Cześć.
Tak to już jest - często po zerwaniu staje się obok tej całej sytuacji, w której się było. I wtedy, gdy posiada się wiedzę z podrywaj, wypływają wszystkie sytuacje, w których popełniało się kardynalne błędy.
Już nie chodzi o to, że tęsknie za byłą. Wiem, że w przyszłości mogę mieć dojrzalszą, ładniejszą, bardziej inteligentną. Oczywiście uczucie jeszcze we mnie pozostało, nie będę was oszukiwał. Jednak kontaktu nie szukam.
Mój problem polega na tym, że skumulowałem w sobie całe to myślenie o popełnionych błędach i się nie mogę od niego uwolnić. Robię mnóstwo nowych rzeczy, rozwijam się, spotykam z dziewczynami i podrywam nowe (co dla mnie jest dużym skokiem w porównaniu z życiem przed dziewczyną) - jednak te myśli o błędach już mnie dręczą jakiś czas i muszę sobie z nimi poradzić.
Chciałbym zapytać bardziej doświadczonych - jak najlepiej sobie z tymi myślami radzić? Może poznam jakieś sprawdzone przez was metody?
Rozumiem, że chodzi Ci o sytuację w której przez tą stronę dowiedziałeś się, że w związku byłeś pizdą, pieskiem itd i dlatego odeszła?
Spoko, dużo ludzi przez to przechodziło, w tym ja. Zaakceptuj przeszłość, wyciągaj wnioski, nie popełniaj tych samych błędów.
Obwiniać się nie ma co, bo na tamten czas i tak byś się inaczej nie zachował. Zerwanie było potrzebne, żeby trafić TUTAJ i zmienić się na lepsze.
Pozdro
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
Nie do końca. Stronę znałem wcześniej, stosowałem się do rad tutaj zawartych - dzięki nim ją poderwałem. W związku jednak część błędów i tak popełniłem. Nie byłem pieskiem, ale pizdą już trochę tak, bo laska nie czuła bezpieczeństwa, czuła się tak jakbym chciał tylko seksu (którego nie było - wyszedłem w jej oczach na pewno na desperata, po takich zagraniach).
Wiadomo - teraz działałbym zgoła inaczej i to mnie tak bardzo boli.
Postaram się zaakceptować przeszłość.
Nie wszystkie błedy należą do Ciebie! Nie ma co przyjmować postawy podobnej od mesjanizmu - porażki nie zawsze są od Ciebi zależne, a teraz ważnym aspektem jest, aby udowodnić, że to nie Twój problem, że się rozstaliście. Twoim zadaniem jest pokazanie jej za pół roku, że dojebała na całej linii rozstając się Z TOBĄ!
Wiesz, już prawie minął miesiąc, a ja nadal o niej myślę (od tego czasu zero kontaktu, z wyjątkiem moich życzeń na jej urodziny i krótkiej rozmowy o tym, co się u nas dzieje). Boli mnie to, że chciałem zmusić ją do seksu (dziewica), że spędzałem z nią za dużo czasu w dzień spotkań. Zmieniła mnie w czasie tego związku, wierzyłem w jej gadanie (właśnie o seksie - nawet po rozstaniu rozmawiałem z nią o tym, żeby przeze mnie nie bała się bliskości z innymi facetami - to było strasznie nieatrakcyjne wg mnie...) i czuję się słabo.
Ogólnie poświęcam jej osobie za dużo czasu - w sensie zbyt często pojawia się w moich myślach. Nienawidzę jej za to, jak mnie zmieniła i jaki mam mętlik w głowie - czy ze mną wszystko w porządku? - to teraz częste pytanie w moim umyśle.
Chcę już ruszyć do przodu, zacząć intrygować inne. Chodzę na siłownie, do tego rolki, jezioro, przebywam wiele czasu z innymi, idę od lipca do fajnej pracy, ale nie czuję, że się rozwijam. Chcę być szczęśliwy i tym szczęściem zarażać innych i znów przyciągać kobiety.
Musisz odchorowac swoje. Nie wciskaj sobie,ze jej nienawidzisz. Bo jeszcze niedawno pytales sie co zrobic gdy byla chce wrocic. Miesiac czasu to bardzo malo,wiec nie panikuj.
Nie tyle nienawidzę jej ogólnie jako osoby, co wkurza mnie to, że mnie zmieniła, a ja głupi na to pozwoliłem.
. Jedyne, czego mi brakuje, to kontaktów z płcią przeciwną i to jest chyba obecnie mój jedyny problem, który każe mi myśleć o byłej. Nieśmiałość w liceum i studia techniczne mi trochę przeszkodziły w byciu bardziej ogarniętym facetem w relacjach damsko-męskich. Kumple też średnio z tym i nie mam zbytnio jak poznać jakiś nowych koleżanek, ale i tak kombinuję, jak mogę
.
Od paru dni i tak jest lepiej, jestem bardziej obojętny na tą całą sytuację, mam energię do zmian i wykorzystuje ją
No miałem taką 7+ bym powiedział i zjebałem.
Chuj tam, poradzę sobie. Muszę.