Panowie, a także przedstawicielki płci pięknej, ostatnio dosyć często pojawiającym się na forum problemem jest fakt idealizowania kobiet, angażowania się przez facetów w relację zbyt dużym nakładem sił oraz zainteresowania na zbyt wczesnym etapie znajomości. Pod wpływem ostatniego bloga MrSnoofie http://www.podrywaj.org/blog/mia... gdzie poruszona została kwestia m.in. tego, że faceci często "chcą za bardzo" oraz niektórych wręcz desperackich wpisów userów na forum, w których czytamy, że delikwent poznał kobietę, spotkał się z nią 2 razy, a już stwierdza, że to ta jedna jedyna na całe życie, nie może przestać o niej myśleć etc., zacząłem się zastanawiać nad fenomenem zjawiska tzw. idealizacji. Wielu facetów nawet nie wie, jaką wyrządza sobie krzywdę dzień w dzień rozmyślając o kobiecie, halucynując, tworząc w wyobraźni wyimaginowany, niczym nie skażony obraz swojej pani, której jednocześnie chcą budować ołtarzyk za sam fakt tego, że ona w ogóle istnieje i łaskawie zechce przebywać w ich towarzystwie. Jest to destrukcyjne i zgubne podejście, mimo to jednak zauważyłem, że mało kto uczy się na swoich błędach i potrafi wyciągać wnioski z takich sytuacji, po otrzymaniu soczystego kopa w dupę.
Wiele słusznych uwag wygłosił w swoim blogu MrSnoofie, natomiast ciekawią mnie zdania innych osób na ten temat. Dlaczego tak się dzieje? Czy to słabość facetów? Problemy z Inner Game? Chęć budowania obrazu swojej osoby opartego o czynniki zewnętrzne? Niska samoocena? Szukanie potwierdzenia swej wartości na zewnątrz? Czy jeszcze coś innego? Zapraszam do dyskusji.

to wszystko przez iluzje, wpajanie przez otoczenie, ze o kobiete sie trzeba starac kupowac jej prezenty, kwiaty itp. A dlaczego? Bo niby są lepsze od nas. Przeciez od zawsze jest tak, ze to ci gorsi sie starają o lepszych, a nie odwrotnie! A skoro są lepsze to dodajemy do tego wszystkie cechy naszych ideałow. Inteligentna, cudowna, mądra. Dodatkowo mamy skłonnosc do nadawania wartosci tylko i wyłącznie za wygląd. Ładna = mądra = zadbana = inteligetna i tak dalej. I dopoki nie zrozumiemy, ze idealizacja jest zła, a kobiety popełniaja błedy nawet wieksze niz my to takie problemy będą się powtarzały.
Powiedz zyciu TAK !!!
te słowa to na głowną bo nikt o tym nie wie
Powiedz zyciu TAK !!!
Właśnie widzę,że dużo tutaj takich wpisów.
W każdym razie to oznaka braku wiary w siebie i kompleksów.Są różni ludzie,jedni będą idealizować do śmierci partnerki,a inni przejadą się kilka razy i się nauczą.
Zastanawiająca jest taka ogólna słabość wewnętrzna facetów, postępujące "pizdowacenie". Brak jakichś trwałych fundamentów, punktu zaczepienia, przekonania, że niezależnie od tego, co się będzie działo, jest się na tyle silną jednostką, żeby mieć wszystko pod kontrolą. Właściwie większość tych problemów załatwiałoby posiadanie jakichś pasji, zainteresowań, czegoś, czemu poświęca się swój czas i energię. Człowiek z pasją to człowiek szczęśliwy i spełniony, posiadający swoje życie, ambicję, cele, do których dąży, natomiast wielu facetów przyjmuje też taki kurs, że robą wszystko pod publiczkę. Rzekoma chęć samorozwoju, pracy nad sobą- wszystko tylko po to, aby zaimponować kobiecie. Do tego cały cykl przemiany swego charakteru- nie dla siebie, a pod kobietę. Jest to wg mnie zgubne i bardzo chwiejne założenie już u samych podstaw.
Kolejna sprawa- brak wyciągania wniosków z własnych błędów, obwinianie wszystkiego dookoła, zamiast spojrzenia prawdzie w oczy i przyznania się przed sobą samym do popełnianych błędów. Brak konsekwencji w działaniu, chyba, że mówimy o konsekwentnym dążeniu do psucia sobie życia i powielania, z uporem maniaka cały czas tych samym błędów.
