Witam serdecznie.
Opisywałem już coś na ten temat na forum ale może przedstawię w skrócie rozwój sytuacji:
I poznanie Ani - impreza w kwietniu – do niczego nie doszło, nie kontynuowałem w ogóle znajomości.
II spotkanie - impreza na końcu lipca – leżenie i macanie (pod wpływem alkoholu).
III spotkanie – impreza na początku sierpnia– „Przyjaciółka” Ani powiedziała jej żeby szła spać a ta, że chce wrócić do mnie – wtedy rozpoczęła się prawdziwa wojna na słowa gdyż jej przyjaciółka sądziła, iż ona pobawi się ze mną na imprezie tylko po alkoholu a potem oleje. Przytulałem ją tylko – a wcześniej oczywiście tańczyliśmy. (skoro impreza no to alkohol również był).
IV spotkanie – ognisko w środku sierpnia – Zorganizowałem wyjazd na działkę ze znajomymi (trzy pary plus ja i Ania). Mieliśmy ze sobą porozmawiać więc wyszliśmy do domku, w końcu doszło do całowania i macania – oczywiście pod wpływem dużego upojenia alkoholowego ale porozmawialiśmy, pamiętam jak przez mgłę (ona też), że sami nie wiemy co z nami ponieważ tylko po alkoholu się spotykamy. Następnego dnia spotkaliśmy się już po trzeźwemu wraz ze znajomymi, rozmawialiśmy tak ogólnie – zaproponowałem spotkanie w tygodniu, zgodziła się.
(Ogólnie od III spotkania piszemy codziennie smsy z tym, że czasami napisze ja pierwszy czasami ona i to tak pod wieczór tylko trochę).
W dzień spotkania - odwołała – powiedziała, że to nie ma sensu, że nie chce mieć chłopaka, że chyba nie widzi naszej przyszłości, itd. Ja odpowiedziałem, spokojnie, mieliśmy się tylko poznać bo tak naprawdę widzieliśmy się tylko po alkoholu tak jak zresztą rozmawialiśmy, spotkanie do niczego nie zobowiązuje, zresztą ja sam nie wiem czy chciałbym z Tobą być skoro Cię prawie nie znam. Powiedziała, że ona ma w głowie coś takiego, że jak się spotka z chłopakiem to już musi coś z tego być koniecznie. Napisałem po raz kolejny, ze uważam inaczej ale okej i cieszę się, że przynajmniej szczerze napisał.
V spotkanie na koniec sierpnia – kolejna impreza, między nami nic się nie zmieniało nawet uznałem, że to będzie po prostu koleżanka skoro nie chciała się spotkać - trudno, normalnie pisaliśmy jak wcześniej. Wyszło tak, że spałem na siedząco a ona oparta o mnie znów nie było to w zupełności na trzeźwo, potem obudziłem się trzymając ją za rękę i przytulając.
Dalej pisaliśmy, normalnie, o nic nie pytałem, nic nie nalegałem – w końcu napisała, że w sumie to możemy się jednak spotkać. Napisałem, okej, fajnie. Zaproponowałem termin niedzielny jednakże go odwołałem ponieważ źle się czułem. Umówiliśmy się na wtorek.
VII spotkanie (Pierwsze sami i po trzeźwemu od początku do końca!) – wczoraj się odbyło, bez żadnych fajerwerków, poszliśmy na spacer, usiedliśmy gdzieś, rozmawialiśmy, trochę o pasjach, szkole, znajomych itp. Było jej zimno więc proponowałem kurtkę (ze trzy razy) nie chciała, z dotyku jedyne co zrobiłem to żeby pokazała ręce – zimne – czy wie co to oznacza, że ktoś ma dobre serce lub jest dobry w łóżku – niech się zastanowi, którą opcje ma
ona, że obydwie było ciemno także w oczy za bardzo nie mogłem popatrzeć choć się starałem mimo tego. Myślałem również żeby jakiś kontakt złapać fizyczny lecz za bardzo nie wiedziałem jak. Zresztą jak lekko się przysuwałem żeby przynajmniej palcem czy ręką dotykać jej nogi to czasami wydawało mi się, że się odsuwa ale to może moje przewrażliwienie
.
Zapytałem również czy miałaby ochotę iść ze mną na wesele – odmówiła. No trudno powiedziałem , chwile pogadaliśmy w trakcie drogi do jej domu i się rozeszliśmy (buzi w policzek zawsze się witamy i żegnamy bo w sumie to wśród znajomych tak też mamy).
