Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jestem P***ą czy już kimś?

5 posts / 0 new
Ostatni
Mardax
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2011-07-18
Punkty pomocy: 4
Jestem P***ą czy już kimś?

Siemka. To długi teks i mam nadzieje że ktoś przy dobrej muzyce będzie chciał te żale ogarnąć.. Potrzebuje świeżego, czysto obiektywnego spojrzenia na mnie.

Chyba wybrałem dobry dział, ale nie jestem pewien, w końcu to pytanie o mój rozwój, a nie o to jak zapytać laskę o godzinę.

Na forum i stronie bywam cholernie rzadko... Głównie bo przestałem się motywować forum i tekstami jakie tu znajdowałem, a już na pewno nie budowały we mnie nic teksty o tym jak ktoś wymacał dupę w klubie i mu stanął, a potem poruchał.

Mam różne cele (albo myślę że je mam bo w sumie dużo ich nie ma i wielkie nie są, ani też nie dążę do nich uparcie), jednym z nich od wielu lat jest po prostu znalezienie sobie dziewczyny, a raczej może zwiększenia swego powodzenia u kobiet by to one chciały być ze mną? Nevermaind, po prostu chce mieć swoje szczęście, a uważam bez drugiej osoby nie znajdę spokoju.

Od ostatniego wpisu sporo mego, a raczej żalu, wiele się zmieniło. Zamieszkałem we Wrocławiu, poznałem paru ludzi dzięki współlokatorom ale też nikogo jakiegoś kto by chciał ze mną utrzymywać lepszy kontakt (widocznie jestem dupnym kumplem). Pracowałem wpierw w fabryce, potem jak skończyła się umowa i zmieniłem mieszkanie wybyłem do Castoramy, aż w końcu dopiąłem swego i pracuje tam gdzie chce, jestem administratorem sklepu internetowego w małym sklepie, jako informatyk/grafik się cieszę bo szefostwo mam ogarnięte i myślące no i uczciwie, a do tego jako start jest to spoko praca + robię w zawodzie.

Zawsze miałem problem z pewnością siebie, a do tego żadne moje umiejętności mimo że nie mam ich wiele (albo tak myślę), to że bardziej żyje po swojemu, że staram się żyć nie robiąc nic wbrew mojej woli, że nie daje się namawiać na coś na co nie chce być namówiony, że wszędzie gdzie robiłem byłem popełniałem błędy, ale nikt nie ważył się mnie zwolnić. W mojej pracy co chwile szefowa mnie o coś ochrzania, ale nie chce mnie zwolnić bo uważa mnie że się nadaje i jestem dobrym pracownikiem. W fabryce gdzie kierownikiem był twardziej jak chuj, który wypierdala z roboty kogo tylko chce jak mu się nie podoba, jakoś nie wywalił mnie mimo że przyszedłem na kacu, a do tego byłem drugą osobą, której w ciągu chyba iluś tam lat odkąd jest kierownikiem dał drugą szanse po takim czymś... No i po pracy w fabryce moja siła wzrosła 2x... Cóż te rzeczy poprawiły moją pewność siebie ale nie tak jakbym chciał, nie działa to na mnie żebym czuł się pewny, to co potrafię nie zwiększa mej pewności i nowe umiejętności nie pomagają.

Nawet skoro udało mi się wyrwać dziewczynę w klubie mimo że do niej nie zagadywałem.. to też nic... Po rozstaniu z dziewczyną z którą byłem, a nasz związek był na siłę od połowy, bo nie czułem od niej ciepła itp, nie czułem by jej zależało i by walczyła o mnie. Nie podobało mi się bo nie czułem się jakbym był w związku. Wiem że niektórzy nie potrzebują. Ale uważam że związek to nie bycie tylko kumplem i koleżanką ale czymś więcej dla siebie. Głupie przytulenie jest czymś przyjemnym... Ze swoją byłą musiałem nawet o to walczyć xD Bo ona nic, nie przytulała się, nie całowała i tak dalej..

W każdym bądź razie w klubie po tygodniu poznałem inną dziewczynę, syto się całowaliśmy w klubie. Spoko dziewczyna, byliśmy na paru randkach, ogólnie jakiś tam kontakt z małą przerwą utrzymujemy ale widocznie nie byłem dla niej taki jak ona by chciała, więc ona nie ma do mnie pociągu. A nie narzucałem się, proponowałem spotkania z przerwami czasowymi, na konkretne godziny i tak dalej. Ale ech...

