Mam taką świeza akcje z wczorajszego, piątkowego wieczoru, którą rozkminiam sobie od rana.
Kumpel zmienia prace, zmienia miasto. Impreza pozegnalna. Wpadła masa ludzi, których znam, równie sporo tych, których nie widzialem dawno lub wręcz wogóle. Heh...no i jak w masie podobnych historii była tam tez i Ona - bohaterka tego wieczoru. 
Poznaliśmy sie kilka miechów temu, moze nawet kiedyś ze soba rozmawialiśmy...nie pamietam:). Wczoraj dziewczyna wyglądała obłednie...heh a moze to było tylko moje wrazenie bo ta noc zaczeła się dla mnie kilka godzin wcześniej i gdy wpadłem na impreze 'byłem juz tam, dokąd oni zmierzali "
.
Gdy sie witaliśmy powiedzialem, ze wygląda magicznie dzis ...i chyba w sumie tyle. Nie rozmawialiśmy duzo...początek spędziłem z inna grupka ludzi. Potem zaczelismy tańczyć, w połowie pierwszej piosenki jakoś 'przypadkiem' ja pocałowałem....po chwili ona odwzajemniła...poszła szyja, ucho... . Kolejny utwor...pomyslalem 'izolacja'...zlapalem za reke...poszlismy w jakies zaciszne miejsce w knajpie, tam...bum ja o sciane i dalej robilem swoje. (Heh...dygresja - pol roku temu nie pomyslalbym, ze bede pisal takie rzeczy
). Potem odpuscilem ja na troche, poszedlem w sumie do znajomków bo jednak impreza była imprezą dla kumpla. Dziewczyna mnie szukała, był jeszcze taniec, duzo całowania, dotykania itd...morze alkoholu
Zmieniliśmy klub, cały czas miałem ją gdzieś uwieszoną po drodze. W nowym klubie podczepił się do niej jakiś koleś. Zaczęła go kokietować, wisieć na szyi...gdzieś znikneli, wrócili...nie reagowałem...zlałem-bawiłem sie z resztą. Po jakimś czasie podeszła...coś zaczeła ściemniać, ze koleś ją denerwuje i zebym ja przed nim 'obronil' hehe. Znowu zlałem. Tanczylismy, rozmawialismy...znowu bylo mizianie itd...w koncu wzialem ja do meskiego...i tam wszystko przyspieszylo. Namietnie, duzo dotykania, mialem jej reke w spodniach...heh tez nie pozostawalem dluzny.... w koncu pomyslalem idziemy do mnie. Zlapalem ja za reke ... ona coś zaczęła kręcić...pomyślałem, ze sie droczy...jeszcze jedna proba...znowu odmowa. Wróciliśmy do ekipy...tam przykleiła sie do niej jakas zazdrosna psiapsiuleczka, która w sumie całą noc ja cień za nami. Przy kolejnych pocałunkach powiedziałem, ze zawijam i chce zeby wróciła ze mną...powiedziała, ze za malo jest chemii miedzy nami. Nie cisnalem...powiedzialem, ze rozumiem i wrocilem na chate.
No i wreszcie pytanie...Czy coś rozegralibyście inaczej? Czy warto było ją cisnąć więcej moze? Moze nie chciala zostawiać kumpeli samej? Jak wy rozgrywacie takie akcje na koncowce albo w ktorym momencie odpuszczacie, meczycie do skutku? ... mam kumpla, ktory ostatnio tez mi cos nawijal : 'Godzine ja meczylem zeby poszla do mnie i poszla' ... moze tędy droga? ...chociaz osobiscie wole jak wszystko leci na spontanie.
Nie ma sensu cisnąć laski żeby do ciebie poszła, bo wychodzisz tylko na desperata. Ja po pierwszej czy drugiej odmowie odpuszczam. Bo wyciągnięcie laski do siebie kiedy ona jest z koleżankami to nie taka łatwa sprawa, nawet gdy ona chce to w głowie ma "nie mogę zostawić koleżanek" albo "co one sobie o mnie pomyślą, że jestem jakąś szmatą". Dużo lepszą opcją jest zgarnąć numer po odmowie i ustawić się z nią następnego dnia, sam na sam.
