Za kilka dni matura, później czas wybrać studia. Jestem typowym humanistą, lubię czytać, dyskutować, pisać, matmę ogarniam na podstawowym poziomie, ale nie oszukuje się - studia techniczne nie są dla mnie. Pytanie, jaki kierunek polecacie dla humanisty? Filologie raczej odpadają, szybko uczę się słówek, ale mam problem z gramatyką. Myślałem o politologii, kręci mnie to, lubię politykę, socjologię, historię, a tego tam jest po trochu, często czytam gazety o tematyce społecznej, politycznej, generalnie myślę, że to jest to. Niepokoją mnie jednak opinię, że to przegrany kierunek i skończę w KFC. Ja uważam, że lepiej iść na ten kierunek studiów który mnie interesuję i tam się rozwijać a jak nie wyjdzie, trudno, ciężkiej pracy się nie boję, a nie ma chyba sensu iść na jakiś teoretycznie perspektywiczny kierunek i siedzieć na wykładach jak na chińskim. Co myślicie?
siedzieć na wykładach jak na chińskim.
Może to jest pomysł? Gospodarka siłą rzeczy musi opierać się na wymianie z państwem środka. Sam język podobno nie jest jakiś mega trudny w nauce. Sinologia to przyszłość
Przyszlosc to norweski, szwedzki, dunski, islandzki
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Mr.Sor, a uzasadnij dlaczego. Strasznie interesują mnie argumenty
Jestem słaby z matmy, a jednak wybrałem studia techniczne. Nie żałuję, takie są czasy, może i będziesz robił to co lubisz ale czy za tyle za ile byś chciał? Myślę że możesz mieć problem ze znalezieniem pracy. Twoja decyzja, w każdym razie nie skreslalbym na Twoim miejscu definitywnie kierunków technicznych.druga kwestia, po technicznych Masz inz
Teraz wszyscy walą na inżynierskie i jak tak dalej pójdzie to będzie jak kiedyś z ekonomią i marketingiem. Za 10 lat po budownictwie będziesz doradzał klientom w Castoramie. Prędzej, czy później rynek się przeładuje ludźmi po technicznych, chociaż zawsze pozostaje opcja wyjazdu za granicę, gdzie z takim wykształceniem możesz na prawdę coś osiągnąć. Dlatego język na mur beton trzeba znać.
Idź na to w czym jesteś dobry i do czego masz smykałkę. Żeby się na prawdę wybić i nie być wyrobnikiem, musisz być w tym na prawdę dobry. Musisz być ekspertem, albo mieć koneksje lub furę szczęścia. Jak coś sprawia Ci frajdę i wizja np. projektowania gmachu nowego teatru spędza Ci sen z powiek to jazda na architekturę, czy budownictwo. Jak kochasz siedzieć w książkach i najchętniej nie wychodziłbyś z domu, idź na filologię. Jak jesteś w czymś na prawdę dobry i masz do tego talent, to sobie poradzisz, a to, że jest masa innych ludzi, która poszła na to samo co Ty, ale z zupełnie innych pobudek, to już ich problem, a nie Twój, bo to Ty będziesz w tym najlepszy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
pedagogika !
they hate us cause they ain't us
Tjaaa. 120 osób na roku w tym tylko 5 chłopa. Żyć nie umierać.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Idź na studia językowe, logistykę lub informatyczne w sensie nauczenia się programowania, choć i tak musisz to chcieć i orać wiedzę w domu, jest z tego naprawdę dobra kasa, ale musisz być dobry. Po humanistycznych studia nie będzie dobrej pracy, chyba że ktoś cię wkręci, lepiej już wyucz się dobrze języka i jedź za granicę, skoro masz iść na jakąś politologię.
Niepokoją mnie jednak opinię, że to przegrany kierunek i skończę w KFC.
I bez skończonych studiów możesz tam wylądaować. KFC jest dla leniwych ludzi, którzy wybierają pracę dla pieniędzy. Nie chcę nikogo urazić ale to sa fakty. Ludzi idą tam pracować bo nie wiedzą co z sobą zrobić. I nawet studia Ci nie pomogą jeśli swojej pasji nie zamienisz na pracę.
Życie nawet po studiach nie jest kolorowe. Sam ich nie skończyłem ale widzę po znajomych. Oni poprostu nie widzą co ze sobą zrobić! Uwierzyli w tą iluzję, że masz pracować aby zarabiać kasę.
Idź na kierunek, który Cię interesuje. Najgorsze to skończyć uczelnię której nie lubisz i iść do pracy która Cię nie interesuje, nie rozwija. Masz napewno jakieś zainteresowania. Więc idź zgodnie ze swoimi pasjami. A po studiach i tak będziesz musiał życ na własną rękę jeśli chcesz się czegoś dorobić.
