Czesc wszystkim,
Moja sprawa jest nastepujaca - jestem z dziewczyna 1,5 roku, mam 20 lat, ona 19. Poznalismy sie totalnym przypadkiem u znajomych, kiedy to zadne z nas totalnie nie mialo planow ani mysli o zwiazku, ale od razu jak ja zobaczylem to sie zakochalem. Podczas pierwszego spotkania gadalismy ze soba, ale nie jakos duzo (jej najlepsza przyjaciolka, z ktora byla byla bardzo aktywna w rozmowie
). Tydzien pozniej w tym samym miejscu i podobnej ekipie znowu sie spokalismy, spedzilismy razem bardzo mily czas i duzo gadalismy. Pod koniec posiadowki, postanowilem wybrac sie z nia na spacer (wtedy tez bylo pierwsze nawiazanie blizszego kontaktu, bylo zimno, wiec ja wzialem i przytulilem i tak sobie spacerowalismy) a pod koniec odprowadzilem ja i pocalowalem, delikatnie sie speszyla, ale to nic
potem juz sie umowilismy, zaprosilem ja do jednego z moich ulubionych lokali, ktory ona tez bardzo lubi i od wtedy wlasciwie zaczelismy ze soba byc. Niemal caly pierwszy rok byl ekstra - dogadywalismy sie non stop, zakochani w sobie na maksa, wyznalismy sobie rowniez milosc, spedzilismy razem zajebiste wakacje, bylismy zawsze nawzajem dla siebie i oddawalismy sie sobie bez granic. Niestety jakis czas przed rocznica, z tego co pamietam, mial miejsce dosc duzy foch i to byl pierwszy taki przypadek, ktory mnie troche zaniepokoil. Sprawa byla mniej wiecej od razu rozwiazana. Niestety przez te wakacje bywalo juz gorzej, raz miala do mnie wielkie pretensje o moje zachowania przy ludziach (tu miala racje) a nieraz o byle co, a najczesciej oczywiscie O NIC. Przez ostatnie 2 tygodnie jest mi naprawde ciezko, ze wzgledu na to, ze przez caly zeszly tydzien sie ine widzielismy, po tym jak z rana gadalismy przez telefon(!!) i powiedzialem cos nie tak i foch na caly dzien, po czym nastepnego ranka (!!!) foch o to, ze poruszylem temat ostatniej klotni, bo chcialem o tym pogadac i rozwiazac jakos te sprawe. FOCH NA TYDZIEN niemalze, nie odzywala sie sama od siebie, ja po jakims czasie zadzwonilem i spytalem sie o co w ogole chodzi, dopiero wtedy mi powiedziala, ze potrzebuje czasu dla siebie i musi siebie przemyslec, jednoczesnie slyszalem, ze byla gdzies poza domem i spytalem sie zwyczajnie gdzie jest. Na poczatku tylko powiedziala, ze na Centralnym (tam z kolejki wysiada). Spytalem gdzie sie wybiera (bez zadnych podejrzen itp) powiedziala tylko, ze do centrum (dla mnie to bylo juz troche dziwne, bo prawie zawsze bezposrednio mi mowila). Spytalem sie czy z kims sie spotyka czy co? "Do centurm" nie wytrzymalem i powiedzialem, "czemu nie mozesz mi najzwyczajniej na swiecie powiedziec?" wtedy juz powiedziala, spotykala sie z kumplem, ktory jest swoja droga w miare spoko gosciem. pomyslalem, ze potrzebuje niewymagajacych zajec, posiedziec z kumplem, poplotkowac, pogadac o durnotach I OK.
