Jak w temacie. Jestem od 2 miesiecy z kobietą. Śliczna, inteligentna i ogólnie bardzo dobra dziewczyna z tym że pali nałogowo papierosy... Nasz związek rozpoczął się tak jak powinien-od poznania do sexu nie trwało to wiecej niż kilka spotkań. Do dziś jest cudownie, dziewczyna chetnie umawia sie ze mna w kazdej mozliwej chwili, powtarza jak to tęskni i jej zależy na mnie itp., ale ciągle boli mnie to że pali.
Bardzo chciałbym aby to rzuciła ale:
-w momencie jak ją poznałem to już paliła (i czesto słysze "taką mnie poznałeś więc teraz nie wymagaj odemnie żebym nie paliła"),
-wielokrotnie probowalem po dobroci z nią porozmawiac i prosiłem zeby rzuciła ale w zależności od jej humoru słyszę że może kiedyś rzuci a czasami słyszę ze: "ja już zawsze bede palić",
-wprawdzie ostatnio bardzo ograniczyła palenie ale raczej nie dlatego ze ją prosiłem lecz dlatego ze mieszka teraz u wujka przed którym się kryje ze pali,
-dużym plusem jest to ze ma towarzystwo które nie pali (tylko jedna jej kolezanka pali i wlasnie one czesto razem palą).
Co radzicie? Czy ciągle jej wpajać do głowy oczywiste rzeczy na temat tego jakie niekorzysci wynikają z palenia, ze to jest bez sensu ze ciagle musi sie kryć przed ludźmi ze pali? Czy może zaryzykować i powiedzieć wprost: albo przestanie palić albo koniec z nami? Aktualnie robię tak ze jak zapali to pokazuję jej to ze mi sie to nie podoba poprzez to ze nie jestem dla niej zbyt czuły itp a jeśli przez jakiś czas nie pali to ją nagradzam całowaniem, sexem itp. Ale skutek tego jest co najwyżej taki ze stara sie ograniczyc palenie ale nie rzuca go całkowicie. Przyznam ze nigdy nie paliłem i sam nie wiem jak to jest, ponadto dziewczyna ma dość stresujące zycie (trudna sytuacja rodzinna itp) więc staram sie to zrozumieć ze pali, ale mimo wszystko chcialbym ją tego oduczyć i pokazać jej ze ze mną może mieć na prawdę fajne życie ale pod warunkiem ze rzuci palenie...
Chcesz zmienić kogoś pod siebie = szykuj się na stres na swojej i jej osobie.
Dorosła osoba to nie dziecko. Próba zmiana kogoś na SIŁĘ rodzi frustrację.
Akceptujesz albo wypierdalaj. - moje skromne zdanie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Dopiszę coś jeszcze - bo mi wynika z ciągu myśli.
A wartościową rzecz chcę dodać - i podchodzę do tego z perspektywy relacji ogólnie ludzko-ludzkich zamiast damy- oraz -pana.
Pozwalanie każdemu człowiekowi być tym kim chce być, odczuwać emocje które chce odczuwać dany ludź, zamiast tych których od niej oczekujesz, rodzi ZROZUMIENIE.
To zrozumienie rodzi relacje oparte na zdrowym fundamencie porozumienia, zamiast na relacji roszczeniowo-wkurwieniowo-protestująco-abordażującej drugą osobę.
A takie podejście jakie Ty chcesz wybrać nie rodzi zdrowych związków - więc się mądrze zastanów, czy dobrze robisz stawiając wymagania innym by się zmienili POD CIEBIE.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Walczyć zawsze można, ale nie rób nic na siłę. Nie stawiaj jej żadnych warunków. Musisz to niestety akceptować. Mimo wszystko pogadaj z nią otwarcie i przedstaw ile to wad ma palenie, spytaj się dlaczego pali i takie sratytaty. Możliwe, a nawet pewne, że to skutku nie przyniesie, ale lepiej próbować niż się poddać. Poza tym jeśli będziesz nie ugięty i ciągle jej wpajał, że to dla jej dobra to może kiedyś to zrozumie. Tylko pamiętaj nic na siłę! Nie obrażaj się, że zapaliła w Twoim towarzystwie tylko po prostu w jakiś spokojny/żartobliwy sposób dawaj jej do zrozumienia, że jesteś wrogiem palenie itp.
