Była sobie środa. Siedzę w domu, kumpel mówi "zbieraj się, wbijamy na domówkę". Jako, że jesteśmy studentami, więc melanżom się nie odmawia - poszliśmy. Wszystko spoko, dobra impreza. Poznaję dziewczynę. Wyczuwam silne IoI. Izoluję, flirtuję, czaruję, biorę numer, na drugi dzień dzwonię i lecimy na imprezę do klubu. Świetnie się bawimy. Cały czas nie pozwala na pocałunek, ale ja się nie poddaje. Ona proponuje "after party" u mnie w mieszkaniu. Kupujemy pół litra, idziemy do mnie, gadamy, śmiejemy się, pijemy i nagle bum. Pocałunek się udał zajebiście. Potem drugi, trzeci, kładziemy się do łóżka. Oglądamy film. Potem idziemy spać. Budzimy się nazajutrz. Ona pół dnia spędza ze mną. Widzę mega zauroczenie w jej oczach. 69 było, itd. Wieczorem ona poszła do siebie ogarnąć się, a potem polecieliśmy do moich znajomych na parapetówkę. Znowu z nią spałem. Coraz bardziej ją w sobie rozkochiwałem. Potem kilka dni się nie widzieliśmy. W tym tygodniu robiłem z kumplami domówkę, zaprosiłem ją i znowu została u mnie cały dzień po imprezie, chodząc w mojej koszuli słodko się uśmiechała. Ale koniec z tymi miłosnymi bzdetami. Do rzeczy.
Skoro już wiecie mniej więcej jak sytuacja wygląda z nami to teraz trochę o tej dziewczynie. Miesiąc temu zerwała (tak mówiła) ze swoim chłopakiem (nazwijmy go W.). Mówiła, że im nie wyszło. A po zerwaniu była załamana, więc znalazła sobie niejakiego D. - fuck frienda. Spała z nim 3 czy 4 razy max. po czym poznała mnie i postawiłem jej ultimatum: albo kończysz znajomość z tym D. i próbujemy razem, może coś z tego będzie, albo nie rzucasz go, ale ja wtedy nie chce mieć z Tobą do czynienia. Na drugi dzień oznajmiła mi, że skończyła tę dziwną relację z D. Spotykam się z nią i wszystko było by zajebiście, gdyby nie... No właśnie, gdyby nie wspomniany wcześniej W. Otóż owy W. jest jej byłym i mają tak dobry kontakt, że aż za dobry. Na domówce u mnie (niestety był ten W., bo mój współlokator jest jego dobrym kumplem i nie wyobrażał sobie go nie zaprosić) ona cały czas latała za nim, a to na fajkę, a to pogadać, a to on koło niej siadał. Wkurwiało mnie to, ale zlewałem ją. Po czym przyszła do mnie, zajebiście namiętnie mnie pocałowała i powiedziała, że ten W. to przeszłość i żebym się nie przejmował, to tylko kumpel, ona z nim definitywnie skończyła.
A dziś przed spotkaniem z nią (wyjeżdża na tydzień do swojego rodzinnego miasta, sama chce się ze mną spotkać i pożegnać na ten tydzień) dostaje od niej esa, że po wykładach idzie z W. i jednym kumplem na piwo i żebym poszedł z nimi. Kurwa, o co tu chodzi??? Podobno ten W. wrócił do swojej dawnej byłej (3 lata od niego młodszej), ale cały czas kręci się koło tej. Fakt faktem jest w jej grupie na studiach. Nie wiem, co o tym myśleć. Może za bardzo spinam poślady, ale wkurwia mnie niesamowicie myśl, że ten typ jest cały czas koło niej, zwłaszcza, że to jej były, z którym była 7 miesięcy (a ponad miesiąc temu zerwali). Doradzicie coś?
Szybko ją do łóżka zaciągnąłeś, więc zdajesz sobie sprawe że zbyt oporna to ona nie jest.