Nie,nie zrobiłeś nic złego.
W takich sytuacjach musisz pokazać,że nie jesteś zależny,myślę że mogłeś za widocznie pokazać jej że chcesz żeby szła z Tobą.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
No i dobrze, bez ciśnień i desperacji.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Wszystko ok, na luzie i pod kontrolą;)
W paru miejscach niepotrzebnie wstrzymywałeś akcję. Też mieliśmy z wingiem (pozdro Luca:) kilka sytuacji, które przerywaliśmy "bo coś tam", ale i tak za każdym razem stwierdziliśmy, że nie ma sensu rozkładać akcji z danym targetem na raty. Na NG nie można "odpuszczać jej na trochę" bo niepotrzebnie studzisz target. Robisz to jedynie kiedy sytuacja tego wymaga, czyli jak w Twoim przypadku zainteresowała się innym (albo zaczyna się stawiać, ew. jak koleżanka przeszkadza). Za każdym razem jak ponownie nakręcasz akcję musisz robić krok dalej, a przez to że laska ochłonie masz deficyt emocji. Stąd wrażenie że "chemia jest niewystarczająca".
Dosyć długo trzymałem się zasady, że nie ważne co robi laska poza mną, zlewam to.
Niby nie rusza Cię nic, niby jesteś niewzruszony i obojętny, jak jest z Tobą to prowadzisz relacje, izolujesz, eskalujesz kino itp. Problem w tym, że to ona robi co chce i decyduje kiedy i gdzie. Ty jesteś z nią tylko jak ona przyjdzie do Ciebie bo akurat ma na to ochotę, a jak nie ma to jest z innym. Stąd wrażenie że "chemia jest niewystarczająca" po raz drugi.
Gówno prawda. Ramujesz się wtedy jako alfa-plaster
Ok ale co w związki z tym? W związku z tym zlej to, ALE ona musi wiedzieć że zlewasz ją bo nie podoba się Tobie to co robi. Nie, nie obrażaj się bo poszła do innego. Daj jej do zrozumienia, że jak ona interesuje się innymi, to Ty nie interesujesz się nią i co najważniejsze nie ma na co liczyć u Ciebie... a jak wiadomo, paradoksalnie, jak kobieta nie może czegoś mieć (nawet jeżeli tego nie chce) to jeszcze bardziej chce to zdobyć. (Nie dla siebie, dlatego żeby inne tego nie miały:) i jej zazdrościły. Poza tym nie zaakceptuje myśli, że nie może czegoś mieć). Dlatego często widać na imprezach sytuacje, gdzie jest jakieś "ciacho" i niezłe dupy dystansują wszystkich innych. Pokazują, że byle kto nie może ich mieć. Działa to w ten sposób dlatego, że podświadomie nawet wiedzą, że jeżeli te "najlepsze samce" w stadzie zobaczą że latają ze "słabszymi/innymi samcami" to tracą na wartości i nie będą mogły liczyć na ich zainteresowanie bo taki facet nie pozwoli sobie na branie laski po kimś, bo nie musi, czyż nie. Robią to bo facet, który jest trudny do zdobycia może wybrać najlepsze spośród samic, a najlepsze to te które są najtrudniejsze do zdobycia, ale jakimś dziwnym trafem przy samcu alfa stają się łatwe, ot co kobiety...
Dla przykładu, przypomniało mi się plażowanie pewnej zajętej SHB (sztuka zajebista to i piesek się wyrywał ze mnie, ale powstrzymywałem go jak tylko mogłem;). Co prawda nie działałem tylko na NG, ale przyjeżdżała co dwa tygodnie na zajęcia do mojej współlokatorki. Zwykle i tak spotykaliśmy się na imprezach. Ogólnie szło dobrze, komfort, raport itd. Jej chłopak mnie nie interesował, ona wiedziała że mi się podoba. Bawiła się wiec w kotka i myszkę i miała z tego zajebistą satysfakcję. Nie wiedziała jednak, że jestem z Podrywaj.org
Zdarzyło się, że pojechaliśmy ekipą do klubu w jej okolicach, a więc siłą rzeczy nastąpiła konfrontacja z jej fagasem, który od razu zaznaczył teren, wiadomo spuchnięty koksu... Zlałem przede wszystkim fagasa, nie próbując "zaprzyjaźnić się z wrogiem", po chuj mnie to skoro przeciwnikiem dla mnie nie jest i nie zamierzam go zastępować. Rwałem na parkiecie mając wyjebane na nią i resztę znajomych. Kolega to mi laski w łóżku nie zastąpi (tak a'propo "bo jednak impreza była imprezą dla kumpla").