Szantażować nie ma sensu. Wszystko tak naprawdę zależy od tego czy ona chce rzucić palenie. Człowieka można przekonać prawie do wszystkiego, tylko trzeba brzmieć przekonująco
Ja gardzę nałogami i zawsze zadaję komuś pytanie, np.jak coś może nad nim panować? przecież to oznaka słabości, nade mną nic nie panuje. Tylko musisz najpierw bojowo ją nastawić. Zestawienie zysków i strat też jest zawsze przeciwko paleniu, bo poza oszukiwaniem się, że to łagodzi nerwy czy coś, są same straty. Może kup jej paczkę fajek i każ jej spalić wszystkie fajki bez przerwy i niech powie czy czuje się po nich lepiej? Kmiń tak, żeby skojarzyła papierosy z syfem i złym samopoczuciem. Może zacznij uprawiać z nią jakiś sport? jakby załapała bakcyla do jazdy na rowerze to na pewno po dwugodzinnym wysiłku dwa razy by się zastanowiła czy warto roztrwonić trening jednym papierosem.
Miałem podobną sytuację, a z racji tego, że wtedy jakoś za bardzo nie byłem zaangażowany to poszedłem na całość,gdzieś po 4 spotkaniu, złamałem fajki z uśmiechem na ustach i powiedziałem, że nie lubię jak dziewczyna pali. Zadziałało.
Czy tu zadziała? Nie wiem.
Ale wiem, że jak odeszła to wróciła do palenia
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.
jak rzuci fajki dla Ciebie to bedzie troszkę naiwna
Jeżeli masz pytania - pisz PW
"Ale Ci z mordy wali" powinno rozwiązać sytuację. Tylko nie wiem, czy w interesujący Cię sposób ;x
Wymaganie od innych by robili to co chcesz dla Twojej przyjemności jest skrajnym egoizmem.
Egoizm ogólnie jest zdrowy. Skrajny natomiast rodzi nieprzyjemności w przebywaniu w Twoim towarzystwie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Skoro tak bardzo ci przeszkadza że pali, to masz dwa wyjścia: albo ją zostawisz i poszukasz sobie kobiety która nie pali, albo będziesz dalej jęczeć, skarżyć się i szantażować, a wtedy to ona ciebie zostawi i poszuka sobie kogoś, komu nie będzie przeszkadzać jej nałóg (zapewne również palacza). Już kiedyś pisałem, że wiem jak to jest, jak tylko jedna osoba w związku pali. Wtedy fajki są przekleństwem. Jak dwie osoby palą, to jeszcze ujdzie. Ona sama musi dojść do tego że fajki ją zabijają i zechce je rzucić. Gadanie tylko ją będzie denerować. Nerwy to stres, stres to kolejny papieros. Ja osobiście omijam panny które palą nałogowo, gdyż mam w głowie obraz takiej kobiety z brzuchem i fajkiem w ryju. Patologia. Nie chciałbym by moja kobieta paliła będąc w ciąży. A przestać na zawołanie nie jest tak łatwo.
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
A na samym początku Cię to nie bolało, że pali? Skoro wiedziałeś, że nie akceptujesz, gdy dziewoja pali, to czemu nie przedstawiłeś tego na samym początku pokazując jakiekolwiek wymagania, zapewne zanim poszliście do wyra to poznaliście się w jakimś stopniu.
Teraz to już pies pogrzebany, nie licz na to, że rzuci, a jeśli "rzuci", to nigdy nie będziesz miał pewności, że nie robi Cię w chuja. Musisz zaakceptować to, że jest to sprawa indywidualna, chce palić - to niech pali, a ty możesz z nią być albo też nie musisz - to z kolei może być twój wybór.
To ja byłem tą stroną, która paliła. Były prośby, groźby itp. Ja paliłem dalej, ograniczałem palenie itp, ale nigdy nie rzuciłem. Odszedłem od tej dziewczyny. Po jakimś roku przestałem palić fajki sam dla siebie i przerzuciłem się na e-papierosa.
Morał z tego taki, że choć byś stawał na głowie i fikał fikołki, to ona przestanie palić kiedy sama uzna za stosowne i to nie dla ciebie, a dla siebie.
-wielokrotnie probowalem po dobroci
z nią porozmawiac i prosiłem zeby
rzuciła...
Skoro po dobroci nie wyszło to teraz sproboj siłą np.
widzisz jak wyciąga fajke i chce sobie podpalic to łapiesz pudelko z fajami rwiesz na kawalki po czym moisz
Jeszcze raz zobacze cie kurwa jak palisz papierosy to ci przyjebe
Powinno poskutkowa i juz nigdy PRZY TOBIE nie zapali
ziomeczki tylko zartowalem . widocznie po pijaku mam chujowe poczucie humoru
"Każdy Polak po jedzeniu nie zapomni o paleniu"
Prawda jest taka, że sam lubię czasem zapalić, np. po paru piwkach... Oj tak, nigdy mi tak fajka nei spakuje jak po piwku!
Ale tak co do tematu:
Rzuciłem palenie bo zacząłem ćwiczyć, zrozumiałem, że po co biegać jak pale? Przecież to jest praca bezproduktywna. Tobie pewnie ciężko zrozumieć czemu ludzie palą, sam nie paliłeś, ale skoro pytasz ludzi dlaczego pala, to zapytaj sam siebie :"Czemu Ci to przeszkadza?". Bo śmierdzi - odejdź, bo psują zdrowie - nie Twoje, tak jak pisał Faraone.
Teoretycznie są takie szkoły, że palacz rzuci palenie, gdy np. za ograniczenie palenia dostanie nagrodę. Przykładowo: pali paczkę na dzień i zejdzie do 3/4 paczki, to np. zabierasz ją do kina ,czy robisz masaż. Jednak osobiście nie wierzę w takie pierdoły, wszystko siedzi w głowie!
Jedyna rada dla Ciebie, jeżeli aż tak bardzo Ci to przeszkadza - poproś Ją, aby starała się nie palić gdy się z Tobą spotyka. Kiedyś pewna panna mi tak powiedziała i na taki układ się zgodziłem - od 10 np do 14 się widzieliśmy, to zapaliłem np. o 8, albo wcale a potem paliłem po 14. "I wilk syty i owca cała" - panna zadowolona, że przy niej nie palę i Ona nie czuje fajek (perfumy + umycie zębów + tic taki przy sobie + świeże ubrania (nie te w których paliłem)) i ja szczęśliwy, bo nikt japy nie drze.
Wybór zostawiam Tobie, ale nie naciskaj na nią, bo się zrazi, w końcu... :"Widziały gały co brały"
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Nie, nie czytałem. Natknąłem się kiedyś na taki opis w necie jak zastanawiałem się jak komuś można pomóc rzucić palenie. Po przeczytaniu wszystkiego dalej nie rozumiałem jak można komuś tego nakazać
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
bo widzisz Michaś, z ludźmi już tak jest - każda próba wpłynięcia połączona z zakazem/szantażem/groźbą budzi sprzeciw, takie wewnętrzne zjeżenie się i jest tylko kwestią czasu jak pójdziesz się jebać z tymi dobrymi chęciami i stawianiem na swoim - co z tego że może masz rację, ale przymuszasz do tego, a to już coś innego - a co będzie jak panienka tak z głupia frant zaproponuje - będzie palone, będzie dupczone - inaczej, to trzepnij sobie kapucyna..."ale mimo wszystko chcialbym ją tego oduczyć i pokazać jej ze ze mną może mieć na prawdę fajne życie" - bo jaką może mieć gwarancję że za fajkami nie pójdzie Twój szlaban na: szpilki, kiecki, makijaż, bieliznę, znajomych i co tam jeszcze... napiszesz - chodzi o jej zdrowie i dobro, o resztę nie dbam... na razie - ustępstwa zawsze prowadzą do większych wymagań - a palenie jest bee, wiem bo ładnych kilka razy panienki dawały mnie do wyboru - albo fajki/piwo, albo ja... dalej palę a i od piwa nie stronię - paskudne nałogi...