Po tygodniu w koncu sie spotkalismy, sama zaproponowala. Zabralem ja do bardzo sympatycznego miejsca, gdzie bedzie mozna na spokojnie porozmawiac. Pogadalismy, wytlumaczyla mi, ze czasami robi cos, wiedzac, ze zle robi i musi jeszcze nad soba pracowac. Gadalismy jeszcze o nas i potem przeszlo juz wlasciwie w zwyczajne spotkanie, gadalismy o wszystkim. Wszystko ok i teraz, wlasciwie 4 dni po tym wszystkim KOLEJNY FOCH wczoraj wzialem ja na duze wydarzenie sportowe, na ktore tez miala duza ochote isc, potem poszlismy jeszcze usiasc, bylo milo, sympatycznie, fajnie naprawde. I DZISIAJ z rana rozmawialismy chwile. Waznym jest jeszcze to, ze dosc dawno sie nie kochalismy i mnie i jej (jak sama mi mowila) tego brakuje. Mielismy plan wyjechac na dzialke, spedzic tez sobie milo troche czasu samemu i tez troche ze znajomymi, wiec tam nie byloby z tym zadnego problemu. Podczas dzisiejszej rozmowy zaczalem mowic o tym, ze moze bym do niej wpadl, akurat byloby spoko, warunki tez, ale w polowie troche przerwalem, potem dokonczylem i przeprosilem, ze przerwalem, bo nie lubi jak w polowie mowienia sie zatrzymuje. Nagle cisza, brak odzewu, jakies odburkniecia i GIGAFOCH. powiedziala nagle, ze jest zajeta, musi konczyc. To juz sie w tym momencie zalamalem, bo juz zdazylem sie nameczyc przez ostatni tydzien. Oddzwonilem potem i myslalem, ze bedzie jeszcze szansa jednak pogadac - powiedziala, ze nie chce rozmawiac, ze nie odezwie sie do mnie (po tym jak spytalem czy jak jej przejdzie to czy sie odezwie) i nie chce sie widziec.
No i co ja mam kurwa począć? Kocham tę dziewczynę, jest naprawde dobrym, zajebistym człowiekiem, ale ostatnio coraz częściej ciężko jest do niej dotrzeć.
Z góry dzięki za pomoc i przeczytanie tej litanii 
Co sie fochnie to lecisz do niej jak piesek i przepraszasz. Do chuja wafla ogarnij sie. Zlewaj jej te fochy, w końcu sama sie odezwie i odechce jej sie tego.
Pasmo frajerskich ruchów z Twojej strony. Jak szybko nie ogarniesz siebie emocjonalnie i wasza relacja nie wróci na właściwe tory to adios...
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Nie jamnicz się tak przed nią. Ma focha-miej wyjebane,a będzie Ci dane. Idź na siłkę, zajmij się pasją. Niech wie,że masz swoje życie poza nią. Nie rób z siebie frajera. Przestań się do niej odzywać,spotkaj się z jakąś koleżanką a sama zadzwoni z płaczem i kubkiem lodów w dłoni.
Ale sobie pogrywa ta twoja dziewczyna. Nie lubi jak się zatrzymujesz jak coś do niej mówisz? tzn. jak przerwiesz na chwilę temat? Nie rozumiem szczerze mówiąc w czym problem. Ty ją przepraszasz - też nie widzę sensu. Ona na to foch (wykorzystuje to, że przepraszasz za nic i cię wpędza w jakieś poczucie winy).
Podam ci receptę na to (co ja bym zrobił):
- pierwsza rzecz to twój telefon do niej; mówisz jej, że przegina swoim zachowaniem, obraża się o NIC, robi fochy o nic i ty nie będziesz tego tolerował tzn. zrywasz z jej winy, bo to ona gra chujowo
- luzujesz (owszem, kochasz ją itd. ale co z tego skoro ona się zachowuje jak pojebana - chcesz być jej niańką?) zajmujesz się sobą
- ona po jakimś czasie dzwoni/pisze, jeśli to sms to olej to, jeśli dzwoni odbierz i wysłuchaj jej przeprosin
- poczytaj trochę stronę i nie rób z siebie pieska, bo z postu wynika, że pieskujesz mocno
Szuka pretekstu do wyjścia z tego układu. Zakończ to pierwszy.