Przyzwyczajona do tego, że zawsze intensywnie ją plażuje, zaczęła się nudzić olewając towarzystwo, siedziała w loży i długi czas 'pilnowała' mnie na parkiecie z obrażoną miną. (Swoją drogą w takiej sytuacji najlepsze sztuki same się pchają;) ew. po ogórkach ;P - kto wie, ten wie
) Wyczekała moment kiedy będziemy w neutralnej sytuacji. Z pewną wyższością (pewnie z przekonaniem, że olewam ją bo jest jej fagas. W tym jest właśnie sedno sprawy! Olewam ją, bo zostawiam miejsce innemu, bo to ona decyduje z kim się bawi, bo ja czekam na swoją kolej, ba! bo uznaję pierwszeństwo innego samca w prawie do samicy. Niby kuźwa samiec alfa, ale: facet-logika vs. kobieta-emocje, i wychodzi pieprzony plaster...) spytała "Dlaczego ze mną nie rozmawiasz?" dodając z szelmowskim uśmiechem "tak jak zwykle... Co u Ciebie słychać". Sukces? - pękła pierwsza, nie wytrzymała, pierwsza się "stęskiniła", (tak jak u Ciebie "obroń mnie") ale jej spojrzenie mówiło co innego, szczerze przepełnione dominacją, świadczyło o jej pełnym przekonaniu o kolejnym triumfie nad zauroczonym pieskiem, któremu zaraz dopieprzy i coś udowodni...
Nie olałem jej, nie zlałem tego co mówi. Takich rzeczy nie można zlewać, takie rzeczy trzeba wykorzystać (technika jujitsu itp;). Odpowiedziałem krótko "Przyjedziesz DO MNIE to się Tobą zajmę", tutaj nastąpiła dość długa wymiana spojrzeń, uśmiechnąłem się do niej znacząco, a ona za bardzo nie mogła zrozumieć kto kim się bawi... Odbiłem jej shit-test? Wygrałem jej gierkę? Nie, bo nie brałem w tym udziału.
Była z innym to nie mogła liczyć na moje towarzystwo. Spytałem czy się czegoś napije, wróciłem do rozmowy z innymi, rwałem dalej na parkiecie, poszedłem do baru, bawiłem się zajebiście. Na początku nie przywitała się ze mną olewając mnie przy fagasie, pożegnała się ze mną ze łzami w oczach, z fagasem kłóciła się jak pojebana bo niby się nią nie zajmował hehe... Sztuka wojny, chuj mu w dupę!
Za dwa tygodnie, przyjechała jak zwykle do mojej współlokatorki, poszliśmy na miasto. Jak zwykle było miło, spróbowała shit-testu tylko raz, opieprzyłem ją, zająłem się innymi. Nie próbowała więcej, zaczęła ostro kokietować. W połowie imprezy spytała jedynie czy mam klucze do domu i wyszła, ja za nią. Ostatnie opory ogarnąłem już na chacie.
Tak więc, jak bawi się z innym, a przylatuje do Ciebie z tekstem że masz ją obronić, to co? olewasz?
1. Tak, ale na amen (tzn. na dłuższy czas imprezy, aż sama przyjdzie i zacznie się prosić), a nie że jak przyjdzie po chwili to nagle nie widzisz problemu.
2. Nie olewasz, ale wyjaśniasz sytuację. "Obroń mnie przed nim" -> "Niby dlaczego? Pff, moja nie jesteś...", "I co jeszcze, może mam Cię do domu zabrać? Musisz zasłużyć...", "Może jeszcze mam udawać że jesteś ze mną? Pff, przekonaj mnie." i chuj wtedy ją zlewasz i robisz swoje z innymi...
