Siema!
Właśnie jestem po spotkaniu z byłodziewczynoprzyjaciółką.
Ma taki status bo w sumie nie wiem kim ona jest. Trochę tego będzie więc przejdę do rzeczy.
Byłem z pewną dziewczyną od 2 miesięcy. Nasz związek był zwykłym zauroczeniem. Było słodko, obietnice, że nigdy się nie rozstaniemy bla bla. Z resztą napisałem o tym temat jakiś czas temu i jak ktoś dobrze napisał "pozdrów swoją przyszłą byłą dziewczynę"
Będąc z nią w tym "zażyłym" związku znalazłem pasje która mnie totalnie pochłonęła. CO też doprowadziło do tego, że poznałem... nazwijmy ją Agatą
Dziewczyna cudna... nigdy wcześniej kogoś takiego nie poznałem. To z jaką łatwością z nią rozmawiałem, jak łatwo wychodziło mi to wszystko czego się nauczyłem z uwodzenia. Coś zaskoczyło. Godzinne rozmowy o pierdołach, śmianie się, flirt i niestety na więcej nie mogliśmy sobie pozwolić, bo jednak miałem dziewczynę i ona o tym wiedziała. Wibracje i chemie jednak dało się wyczuć. Nawet ludzie którzy nas nie znali dobrze myśleli, że jesteśmy parą, bo tak się zachowywaliśmy i do teraz tak jest. Znajomi i jej rodzina, którą już trochę poznałem mówiła i mówi, że powinniśmy być razem, bo gdy jesteśmy razem to bije od nas taką energią która zarażamy wszystkich dookoła. To jest ZAJEBISTE. Wiem jaki błąd popełniłem. Poznałem ją z moją dziewczyną. Gadałem z nią o mojej dziewczynie i o naszych problemach.
Jakieś 2 tygodnie temu się rozstałem z moją dziewczyna i od razu się zabrałem za Agatę. Przez ten okres naszej znajomości miała masę adoratorów. Ciężko zliczyć ich na palcach obu rąk, jednak żaden jej nie przypasował. Poszliśmy na pierwszą randkę, na drugą którą zakończyłem KC, ale ona zaczęła gadać, że ona nie wie czy chce i jakieś tam pierdy które wyśmiałem i kontynuowałem zaloty, całusy i wszystko. Jednak dzisiaj postanowiłem dokończyć tamtą rozmowę. Powiedziała mi, że jest po długim 2 letnim wyczerpującym związku(Racja był wykańczający, gościu ją do dzisiaj śledzi i wysyła dłuuuugie smsy o tym jak za nią tęskni ^^). Nie wie czy ma siłę i ochotę zaczynać coś nowego. Nie chce żeby za miesiąc nasz związek się skończył, bo wtedy nie będę się do niej odzywał tak jak do mojej byłej, a tego by nie zniosła i ogólnie ona sama nie wie czego chce... że z jednej strony czuje się przy mnie cudownie i, że wcześniej chciała mnie pocałować, ale moja dziewczyna stała na przeszkodzie. Ja to przyjmowałem do wiadomości, ale nie przestawaliśmy się całować i przytulać. Na do widzenia spytałem się w takim razie na czym stoimy, to powiedziała, że na tym co było wcześniej czyli sprzed rozstania z byłą. Kawałek ją odprowadziłem i w trakcie spaceru łapała mnie za rękę... ugh... mam taki mindfuck w głowie, że masakra. Nie wiem też, czy gdybym ja tej rozmowy nie zaczął to czy wogóle by do niej doszło...
Teraz wiem jakie porady dostane:
Zostaw ją zajmij się inną. - myślałem nad tym, żeby to zrobić w celu żeby ona zobaczyła, że mogę mieć inną. Jednak z drugiej strony, ona ma masę adoratorów i może się tym bardzo nie przejąć.
Pisać do niej? Czy ją teraz totalnie zlać i czekać, aż ona sama coś zainicjuje?
Dać jej do zrozumienia, że nie chce żeby było tak jak wcześniej i powiedzieć, że w takim razie nasza znajomość się musi zakończyć? To nie wypali bo będziemy się widywać w trakcie realizacji pasji...
Masakra
Pierwszy raz taka sytuacja mnie spotkała. Wcześniej był friend-zone (bo to chyba jest friend-zone) ale bez wcześniejszego całowania i przytulania ^^
akurat zawsze przy niej byłem pewny siebie i naturalny
i to właśnie jest zajebiste, że nie musze nikogo udawać 
Teraz mi też sięprzypomniało, że ona dała mi z pare wymówek co do naszego związku.
