No po rozstaniu bzyknięcie się z mniej atrakcyjną mnie mega przybijało, więc znam ten ból a nawet niewykorzystanie okazji, kiedy to ta mniej atrakcyjna wręcz sama rozkładała nogi, a mnie się nie chciało.
Te zabawy w głowie sobie przepływają i muszą przepływać, ale ja sobie przypominałem kilka rzeczy, które były niefajne w byłej i to trochę pomagało. Poza tym potrzeba na to trochę czasu i jak się pojawia myśl o byłej to albo kasujesz ją negatywami o niej albo starasz się w ogóle zająć czymś innym. Z czasem jest coraz łatwiej i co najlepsze im dalej tym mniej laskę idealizujesz i łatwiej ci to ogarnąć.
U ciebie dochodzi jeszcze fakt, że ona cię nie chce teraz. Na mnie to by zadziałało mega dobrze. "Przepraszam laskę i obiecuję poprawę a ona mnie nie chce, co za...:D" Jak w miarę samoocene a myślę, że jest u ciebie z tym w miarę ok, to powinno podziałać. Jak mi była odmówiła powrotu to ego leżało na podłodze, ale to się przerodziło we wkurzenie na nią.
Jeszcze jak masz w głowie "minusy" byłej to możesz sobie na tej podstawie i na podstawie innych lasek pomyśleć co ci w nich pasuje a co nie. Łatwiej będzie potem dostrzec te, które to mają.
Jeszcze dodam, że mam wrażenie, że twój problem z tymi myślami o "obciąganiu innemu" to pokazuje, że laski nie kochałeś nie kochasz, po prostu ego leży i kwiczy
Nie ukrywam że jestem egocentrykiem Ale myślę że gdybym jej nie kochał, to starałbym się tylko o to by za mną goniła a nie za tym, że chce jej dać jeszcze wiele pozytywnych rzeczy
hehe, chcesz jej "dać" - pomaganie, popychanie do czegoś, kreowanie czyjegoś życia jest "słoneczną stroną dominacji", bardziej bym to tutaj widział po tym jak nagle ci się jej zachciało gdy cię olała:D
edit. a jak się kocha to też daje się tamtej stronie zdecydować - to są kwestie do przemyślenia, nie chodzi o to że mam ci coś wmawiać
Wiesz, minęło już dużo czasu od tego rozstania, więc na przemyślenia miałem dużo czasu.
Wiem o tym, że cholernie mnie kochała. Aż mama, jak bywała u nas, pytała się, dlaczego ta dziewczyna jest w Ciebie tak zapatrzona Wiem że bez tych chorych jazd itd. jej życie ze mną było dużo bardziej szczęśliwsze. Decyzja o rozstaniu nie była dla niej niczym przyjemnym, płakała gdy o tym mówiła i robiła to dużo wcześniej, gdy np. miałem wyjechać na dłużej zagranicę.
Z decyzjami też masz rację - nie chcę by ze mną chciała być na siłę, goniła bo "bez niej nie mogę żyć!!!", tylko bardziej z tego względu o którym już mówiłem - wiem że bez tej mojej negatywności była ze mną naprawdę szczęśliwa, więc czemu miałbym jej tego znowu nie dać, skoro sam tego chcę?
W opinię innych tak nie wierz, tak samo w kobiece słowa i łzy. To jest płynne. Mama będzie tak mówiła o każdej w mniejszym lub większym stopniu. Koleżanki/koledzy tak samo będą poklepywali Cię po plecach byś słyszał, co chcesz. Może przyjaciel prawdziwy powie Ci prawdę. A kobiece łzy? Ty wiesz ile Ona jeszcze w życiu będzie płakała za męzczyzną, dziś za Tobą, jutro za kimś innym. To nie są sygnały. Czyny? A czyn jest taki, że zerwała, fakt. Tak Cię kochała... Naoglądałeś się jakiś romansideł. Jak kobieta kocha to nie zrywa.
Wyciągnij wnioski i idź dalej. Panna Ci makaron na uszy nakręca jak większość Twojego środowiska.
Wiesz co, wiem co to empatia. Wiem co jej robiłem. Wiem że było to totalnie chujowe i ja na pewno nie wytrzymałbym tak długo jak ona.
To że mnie kocha, nie oznacza że kocha również siebie i wtedy zadecydowała że choć to dla niej cięzkie, to musi to zrobić. Trochę zrozumienia i postawienia się w przypadku drugiej osoby
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
No po rozstaniu bzyknięcie się z mniej atrakcyjną mnie mega przybijało, więc znam ten ból a nawet niewykorzystanie okazji, kiedy to ta mniej atrakcyjna wręcz sama rozkładała nogi, a mnie się nie chciało.