One nie zawsze chcą zobowiązań, a wrócenie do domu z chłopakiem, często może mieć zbyt duże znaczenie dla niej. Może bardziej dla jej znajomych. Trzeba było domykać w kiblu. Nie próbowałeś domknąć w kiblu to po co miała iść z Tobą do domu? Stąd wrażenie że "chemia jest niewystarczająca" po raz trzeci.
Spoko, bawiła się z Tobą. Na imprezie mogła zrobić dużo na izolacji, ale wyjście do domu NA KONIEC IMPREZY byłoby dla niej zbyt zobowiązujące... Ewentualnie możesz jako domknięcie uznać KC w kiblu i merdanie ptakiem, ale wtedy nie prosisz się o nic więcej, tylko żegnasz i "do następnego"...
Podsumowując, na izolacji wszystko szło super, no ale dlaczego nie domykałeś. Wróciliście do znajomych, emocje spadły, przylepiła się psiapsiuła, a Ty jej mówisz że ma iść z Tobą do domu. Za późno, wystygła (zaczęła myśleć).
Poza tym zawsze domykasz kiedy masz to słynne już "apogeum przyjemności"
Chodzi o maximum emocji, atmosfera jest gorąca, ona się nakręca, tworzy się chemia, łączy was wręcz, a wtedy wspólnie, spontanicznie działacie pod wpływem chwili (ale Ty musisz myśleć). Jeżeli kontrolujesz sytuacje to ją prowadzisz i oceniasz że to jest ten moment (Decydujesz czy domykasz w kiblu, czy bierzesz na chatę). Wtedy nakręcona wraca z Tobą do znajomych i jedynie ich informuje że wychodzi, ściemni nawet że zaraz będzie bo idzie na zewnątrz pogadać. Szybka akcja i lecicie... Czasem nawet zdążysz wrócić na imprezę;)
Nie rób sobie pod górkę zostawiając takie rzeczy na ostatni moment i to jeszcze wtedy kiedy jest osaczona przez koleżanki i pod ich wpływem... Nie ma potrzeby urabiania jej całą noc, nie musisz nad nią skakać z myślą o tym że na koniec jej zaproponujesz wyjście z Tobą i zdasz się na jej decyzję. Nie planuj takich rzeczy. Jeżeli masz ten moment, ten stan, tę chwilę to wtedy uderzaj.
To tak nie działa że ona podsumuje wieczór i stwierdzi że jak było fajnie to z Tobą pójdzie (tutaj nic się nie sumuje, tu chodzi o wartość danej chwili). Nie pójdzie z Tobą, bo nie ma już tych emocji. Stąd wrażenie że "chemia jest niewystarczająca" po raz ostatni. Ona z Tobą pójdzie tylko jak JEST fajnie, właśnie teraz. Bez myślenia, bez zastanawiania się. Szybkie decyzje pod wpływem chwili, czaisz? Emocje - nie logika.
Miały być dwa zdania, wyszedł blog...
Pozdr
chmiel
Nie wiem dlaczego, ale parę razy zauważyłem odniesienia do swojej osoby
Oczywiście dziękuję za pozdrowienia 
Przechodząc do tematu pozwolę sobie dać dwa przykłady z ostatnich tygodni.
Sytuacja nr 1:
Udało mi się przedrzeć przez kordon "ochroniarzy piwnych" i...całą noc spędziliśmy już razem.
Piątkowy wieczór, parkiet powoli się zapełnia - idealny moment, aby zrobić rekonesans i wdrożyć się w klimat imprezy.
