowiadam je na pełnym luzie i nawet nie rozkminiam jak dziewczyna na to zareaguje. W zasadzie to mówię to prawie każdej dziewczynie, za to żadnej z nich tak naprawdę nie kocham. I tu uważam, że po raz kolejny sprawdza się powiedzonko "ważne jest nie to co mówisz, ale jak mówisz". Mimo że szybkie wypowiadanie słów "kocham cię" jest uznawane za frajerskie i lamerskie to jednak dostawałem raczej pozytywne reakcje bo miałem to autentycznie w dupie. Z drugiej strony jak koleś jest needy ale gdzieś tam wyczytał że nie można mówić lasce za szybko "kocham cię" to nic mu takie trzymanie języka za zębami nie da a laska i tak prawdopodobnie straci zainteresowanie.
Ja tak to widzę, a jakie jest wasze zdanie? Zapraszam do dyskusji, tym bardziej że jutro prawdopodobnie jest ostatni dzień w którym się zaloguję, następny będzie po wakacjach ;p
takie w 100% prawdziwe, szczere i zupełnie pewne kocham cię, wypowiedziałem tylko kilka razy w życiu, wszystkie te słowa usłyszała pewna niebieskooka blondynka, której oddałem serce na zawsze i która mimo tego, że kocha mnie teraz bezgranicznie, kiedyś zniknie z mojej codzienności. Wiem, że to nastąpi bo tak być musi. Odliczam dni. Teraz ma 6 lat.
Mam nadzieję, że to twoja córka, septo!
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
Andy, ja w sumie też mam nadzieję, że moja
Będziesz tęsknił za Perrminatorem? ;> Jak tak to możesz zawsze sobie ustawić mój awatar na pulpicie ;>
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
No no, rewelacyjnie odbiłeś mojego shit testa
Będą z ciebie PUA 
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
Ja osobiście powiedziałem szczerze te słowa w życiu dwa razy. Dwa razy tej samej osobie. Mojej mamie
Reszta to były takie dla żartu do lasek które były mi obojętne.
Pojadę tutaj dobrze znanym stwierdzeniem iż ,,nie liczą się słowa lecz czyny", z tym że poprzez czyny można zweryfikować czy ktoś mówi te słowa szczerze czy tak o rzuca na wiatr bezwartościowe sylaby.
Ja "kocham Cie" mowie mojemu malemu braciszkowi.
Braterstwo jest najwieksza miloscia.
Minelo troche czasu zanim to zrozumialem.
Poczytaj blog Tyaba o tym. Ogólnie nie jest ważne co mówisz ale jak mówisz. Jak to powiesz tak jak zwykle to robisz, znaczy na wyjebaniu to laska tych słów praktycznie nie zauważy. Ale jak będziesz mówił z desperacją w oczach i drżącymi kolanami to się panna przestraszy.
Ja "kocham cie" mówię codziennie tej samej osobie. Rano, stojąc przed lustrem w łazience. Dwa razy zbyt pochopnie powiedzialem to laskom i potem musiałem to odkręcać, one mi wtedy wyznały że też się we mnie zakochały i był wielki płacz przez moją głupotę. Już tak nie mówię żadnej.
A wiecie co ja wam chłopy powiem że to idzie wyczuć. To kiedy laska mówi szczerze i z uczuciem a kiedy po prostu by zapchać dziurę w konwersacji, usłyszeć to samo, czy mieć jeszcze inne powody.
Przede wszystkim sposób mówienia, to czy mówi to w emocjach i w jakich okolicznościach. Dodatkowo jaki to typ kobiety, plus moment znajomości i jej długość.
Rok temu będąc w związku i mając zupełnie mniej doświadczenia i zupełnie inny sposób mówienia postrzegałem każdy aspekt wypowiedzi mojej byłej jako prawdę.
Z jej wypowiedzi kochała mnie na zabój, zostawiła by dla mnie wszystko. Prawda była nieco inna, ja wtedy opłacałem studia, pomagałem mamie w opłacie mieszkania i waliłem do wieczora w kiepsko płatnej robocie. Później wyjechałem za granicę zarabiając trochę grosza i odkładając na czarną godzinę.