Niedługo potem napisała pierwsza (nie wiem czy to coś znaczy bo zawsze piszemy sobie na dobranoc coś tam) „Dobranoc:*” – odpisałem: mam nadzieję, ze przez to spotkanie się nie przeziębisz . słodkich snów, pa:*.
Na tym się zakończyło, jak postępować dalej, pisać pierwszy, czekać, kiedy proponować spotkanie, czy w ogóle proponować? Jak posuwać się dalej ? I jak rozpoznać czy w ogóle jest mną zainteresowana po tym spotkaniu?
Nie przeczytales nawet lekcji Gracjana albo masz je w dupie, wiec radz sobie sam.. tam jest wszystko... wszystko co powinienes wiedziec i stosowac a nie robisz nic.
Powodzenia.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Hmm, czytałem i staram się nie mieć ich w dupie … pomyślałem, że łatwiej będzie mi zrozumieć na swoim przykładzie.
Otóż rozumiem żeby nie latać jak pies i wydaję mi się, że tego nie robię. Odezwę się pierwszy czasami tak samo jak ona odezwie się czasami do mnie.
„One chcą faceta odpornego na ich wątpliwości, na ich marudzenie, na ich testy i manipulacje. Każda kobieta gra w takie gierki prócz tych, które boją się, że Cię stracą jeśli zrobią coś nie tak!”
Dobrze – ale jak być odpornym na takie ich wątpliwości czyli – nie chciała wyjść na spotkanie to wytłumaczyłem jej swoje zdanie i pogodziłem się z tym, że nie to nie – bo przecież nie będę jej prosił żeby się mną spotkała na siłę? Czy może jednak właśnie tak powinienem? Nie rozumiem, w których momentach popełniam błędy.
„Jak ona gada i gębusia się jej nie zamyka to jest świetnie.” – no to się akurat udało
„Zakłada też, że ona będzie mogła ci odmawiać a co za tym idzie ty wyjdziesz na proszącego a ona na tą nie dostępną.”
Dlatego też spotkanie zaproponowałem raz – odmówiła więc nic więcej nie robiłem – tak jak pisałem wyżej ona napisała, że jednak możemy się spotkać. Czyli wydaję mi się, że jednak conieco z tych lekcji wyniosłem.
„Na koniec wspomnę o facetach którzy wiecznie przegrywają. Dlaczego tak jest? Bo za bardzo się starają!”
No dobrze więc chciałbym znać w tym momencie granicę, gdzie za bardzo zaczynam się starać.
Myślę, że jakoś z poprzednimi lekcjami W MIARĘ sobie może poradziłem – choć właśnie po to pisze żeby się dowiedzieć ale 7 lekcja już jest trudniejsza
Spotykaliśmy się zawsze na imprezach – tak wydarzyły się rzeczy różne, że 7 lekcję mógłbym uznać za udaną ale było to po alkoholu. Teraz spotkaliśmy się po raz pierwszy na trzeźwo i w ogóle zachowywałem się jak byśmy naprawdę po raz pierwszy się widzieli nie licząc imprez bo byliśmy innymi ludźmi po alkoholu gdyż skoro poprzednio mi odmówiła spotkania z tego powodu, iż „jeżeli się spotkam z chłopakiem to musi coś z tego być” a ja odpowiedziałem, że uważam inaczej, że to po prostu poznanie się (ona kilka dni po tym zmieniła zdanie na temat spotkania więc pomyślałem, iż przejęła myślenie, że spotkanie to tylko poznanie - nic więcej) – dlatego nie chciałem jej od razu całować itp. Może tutaj był błąd?
Wytknę Ci tylko błędy, a Ty już sam znajdź ich rozwiązanie:
- zdecydowanie za dużo sms, nie spotykacie się, a piszecie prawie codziennie nie dając jej emocji, przez co stajesz się nudny.
- "poszliśmy pogadać" i tak raz, drugi i trzeci rozmawialiście "o was, jak to między wami jest"... a i tak nic nie ugadaliście, zero zdecydowania i konsekwentności u Cb. Po drugie z laskami się o tym nie rozmawia, tylko je utwierdza w tym jak jest.
- jak łaskawie napisała, że jednak możecie się spotkać, to poleciałeś jak pies... trzeba było się teraz samemu podroczyć, albo choćby podpuścić ją do tego, żeby sama zaproponowała coś.