"Don't trust the smile, trust the actions"
Dokładnie,ale to jak dla mnie jest bardzo zakorzenione w psychice,nawet trochę w wychowaniu.Nawet jak taki facet znajdzie swoje pasje i zainteresowania to gdy napatoczy się kobieta to wszystko rzuca.
Tak jak są kobiety,które czują się spełnione tylko gdy mają faceta obok i choćby dymał w tym czasie inną laskę na ich oczach to one i tak wytłumaczą że się wypięła do niego i to nie jego wina.
wydaje mi sie,ze niektorzy faceci nie potrafia obchodzic sie z kobieta. chodzi mi o to,ze trzeba sie starac o to aby Twoja kobieta byla w zwiazku szczesliwa i nie chciala odejsc od ciebie,ale problem jest w tym,ze to musi byc z umiarem. ona tez musi starac sie o ciebie. nie tylko jedna strona. nie kazdy facet to widzi i wpier... sie w taka mine,a pozniej juz jest za pozno i placza tacy tutaj na stronce. wiele zachowan mnie razi i kuje w oczy, np jak widze kolesia ktory niesie torebke swojej kobiety, to jest dramat dla mnie(nie mowie o torbie z zakupami). moja dziewczyna wie,ze jej torebki nie beda nosil i nawet mi tego nie zaproponuje. tylko u nas to dziala w dwie strony mamy wiele wzajemnych zasad, np kiedys mi powiedziala kurde znowu torebka, ze mam nie grzebac w jej torebce bo taka jest zasada u niej w domu,ze nawet tata po 25 latach malzenstwa nie zaglada do mamy torby wiec ok nie robie tego,ale trudno jednoznacznie stwierdzic dlaczego nie kazdy tak potrafi. trzeba pracowac na soba,a reszty spoleczenstwa i tak nie zmienimy.
Brak własnego życia oraz poczucie zaniżonej wartości powoduje, że facet który zaczyna spotykać się z kobietą uważa, że wygrał na loterii. To nic, że ona ma wady które mu się nie podobały do tej pory. Jest dumny, że w końcu taka laska (kobieta, której brakuje więcej niż mniej)zwróciła na niego uwagę, że się z nim spotyka i że coś tam w nim widzi. Taki facet zaczyna robić wszystko, żeby mieć ją przy sobie jak najczęściej oraz "stara" się, aby tylko nie odeszła. Zaczyna się pieskowanie, skamlanie etc. Taki koleś wkręca sobie iluzje na temat takiej kobiety, że ma fajne pasje, pracę, jak pięknie układa włosy, inaczej się ubiera niż większość kobiet, nie maluje się tak itp - to nic że nie ma pomysłu na życie, że żyje z dnia na dzień, że lubi chlać, palić nie tylko papierosy, że nie wie czego chce w całości swojego istnienia i można by wymieniać od rzeczy zwykłych po te bardziej poszukiwane u kobiet. Należałoby się zatrzymać i pomyśleć (napisać wady i zalety na kartce - to pomaga)czego się chce i co mi daje jakakolwiek relacja z Tą kobietą...
Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz, co... I bym teraz, kurwa, nie miał ręki.
Powiem szczerze byłem kiedyś pieskiem dla kobiet. patrząc wstecz wiem dlaczego. Naoglądałem się takich filmów że facet robi wszystko dla kobiety aby z nim była. Druga sprawa , opowieści samych kobiet jaki facet powinien być, czyli miły opiekuńczy , dobry , pomocny , przyjaciel w biedzi itd.
to wszystko bzdura do potęgi entej.
Kobiety doceniają tego który ma charakter i swoje zdanie.
Życie weryfikuje nasze błędy. Trzeba umieć wyciągać wnioski.
Swiat się zmienia na dobre ale pod względem technologi i wielu innych dziedzin ale bankowo pod względem twardości facetów to leży i kwiczy.
Cały czas uczę się, tego aby nie być zazdrosny chorobliwie bo inaczej jest jak sie pokazuje jak Ci na kimś zależy, staram się nie krzywdzić kobiet, ciągle szlifuje swoje zasady, przyjąłem sobie do serca, że nie ma porażek a są tylko nowe doświadzczenia. Nie właże w dupe i mam swoje zdanie, z tego co zdążyłem zaobserwować po swoich znajomych to prowadzą bardzo różne związki a relacje niektórych ze swoimi dziewczynami to przedszkolaki, ale to już tak chyba musi być...
