Hej, większość na pewno kojarzy stary komunikator "gadu-gadu" gdzie można było ustawić sobie status.. Chciałbym z wami porozmawiać o odzwierciedleniu tego w życiu rzeczywistym. Udało wam się kiedyś, aby laska z stricte niedostępnego statusu, przeszła do aktywności
? Zastanawiam się właśnie, bo próbuję rozgryźć jedną łanię no ale nie ogarniam tej jej niedostępności, może mylę to pojęcie z "niechęcią", ciężko powiedzieć lecz wiem, że człowiek bywa omylny.
Jak to jest z tą niedostępnością? Da się to zmienić? Na pewno się da, w końcu na zmianę jednego człowieka największy wpływ ma.. drugi człowiek.
Szukam jakichś scenariuszy rozwiązania tej sprawy, bo jakby to ująć.. mam na oku pewne danie ale kurde piekarnik nie działa, więc nie mam jak podgrzać, mogę zjeść na zimno ale to nie to samo, lubię się delektować:)
Powrót bohatera, czyli wygaszasz kontakt, jakieś czujki, zmieniasz się na plus wizualnie - siłownia, nowy styl ubioru, inne uczesanie, nowe ciekawsze zainteresowania i ostro zarywasz wtedy. Panna zauważy zmianę i może tym razem wywołasz wow.
Poza tym mało informacji? Byłeś z nią na przysłowiowej kawie? Dotykałeś? Próbowałeś pocałować? Ja nie wiem czy ona taka niedostępna, nie trafiłeś w jej gusta czy tak słabo się za to bierzesz?
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Jej niedostępność czyt. sukotarcza zniknie jak zaczniesz być atrakcyjnym facetem. Aleus dobrze prawi.
Podjedź nowym BMW i8 i patrz jak jej status zmienia się na dostępny i dostajesz zielone światło. Taki efekt można osiągnąć bez szelestu $$, cała strona jest pełna wiedzy jak to zrobić.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Ja taką niedostępność/ niechęć danej kobiety w kierunku mojej osoby tłumaczyłem sobie prosto - "nie muszę się każdej podobać." Może nie jestem w jej guście, może woli niskich niebieskookich blondynów, może nie ten status społeczny, może spieprzyłem pierwsze wrażenie, może na ten moment w jej życiu potrzebuje innego faceta niż ja.
Wiem, że ktoś zaraz mi może zarzucić, że jak to, przecież prawdziwy podrywacz poderwie każdą itd. Ja podchodzę do tego z dystansem, jestem realistą. Nie ma na tym forum faceta, który chociaż raz w życiu nie został olany przez kobietę. Czy to na DG czy NG. Takie jest życie, trzeba się z tym pogodzić.
Ponadto to co napisał Aleus. Mało informacji, nie wiemy na jakim etapie jesteś. Czy wykonałeś jakiś krok w kierunku tej kobiety czy się dopiero chcesz za to zabrać.
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
Dopiero się za to zabieram.. i nie rozumiem fenomenu tej sprawy, że ta jej "niedostępność" działa na mnie jak magnes tudzież coraz mocniej mnie do niej ciągnie przez to, że mnie odrzuca, chociaż "ciągnie mnie do niej" to może złe stwierdzenie, bardziej narasta we mnie ciekawość odnośnie jej persony - to brzmi lepiej:). Ciekawa łamigłówka się zrobiła, a ja lubię rozwiązywać takie "trudne sytuacje". Mam czas, więc mogę się w to pobawić. Zawsze jakiś plus, że laska nie jest w ogóle łatwa, wiadomo.. co łatwo przychodzi, łatwo odchodzi.