Jestem generalnie samotny, męczy mnie to wewnętrznie chociaż wolałbym mieć to gdzieś, ale męczy mnie to samoistnie. Otoczenie mi nie pomaga w tym, nawet jak przyjeżdżam do rodziny to są pytania o to czy w końcu kogoś mam i tak dalej. A do tego mam naturę bardziej osoby trochę wrażliwej co mnie niesamowicie wkur... Walcze z tym zawsze.

Potrafię zagadać do dziewczyny i to na luzie, ostatnio w KFC byłem z współlokatorem i jak staliśmy w kolejce to wpadła do niej za nami taka spoko średnia dziewczyna, popatrzyłem się na nią i się zaśmialiśmy, współlokator ją ogarną i też się zaśmiał, potem co się na nią popatrzyłem to się uśmiechała. Spontan. W końcu Współlokator (K) Zaczął zamawiać, a ja czekałem przy ladzie i pomyślałem że zagadam i to zrobiłem, podszedłem i powiedziałem:
-hapaj dzide.

Nie no żart Laughing out loud

-Cześć. Jesz sama czy z kimś?
-Yy.. Sama.
-Może zjesz z nami?
-... (dziewczyna zrobiła minę takiej zmieszanej i jakby jej ta propozycja wydawała się abstrakcyjna)
-Dobra to może zrobimy inaczej, bo my na prawdę nie gryziemy. Będziemy siedzieć pod stolikiem przy TV (wskazałem ręką miejsce) Jeśli zechcesz dosiądziesz się do nas, a jeśli nie.. to nie.

Uśmiechnąłem się i poszedłem zamawiać. Z racji że musieliśmy chwile poczekać na zamówienie podbiliśmy z K do stolika. Po jakimś czasie odwróciłem się kiedy K szedł po swoje zamówienie i widziałem że dziewczyna patrzyła się na mnie, a potem się odwróciła. Spoko co mi tam. Ogólnie panna zdecydowała się wyjść ze swym żarciem niż usiąść z nami ale cóż. Spróbowałem.

I tu jest właśnie mój problem. Praktycznie codziennie czuje jak idę gdzieś, czy wracam tramwajem z roboty czy jadę że Panny patrzą się czasem na mnie, a jak ja spojrzę po tym na nie to zazwyczaj odpuszczam wzrok albo nie daje rady się uśmiechnąć.

Ciężko mi chodzi odrzucenie mimo że mam w głowie setki haseł i własnych przemyśleń. Że nie mam dziewczyny bo nie zagaduje. Nie mam dobrych kontaktów z laskami bo nie zagaduje. Nie buduje pewności siebie w relacjach z kobietami bo nie zagaduje, nie umawiam się. Nie zmieniam tego bo nie chcę być odrzucony.. bardziej obawiam się co zrobię i jak się poczuje po tekście zbycia niż samego jego.

Dzisiaj jak byłem z K na mieście to kilka dziewczyn na mnie tam zerkało przez chwile. Np taka jedna ładna, która jak spojrzałem jej w oczy to spuściła wzrok, ale nawet na tekst K bym szedł do niej nie zrobiłem tego, była z resztą z koleżanką dodatkowe utrudnienie. Zagadałem w swym życiu do paru dziewczyn ale bez żadnych sukcesów, a raz padłem ofiarą żartów.

Czy jestem pizdą czy zaczynam być kimś? Nie wiem.. Zmieniam i staram się zmieniać w swym życiu to bym robił
to co chce i wychodził z tym dobrze ale relacje z kobietami, a raczej podrywanie ich jest dla mnie zmorą i problemem.

Czy mam stanąć sobie przed lustrem i powiedzieć "Pizda"? Czy mogę powiedzieć że coś zmieniłem?

Dla porównania i by łatwiej było ocenić: Co uważam że zmieniłem?

Kiedyś miałem kumpli którzy mieli lepszy lifestyl i kobiet koło siebie sporo ale nie potrafiłem być jak oni i czerpać z nich wzorce, nie mogłem się wbić w to, nie pozwalali mi też do końca być bardziej samczy. Teraz jestem wolny ale też nie mam za dużo znajomych. Mimo że minie w sierpniu rok odkąd się przeprowadziłem. Mam dobrych współlokatorów ale za niedługo koniec, nowe mieszkanie, wszyscy się rozchodzimy.

