Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Głupia sytuacja.

5 posts / 0 new
Ostatni
no_name
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: troche tu troche tam ;-)

Dołączył: 2012-10-10
Punkty pomocy: 0
Głupia sytuacja.

Siemka, mam dylemat, nie wiem co robić. Chodzi o laskę ze studiów, którą znam z widzenia od ponad roku gdyż mieszkaliśmy obok siebie. Nie zwracałem wcześniej na nią wielkiej uwagi, z racji tego, że miałem inne panienki na karku. Pod koniec roku akademickiego spytałem się jej w kolejce do egzaminu o kolejność wchodzenia, ta grzecznie ale obojętnie mi odpowiedziała, więc nic nie mówiąc dalej, odszedłem o krok, bo siedziała obok i gadam ze swoimi koleżankami. Dodam, że mocno byłem wtedy nakręcony i świetnie mi się z nimi gadało. Widzę, że laska spogląda na mnie ukradkiem słucha mojej rozmowy i się uśmiecha. Po chwili wstaje z ławki, podchodzi do mnie z uśmiechem i zagaduje tekstem:

Ona:Hej wiesz, że mieszkamy obok siebie?
Ja:Zdążyłem zauważyć. (obojętnie ale również lekko się uśmiechnąłem)
Ona:A ja nawet nie wiem jak masz na imię.
Ja:(zaśmiałem się w tym momencie bo cała ta sytuacja nagle wydała mi się komiczna)
Ona:Ostatnio chciałam cię zawołać jak szliśmy razem na angielski i wziąć cię pod parasol żebyś nie zmókł ale tak szybko chodzisz, że nie mogłam nadążyć.
Ja:Nie zauważyłem.
Ona:Taak? Ok, chcesz moknąć to moknij.

Rozmowa się rozkręcała laska zaczynała się nakręcać, ale wciął się wtedy w nią mój kumpel, i z tej racji, a także tego, że nie mieliśmy wiele czasu do egzaminu, nie miałem okazji wiele z nią pogadać. Poza tym nie miałem nawet w jej kierunku żadnych planów. Miałem w ogóle zmieniać miasto i wydział, więc ustawianie się z nią pod koniec roku nie miało dla mnie sensu. Potem widziałem ją ze dwa razy ale dostałem od niej tylko obojętność, sądzę, że to przez to, że wtedy do niej nie podbiłem.
W nowym roku akademickim mieszkam już gdzie indziej i widzę ją średnio raz na 2tyg. Ostatnio jednak miałem wrażenie, że trochę mnie olewa i nie zwraca żadnej uwagi. Pomyślałem sobie więc ''chuj, trzeba się pogodzić z tym, że zmarnowałem okazję, zachowałem się jak frajer, to mam za swoje''.

Sprawa ma jednak dalszy ciąg związany z wczorajszymi wydarzeniami. Mianowicie kumpel zaprosił mnie na domówkę, była popijawa, ostro daliśmy w gardło. Po 21 zaproponował mi ze znajomymi wyjście do klubu. Myślę sobie ok. Byłem co prawda strasznie zmęczony całotygodniowym łażeniem po mieście w różnych sprawach, i marzyłem raczej tylko o tym, żeby zasnąć, a kluby to raczej nie mój żywioł, ale pomyślałem, że chociaż posiedzę sobie w loży i pogadam ze znajomymi, bo nie chcę spędzać sam wieczoru. Po godzinie czy dwóch w klubie wracam z parkietu do loży w której siedzieliśmy, patrzę a tam moja ex-sąsiadeczka z koleżanką uśmiechnięta macha do mnie. Kumpel brał się za koleżankę mojego targetu, ja ledwo już kontaktujący siadam na przeciwko nich. Ona coś do mnie gada, ja nie słyszę, bo głośno i podpity jestem, zmęczony i senny. Ona gada i wali mi IOI, a ja nie odbieram już praktycznie bodźców z otoczenia Wink. Ta dalej coś nawija, usłyszałem tylko ''hej, nie ignoruj mnie, mówię do ciebie'' z tym jej charakterystycznym uśmiechem. A ja na to ''wiem, że do mnie mówisz.'' Po czym posiedziałem bez sensu chwilę, poszedłem naprzeciwko tj. obok kumpla który podbijał do koleżanki, i rozwaliłem się w loży ignorując ją totalnie. To było głupie ale miałem wtedy dość. Myślałem, że posiedzą dłużej z nami i zaraz się za nią zabiorę. Koleżanki poszły razem na parkiet a ja odpoczywam. Kumpel obracający koleżankę mojego targetu polazł za nimi. Po chwili przychodzi drugi kolega i mówi: zmieniamy klub.
Ja na to, że nie idę, bo jest tu panna do której zaraz uderzam. On na to: spoko to nie przeszkadzam, powodzenia. Pożegnałem się z nimi i czekam. Po paru minutach znudziło mi się to i pomyślałem, że uderzę do niej na parkiecie. Nie widziałem jej jednak nigdzie, a po paru minutach łażenia za nimi spotkałem kumpla, który poszedł na parkiet, z moim targetem i koleżanką. Obracał jakąś inną dziewczynę, nie widzę mojej sąsiadeczki. Szukam jej, rozglądam się po całym klubie, ale dopiero po chwili zorientowałem się, że stoi obok wyobcowana i lekko rozczarowana oparta o barierkę z koleżanką. Niestety dziewczyny poszły gdzieś, a ja tak się głupio wtedy poczułem, ze świadomością, że stały tu cały czas, że nie wiedziałem nawet jak je zatrzymać.
Szukałem jej potem z kumplem ale nadaremnie. Zły na siebie wyszedłem po niecałej godzinie z klubu w przeświadczeniu, że zrobiłem z siebie idiotę.