Te zabawy w głowie sobie przepływają i muszą przepływać, ale ja sobie przypominałem kilka rzeczy, które były niefajne w byłej i to trochę pomagało. Poza tym potrzeba na to trochę czasu i jak się pojawia myśl o byłej to albo kasujesz ją negatywami o niej albo starasz się w ogóle zająć czymś innym. Z czasem jest coraz łatwiej i co najlepsze im dalej tym mniej laskę idealizujesz i łatwiej ci to ogarnąć.
U ciebie dochodzi jeszcze fakt, że ona cię nie chce teraz. Na mnie to by zadziałało mega dobrze. "Przepraszam laskę i obiecuję poprawę a ona mnie nie chce, co za...:D" Jak w miarę samoocene a myślę, że jest u ciebie z tym w miarę ok, to powinno podziałać. Jak mi była odmówiła powrotu to ego leżało na podłodze, ale to się przerodziło we wkurzenie na nią.
Jeszcze jak masz w głowie "minusy" byłej to możesz sobie na tej podstawie i na podstawie innych lasek pomyśleć co ci w nich pasuje a co nie. Łatwiej będzie potem dostrzec te, które to mają.
Jeszcze dodam, że mam wrażenie, że twój problem z tymi myślami o "obciąganiu innemu" to pokazuje, że laski nie kochałeś nie kochasz, po prostu ego leży i kwiczy
Nie ukrywam że jestem egocentrykiem
Ale myślę że gdybym jej nie kochał, to starałbym się tylko o to by za mną goniła a nie za tym, że chce jej dać jeszcze wiele pozytywnych rzeczy 
hehe, chcesz jej "dać" - pomaganie, popychanie do czegoś, kreowanie czyjegoś życia jest "słoneczną stroną dominacji", bardziej bym to tutaj widział po tym jak nagle ci się jej zachciało gdy cię olała:D
edit. a jak się kocha to też daje się tamtej stronie zdecydować - to są kwestie do przemyślenia, nie chodzi o to że mam ci coś wmawiać
Wiesz, minęło już dużo czasu od tego rozstania, więc na przemyślenia miałem dużo czasu.
Wiem o tym, że cholernie mnie kochała. Aż mama, jak bywała u nas, pytała się, dlaczego ta dziewczyna jest w Ciebie tak zapatrzona
Wiem że bez tych chorych jazd itd. jej życie ze mną było dużo bardziej szczęśliwsze. Decyzja o rozstaniu nie była dla niej niczym przyjemnym, płakała gdy o tym mówiła i robiła to dużo wcześniej, gdy np. miałem wyjechać na dłużej zagranicę.
Z decyzjami też masz rację - nie chcę by ze mną chciała być na siłę, goniła bo "bez niej nie mogę żyć!!!", tylko bardziej z tego względu o którym już mówiłem - wiem że bez tej mojej negatywności była ze mną naprawdę szczęśliwa, więc czemu miałbym jej tego znowu nie dać, skoro sam tego chcę?
W opinię innych tak nie wierz, tak samo w kobiece słowa i łzy. To jest płynne. Mama będzie tak mówiła o każdej w mniejszym lub większym stopniu. Koleżanki/koledzy tak samo będą poklepywali Cię po plecach byś słyszał, co chcesz. Może przyjaciel prawdziwy powie Ci prawdę. A kobiece łzy? Ty wiesz ile Ona jeszcze w życiu będzie płakała za męzczyzną, dziś za Tobą, jutro za kimś innym. To nie są sygnały. Czyny? A czyn jest taki, że zerwała, fakt. Tak Cię kochała... Naoglądałeś się jakiś romansideł. Jak kobieta kocha to nie zrywa.
Wyciągnij wnioski i idź dalej. Panna Ci makaron na uszy nakręca jak większość Twojego środowiska.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Wiesz co, wiem co to empatia. Wiem co jej robiłem. Wiem że było to totalnie chujowe i ja na pewno nie wytrzymałbym tak długo jak ona.
To że mnie kocha, nie oznacza że kocha również siebie i wtedy zadecydowała że choć to dla niej cięzkie, to musi to zrobić. Trochę zrozumienia i postawienia się w przypadku drugiej osoby
Dante, próbujesz nas usilnie przekonać, że da się wsadzić słonia do butelki. My mówimy, że się na da i nie warto próbować, a Ty, że się da.
A żeby było jeszcze zabawniej, to my mamy Ci zdradzić sposób, jak tego dokonać.
No way.
Pogódź się z tym.
Zapomnij.
Żyj własnym życiem, nie jej.
I przestań to rozkminiać w nieskończoność.
Nas chcesz przekonać, żeby panna do Ciebie wróciła?
Szanowna Elbo, może Ciebie posłucha, bo ja już się poddałem:)
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
hyhy ale się kajasz;) jak tak dalej pójdzie to panna do ciebie nie wróci z pewnością:)