Choć sam tytuł jest dość kontrowersyjny, to myślę, że będzie pasować do tematu tego wpisu.
Rozwój osobisty jest wspaniałą rzeczą o ile wiesz dokąd tymi poczynieniami zmierzasz. Zastanawiam się co jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz? Czy podążasz w dobrą stronę? Tego nikt nie wie.
Właśnie znalazłem się na rozwidleniu dróg. Stoję w miejscu i zastanawiam się czy nie wybrać innej ścieżki, a jest ich coraz więcej. Jeśli chodzi o karierę zawodową - chciałem być strażakiem zawodowym. Droga bardzo długa i wyboista aby ten cel zdobyć. Pojawiły się wątpliwości. W głowie pojawiły się następne pomysły - straż graniczna, wojsko, ratownik medyczny, gopr i inne zawody związane z mundurem.
Zacząłem studiować ratownictwo medyczne mimo tego, że ukończyłem już licencjat z kierunku, którego kompletnie nie potrzebuje. Mogę tym dyplomem podetrzeć sobie dupę. Po prostu czuję, że moja praca nie może polegać na siedzeniu przed biurkiem i oczekuje czegoś więcej.
Sport - biegam, choć nie wiem po co. Wiem tylko, że ma to mi pomóc w osiągnięciu celu. W sumie bieganie daje mi lekką satysfakcję. Na siłownię już nie chodzę, bo wydaje mi się jest to strata czasu. Zapiszę się na crossfit. W sumie raz byłem i było całkiem ok.
Dziewczyny - czuję, że lecą na mnie. Wydaje mi się, że jestem charakterny. Czy aby na pewno? Mimo, że one są zainteresowane to u mnie tego zainteresowania nie ma. Nie wiem dlaczego. Może się boję związków? Może mam jakiś kompleks?
Wiem, że jest to gównowpis ale musiałem napisać na tym forum. Może ma ktoś podobne odczucia i dowiem się jak to wygląda u innych. Jak odnaleźć siebie?
Wiesz co, wrzucę Ci coś wartego przeczytania. Jest to naprawdę wiedza naukowa, także powinieneś coś z niej wyciągnąć - i nie tylko Ty.
Jeżeli chodzi o swoje "ja" to trzeba zacząć od terminu ego, ukłutym przez Freuda. Mówi się, że ktoś może mieć silne ego. Ego jest pewną strukturą osobowości, elementem naszej osobowości. O człowieku, który ma silne ego, powiemy, że potrafi kontrolować własne postępowanie: postanowi ćwiczyć i będzie ćwiczył. Jego ego jest tą strukturą, która pozwala mu wytrwać w tej decyzji. Nie jest prostym usunąć z diety niezdrową żywność, ale silne ego pozwala ją wyeliminować.
W okresie dorastania ego nabywa swoją tożsamość, jednak nie dzieje się to od razu, bo pojawia się kryzys tożsamościowy. Ego może wówczas zdobyć poczucie kompetencji jaką jest poczucie tożsamości, dzięki czemu wiemy kim jesteśmy.
Aby dojść do punktu, aby wiedzieć kim jesteśmy przechodzimy kilka etapów. Pierwszym z takich etapów jest dzieciństwo, kiedy dziecko nabywa poczucie, że jest kimś innym niż jego matka. Oczywiście kilkumiesięczne dziecko nie ma takiej świadomości „ja”. Dopiero później, kiedy dziecko zaczyna nabywać większej autonomii, ma większą pamięć, odseparowuje się od swoich rodziców. Powiada: „ja chcę”. Mówi „nie”. Kiedy tak się dzieje, to znaczy, że jego „ja” się ukształtowało. Później jest okres w czasie szkolnym, kiedy dziecko identyfikuje się z rodzicami (wiek 8-10 lat). Wczesna podstawówka to okres latencji – kiedy popędy się uspokajają. Dziecko jest takie, jakie rodzice chcieliby aby było. Chętnie im pomaga, przebywa z nimi w swoim wolnym czasie. Nastaje jednak okres dorastania, kiedy ta identyfikacja przestaje wystarczać. Wówczas nasi rodzice chcą, abyśmy byli tacy, jacy oni chcą abyśmy byli i to błąd, ponieważ idąc taką drogą nigdy nie ukształtuje się w takim dziecku poczucie własnej tożsamości, że jest sam sobą. W tym okresie dorastania, kiedy mózg intensywnie się rozwija, kiedy liczba komórek nerwowych mocno wzrasta pojawia się okres budowania własnej tożsamości. TOŻSAMOŚĆ JEST WTEDY, KIEDY OPINIE O TOBIE STAJĄ SIĘ CZYMŚ, NAD CZYM SIĘ ZASTANAWIASZ, A NIE ŻYJESZ WEDŁUG NICH. Kiedy słyszy się na przykład od rodziców „zrób to”, powiadamy „nie. to nie jest zgodne ze mną. moje priorytety są inne”. Ludzie z ukształtowaną tożsamością szanują opinię innych, jednak przede wszystkim działają w zgodzie ze sobą i tym, czego oni osobiście chcą i pragną.