-Miejsce zamieszkania z małej dziury, na miasto gdzie uważam że mam więcej możliwości i korzystam z nich.
(Kluby, bary, wystawy gier i anime itp)
-Stałem się bardziej towarzyski
-Ciut poprawiłem siebie jeśli chodzi o gadanie z dziewczynami i czy tańczenie z nimi
-Troszeczkę poprawiłem swą pewność siebie
-Poznałem świeżych ludzi
-Zostawiłem za sobą tych co mi nie odpowiadali
-Postawiłem na swoim i nie skończyłem w macku itp, tylko jestem kim sobie mniej więcej zaplanowałem (a przynajmniej robię w zawodzie [Jestem Technik informatyk])
-Byłem z dziewczyną z którą daaawno temu chciałem być ale nie wyszło to tak jakbym chciał...
-Mniej się denerwuje, więcej rzeczy przyjmuje z dystansem albo zlewam
-Staram się cieszyć życiem i jestem troszkę szczęśliwszy
-Bardziej dojrzałem
-Nie poddałem się... Jeszcze.

Jeśli ktoś przeczytał to i zamierza mi to ocenić to mogę mu postawić bronxa we Wro Tongue

Więc.. jestem pizdą czy mogę powiedzieć sobie coś więcej?

Mardax
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2011-07-18
Punkty pomocy: 4

Rozumiem co piszesz, jestem takim wyjątkiem trochę.

Niby nie potrzebuje ludzi do szczęścia, ale zawsze lubiłem być w związkach, bardziej mi się to podobało niż bycie samemu. Wiem że każdy inaczej na to patrzy ale, wiem że wewnętrznie chce sobie znaleźć kogoś to próbuje... Z resztą praktycznie wszyscy znajomi jakich mam mają kogoś co mnie dodatkowo drażni, bo w piątek jestem zaproszony do baru itp, ale kumple idą z dziewczynami i ja muszę sobie kogoś dobrać, napisałem tam do koleżanki takiej sobie, zgodziła się ogólnie no ale cóż xD Mam takie coś w sobie że wole mieć dziewczynę niż jej nie mieć, znam te wszystkie problemy jakie dziewczyny robią no ale cóż. Z babą źle, ale bez baby jeszcze gorzej Tongue

A co do dziewczyny z klubu to było tak, że sobie tańczyłem i nie miałem ochoty wyrywać żadnej czy próbować raczej. W końcu przyszły na parkiet dwie dziewczyny i jedna mówiła do drugiej że jej się podobam. Ostatecznie wyszło to tak że koleżanka tej mojej zagadała do mego kumpla (albo on do niej? Kij wie, znając jego to ciężko, a mnie tam nie było wtedy), a ona poznała mnie z moją i później tańczyłem z nią i resztę już pociągnąłem po swojemu.

Rot
Portret użytkownika Rot
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2013-09-16
Punkty pomocy: 1078

Widzisz więcej utrudnień niż możliwości. Jesteś rozlazły i flegmatyczny, brak ci iskry. Robisz bo tak trzeba, a nie bo chcesz i dajesz z siebie minimum, osiągając mierne wyniki. Potem się dziwisz, że twoje życie również staje się byle jakie.
Musisz zacząć robić ponad normę, dawać z siebie bez czekania na wyniki. Znajdź w sobie tę iskrę, na pewno się da.
What you give is what you get.

brudneskarpety
Portret użytkownika brudneskarpety
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2014-02-21
Punkty pomocy: 1854

To jest chyba największy z możliwych excusów przed podejściem do laski. Strach przed odrzuceniem. Oczywiście, że panny będą cię zlewać, ale co z tego? Freshman napisał bloga chyba wczoraj jak wyszedł na DG i podszedł do kilku lasek tylko po to żeby dostać zlewkę, ja to rozumiem też tak kiedyś robiłem na rozgrzewkę. Jak ci się laska spodoba to masz podejść i zagadać bez nastawiania się, że to może być twoja przyszła żona. Oleje cię to oleje, a ty miej satysfakcję że podszedłeś i spróbowałeś. Z czasem zlewki dziewczyn zaczną cię bardziej bawić niż przejmować.