A ten W. hmmm no cuż, wiesz jak jest - raczej nie możesz być pewnym że po którejś imprezie to w jego łóźku nie wyląduje skoro tak sie sprawy mają
Ja na Twoim miejscu bym sie nie angażował specjalnie (co na dłuższą mete łatwe nie będzie) a zawsze możesz miło
z nią spędzić czas puki co. Troche szkoda rezygnować
Ja bym na Twoim miejscu trzymał gardę i się troszkę zdystansował.
Nie musisz za nią latać, nie musisz się z nią widzieć codziennie i podporządkowywać jej cały swój świat.
Spotykaj się z nią ale staraj się póki co nie angażować bo aż kipi zazdrością z Twojego posta.
Laska wcześniej ktoś zauważył raczej z tych "roztrzepanych" (trzepanych?) a na takie trzeba ogromnie się wyczulić bo może być różnie.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Push & Pull. Niech widzi, że nie będziesz tolerować jej gierek. Ja bym osobiście się na to piwo nie zgodził. Znajdź sobie koleżankę i też z nią wyjdź (po prostu ot tak koleżeńsko). Niech widzi, że nie ma Cię w garści, niech też się stara. Polecam artykuł "emocje - graj na nich jak na skrzypcach" lub coś takiego
Najlepszym rozwiązaniem byłaby szczerość. Po seksie powinno być przyjemnie a spotykanie się z kobietą, którą ruchasz nie może być powodem do zmartwień. Nie ma sensu spinac się w relacjach. Wystarczy być szczerym i wiedzieć czego się chce. Ty to wiesz. Nie chcesz aby spotykała się z kolesiem, z którym kiedyś się bzykała. Proste. Wystarczy jej o tym powiedzieć. Nie chodzi o to aby dawać jej ultimatu, że albo ty albo on, ale wytłumaczyć jej to: Powiedzieć żeby postawiła się w Twojej sytuacji, że chciałeś się zaangażowac w relację z nią jednak to że spotyka się z byłym Cie blokuje i przez to nie możesz się na nią w pełni otworzyć i jeśli będzie tak dalej to poprostu będziesz chciał się trochę zdystansować i np. poumawiać z innymi dziewczynami. Nie w ramach rewanżu, tylko po to aby się nie wkręcić zabardzo w relację, której nie jesteś pewny.
Zazdrość to oznaka słabości i pomyśl sobie, że zawsze zamiast tracić czas na jedną dziewczynę, próbując ją zmienić/rozkochać itp. możesz poświęcić ten czas na naukę podrywania nowych kobiet. To da Ci niesamowitą wolność i niezależność w relacjach.
Pozdr.
Easy is good
Szczerość u (zwłaszcza takiej) kobiety ??!! Taa...
No kiedyś słyszałem że coś takiego, gdzieś u kogoś ponoć miało miejsce. Ale to legenda była. Jak o smoku wawelskim.:'(
kobiety kłamia- wiadomo
,
ale jak są zauroczone to lubią się kwalifikowac i spełniac nasze zachcianki. Dlatego jak jestem już w jakiejś relacji dłuższej niż jedna noc, to mówię czego chce i zawsze to dostaje, inaczej kończe taką znajomość, bo to nie ma wtedy sensu. Więcej zachodu niż pożytku z kobiety, która ma inne priorytety niz Ty. Zawsze też można zatrzymac taką jako fuck frienda i poznawać nastepne:). Kobiety, mężczyźni wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi...
Easy is good
Ja to widzę w miarę jasno że Ty robisz za plaster,zapchaj dziurę dla niej oraz jako wzbudzacz zazdrości w byłym,żeby zaczął się o nią znowu starać i do niej wrócił.
Znam taki jeden podobny przypadek gdzie laska była z kolesiem potem on ją zdradził i z nią zerwał,ona zarzekała się że nie da mu więcej szansy że jest "durniem" zacząłem ją podrywać,raz jak zadzwonił powiedziała mu co ze mną teraz robi(ponoć się wkurzył)potem była cisza podczas której ciągle się spotykaliśmy aż w końcu dowiedziałem się że do niego wróciła i skończyłem z nią znajomość.