W okresie dorastania pojawia się potrzeba posiadania tożsamości. Kiedy wchodzimy w okres dorastania, nasz mózg rozwija się, co umożliwia nam dostęp do nowych form myślenia. Dzieci nie zastanawiają się nad tym, czy zagłosują na partię lewicową czy prawicową. U nastolatka pojawiają się także zainteresowania aspektami seksualnymi. Nastolatek myśli jak wygląda, czy podoba się innym, czy podoba się sobie. Społeczeństwo wymaga od nastolatków określenia siebie: „co chcesz robić w życiu?” – takowe pytanie sprawia, że człowiek zastanawia się. „Nie wiem co chcę robić”. Jednakże nastolatek przez kilka następnych lat zastanawia się nad tym – podejmuje chęć podjęcia studiów bądź zdobycie zawodu. Precyzuje swoje preferencje i pragnienia. Społeczeństwo jest tak ukształtowane, że wymaga od nas samookreślenia. Po kilku latach własnych pytań, eksploracji świata stajemy się konkretnymi ludźmi – nasze ego się wzmacnia, jesteśmy mniej podatni na opinię innych ludzi, ponieważ wiemy kim jesteśmy.
Możemy jednak powiedzieć, że rozwój u jednego zachodzi w jednym kierunku, a u drugiego w drugim – jeszcze innym. Rozproszenie tożsamości to taki stan umysłu, w którym człowiek zapytany „kim jesteś” mówi, że „nie wie”. Ma kłopoty udzielić odpowiedzi. Jego zachowanie jest bardzo zmienne – w domu jest kimś innym, u przyjaciół jest kimś innym. Jest zależny od działających bodźców, które są różne. To typowe problemy okresu dorastania. W domu możemy być córeczkami mamusi, a na zewnątrz twardzielami. Jest to jednak normalny etap rozwoju tożsamości. Kiedy człowiek się rozwija dąży do tego aby wiedzieć, kim finalnie jest.
Szczególnie ważne są wybory dokonywane w różnych obszarach. Pierwszy obszar to obszar zawodowy – kim chce być. Drugi obszar to światopogląd – jakie wartości wyznajemy i respektujemy, a jakie nie.
Jednak są osoby, które wiedzą co chcą robić w życiu, a są też takie, które zupełnie nie są tego świadome. W latach 60 funkcjonował człowiek, który postanowił wyjaśnić ten problem. Był to James Marcia. Wczytał się on mocno w dzieła Eriksona. Wyróżnił on termin eksploracja, w którym eksplorujemy świat, przeglądamy go i obserwujemy. Związki w okresie dorastania nie są zbyt trwałe, a nastolatki podejmują ryzykowne zachowania typu alkohol i papierosy. To również naturalne. Sprawdzamy wówczas na co nas stać. Wiemy dzięki temu co nam się podoba, a co nie. To jest właśnie eksploracja. Potem jest zaangażowanie – podejmuję decyzję, zobowiązanie, że w jakimś obszarze będę działał. Z tych zobowiązań składa się nasza tożsamość. Kontakt z innymi kulturami, z ludźmi z innych kręgów to także eksploracja i element nabywania naszej tożsamości. Decydujemy wtedy, czy chcemy zostać grabarzem czy może jednak konserwatorem zabytków. Zaczynamy wyznawać pewne wartości.
Jeżeli ocenimy osobę ile obszarów jako nastolatek eksplorował i na ile wie co chce robić, w co wierzy, to możemy wielu z nas skrzyżować i sprawdzić, że jedna osoba ma za sobą intensywne życie – poszukiwała, eksplorowała, zastanawiała się, a później podjęła ważną decyzję odnośnie siebie. Inna osoba natomiast nie poszukiwała, nie eksplorowała ale jednak bardzo dobrze wie co chce robić i czym się zajmować – o takich osobach mówimy, że mają przejętą tożsamość – często po rodzicach, którzy mówią, że mamy być i tacy i tacy się stajemy. Jest także trzecia kategoria osób, którzy wciąż szukają – znajdują się oni w okresie moratorium. Dużo studentów przebywa w takim stadium poszukując siebie. Czwarta kategoria to tożsamość rozproszona – osoby takie ani intensywnie nie zastanawiają się kim chcą być, nie poszukują, są pasywne, bierne, nie myślą nad tym w jaki sposób chcą żyć, a jednocześnie nie podejmują w tym zakresie żadnej decyzji. Osoby takie napędzane są jak pozbawiona sterowania łódź – jak wiatr zawieje, to w tamtą stronę popłynie. Jest to najmniej przystosowawcza kategoria. Wiąże się z wieloma problemami tożsamościowymi i osobowościowymi.
Badania pokazują, że po pierwsze – wraz z rozwojem tożsamości pojawia się położenie na wymiarach samooceny i lęku – im bardziej wiemy kim jesteśmy, tym nasza samoocena rośnie, a poziom lęku maleje. Po drugie jeżeli nasza tożsamość jest ukształtowana nie w wyniku eksploracji, a w wyniku przejęcia np. po zachciankach rodziców, to wiąże się to z wyższym poziomem autorytaryzmu. Autorytaryzm determinuje hierarchiczne wartości, że ktoś jest na górze, ktoś jest na dole – wyznaje się wtedy wartości konserwatywne. I wiąże się to z tożsamością przejętą.
Przywiązanie również wiąże się z rozwojem tożsamości później. Osoby bezpiecznie przywiązane jako dzieci w okresie dorastania mają niższe ryzyko rozwinięcia statusu tożsamości rozproszonej – czyli stadium, gdzie osoba nie szuka , nie potrafi się zaangażować, ma deficyty emocjonalne: wysoki poziom lęku, trudności w zawiązywaniu relacji, zaufaniu innym ludziom. Z tego wynikają ogromne problemy. Jeżeli osoba taka nie wie kim jest i w związku pojawi się pewna trudność, to relacja będzie się rozpadać: gdyż nie wiedzą kim są. Jakość związku i relacji zależy od statusu tożsamościowego.
Wrzuciłbym Ci jeszcze opisy stylów tożsamościowych, ale zrobi się za długi post, tak więc w skrócie, w psychologii za najbardziej przystosowawczy uznawany jest styl informacyjny, który wiąże się z większą ilością kryzysów tożsamości, ponieważ osoba taka kwestionuje prawdy i życie. Niekwestowanie tych prawd wiąże się z bezpieczeństwem, czymś znanym – wiemy, że działa to od dawna. Styl informacyjny sprawia, że ciągle lub często jesteśmy w jakimś kryzysie, ponieważ stale napływają różne bodźce ze środowiska, które kwestionujemy, zastanawiamy się nad nimi i dokonujemy odpowiedniego, zgodnego z nami wyboru. Nie należy unikać takich kryzysów, ponieważ są one potrzebne: dotykają samych podstaw ludzkiego funkcjonowania. Aby zbudować tożsamość, która jest efektem naszej pracy nad samym sobą, trzeba przebywać takowe kryzysy i pokonywać je. Decyzje trudne, które cofają nas do tyłu, determinują nasz rozwój powodując, że ich przebycie umożliwia pójście naprzód i osiągnięcie jeszcze wyższego poziomu życiowego funkcjonowania. Należy szukać, analizować, nie odrzucać możliwości tylko dlatego, że pewne sprawy odbierają nam poczucie bezpieczeństwa „tu i teraz”, bo jak pokazują badania, sytuacje te w perspektywie długoterminowej mogą doprowadzić nas do sytuacji, kiedy stwierdzimy, że jesteśmy w pełni spełnieni, zintegrowani i przeżyliśmy życie „na pełen etat” – z ogromną pasją i całkowitym smakiem. Pozwalanie dziecku wybierania ubioru do przedszkola, nawet takiego, który kompletnie nie pasuje do panujących trendów, jest kluczowe dla rozwoju jego tożsamości: dawanie możliwości podejmowania takich prostych decyzji prowadzi do tego, że w późniejszym wieku dzieci te nie mają problemów z podejmowaniem ważnych, życiowych wyborów, a przede wszystkim wiedzą, że mogą podejmować decyzje. Od małego są przyzwyczajeni do tego, że mogą wybierać o tym jak się ubierać, co jeść, z kim rozmawiać. Wyniki empiryczne badań tożsamości psychologii rozwojowej pokazują, że w dorosłości przynosi to dziecku niezwykle przydatne umiejętności i ogromne korzyści.