W innym przypadku staniesz się "materialnym więźniem".
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Tak by było najfajniej, no ale za coś trzeba żyć, jakoś się usamodzielnić, mieć kasę na jakieś wyjazdy, a skąd na to brać? Moja znajoma bardzo chciała pracować z ludźmi, wybrała socjologię i poszła na studia na które chciała i zgodne z nią. Siedzi w domu, brak pracy! I takich znajomych mam wielu.
Podam Ci przykład:
Jeśli interesujesz się piłką nożną, niestety... polską ligą, to zapewne pamiętasz Lecha Poznań jak brylowali w nim w jednym skłądzie Robert Lewandowski i np. Sławek Peszko. Grali w jednym klubie, na tym samym poziomie.
Nie wiem czy ktoś wie, że Lewandowski to wychowanek obecnie II ligowego klubu Znicza Pruszków. Więc napewno nie miał blisko do klubów ekstraklasy, a jednak przebił się.
I zobacz. Mimo że trenowali razem, to Robert podpisuje obecnie kontrakt z do tej chwili nadal najlepszą drużyną Europy, a Peszko buja się po niszowych klubach.
Spójrz na ich zachowanie nawet na boisku. I zdasz sobie sprawę dlaczego Peszko nie rozwinął się jak Robert Lewandowski.
Poprostu nie nawidzę uczenia młodych ludzi w szkole zdobycia wykształcenia i pójścia do pracy, aby jakoś się utrzymać. Takie postępowaniew niedługiej przyszłości uczyni Cie niewolnikiem. Będzie harował po godzinach, starcisz zdrowie, a przedmioty kupioeza zarobione pieniądze szybko się rozejdą.
Będziesz naiwny jeśli uwierzysz w to co Cię uczyli w szkole. Nie myśl, aby jakoś się usamodzielnić. Włącz myślanie na powyższym przykładzie. Włącz myslenie Lewandowskiego, a nie Peszki. Wyznacz sobie cel, który przyniesie wg Ciebie usamodzielnienie się, a potem do niego dąż za wszelką cenę.
"Nawet jeśli wszyscy już w Ciebie zwątpili, pokaż że się mylili, nie czekaj ani chwili dłużej"
Wypośrodkuj to co lubisz i to co jest opłacalne, ew. może są opłacalne kierunki które typowo lubisz.
Mam podobnie do Ciebie, matmę ogarniam, ale bardziej nauki społeczne mnie kręcą - WOS i jakieś tam inne. Zdaje WOS i Geografie. Tyle, że chciałbym zostać też żołnierzem, więc próbuję sił w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych, jeżeli nie to idę na WAT na bezpieczeństwo narodowe - specjalizacja "zarządzanie kryzysowe" lub "zarządzanie zasobami ludzkimi" i potem staram się o Studium Oficerskie. Wiesz o co mi chodzi?? Określ jasno co byś najbardziej chciał studiować, a jeżeli Ci się nie uda to też wybieraj kierunki z tym związane. Lubisz politykę etc. to serio polecam coś z bezpieczeństwem wewnętrznym, ale jakieś konkretne specjalizacje byś potem nie płakał w KFC. Powodzenia na maturze
A ode mnie dodatkowo rada - czegokolwiek ostatecznie nie wybierzesz na studia, ogarniaj języki obce! Tak, liczba mnoga, czyli co najmniej dwa - biegły angielski to już teraz absolutne minimum, by być konkurencyjnym wobec innych na rynku pracy. Znam osobiście ludzi, którzy pracę w dużej firmie międzynarodowej w naszym kraju dostali głównie ze względu na języki. Podobnie na rynku europejskim, jest to duży atut, takie mamy czasy.
Ponadto pomyślałbym na Twoim miejscu nad branżą medyczną - społeczeństwa się starzeją i zapotrzebowanie jest już duże, a pewnie będzie jeszcze większe... Chyba, że to absolutnie nie Twoje klimaty:)
Pozdrawiam, powodzenia!
Idź na to co lubisz.
Studia dzisiaj to padaka i lipa, tylko i wyłącznie idź na to co lubisz.
Nie słuchaj pierdolenia, że coś tam jest przyszłościowe, a coś nie, idź na to co lubisz, bo będziesz później żałował.
Ja się zgadzam z opinią zivetara, iż sinologia to świetny wybór. Z drugiej strony w moim mieście niezwykle ciężko dostać się na ten kierunek. Innym dobrym wyborem według mnie jest też arabistyka. Po prostu na rynku pracy brakuje ludzi, którzy znają te języki i te kultury. Ostatnio czytałem, iż średnie zarobki świeżo upieczonego absolwenta sinologii wahają się w granicach 20-30 tys. zł.
---------------------------------------------------------------
Morning of awkwardness is far better than a night of loneliness.