Hejka wszystkim jestem tu nowy. Od razu mówię że za czytanie tych wszystkich lekcji i blogów wziąłem się dopiero teraz i jestem świadomy że już pewną sprawę spieprzyłem, ale posłuchajcie. Najpierw dodam coś o sobie bo to może pomóc w tej historii. Mam 19 lat, dziewczyny na dłużej nigdy nie miałem ale nie dlatego że coś spieprzyłem. Jakoś mnie nie ciągnęło żeby z kimś być na stałe, może nie dorosłem, może chciałem jednak mieć luz ale związku nigdy nie szukałem. Przeważnie sie tam z jakąś polizałem, poprzytulałem a żeby być z nią dalej i się angażować to tego nie chciałem . Dlatego nie mam doświadczenia w związkach i w prowadzeniu ich. W styczniu poznałem dziewczynę, sama do mnie zagadała można było zauważyć że jest mną zainteresowana. Na początku widywaliśmy się rzadko, czasami pisaliśmy lub gadaliśmy przez telefon. Tylko że jakoś mnie do niej nie ciągnęło, ona nadal była mną zainteresowana, pierwsza pisała, dzwoniła ewidentnie na mnie leciała. Ale że ją nadal olewałem to sama gdzieś po drodze straciła zapał. I powiedziała że przeprasza, że już sie nie będzie narzucać i nie będzie się tyle kontaktować. No i kurwa stało się, typowo jak zacząłem coś tracić to zacząłem to doceniać i nie mogłem przestać o niej myśleć i powoli jednak wróciliśmy do stanu początkowego że zaczęła znów na mnie lecieć. I zaczęliśmy się częściej spotykać. W lipcu wszystko poszło krok dalej. Pocałowaliśmy się tak na poważnie i od tej pory ciągle to robimy. Więc zapytacie w czym kurwa problem? Otóż po drodze naszej znajomości byłem strasznym zrzędą, nie do końca pewnym siebie i zauważyłem że zaczęło jej to przeszkadzać jednak nic otwarcie nie mówiła. Ale dobra więc jak w tym licpu zbliżyliśmy się do siebie bardzo to postanowiłem że chcę związku z nią bo czuje ze to ta kobieta. I chuj. Powiedziała że ona nie wie czy potrafi z kimś być ot tak musi się do tej osoby powoli przyzwyczaić. Nauczyć że ta osoba jest przy niej a związek sam się zbuduje. Ale że byłem nie doświadczony w tych sprawach to zacząłem nalegać w tych sprawach popedzać . Mówiłem że albo ze mną jest albo nie i że oczekuje odpowiedzi. Robiłem o to awantury. Zaczęło jej to moje cipkowate parcie ewidentnie przeszkadzać. Ale mimo to nadal się do mnie przytulała i całowała i była przy mnie. Pomimo moich głupot. Ale ja nadal nalegałem i sie złościłem, więc ona nawet powiedziała że czuje że to ja jestem tą osobą i że będziemy razem tylko musze poczekać. Ale niedługo potem znowu mi odbiło i chciałam odpowiedzi i wtedy się popłakała i powiedziała że nic a nic jej nie rozumiem. To było 3,5 tygodnia temu. I od tego czasu coś się zmieniło. Już nie pisała, czułem że jakby mniej się mną interesowała, chociaż nadal sie spotykaliśmy, dzwoniliśmy do siebie to czułem już taki dystans. I w ten weekend stało się:( Powiedziała że nie powinniśmy już spać razem w jednym łóżku ( wcześniej tak dość często robiliśmy) bo tak nie wypada. Od razu wyczułem jakąś ściemę i że coś nie gra. Pomimo to nadal się do mnie tuliła i całowała mnie. Ale w niedziele najpierw się popłakała a potem powiedziała że nie chce mnie skrzywdzić. Już kurwa czułem że coś jest nie tak. No i mi powiedziała że jednak nie wie czy będziemy razem i że to chyba nie aż taka milość. Ja wstałem i chciałem już wyjść z jej domu, ale zaczęła tak bardzo płakać, tak przepraszać, że nawet w ściany i podłogę tłukła. Ona powiedziała że zapewnia mnie w 100% że nie chodzi o innego faceta i jej wierze bo zawsze była szczera. Że wcześniej jak mówiła że będziemy razem to naprawdę w to wierzyła, ale teraz to już nie wie. Zrobiłem awanture, chciałem wyjść od niej ale ściskała mnie mocno i nie pozwałała. Powiedziała że nie wie czy będziemy razem ale mimo wszytko nie chce, nie potrafi beze mnie żyć. Ja zakapowałem, chodziło o to że przez cały ten czas byłem strasznym zrzędą i marudą. Zamiast być pewny siebie. Nie pamiętam dokładnie słów bo byłem strasznie zły ale powiedziała, że już sie przyzwyczaiła do tego że często kpię że zrzędzę na wszystko. Wyczytałem z tego że najpierw czuła do mnie coś silnego ale przez moje zachowanie to powolutku uciekało. Aaa przypomniało mi się że, powiedziała cos w stylu czy naprawdę nie mogłeś poczekać czy musiałeś taki wyścig urządzać. Pomyślicie pewnie że sprawa jest już przegrana. Otóż pokrzyczałem, pokrzyczałem ale wszedłem na tę stronę i zobaczyłem że zachowywałem się absolutnie na odwrót do tego wszystkiego co tu napisane. Że to nie w niej problem tylko we mnie. Czuje że już nie potrafiłbym się zachowywać tak jak wcześniej. Od niedzieli sie nie odzywałem. Nie pisałem, nie dzwoniłem ona wysłała chyba ze 20 sms żebym sie odezwał żebym cos napisał. Dzwoniła, nie odbierałem. Prosiła wręcz żebyśmy dalej się ze sobą spotykali. Twierdzi że wierzy w nasze wspólne szczęscię ale nie przypadkowo odpowiedziała że Nie wie czy będziemy razem a nie że NIE BĘDZIEMY RAZEM. Prosiła żebym przyjechał, że nie wie czy to taka miłość ale nadal czuje coś wyjątkowego. Chce się nadal spotykać. Ja zacząłem się do niej odzywać bo zrozumiałem że to moja wina więc nie chce żeby się obwiniała. Echh wiem że gdybym nie był taki to bylibyśmy już razem. Ale ostatni przesadziłem. Teraz pytanie do was? Jest jeszcze szansa? Szansa że w jej oczach będe facetem do związku do współnego życia a nie zrzędą? Czy myślicie że w jej głowie powstał już taki obraz mnie i nic tego nie zmieni? Dać sobie spokój z nią i poszukać innej zaczynając od zera a nie z takim bagażem doświadczeń. Teraz jak zaczałem czytać te poradniki to wiedze że robiłem wszystko na odwrót. Ona nadal chce się tak często spotykać, powiedziała że nadal chce mnie całować i przytulać. Że jak się nie odzywałem to tak bardzo tęskniła i co chwilkę patrzyła na telefon czy nie dam jakiegoś znaku życia. Czyli pomimo mojego fatalnego zachowania nadal widzi jakąś iskierke nadziei. Zależy mi na niej i nie wiem czy walczyć czy za dużo złego sie wydarzyło żeby cos z tego było. Dziękuję każdemu kto to przeczyta i udzieli odpowiedzi. Długie wiem. A ona też ma 19 lat bo zapomniałem dodać. Jak ją
Spróbować nie zaszkodzi. Ja bym podszedł do tego, jak do całkowicie nowej znajomości. Pokaż jej, że nie jesteś zrzędą. Teraz jak się do Ciebie odzywa, to po prostu zadzwoń do niej. Zadzwoń, nic nie mów na temat waszych kłótni, przeszłości, tylko pokaż że jesteś szczęśliwy i zaproś ją gdzieś. Jakby to była wasza pierwsza randka. Tryskaj radością, dotykaj, flirtuj, śmiej się. Jeśli zacznie schodzić na tematy związku, waszej przeszłości, jej błędów, Twoich błędów - uśmiechnij się, obejmij ją i powiedz. "To przeszłość, żyjmy teraźniejszością." Pokaż, że Ci na niej zależy, ale przede wszystkim - uśmiech, jej się dobry nastrój od Ciebie udzieli i szybko zapomni, że coś było źle. Ostatnio czytałem art o tym, że jeśli w związku dzieje się źle, to głównie pamięta się tylko te ostatnie chwile(czyli złe) i to prowadzi do rozstania(wszystkie dobre chwile owszem - pamięta się, ale nie są aż tak ważne wtedy). Możesz to wykorzystać odwrotnie i tak zatrzeć tamte złe wrażenia.
PS: A i jeszcze jedno. Żadnego parcia z Twojej strony na związek. W tym przypadku widać gołym okiem, że to ewidentnie zaszkodziło, bo dziewczyna sama nie jest w stanie powiedzieć czego chce, a Ty zacząłeś od niej wymagać decyzji.
Co do że ona nie chciała od razu związku to chyba wiem o co chodziło. Myślę że miała delikatny lęk. Nigdy mi w sumie nie mówiła o swoich byłych, a to raczej dobrze bo to znaczy że za bardzo nie myślała o nich. Wspomniała tylko że miała 3 chłopaków. Ale kiedyś tak rozmawiałem sobie z jej koleżanką i powiedziała że jeden ją rzucił, jeden okłamywał a trzeci, ten ostatni,nie doceniał. A ona ich wszystkich darzyła szczerym uczuciem i się zawiodła. Może teraz dlatego tak od razu nie potrafiła. Chciała żeby to wszystko się wolniej kształtowało a ja chciałem żeby wszystko było powiedziane w sekundzie. Teraz żałuje, ale macie rację trzeba pokazać że jednak ja zasługuje na to uczucie. Nie wykopała mnie ze swojego życia pomimo tylu błędów i zarzutów, pomimo tego że tyle razy płakała to mnie nie odtrąciła. To może oznaczać że to uczucie się nadal w niej tli, tylko trzeba rozpalić je na nowo
)))) Myślę że warto spróbować. Dla mnie jest naprawdę piękna i mądra. Różni się o większości młodych kobiet które biegają od klubu do klubu. Jest taka poukładna i widać że pomimo tego że lubi czasami poszaleć na dyskotekach i ogólnie robić coś spontanicznego to ma poukładane w głowie. Nie mam już nic do stracenia
Nie rozkminiaj, czemu ona nie chciała, czy nie chce związku. Właśnie tego nie da się na logike, bo i tak i tak do niczego nie dojdziesz
To są małe wulkany emocji, które w jednej chwili myślą o czymś, a za chwilę o czymś zupełnie innym. Ja ostatnio poznałem dziewczynę, która na wstępie powiedziała mi, że nie chce żadnego związku. Powiedziałem ok. Wogóle nie myślałem o co jej chodzi, tylko się z nią spotykałem i dobrze bawiłem. Teraz jak się spotykamy to oczy jej się świecą jak mnie widzi i chyba już nie pamięta, czy wogóle to kiedykolwiek mówiła 
"Zależy mi na niej i nie wiem czy walczyć"- mi jak zalezy na czymś to walczę, a nie pytam czy powinienem!
Teraz chociaz masz jakas wiedzę dzieki tej stronie i wiesz jak sie zachować chociaz w małym stopniu na ta chwile, wiec ustosunkuj sie do niej, a spotykaj i caluj ja dalej skoro to Ci sprawia przyjemność i jestes szczęśliwy, a bedzie ok.
Uśmiechaj sie.
hehhe , bez kitu, rozbawiłeś mnie . Masz plusa ode mnie
Człowieku, zjebałeś konkretnie. Nie w takim sensie, że zrobiłeś z siebie idiotę, ale ją zraniłeś jak sam skurwysyn. Trafiłeś na wrażliwą dziewczynę i uszanuj to, zamiast być nachalnym. Zachowywałeś się jak typowy dres-agresor. Skończ z tym jak najszybciej i nie rób jej więcej krzywdy.
Najlepszy sposób na rekompensatę to szybki zimny prysznic i danie jej dużo pozytywnych emocji i ciepła. Pokaż, że ona może na Tobie polegać, a nie słyszy same zjeby i ponaglania. Twoja dziewczyna potrzebuje faceta pewnego siebie, ale też bardzo czułego. Żebyś mnie źle nie zrozumiał - nie masz być pieskiem. Masz być facetem wolnym od zazdrości, emocji i panującym nad sobą. Spójrz na mój podpis
Do tego dodaj rady kolegów piszących przede mną i masz receptę na sukces.
"panować nad sobą to najwyższa władza"
Wyluzuj to po pierwsze jeśli nie umiesz panować nad emocjami to w ogóle się nie bierz za kobiety bo kiedyś trafisz na jakąś zimną sukę i zrobisz serio jakieś głupstwo. Jak już zdałeś sobie sprawę co robisz źle to weź jej teraz daj dużo ciepła i pozytywnych emocji. Jeśli Ci na niej zależy konieczne przeczytaj lekcję od drogiego admina "Jak rozkochać kobietę". Zaplanuj jakiś wyjątkowy wieczór,żadnego biadolenia o związku w końcu sama zacznie ten temat. Macie się teraz po prostu dobrze bawić.Skoro mimo wielu głupich błędów nadal chce się z Tobą spotykać pomyśl co będzie jak się ogarniasz
Głowa do góry dasz radę
Nie odpisywałem bo miałem trochę odpoczynku od internetu. Spędziliśmy teraz ze sobą praktycznie całe dwa dni bo to sama zaproponowała. Czyli wygląda na to że jeszcze nadal ją do mnie ciągnie. Zapytała tylko dlaczego taka zmiana, że chce się spotkać bo po naszym niedzielnym spotkaniu już powiedziałem że nie będziemy się spotykać. Odpowiedziałem tylko że jednak jest dla mnie zbyt ważna osobą żeby od tak wykreślić ją z życia. Uśmiechnęła się i powiedziała że ją to cieszy. Dodałem że ostatnio naprawdę przesadzałem i że moje zachowanie nie było najlepsze ale absolutnie nie przepraszałem jej jak piesek i nie prosiłem o żadne wybaczenie. Powiedziałem stanowczo, że robiłem niektóre rzeczy źle i zbyt nachalnie ale nie zamierzam nikogo przekonywać słownie, że dalej tak nie będzie tylko zamierzam udowodnić to zachowaniem. Ewidentnie jej się taka odpowiedź spodobała bo znów się tak radośnie uśmiechnęła:) Nadal potrafi do mnie podejść sama i mnie przytulić i pocałować. Np jak jechaliśmy windą kilka pięter to wręcz się na mnie rzuciła i pocałowała. Ja też ją czasami znienacka przyciasne do ściany i pocałuje co jej się bardzo podoba. Generalnie nie czuje od niej takiego ciepła i uczucia jak wcześniej ale myślę że może to być spowodowane tym że nadal pamięta moje zachowanie i taki jest jej obraz w mojej głowie. Ale nie zamierzam już teraz niczego przyspieszać tylko będę robił tak żeby ten obraz powoli się oddalał w jej głowie.
Myślę że będzie dobrze bo nawet na koniec naszego wspólnie spędzonego czasu zapytała kiedy gdzieś zaszalejemy. Powiedziałem że niespodzianka, ona znów się uśmiechnęła i powiedziała że uwielbia niespodzianki
Tylko teraz pomyślę na jakimś miejscem gdzie nie byliśmy razem, żeby tak zacząć od nowa. Dzięki wszystkim. Jeżeli macie dla mnie jeszcze jakieś rady to bardzo proszę o pomoc. Nie chce tym razem tego spieprzyć bo dziewczyna pomimo tego że młoda i lubi sobie poszaleć to według mnie jest wrażliwa i ma poukładane w głowie. Do tego jest naprawdę atrakcyjną kobietą
Wiecie może to nie strona na takie rozczulania ale zastanawiam się nad jednym. Kurwa zjebałem konkretnie. Przez pół roku robiłem wszystko źle, nie z kilkoma laskami ale z tą jedną popełniłem MNÓSTWO BŁĘDÓW. Normalnie mógłbym wypisać listę i to duża ilość błędów to takie które według Gracjana kompletnie mnie skreślają w oczach kobiety. Jak się poznaliśmy to nie było tych wszystkich gierek, byłem kurwa sobą. Nie pocałowałem jej na na żadnym z pierwszych spotkań. Kurwa nie robiłem nic a ona tak totalnie na mnie leciała. Nie okazywałem zainteresowania, nie miałem tych cech które według tej strony sprawiają że mężczyzna jest atrakcyjny. BYŁEM KURWA SOBĄ. Do czego dążę? Czuje to, czuje że nasze relacje znowu się ocieplają. Czuje to uczucie od niej. Aaaa i jeszcze jedna kwestia ja miałem niedokończone sprawy z przeszłości. A teraz ta dziewczyna, ta czuła i troskliwa dziewczyna mi mówi że jakaś siła ją przy mnie trzyma. Powiedziała, że każdą osobę ze swojego życia po takich czynach jakich ja się dopuściłem by wyrzuciła ale mnie nie potrafi. Nie wie dlaczego, ale nie potrafi. Przeczytałem rozdział jak rozkochać w sobie kobietę i tam na początku jest napisane że prawdziwa miłość jest ponad wszystko i że nie trzeba się stosować do tych wszystkich rad. A ja się teraz zastanawiam czy to właśnie nie jest ta prawdziwa miłość? Czy to ze wybaczyła takie błędy, że nie potrafi o mnie zapomnieć pomimo całej listy błędów nie oznacza prawdziwej miłości. Nie zakochania, tylko szczerej prawdziwej miłości. Zapytacie skoro to jest prawdziwa miłość to dlaczego nie chciała ze mną być? Znam ją, jest osobą która bardzo boi się odrzucenia, zostania w samotności a ja nigdy jej nie udowodniłem czynami że czuję coś więcej. NIGDY!!! Bała się że być może ja nic więcej do niej nie czuje i ją odrzucę. A ja zamiast kurwa poczekać to zacząłem naciskać na ten związek. Ale ona nie odeszła, jest i czuje tą wracającą czułość od niej. Według tej strony, każda kobieta po takim zachowaniu by mnie zostawiła i pewnie jeszcze znienawidziła. A ona jest i czuje, że chciała by za mnie życie oddać. Aha i to też nie jest na pewno tak, że jestem jej jedyną opcją i boi się że będzie sama. Adoratorów to ona ma. I to nie jednego, ale sam widzę jak odrzuca ich zaloty
Zacząłem tak rozmyślać i się zastanawiam, bo jeżeli faktycznie to jest ta MIŁOŚĆ to tak jak pisał Gracjan jest ona ponad wszystko. I dlatego myślę czy nie być sobą. Zwyczajnie sobą a nie zastanawiać się jak odpowiedzieć, czy coś zrobić żeby w jej oczach być atrakcyjniejszym.
A w którym momencie w lekcjac gracjana jest wspomniane, aby nie być sobą?
Bądź jak najbardziej! Właśnie złoty środek to nie czerpać wszystkiego z tych rad tutaj i stać się puarobotem, tylko filtrować też informacje, a nie brać za pewniki. Czasem trzeba użyć własnego rozumu, bo bez tego powstają skrajności bezduszne.
Generalnie to najważniejsze jest żeby pracować nad sobą i uczyć się na błędach. Już wiem że na wszystko reagowałem za bardzo nerwowo. Nigdy tej dziewczynie nie dałem prawdziwego uczucia, tylko ją zarzutami obrzucałem. Ale nie uciekła
To jest najważniejsze. Dziś mieliśmy się spotkać, ale tak rozłożyła mnie choroba że nie dam rady bo mam gorączkę więc jej o tym powiedziałem. A ona na to że przyjedzie do mnie do domu i będzie przy mnie bo nie chce żebym był sam
Oczywiście powiedziałem że nie bo nie chce żeby ona się rozchorowała. Nadal się upierała że przyjedzie. Ale w końcu sama zrozumiała że chce dla niej jak najlepiej i spotkamy się jak tylko będę się lepiej czuł. Ta troska, to uczucie. To na pewno nie jest zwykłe zauroczenie. Teraz już wiem co było źle i zrobię wszystko żeby się nie powtórzyło. Zrozumiałem jak ważna dla mnie jest i że nie potrafię już bez niej żyć.