Sirkaszanka, jestem w szoku. Można powiedzieć, że trafiłeś w dziesiątkę. Wychowywałem sie bez ojca z rodzeństwem i po prostu słuchałem się mamy, bo i tak już było jej ciężko, więc nie chciałem jej ranić. Patrząc na swoje dzieciństwo mogę powiedzieć, że miałem dużo "luzu". Sam chodzilem do przedszkola kiedy inne dzieci były odprowadzane przez rodziców. Nie musiałem się meldować na konkretną godzinę jak inni rówieśnicy.
Zastanawia mnie jedno. Skąd ta niechęć do związku z kobietą. Na prawdę ja nie mam problemów z relacjami z ludźmi tylko odczuwam taką obojętność. Nie wiem czemu ale ludzie mnie lubią. Lubią mnie słuchać i ze mną rozmawiać. Czasami rozmowa z nowymi ludźmi bardzo mnie męczy.
Dzięki za konkretną odpowiedź.
Myślę, że w wyniku zaniedbań z dzieciństwa (choć umówmy się: KAŻDY rodzic krzywdzi w jakiś sposób swoje dziecko, choć byłby najlepszy na świecie), nie potrafisz się wsłuchiwać wgłąb siebie, w swoje emocje i uczucia. Mało zaangażowane rodzicielstwo prowadzi do stylu przywiązania unikowego i potem do tożsamości rozproszonej - czyli takiej jak u Ciebie: "nie wiem kim jestem, nie wiem czego chcę, nie wiem co zrobić". Z punktu widzenia tożsamości najgorsze co można zrobić to pozostawiać dziecko samemu sobie, by samodzielnie radziło sobie z trudnościami.
Nie jestem wykwalifikowany, aby udzielać Ci rad i porad, dlatego tego nie zrobię.
Niechęć do związku z kobietą może przypuszczalnie dotyczyć Twojej Matki. Zapewne się nią opiekowałeś, byłeś grzeczny i posłuszny, "bo było jej ciężko". Nie męczy Cię to albo nie męczyło? Bo jak masz być zainteresowany kobietami, skoro pierwowzór kojarzy Ci się z cierpieniem, wysiłkiem i trudnościami? Jako dziecko nie mogłeś być rodzicem swojego rodzica. Miałeś prawo do dzieciństwa, bezwarunkowej akceptacji uczuć i emocji, troski oraz uwagi.
Tu nie trafiłeś. Mam najdoskonalszą mamę na świecie. To co dla mnie zrobiła i mojego rodzeństwa jest cudem. Ciężko utrzymać w pojedynkę trójkę dzieci. Mama po prostu darzyła mnie zaufaniem, którego starałem się nie popsuć.
Jeżeli chodzi o związki i relacje damsko-męskie. Myślałem nad tym dzisiaj w pracy i powiem Ci, że ja po prostu nie wiem jak się w związku zachować. Większość czasu spędzałem na ławce w kolegami i kompletnie się nie martwiłem o jakieś tam związki. Nie myślałem w ogóle o nich. Teraz gdy oczekuje więcej od życia, myślę o związku tylko to nie jest takie proste.
Ja mam takie napady myśli. Raz na jakiś czas wszystkie moje wartości, cele, wymagania mnie przygniatają. Jest to dziwne uczucie, jakbyś był w amoku. Wydaję mi się, że przyczyną tych napadów jest dorosłość. Dzieciństwo było niesamowite. Nawet nie wiedziałem kim zostanę w przyszłości, bo mnie to po prostu nie interesowało. Miałem fajnych przyjaciół, z którymi spędzałem dużo czasu. Teraz jakby więcej od siebie wymagam. Jeżeli coś zawalę jestem zły na siebie.
Ja również Ci życzę tej iskierki. Jakbyś chciał pogadać to śmiało wal do mnie.