Nie wiem co dalej. Najchętniej obróciłbym wszystko w żart, podszedł i powiedział, hej wisisz mi balet, bo ostatnio tak szybko wyszłaś, że nie mieliśmy okazji w końcu się poznać. Z drugiej strony moje nocne zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Bawiłem się średnio, byłem zmęczony, i pijany, wolałbym być poznany w innych okolicznościach, bo ja wczoraj nawet nie nastawiałem się na podryw, a tu taki uśmiech od losu. Co prawda byłem nawet pewny siebie, bo puściły mi hamulce i rozmawiałem z innymi ludźmi bez skrępowania, i na luzie, co zaliczam na jedynego plusa, a i lokal ok, więc dobrze się tam czuję.

Ona mi się podoba, a z tego co widzę i po tym jak gadaliśmy wydaje się być bardzo fajną osobą i chyba mamy wspólne zainteresowania, więc nie chciałbym, żeby to tak się skończyło. Nie wydaje się być poza tym w tej chwili niedostępną, bo zachowanie wskazuje, że szuka męskiego towarzystwa, a jak wiem jest wolna. Kułbym więc żelazo póki gorące.
Problem w tym, że jak mówiłem mam z nią utrudniony kontakt. Widzę ją raz na 2 tyg i to jeszcze na ćwiczeniach gdzie spóźnia się zawsze 10 min. Nie wiem jak i gdzie ją złapać i zagadać. Mój kumpel twierdzi, że jest na mnie napalona, skoro sama do mnie uderza i żebym umawiał się z nią przez facebooka. Może jak twierdzi mój kumpel napisać jej coś na facebooku i umówić się? Sam nie wiem. Nie jest zwolennikiem facebooka, nie cierpię pisać do kogokolwiek przez ten portal, bo to równoznaczne z oświadczeniem, że na nią lecę, ale nie znajduję dobrego rozwiązania, bo jak spotkam ją za jakiś czas to może być już za późno. Może nawet nie zobaczę jej do świąt. A wtedy spotkać ją mogę dopiero po nowym roku, czyli praktycznie za miesiąc.
Z drugiej strony nie wiem czy to nie byłoby frajerstwo pisać przez portal. Naszych wspólnych koleżanek nie chcę w to angażować i pytać o nią, gdzie mogę ją spotkać, bo wiem, że przekażą jej zaraz wszystko.

Co o tym sądzicie?

Ps. Sorry za chaos ale jestem na kacu, i nie mogę się pozbierać.

Horseq
Portret użytkownika Horseq
Nieobecny
Uwaga! Kasuje i edytuje swoje wpisy!!!
Wiek: 20
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-03-26
Punkty pomocy: 212

Ale w tym dialogu super samiec alpha... z Ciebie, osz kurwa...

thomson1708
Portret użytkownika thomson1708
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Powiat Rawicki, Wielkoposka

Dołączył: 2011-10-23
Punkty pomocy: 86

Trochę przesadził, ale spokojnie. Trochę kultury. Daje + żeby wyrównać.

Człowiek umiera tylko raz, a odradza się tyle razy ile tylko chce..

Black Hawk
Portret użytkownika Black Hawk
Nieobecny
Wiek: Dojrzały
Miejscowość: Niezameldowany

Dołączył: 2011-09-23
Punkty pomocy: 513

Jeśli rzeczywiście jej się podobasz to napisz na FB że źle się zachowałeś w klubie i chcesz pogadać. Jak się odezwie to zaproponuj że wolisz przez tel. powinna dać ci numer i temat z głowy.

los danielos
Nieobecny
Wiek: 9
Miejscowość: cyncynopol

Dołączył: 2012-08-12
Punkty pomocy: 98

Czasem najprostsze sposoby są najlepsze. Raczej nie ma co czekać na kolejny wspólny wyskok do klubu.