Próbowałem ją jakoś nakłonić?/namówić?/naprostować? twierdząc, że po co jest taka niedostępna, zawsze warto spróbować, bo można przegapić kogoś ciekawego itp itd. Ona to kontrowała jakimiś ST, że codziennie mija się i rozmawia z milionem facetów(tak! milionem:)) i że nie może podchodzić tak do każdej znajomości, że "przegapi kogoś ciekawego". Ja jestem tylko jednym z wielu i w ogóle.. wszyscy noszą te same spodnie, buty i mają te same imiona - to jest jej logika. Totalne brednie:) Wiem, że wyglądałem na needy ale starałem się jak najmniej rzucać się w oczy. Chodziło mi o to, żeby jak najwięcej ugrać przed wyjazdem(znikam na tydzień odreagować), żeby chociaż ze 2-3 razy pomyślała, że źle robi w ten sposób mnie odtrącając
Może ona po prostu nie jest zainteresowana? A ja staram się "negocjować" ze ścianą? Laska po prostu musi zmienić zdanie o 180 stopni. Z NIE na TAK. Wydaje mi się, że czas tu odgrywa największą rolę, chociaż z drugiej strony.. lepiej kuć żelazo póki gorące ale.. to aż parzy, nie mam już plastrów, żeby sobie nakleić
Sytuacja jest na etapie takim, że.. nie odpisała mi nic na dzień kobiet i później też nic
. Specjalnie ją podpuściłem tekstem "..próbuj, testuj, dokonuj odważnych wyborów.." no i napisałem do niej w nocy, po pamiętnym meczu LIGI MISTRZÓW, byłem już wstawiony, bo czegoś takiego to ja dawno nie oglądałem, więc trzeba było się ututkać. No i napisałem, że nie rezygnuje, bo wiem, że jest sposób aby to wszystko wypaliło + muszę go znaleźć i się odezwę. - w tamtym momencie wydawało mi się, że to ma sens, haha!
.
To nie był jednak najlepszy krok..
Wiem, że ona się nie odezwie, wiem że ja chcę się odezwać ale tłamszę to w sobie. W sumie to nie wiem jaki podjąć następny krok, proponowanie spotkania jest bez sensu i tak odmówi
Na razie sobie założyłem, że po powrocie, tudzież za 1,5 tygodnia wyślę jej jakiegoś zaczepnego pinga w sumie to napisze to co jest w temacie: "zmieniłaś już status na gadu-gadu? bo wydaje mi się, że byłaś zaraz wracam" jak nie będzie reakcji no to game over, zmieniam konsole, gry i w ogóle
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
"Próbowałem ją jakoś nakłonić?/namówić?/naprostować? twierdząc, że po co jest taka niedostępna, zawsze warto spróbować" - a jak nie masz ochoty na bigos, to ktoś Cię może nakłonić/namówić/naprostować na bigos? Jeżeli chcesz karkówkę? Albo jeśli w ogóle nie jesteś głodny?
"No i napisałem, że nie rezygnuje, bo wiem, że jest sposób aby to wszystko wypaliło + muszę go znaleźć i się odezwę." - i to już było samozaoranie.
"Wiem, że ona się nie odezwie, wiem że ja chcę się odezwać ale tłamszę to w sobie. W sumie to nie wiem jaki podjąć następny krok"
Następny krok to zająć się innymi.
"Następny krok to zająć się innymi"
Jak najbardziej, to nie była moja jedyna opcja.
Ciężko mi to jakoś sensownie określić ale tak jakby, od tej opcji najwięcej "oczekiwałem?/chciałem?" a można powiedzieć, że wyszło najmniej albo nawet nic..
Jakoś nie czuję się tak "pewnie?/swobodnie?/luźno?" w innych relacjach. Dlatego "walczę" jeszcze o jakieś resztki pożywienia z tej zwierzyny
Czuje po sobie, że przez natłok obowiązków mam coraz mocniej wyjebane na to. No ale też nie chcę działać wbrew sobie, a coś mi cały czas podpowiada że mam tutaj działać.
Nie wiem, nigdy tak nie miałem.. Zawsze jak mnie laska odtrącała to działało to na zasadzie "okay, nie to nie, papa" i wszystko. A to się ciągnie za mną jak smród po gaciach
. Nie chce tak łatwo odpuszczać, mimo że wiem, że powinienem. Studiuję tą stronę od dawna więc wiem jakie błędy popełniłem. Czasu nie cofnę. To się mogło udać(LOADING 98% i się zwiesiło, hahah), wiem kiedy zjebałem i wiem w jaki sposób 
Ten temat jest jak pokrzywa. Świadomie łapać nie ma po co, ale jak przypadkiem w to wpadniesz to jest uciążliwe przez spory czas
.
Na te chwile planuję wjechać z kosą w to pole pokrzyw i wszystko wyciąć, co bym miał otwartą drogę do lasu ^^, najwyżej poszczypie trochę mocniej. Ból to największy przyjaciel człowieka
"Jeśli nie chcesz być najlepszy to nawet nie zaczynaj"
Popieram.Tu u tej laski jestes na straconej pozycji.Szukasz innej.