Myślę tak samo ale nie chciałem go pozbawiać nadziei. Jeszcze może wynieść jakąś naukę z tej relacji.
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Moim zdaniem panna troche sie Toba znudzila, wkradla sie rutyna do zwiazku, wtedy najczesciej szuka sie dziury w calym, jesli jeszcze jest tak ze jestes jej pierwszym chlopakiem to calkiem prawdopodobne ze laska chce sprobowac czegos nowego.
Robisz podstawowe bledy, jest Ciebie za duzo w negatywnym tego slowa znaczeniu
-nie dzwon co chwile
-nie pytaj czy sie odezwie i czy jej przejdzie tylko zajmij sie soba i czekaj az sama sie odezwie
-nie przepraszaj jej kiedy wiesz ze robi ci jazde o nic, nie bierz na siebie poczucia winy
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"
,, Kocham tę dziewczynę, jest naprawde
dobrym, zajebistym człowiekiem, ale ostatnio coraz częściej ciężko jest
do niej dotrzeć." te ostatnio to jakieś pół roku więc 1/3 czasu który ją znasz więc nie za bardzo wiem co w niej takiego dobrego i zajebistego. Oczy ci pizdą obrosły i tyle. No bo skoro musisz ją przepraszać za zająknięcie się w opowiadaniu czegoś to lipa. Nie zdziwił bym się gdyby tego twojego dobrego i zajebistego człowieka jakiś tępy drechol pukał. Może i nie jest taki miły wobec niej i nie zawsze idzie na ugodę ale jak przyjdzie co do czego to złapie za włosy i powie ,,klękaj suko do miecza". A w tej grze to chyba nie chodzi o to, żeby za wszystko przepraszać. Powiem więcej dużo lepsze efekty będziesz miał gdy nigdy za nic kobiety nie przeprosisz a za słowo skargi liścia czy sierpowego jej sprzedasz. Są żony alkoholików i damskich bokserów i oni mają je na wyłączność, ale takiej masochistki co się tylko z jedną pizdą na zawsze zwiąże to chyba jeszcze świat nie widział. Absolutnie nie pochwalam tych co biją kobiety za nic przeciwnie, uważam takich za śmieci najgorsze. Chciałem tylko zobrazować pewną zależność.
A odnośnie tego: ,,No i co ja mam kurwa począć?" to:
-Telefon w łapy i dzwonisz do niej
Mówisz, że musicie się spotkać dnia (kiedy ci pasuje) żeby poważnie porozmawiać i ma tyle i tyle dni na ogarnięcie się
a) spotykacie się i mówisz jej, że zachowuje się karygodnie i albo się ogarnia albo koniec no i oczywiście ma ci adekwatnie wynagrodzić swoje zachowanie. (podpowiedź: słowo ,,przepraszam nie jest adekwatnym wynagrodzeniem)
b) nie spotykacie się bo ona nie chce i koniec odpala się automatycznie
Są jeszcze inne możliwości, ale pizdowate rozwiazania sam bardzo dobrze wymyślasz i stosujesz.
spoko, dzieki za rady i zjebe, ktora chyba byla wymagana. postaram sie ogarnac, zobacze co wyjdzie
dubel
"GIGAFOCH", rozłożył mnie ten termin na łopatki
stary nie masz się co załamywać, powiedz jej że jak tak dalej będzie, to będziesz musiał zakończyć tę relację, bo Ci tak po prostu nie odpowiada (przygotuj się psychicznie na to, że wtedy może mieć JOTTAFOCHA i pretensje, no i musisz to powiedzieć stanowczo i się pod żadnym pozorem nie uginać!), może wtedy po prostu zmądrzeje, bo jak na razie to ma Cię owiniętego w okół palca, Ty masz słabą samoocenę i za wszelką cenę chcesz ratować związek wmawiając sobie, że to Twoja wina, skoro piszesz, że większość fochów jest o bzdury to chyba nie jest Twoja wina?