Powiedziała też, że boi się tego, że jak z nią będę to też zaraz inna znajdę po 3 miesiącach tak jak było z nią, a że ona jak już się angażuje to po maksie...
Ja z życia wyniosłem taką naukę, że odpoczywanie po związku to trochę naciągana sprawa. Widziałem już takie, co chciały odpocząć, a tydzień później wpadały po uszy w kolejny związek. Nie mówię jednak, że kłamie. Sam nieraz stwierdzałem, że "pora odpocząć". I naprawdę tak czułem. Czasami laski rozumiały, czasami nie i starały się dalej. Czasami im się udawało i wpadałem po uszy w jeszcze bardziej pokręconą znajomość, a czasami mnie męczyły. Czasami też w tle pojawiała się inna i właśnie przy tej innej nagle odechciało mi się odpoczynków
Termin odpoczynku jest więc względny, ale jedna sprawa pewna - niewystarczające wrażenie zrobiłeś, aby wyrwać ją z jej postanowienia. Może straciłeś w oczach, bo zgubiłeś partnerkę, może chodzi o coś zupełnie innego, co Ci umyka. Może sprawę trzeba tylko docisnąć - pokazać się z atrakcyjnej strony, zaprezentować, że jesteś ulepiony z innej gliny niż były i nie odjebiesz jej takiej akcji. Nie wiem na pewno.
Mam plan żeby mieć w dupie to co powiedziała i dalej cisnąć spotkanie pod pretekstem, że tylko jako przyjaciele, tylko żeby tego nie pogłębić :/
jeszcze jest druga opcja, mieć w nią wyjebane przez 2 tygodnie, bo za 2 tygodnie będziemy wspólnie na imprezie, na której twierdzi, że mnie upije...
no ciężko ciężko
bo bardzo chciałbym to ciągnąć dalej, a nie wiem co zmienić w moim zachowaniu żeby to się udało.
Ostatnio jej powiedziałem, że jest śliczna to się zdziwiła, bo zawsze jej dogryzałem i starałem się nie pokazywać ze tej chciwej strony.
Ty w to wpadłeś, stary. Chcesz robić chłodnik, logiczne. Ale waż siły na zamiary. Z chłodnikiem jak z dietą. Są tacy, co przechodzą na dietę, trzymają rygor, a kiedy dieta się kończy, rzucają się na jedzenie jak pojebani. Chodzi o to, abyś nie chodził emocjonalnie głodny i przy pierwszej okazji rozpruł się do niej ze wszystkimi swoimi emocjami. No. Wtedy to podręcznikowo pogrzebiesz sprawę. Sam możesz wsadzić łeb pod kosę. No i druga sprawa...
Ja od startu olałbym sprawę. Powiedziałbym, że rozumiem i robiłbym swoje tak, jak robiłem. Dociskałbym swoje, powoli i rezolutnie. Bo moim zdaniem jest to ten moment znajomości, kiedy masz wykładać karty, a nie grać pasywnie. Masz dociskać wszystkim, co masz w ręku. Pokazywać swoją atrakcyjność, pokazywać siebie, wprawiać ją w dobry humor. Pokazywać siebie jako dobry wybór. Czy gość, który kapituluje na pierwszej płotce jest dobrym wyborem?
Chłodnik na papierze powinien zadziałać. Ale wyobraź sobie, gadacie codziennie, jesteście nierozłączni, a gdy mówisz kobiecie, że potrzebujesz czasu, a ona od razu kapituluje. Nawet jako koleżanka
No co byś sobie pomyślał? Ja takie laski skreślałem z marszu, bo wtedy od razu widać, co jest grane na stole. W praktyce - ja bym trzymał gardę. Grał swoje, aż ona nie zrobi kolejnego kroku w tył. Jak zacznie ci uciekać, kończą Ci się karty. Osuwasz się do doliny friendzone, szary PUA berserker uderza Cię "magicznym cięciem koleżanki z kutasem", giniesz i przegrywasz grę.
Będę walczył
ale też nie mam zamiaru na to poświęcać całej energii, bo mam też swoje rzeczy. Do imprezy postaram się ją wyciągnąć parę razy na "randke" i sie zobaczy...
dzięki za rade
chętnie przyjmę jeszcze pare innych jak ktoś ma 