Witam. Moja sytuacja wygląda tak, że rok temu na wakacjach poznałem pewną dziewczynę, nazwijmy ją X. Ja mam 17 lat, ona rok starsza. Ma faceta od 2 lat, ale ciągle się kłócą, on ją wyzywał kilka razy i nie układa im się, panna pewnie czeka na kogoś lepszego.
Generalnie nie było tam żadnych oporów z niczym i pewnie nawet bym zaliczył (musiałem zarymować) gdyby nie kolega, który spał obok. Wróciliśmy z wakacji do Krakowa, spotkaliśmy się 3 razy od tamtego czasu i na każdym praktycznie jakieś całowanie, kino itd. I tak z dwa tygodnie temu spotkałem ją przypadkowo w parku i znowu się zainteresowałem. Spotkałem się z nią dwa razy i za każdym razem 'niby' przyjaciółka jej się do nas przyklejała. Mówiłem, że chcę się spotkać z nią, a nie przyjaciółką, a ona że będzie i koniec. No nic, przyjaciółka nie jest taka zła. Otóż, przechodząc do sedna, na spotkaniach jest zawsze bardzo fajnie, panna widać zainteresowana, sama dąży do kontaktu fizycznego, ale strasznie ciężko się z nią umówić. Próbowałem jakieś 3 razy (telefonicznie 2 i sms 1) i za każdym razem albo nie ma czasu albo 'da znać'.
I teraz pytania:
1) Dlaczego tak się zachowuje?
2) Co zrobić? Czekać teraz na jej ruch?
1) Bo to laska
2) Spróbuj się z nią jeszcze raz umówić. Jak znowu coś znajdzie to ja olej. Możliwe że nie ma ochoty/straciła ochotę. A jeśli ma ochotę to sama się pewnie zgłosi