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Dobra, dzięki wszystkim za odpowiedzi. Sam już nie wiem, co o tym myśleć. Dam znać jak to się wszystko rozwinie, póki co kontynuuje z nią tę relację i zobaczymy co z tego będzie
noo materiał na związek to to nie jest i raczej z takim początkiem nic z tego nie będzie. Zawsze powtarzałem że utrzymywanie kontaktu z były ma drugie dno i NIGDY nie jest koleżeńskie z jednej lub drugiej strony. Jeśli masz na tyle dystansu zeby sie w to nie angazowac to brnij w to dalej. Z doświadczenia wiem że mało kto tak potrafi
Pamiętaj że każdy były facet a zwłaszcza taki w którym laska kiedyś była już zakochana jest w jej głowie KIMŚ i nigdy ale to nigdy nie jest i nie bedzie jej w 100% obojętny. Jak laska mówi Ci że koleś jest jej obojętny to kłamie. Ciężko jest w ciągu miesiąca wymazać obraz byłego dziewczynie z głowy, zwłaszcza jeśli to on zostawił ją. Ba! powiem nawet więcej, nawet jak laska nie utrzymuje kontaktu z byłym długo - pól roku, rok to nie znaczy że jest jej obojętny. Na przykład ja miałem byłą dziewczynę której nie widziałem pół roku, laska miała już nowego fagasa, spotkałem się z nią JEDEN raz i na nastepny dzien SAMA powiedziała mi że nie chce mnie widzieć bo poczuła to znowu i nie chce zaczynać od nowa tego samego. Jej LOGIKA mówi NIE, emocje TAK. I wtedy często laski właśnie mówią swoim nowym chłopakom, on jest mi obojętny, on mnie tak źle traktował, nigdy do niego nie wroce, to przeszłość itd. Taką MOC może mieć były chłopak i nigdy go nie lekceważ.
Wybacz groom, ale nie do końca mogę się z Tobą zgodzić. Wiadomo, są ludzie i ludzie. No i laski i laski
ale! utrzymywanie kontaktów z osobą z którą się kiedyś było nie musi zawsze być podsycone czymkolwiek więcej niż chęcią podtrzymania kontaktów.
Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale czasem da się wytworzyć relację między exami, która nie jest nawalona emocjami jak pole minowe w Wietnamie. I to nie jest "100% obojętności" oczywiście, że nie. Relacja jednak nie opiera się na niewyjaśnionych, przygaszonych emocjach, a na jakimś wzajemnych szacunku do tego co było. Byliśmy razem z jakiegoś powodu, nie jesteśmy, bo coś nie wyszło, ale to Cię nie czyni kosmitą czy mega beznadziejnym człowiekiem. Da się po ludzku. Nawet z kobietami.
“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley
ale jaką masz pewność że któraś ze stron nie chce czegoś więcej?
każdy mój kontakt z każdą byłą ma drugie dno i to samo zauważyłem w relacjach moich byłych dziewczyn z ich byłymi chłopakami.
Jeśli to było do mnie, to tak jak napisałam "nie do końca" mogę się zgodzić, więc nie powiem, że mam pewność, że "nikt nic nie chce".
Przy tym prawdopodobnie błędnie posądzam "społeczeństwo" o zbyt dużo rozsądku czy jakiegoś tam chłodnego zwykłego pomyślunku. Plus patrzę ze swojego punktu widzenia, wyrażam się na podstawie swoich doświadczeń...
[Mogę sobie w tym momencie pogratulować swojego normalnego kontaktu z byłym, bo hmmm widocznie to wielce prawdopodobne, że jest to jakiś ewenement... Na skalę kontaktów ww przez autora tematu laski i jej W.]
“If she's amazing, she won't be easy. If she's easy, she won't be amazing. If she's worth it, you wont give up. If you give up, you're not worthy... Truth is, everybody is going to hurt you; you just gotta find the ones worth suffering for.” - Bob Marley