Witam,
na forum pojawiło się kilka tematów, jak postępować gdy spotkamy byłą dziewczynę na imprezie. Mógłbym się jakoś dostosować do porad przedstawionych przez innych użytkowników gdyby nie brzmiały "podrywaj inne dziewczyny"
W sobotę wybieram się na urodziny koleżanki mojej dziewczyny. Na tych urodzinach będzie też siostra solenizantki ze swoim chłopakiem. Jak łatwo się domyślić, ta siostra to moja była dziewczyna.
Zatem znajdę się w jednym pomieszczeniu, z moją pierwszą miłością i z obecną.
Była, rzuciła mnie ok 5 lat temu, od tamtego czasu spotkaliśmy się na ulicy ze 2 razy odbywając koleżeńską rozmowę, więc z całą stanowczością stwierdzam, że nie jesteśmy wrogami.
Na czym mi zależy:
- najchętniej w ogóle bym z nią nie rozmawiał, ale nie chce wyjść na nadąsanego gbura, który przed nią się chowa.
- nie ukrywam, że miło by było jakbym zrobił na niej dobre wrażenie, wiecie satysfakcja
- chcę się dobrze bawić, nieskrępowany myślami o byłej i jej chłopaku
- no i najważniejsze. Chciałbym, żeby moja dziewczyna nie ucierpiała na tej małej wojence psychologicznej.
Reasumując. Jak zachowywać się względem byłej aby nie zaszkodzić mojemu związkowi i wyjść na zwycięzce.
Pzdr
Traktuj ją jak najzwyklejszą koleżankę i tyle. Zero wrogości, zero prób zaimponowania. Tak jakbyście nigdy nie byli razem.
Moim zdaniem po prostu idź i baw się dobrze, jeśli Twoja obecna nie będzie się pytała nie musisz koniecznie mówić o tym ze jest na tej imprezie Twoja pierwsza miłość. To było 5 lat temu pewnie uczucie Ci przeszło a został sentyment prawda? Ty masz dziewczynę ona faceta, zachowuj się normalnie i naturalnie
Bez jakiś spin
Moja dziewczyna wie. Mieszkamy na jednym osiedlu a moja była też mieszkała na tym samym osiedlu. Historie szybko się rozchodzą. Po za tym siostrzyczka (solenizantka) nie raz wspominała przy mojej obecnej dziewczynie, ze "pamięta jak z Kubą i Edytą byliśmy gdzieś albo coś robiliśmy" ;]
Te cholerne sentymenty
Pamiętam jak z nią pierwszy raz rozmawiałem po rozstaniu (rok może półtora) to nogi miałem jak z waty.
Czy jak sama zagada to podjąć rozmowę? Jak z nią rozmawiać? Udzielać zdawkowych odpowiedzi czy nawiązać dłuższą konwersację?
Dzięki za wskazówki!!!
pzdr
Nie wiem czemu mowa o jakiejś tam wojnie psychologicznej i w zasadzie czemu miałbyś czuć się jakoś źle w towarzystwie laski, z którą byłeś 5 lat temu. Przecież to kawał czasu, a do tego sam napisałeś, że nie jesteście wrogami, rozmawialiście dosłownie kilka razy od rozstania, więc zupełnie nie rozumiem Twoich obaw związanych z tą imprezą. Było- minęło, Ty ułożyłeś sobie życie z inna panną, ona z innym facetem i git, to nic dziwnego, przecież nikt nie powiedział, że będziesz całe życie z jedną dziewczyną i od razu trafisz na taką, która będzie Ci odpowiadać, a Ty jej. Ludzie szukają, docierają się, czasem musi upłynąć sporo czasu, żeby trafić na właściwą osobę, więc nic dziwnego w tym, że parę razy wdepnie się w gówno. Trzeba iść dalej. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to fakt, że może nie do końca wyleczyłeś się z byłej i fakt, że pojawi się ona na tej imprezie, dodatkowo z innym facetem, jakoś Cię uwiera. Tyle tylko, że minęło 5 lat, więc można zaryzykować stwierdzenie, że sprawa jest bardzo mocno przedawniona, emocje odpadły, ogółem- było to dawno i nieprawda. Tak więc zwyczajnie idziesz na tą imprezę, zajmujesz się swoją panią, nie musisz uskuteczniać żadnych podchodów i gierek. Zwyczajnie przywitaj się z byłą, możesz z nią pogadać lub nie, zależy to tylko i aż od tego, czy będziesz miał na to ochotę, bo nie ma sensu robić nic na siłę i wbrew sobie. Proste- logiczne. Nie wiem czemu zarówno Ty, jak i Twoja obecna kobieta mielibyście się czuć jakoś źle w związku z obecnością na imprezie laski, z którą byłeś 5 lat temu, przecież to już na dobra sprawę może ulec przedawnieniu.