(Gracjan o tym pisał w którymś blogu: Laska mówi, że chce seksu, a Ty odrazu w głowie, nadzieje, plan, wykonanie. A taki chuj, jak się jej chce to niech się sama postara i zainicjuje. Nie wystarczy tylko powiedzieć, że się chce i piesek już poleci i wykona całą reszte...)
- w końcu ostatnie, skoro już się spotkaliście "bez tego alkoholu" to z cipiłeś... zero kina, zero konkretów w jej kierunku.
Tym spotkaniem tylko ją utwierdziłeś, że nic między wami nie wyjdzie, bo lecicie na siebie tylko po alko.
Dziękuje, do widzenia.
Pozdro i bierz się za inną, bo z tą już nic nie wyjdzie, chyba że bd trzęsienie ziemi i przewracając nabije Ci się na penisa.
Niestety ale też tak sądzę, że z tą dziewczyną chyba nie warto sobie zawracać głowy. Wg mnie robi Ci klasyczny P&P, widzisz, raz Ci pisze fajne smsy itd. i robi Ci tam jakąś nadzieję a potem nagle staje się chłodna przy bezpośrednim kontakcie. Trochę bawi się Twoimi emocjami i sama nie wie czego chce.
Ty też zrobiłeś parę głupich błędów przede wszystkim działając za mało zdecydowanie oraz tak jak słusznie zauważyli koledzy powyżej - po alkoholu to niestety całkiem inna bajka. Dziewczynę z którą chcemy coś poważniejszego podrywamy na TRZEŹWO i jeszcze raz na TRZEŹWO.
Dziękuje właśnie o to mi chodziło, dopiero zaczynam rozumieć aczkolwiek:
- spotkaliśmy się właściwie 4 razy w ciągu miesiąca - lecz tylko na imprezach bo wcześniej nie chciała bezpośrednio (rozumiem ograniczyć smsy jeszcze bardziej niż jakieś 3,4 na dzień - może po prostu co dwa dni? ale jak pisze to nie odpisywać?)
- gdy ona mówi, ze nie wie sama... że chyba nie chce - to jak ją utwierdzić i być zdecydowanym? Ja powiedziałem wprost, że chce ją poznać po prostu najpierw
- na wiadomość, że możemy się jednak spotkać miałem odpowiedzieć, że teraz już nie wiem czy jest sens? Czy jak ? bo nie rozumiem trochę w jaki sposób miałem się podroczyć...
- w pełni rozumiem jednakże po prostu przestraszyłem się, że wcześniej spotkać się nie chciała bo bała się, że "musi coś z tego być", nie chciałem się za bardzo narzucić ale rozumiem, że powinienem zaryzykować.
Jeszcze raz dzięki za pomoc, łatwiej jest ogarnąć sytuację na swoim przykładzie.
Pozdrawiam.
Kontakt trochę należy ograniczyć, może niekoniecznie w ogóle nie odpisywać ale samemu na razie nie pisać. Czy bawić się w zdecydowanie kiedy ona nie wie czego chce... możesz spróbować aczkolwiek na siłę i tak ją nie przekonasz nawet nie wiem jakbyś był zdecydowany.
Jeśli proponuje Ci spotkanie to możesz się chociaż z ciekawości spotkać żeby zobaczyć jak będzie się zachowywać "na trzeźwo" ale musisz do tego podejść z całkowitym dystansem i nie napalać się, że coś z tego będzie. Może być tak, że ona znowu niby da Ci nadzieję a potem się odsunie, a to niestety w wypadku gdy się wkręciłeś cholernie potem boli.
Pzdr
Pierwsze co się rzuca w oczy to zdecydowanie za duża ilość alkoholu w waszej znajomości. Na siedem spotkań tylko jedno w trzeźwym stanie umysłu,
przy czym pokazałeś, że bez alkoholu nie jesteś w stanie nawet odrobinę się do niej
zbliżyć (kino).
Kolejna sprawa jeżeli ona piszę do Ciebie sms, a Ty nie chcesz konwersować w ten sposób za często , możesz najzwyczajniej w świecie odpisać, że jesteś zajęty, masz obowiązki itd.
Najważniejsze byś troszkę ochłonął i zaczął podchodzić z dystansem do tej znajomości to sam z siebie przestaniesz być "na każde wezwanie".
Nie pomyl nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu