Kłaniam się,
Mam taki problemik. Spotkałem się z dawną koleżanką, jeszcze z lat gimnazjum; Nie odmawia spotkań, dobrze się rozmawia na różne tematy itp. Tylko dziwnie się zachowuje, jest czasem jakas spięta, czasami smutna, znudzona, często podczas rozmowy bierze głębokie oddechy, ciężko do niej dotrzeć.
Jest naprawdę ładna, ma rewelacyjny gust w ubiorze.
Wydaje mi się, a nawet jestem pewien że przeszła przez z wiązek z jakimś aseksualnym chłopaczkiem. I wydaję mi się że nie wierzy w swoją atrakcyjność, wtrącam jej komplementy na temat ubioru, różnych szczególików a ona ze znudzeniem... że ach..och jeszcze daleko mi do modelki itp.
Na mój dotyk bardzo wrażliwie reaguje, tzn tak czasem odtrąca czasem robi jakiś unik. A kiedy chcę wyjść z jej mieszkania to nagle zagaduje i gra na czas żebym jeszcze posiedział. Po co ona chce przebywac w moim towarzystwie to ja nie wiem.
Jest studentka 1 szego roku, z tego co widze to mało ma koleżanek. Może nie odnajduję się troche w tym otoczeniu i czuje się samotna. Wkręcałem ją do swoich znajomych to była ciągle spięta.
Wiem że z tego nic dalej nie wyjdzie i nie chcę, bo ona jest jak normalnie toporny głaz. Traktuje mnie jak przyjaciela, ja w tej sytuacji również tak zacząłem, bo nie wiem co zrobić.
Pytałem delikatnie co jej leży na serduchu, to jej sie łzy w oczach zakręciły, ale nic nie powiedziała, chciałem przytulić to mnie odepchneła. I nic siedziałem u niej ze dwie - trzy godziny i kompletnie nic, uspokoiła się, zaczęła rozmowę na jakiś odleły temat.
Nie rozumiem jej, jakiś normalnie kosmos.
Jedyne co mi na mysl przychodzi że albo cierpi z samotności albo przeszła jakiś toksyczny związek.
Jednak zanim całkowicie urwę kontakt, chciałbym dla niej coś zrobić, bo marnuje się ładna laska. Wiem że niebawem pęknie i wypapla co ją gryzie. Chciałbym dać jej trochę tego poczucia że jest wartościowa. Ot tak zabawić się w udrowiciela ;P Poza tym jakoś szkoda mi jej, bo nie wydaje się być jakąś niedorozwiniętą.
Widzisz, miałem prawie identyczną sytuację. Dziewczyna była dziwna, przeważnie smutna, zamknięta w sobie. Ale widać było tak jak u Ciebie że chce ze mną spędzać czas, że mnie polubiła. Pomyślałem sobie OK, co mi szkodzi można tak to ciągnąć. Poznaliśmy się bardzo dobrze zaufała mi i w końcu się otworzyła, ze łzami opowiedziała mi o problemach, w tym przypadku było to akurat nieciekawą sytuacją w domu. Później było nam o wiele łatwiej gdy już wiedziałem o problemie. Także zdobądź zaufanie aż w końcu się otworzy.
Nic nigdy na sile. Tu sie klania zrozumienie i cierpliwosc. Zrozumienie, nie chodzi o to bys jej mowil to i tam to, chodzi o to zeby ona czula ze jest przez Ciebie rozumiana, jesli przezyla przykry zwiazek zrazila sie do ludzi, zniechecila, nie chce powtorzyc tego. Dawaj jej poczucie bezpieczenstwa, nie waz sie skrzywdzic, ufaj jej, niech ona i Tobie zaufa. Rozmawiaj z nia cieplo i otule, niech sie przyblizy do Ciebie poprzez Twoje pozytywne nastawienie, poprzez Twojego ducha, i Twoja sile, nie dawaj Soba pamiatac, nie pieskuj, ale pokaz jej ze jestes osoba warta jej zaufania i ciepla. Co do cierpliwosci, duzo nie mam do powiedzenia " czas leczy rany oraz dziala cuda" w polaczeniu z odpowiednimi lekarstwami jesli jej pomozesz bedzie Ci wdzeiczna do konca, zapamieta Cie jako wyjatkowego mezczyzne, a takich nie chodzi na peczki na lewo i prawo. Powodzenia !
"Odkryj w sobie mężczyzne, bo sam fakt posiadania kutasa tego nie czyni" > Pure-O
Dzieki za rady. Właśnie nie chcę jej skrzywdzić, bo widzę że o to było by łatwo, jest bardzo wrażliwa na wszystko. Nie daję sobą pomiatać, nie pieskuję, na początku przyznam się że trochę ją próbowałem na duchu podnieść i proponowałem żeby pojechała zemną to tu to tam... ale ona nic, nie próbuje mną w żaden sposób manipulować, trochę tak nie kobieco się zachowuje. Nie robi żadnych gierek, trzyma dystans. Coś głęboko w niej siedzi i nie pozwala normalnie funkcjonować. Zaintrygowało mnie to bo jak wyżej napisałem to piękna dziewczyna, może nie jakoś super wyjątkowo ale widać po niej naturalną urodę.
"To poddawanie się jest tym co zabija ludzi. Kiedy odrzucisz możliwość poddania się, zdobywasz dla siebie prawo do wyniesienia swojego człowieczeństwa na nowy poziom. Nigdy się nie poddawać – nawet jeżeli oznacza to śmierć."
Ciekawa sytuacja tzn ciekawa kobitka bądź cierpliwy i bądź przy niej to może Ci się 2 razy zwrocic i napisz jak to się potoczy dalej jestem strasznie ciekawy
Narazie się nie zanosi na żadne spotkanie, czekam na okoliczności żeby sobie szczerze porozmawiać, albo sam te okoliczności sprowokuje - tylko nie wiem jak wkroczyć na tą delikatną rozmowę tak żeby wyrzuciła z siebie, z jakiego powodu cierpi.
Do muru ją nie będę przyciskał, bo wiadomo zamknie się w sobie jeszcze bardziej. Niedajboże krzywdę sobie zrobi. Pierwszy raz mi sie takie coś trafiło no i lekka dezorientacja w temacie.
"To poddawanie się jest tym co zabija ludzi. Kiedy odrzucisz możliwość poddania się, zdobywasz dla siebie prawo do wyniesienia swojego człowieczeństwa na nowy poziom. Nigdy się nie poddawać – nawet jeżeli oznacza to śmierć."