Większą krzywdę może Ci wyrządzić Twoje myślenie, bo już w tym momencie rozkminiasz jakieś dziwne rzeczy, które najprawdopodobniej w ogóle nie będą miały miejsca, bo nie rozumiem, czemu Twoja była miałaby mieć w interesie psucie Ci i Twojej obecnej pani dobrej zabawy, robienie intryg, manipulacji i gierek. To są tylko jakieś Twoje paranoje... Baw się dobrze i nie wyszukuj na siłę problemów, nie staraj się wytwarzać napiętej atmosfery i nie twórz żadnych teorii spiskowych Twojej byłej, o której sam w końcu napisałeś, że nie masz z nią złych stosunków.
"- najchętniej w ogóle bym z nią nie rozmawiał, ale nie chce wyjść na nadąsanego gbura, który przed nią się chowa." --> Nie chcesz? Nie rozmawiaj i nie zastanawiaj się nad tym, na kogo w jej oczach wyjdziesz. Rób to, na co masz ochotę, nic na siłę, chociaż nie wiem, skąd takie mocne uprzedzenia co do byłej. Nie chcesz wyjść na nadąsanego gbura? Wymień z nią parę niezobowiązujących, grzecznościowych zdań dla zasady i tyle.
"- nie ukrywam, że miło by było jakbym zrobił na niej dobre wrażenie, wiecie satysfakcja"--> Pierdol to. Pierdol takie chore pobudki. Po co Ci to? Dla głupiej ambicji? Dla zaspokojenia ego? Żyj tym, co masz teraz i uwierz, że nie potrzebujesz do szczęścia satysfakcji z tego, że zrobisz dobre wrażenie na byłej. W końcu to tylko Twoja była. Dobre wrażenie zrobisz będąc tylko i aż sobą, po prostu i nie rozkminiając tego, jak zrobić dobre wrażenie. Najlepsze rzeczy wychodzą spontanicznie.
"- chcę się dobrze bawić, nieskrępowany myślami o byłej i jej chłopaku"--> Nic prostszego. Po prostu baw się dobrze i nie myśl o byłej i jej chłopaku. Masz teraz swoją kobietę i nią się zajmuj.
"- no i najważniejsze. Chciałbym, żeby moja dziewczyna nie ucierpiała na tej małej wojence psychologicznej."--> Nie daj więc odczuć obecnej kobiecie, że jest jakieś napięcie na linii Ty- była. Baw się dobrze, poświęcaj czas Twojej dziewczynie, pokaż, że jesteś ponad to wszystko i nie tocz głupich wojen z byłą. Poświęć jej minimum programowe uwagi i skup się na Twojej kobiecie. Tylko tyle, nic więcej.
Ogółem, nie rozkminiaj tego za dużo i baw się dobrze. Nie twórz w głowie problemu, to takowego w ogóle nie będzie.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Dzięki za to szerokie wytłumaczenie. Po tym co napisałeś nie mogę mieć więcej pytań. Jeszcze raz bardzo dziękuję!!!
pzdr
Report z sytuacji.
Nie ma co dużo pisać bo niewiele się działo.
Gdy już przyszliśmy do malutkiej arabskiej knajpki ona już tam była. Podszedłem do stolika, ona wstała. Podałem jej rękę tak samo jak jej chłopakowi i jej dwóm znajomym. Potem usiadłem przy stoliku ze swoimi znajomymi i dziewczyną i się dobrze bawiliśmy. Nie nawiązałem nawet kontaktu wzrokowego. Miałem całkowitą wyjebkę na jej obecność. Każdy wtajemniczony pytał jak sobie z tym radzę. Radziłem sobie - dzięki Waszym radom - wyśmienicie

Wyszła ze swoim chłopakiem ok godz 23:30 nawet nie dopijając piwa
Może coś ją zirytowało, nie wiem.
Jeszcze raz dziękuję za bezcenne wskazówki!!!
pzdr