Chwilę tańczę i widzę atrakcyjną wysoką czarnulkę w szpilkach. Chwilę potańczyłem, przyjrzałem się jej ruchom i podszedłem w swoim stylu. Pomijając szczegóły tańca, po jakimś czasie klasycznie chcę dziewczynę izolować. Musze dodać, że z racji pogody tego dnia, po prostu bardzo chciało mi się pić i zaproponowałem pannie żebyśmy poszli się ochłodzić. Po krótkim tańcu panna jedna zdecydowała pozostać na parkiecie. Cóż, poszedłem sam, zamówiłem colę i przysiadłem się do kolegi ,który właśnie pożegnał się ze swoją. W międzyczasie pogadałem sobie z innymi kobietami, trochę się pośmialiśmy itp, jednak co tu dużo kryć czarnula wg mnie była nr 1 tego wieczora i postanowiłem sprawdzić co u niej. Tak jak myślałem, tańczyła z koleżankami, a wkoło nich wianuszek facetów. Och jak ja lubię takie obrazki
Wniosek -> tak jak napisał Chmiel, kiedyś bywało, iż w podobnych sytuacjach odpuszczaliśmy. Teraz wystarczy spokojnie, na chłodno podejść do tematu. Ważne jest to, co masz w głowie poukładane, spokój, pewność i konsekwentne realizowanie swoich celów. Nie ma sensu cisnąć laski od razu, czasami tak bywa, że może chce potańczyć bo lubi, chce z koleżankami "obgadać sytuację" itd.
Warto i należy obserwować, a kobiety - niech mają swobodę, dawaj im to, niech będą sobą. Jeśli dobrze się będą czuć w Twoim towarzystwie to tym łatwiej puszczą wodze fantazji. A żeby za bardzo nie schłodzić - to należy uważnie obserwować i być czujnym.
Sytuacja nr 2:
2 razy mnie mijała w klubie, dotykając mnie z szyderczym uśmiechem mówiącym - już jestem. No niestety, za trzecim razem podeszła do baru z facetem, i swoim wymownym spojrzeniem - znalazłam kogoś. Po jej zachowaniu było widać, że bardziej chciała pokazac mi, iż to ja powinienem być na jego miejscu, ale że nie podchodziłem, laska dała szansę innemu.
Środa. Dwa dni przed wyżej opisanym wydarzeniem. Impreza bardzo spontaniczna. Miało być małe piwo po jednej uroczystości, a wyszło party
Gdy przybyliśmy na imprezę parkiet był już praktycznie pełen. Po obowiązkowym wdrożeniu jeden taniec na otwarcie,chwilka rozmowy z panną itp. Ogólnie fajnie, miło, ale bez przysłowiowego błysku - pożegnaliśmy się i każde wróciło do swojego znajomego.
Gdy drugi raz wszedłem na parkiet ujrzałem piękną długowłosą blondynkę na szpileczkach (a więc mój typ). Podejście chwila (dosłownie 10 sekund) tańca i przedstawia mi swoją koleżankę (właściwie 2, bo kolejna doszła po chwili), która była równie urocza i atrakcyjna jak blondyna, z tym że czarna. Do momentu przyjścia trzeciej potańczyliśmy w trójkę (w tym momencie pragnę stwierdzić, iż nie lubię tych momentów, gdy trzeba wybrać tylko jedną). Postanowiłem pozostać przy swoim pierwszym wyborze - blondi. Bardzo fajnie mijał nam czas i po dłuższym tańcu jak zwykle izolacja. Panna jednak chciała znaleźć psiapsióły i umówiliśmy się, że znajdziemy się ponownie na parkiecie. Ja znalazłem kolegę, wypiliśmy po piwku i na parkiet. Tam oczywiście czekała moja luba, lecz w tym momencie postanowiłem, że troszkę na mnie poczeka. I przesadziłem
Wnioski -> takie same jak wyżej, czuwać, podtrzymywać emocje, lecz ich nie studzić. Wiadomo, że nie można cały czas dyktować szalonego tempa emocjonalnego, czasem wręcz naturalnie się zwalnia, ale nie można studzić - dotyczy to sytuacji, podczas izolowania gdy budujesz komfort i tzw. raport.
Bo nawet, gdy super rozpalisz jej zmysły, super się dogadujecie, a jest z koleżankami/znajomymi to w pewnym momencie załącza się jej logika. A wiadomo (wspominał o tym Chmiel) emocje opadną i jest ciężej.
One też przychodzą się bawić, wyszaleć, odetchnąć od codzienności. Jeśli dobrze poprowadzisz pierwszy etap kieruj się do następnego. Spokojnie, budując więź wzajemnej przyjemności można dużo zdziałać.
Widzę, że też się rozpisałem, aczkolwiek fajny temat, a jako że miałem ostatnio w życiu takie sytuacje to chciałem, abys mial pogląd na całość wydarzeń.
Pozdrawiam i życzę sukcesów !