Nie wiem tylko czy jak tak biorąc pół żartem pół serrio treść tej strony to można znaleźć dzisiaj kobietę z klasą, ale taką która Cię poźniej nie skręci jak szmatę po paru latach i wytrze podłogę. Ten szok cywilizacyjny, coraz większe potrzeby, problemy z zatrudnieniem itp itd dokładają do pieca i podnoszą poprzeczkę, ciągła gonitwa, a do tego mało kto szanuje, jest wierny, szczery i ma dystans do tego co go otacza.
Mam 26 lat i podnoszę się po ostatniej burzy mozgów, która trwała 1,5 roku. Jedną z niewielu rzeczy jaka mnie cieszy to to, że byłem sobą, nie zdradziłem, nie biłem, nie wyzywałem, chciałem mnieć tylko kawałem przestrzeni dla siebie (znajomi, hobby), system zmusił mnie to wyjazdu za pracą i się skończyło.
Nie wolno idealizować kobiety bo nie ma za co, nie stawiać na piedestale bo wtedy rzuca cegłami w łeb. Związek to relacja czysto wzajemna po stronie faceta jak i kobiety powinna być klasa.
Facebook, nk, gg i inne śmiecie rozwalają w dzisiejszym świecie związki a jeszcze więcej powstaje kłótni przez to aaa i jeszcze "sms" cholerstwo które niesie za sobą tylko rozmyślanie prowadzące donikąd.
To ja jestem SPRITE
Idealizowanie swojego partnera, jest rzeczą naturalną można by powiedzieć, bo każdy chce być z kimś kto spełnia jego wyobrażenie o idealnej "połówce". Co jak co, trzeba z tym walczyć, ponieważ można być z kimś, kto zupełnie do ciebie nie pasuje i można się obudzić po długim czasie i przejrzeć dopiero wtedy, że nie pasuje ci w tej osobie wiele rzeczy. Komedie romantyczne, media, pismaki i same nasze ukochane kobiety, lansują obraz faceta, który musi robić wszystko, aby zadowolić cieleśnie i duchowo swoją partnerkę, przez co faceci, wyobrażają sobie kobietę jako coś świętego, a to co święte jest zazwyczaj idealne. Idealizowanie kobiet jest tak samo głupie, jak myślenie, że kobiety nie srają, nie bekają, nie pocą się i nie puszczają bąków
Mnie tez te zjawisko irytuje... To sie bierze bardziej z faktu, ze kobiety z uwagi na swoja psychike maja wiecej okazji poznawczych, niz faceci. Czemu ze wzgledu na psychike? Kiedys slyszalem, ze stopien podniecenia 20letniego mezczyzny = 40letniej kobiety i odwrotnie (potwierdzone badaniami, wiedza od sexuologa). Stad tez kolejne zjawisko laczenia sie w pary starszych mezczyzn i mlodszych kobiet. W kazdym razie kobiety sa podrywane, faceci rzadko, zazwyczaj sami sie musza wysilac, kobiecie bardzo latwo wejsc w spoleczenstwo nawet za bardzo sie nie starajac - ona ma pipke, wiec jest rozchwytywana przez facetow, ktorzy maja na nia ochote, wiec ma pewnego rodzaju wladze nad tymi, ktorzy sa malo oswieceni w tematyce - do tego dochodza spoleczne iluzje i taki chlopak mysli, ze robi dobrze i fakt jej zainteresowania soba uwaza za cos wyjatkowego... jest szczesliwy i mysli blednie, ze to ta jedyna i juz zadna sie nim nie zainteresuje - to po prostu wynika z braku doswiadczenia. Mialem tak w 1klasie gimnazjum (czyli lata temu) gdy mialem pierwszy powazny zwiazek (13lat)... Przepraszam, bo moze pisze haotycznie, ale trudno jakos zdefiniowac te zjawisko w slowach - wiemy, ze jest, wiemy czemu to jest zle, ale trudno to opisac
Podobnie jak np. z powietrzem nie wychodzac w strefe naukowych definicji 
Ride till I die
To nie tylko problem facetów ( uwierz kobiety o wiele gorsze ołtarzyki budują i o wiele szybciej).. Ale problem w ogóle ludzi moim zdaniem. Chemia, feromony, chęć przebywania z tą osobą bo wcześniejsze spotkanie dodało nam pierwiastków? Powszechny problem i stary jak świat. No ale czym byłyby etapy poznawania nowej osoby bez motyli w brzuchu, nutki niepewności a zarazem wychwalania jej pod niebiosa
)) Różowe okulary czasami są nam potrzebne.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.