Nie miałem auta, iphona i byłem raczej typem gościa który nie potrzebuje szumu w okół własnej osoby jeśli chodzi o imprezy.
Źle dobraliśmy się, bo ona była zupełnie odwrotna i myślała że swoją czułością przekabaci mnie na ten imprezowy klimat.
Minął miesiąc i moja dziewczyna która kochała mnie na zabój poleciała na passata b5 typu combi w kolorze czarnym
Jak teraz to wspominam to się po prostu śmieję jakim leszczem byłem. Nie chodzi o zarobki ale o łatwowierność. Zwyczajne płaszczenie się by wyłudzić pewnie aspekty moich reakcji.
Nie powiem, byłe zakochany i to odczułem, ale dzisiaj by mi było szkoda nawet na nią splunąć, zwykła szmata która po tamtym gościu, miała jeszcze pewnie z 10.
Później było kilka innych znajomości, może trochę innych, ale to jeszcze nie to.
Teraz aktualnie, po 3 miesiącach związku usłyszałem w kwietniu od dziewczyny że mnie kocha. Ale nie było to z uśmiechem na jej twarzy tylko miała łzy w oczach.
Przy tym mówiąc że ufa mi w 100% i to że jesteśmy do siebie podobni.
Z tym ostatnim muszę się zgodzić, pasujemy do siebie.
Widać było jej zaangażowanie, wsparcie, brak fałszerstwa, typowej dla wcześniejszej kobiety manipulacji.
I Życzę każdemu żeby choćby raz w życiu usłyszał w takich okolicznościach takie słowa, fajnie się wtedy człowiek czuje. Nie ma sensu wtedy rozkminiać o byciu pua i zwycięstwie. Bo to nie ma po prostu sensu.
Rozkojarzony po wcześniejszym związku który był 3 miesiące temu powiedziałem jej to dopiero 2 miesiące później, po jej ponownym wywodzie.
Na koniec powiem coś jeszcze. Nigdy nie bądźcie pewni słownych uczuć kobiety. Bo ja jak teraz patrzę na to wszystko to pomimo tej wspaniałej sytuacji sam nie jestem pewien co będzie za miesiąc czy dwa.
Jeśli dziewczyna się stara, nie robi fochów, i pokazuje że kocha to jest to o wiele bardziej wartościowe od samych słownych zapewnień. Które słyszało większość facetów od dziewczyn z którymi przez 2 lata nie uprawiali seksu, a które później dawały dupy pierwszemu napotkanemu cwaniaczkowi.
Twoje szczęście ponad szczęście innych - nawet jeśli to rodzi ból w innej osobie.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Dzięki, Perku.
Ogólnie cytaty które posiadam w profilu są jednymi z najlepszych myśli podrywaja, żałuje że nie pisałem wcześniej nicków bo teraz by było ciężko znaleźć.
Tyle wstępu.
Oczywistym jest, że trzeba postawić dużą różnicę między flirtowym, zabawowym "kochaniem" a frajerskim wyznawaniem miłości po dwóch godzinach znajomości. O to chyba w naszym gronie nie muszę się martwić.
A co, jeśli ktoś ma dziewczynę/partnerkę itp? Jestem z pewną dziewczyną ponad 3 miesiące i ani razu nie powiedziałem jej "kocham Cię". Można? Oczywiście że tak.
Dla mnie miłość sama w sobie właśnie nie jest takim uczuciem które przypływa-odpływa w przeciągu paru sekund. Domena frajerów, no po prostu.
"Tak o nią dbałem, robiłem wszystko, mówiłem że kocham a ona i tak wybrała frajera z dyskoteki! Co za suka!"
Znacie? Często to słysze, naprawdę. Jakiś szlug ze znajomymi, piwko, temat zawsze wyjdzie. Czasami mam ochotę pierdolnąć o stół i wyjść...
Ale wracając do tematu - "Kocham cię" jako zabawa, flirt itp. nigdy nie stracił na znaczeniu, ale jeśli chcesz wyjść poza ramę i nie wpaść w kolejny dołek zwany Frajerstwem, nie bądź jak inni i nie mów dziewczynie na pierwszej randce że ją kochasz i oddasz jej wszystko. Nie chcesz tego.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.