Pozdrawiam!
a jak nie zmądrzeje, to po co Ci dziewczyna, której na Tobie nie zależy? Trzeba być zdrowym egoistą
obawiam sie ze autor nie ma takich jaj i nie postawi sprawy jasno czyli ,, nie podoba mi sie twoje ostatnie zachowanie czyli ciagle fochy i przypierdalanie sie o wszystko, i albo to zmienisz albo sie rozstajemy,,
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"
Yo
Parę osób napisało ci że zachowujesz się jak frajer/ piesek/ jamnik. Uważam, że to nie prawda ponieważ w 1,5 rocznym związku powinno być tak, że ludzie mogą sobie powiedzieć szczerze o wszystkim.
Olewanie jej fochów i zgrywanie twardziela nic ci nie da, a dodatkowo sprawi iż te gierki tylko się namnożą przez co jeszcze bardziej się od siebie oddalicie. To nie jest rozwiązanie.
Co ja bym zrobił na twoim miejscu:
Tak jak wyżej napisałem- mając taki staż powinniście szczerze o wszystkim rozmawiać ;p Ja osobiście bym się spotkał z tą panną i powiedział, że albo się ogarnie i będzie zachowywać się normalnie albo między nami koniec. Myślę że to jedyne słuszne rozwiązanie tego problemu. Postaw sprawę jasno tak jak zrobiłby to prawdziwy mężczyzna. Musisz nauczyć się być odrzucanym przez kobiety.
Pozdro
Nigdy nie rań SIEBIE! Podrywaj tylko takie które NAPRAWDĘ ci się podobają
,, Uważam, że to nie prawda ponieważ w 1,5 rocznym związku powinno
być tak, że ludzie mogą sobie powiedzieć szczerze o wszystkim." rozmawiać o wszystkim tak, przepraszać za swoje niedoskonałości zdecydowanie nie. Przeprosić to można gdy coś się złego zrobiło ale nie za swoje cechy wyglądu lub chrakteru. I tylko frajer nie reaguje po męsku gdy panna się focha za nic. Rąbnąć w stół aż szklanki podskoczą i powiedzieć, że albo jest się razem albo nie. Jeśli od faz księżyca czy tego, że facet ma zagięcie na koszuli ma zależeć to czy się panna fochnie(w domyśle zerwie kontakt na tydzień) czy nie to trzeba pierdolić taką robotę. Panna zrobi tylko to na co jej pozwolisz, a pieski pozwalają na wszystko.
Powinna być podstrona dla takich przypadków.. Nie śmieję się bo sam byłem jeszcze gorszym frajerem, ale wystarczyło przeczytać tę parę zdań żeby postawić się w roli tej osaczonej i znudzonej dupy, i co gorsza wziąć jej stronę. Kolego wyżej powiedziano Ci wszystko, ogarnij się bo podchodzisz do kobiety w tak kliniczny i metodyczny sposób, że ona pewnie się dusi
Ja ostatnio do laski mówiłem, jak się fochała "jak Ci przejdzie to się odezwij" z bananem na twarzy, a za chwilę mnie za rękę łapała i sama się kleiła.
Bo jak od początku się daje wejść babie na głowę to potem ciężko z tego wyjść, laska wyczuwa że ma nad tobą przewagę i manipuluje tobą coraz bardziej, bo widzi że ciebie ruszają jej foszki. Przy następnym głupim fochu na twoim miejscu powiedziałbym jej "jak wymyślisz jakiś sensowny powód dla którego się tak fochasz to się odezwij" następnie przez 3 dni czytałbym sobie smsy od niej jaki to ja jestem zjebany i nieczuły po czym przyjąłbym jej przeprosiny(bo zapewne by przeprosiła widząc że jesteś nieugięty a jej foch to tylko babski wymysł który na ciebie nie działa). I tak za każdym razem. A potem i tak zerwiecie, bo nie wyplenisz z niej do końca manipulantki którą sam stworzyłeś.
Double.
Panowie, do pewnych rad sie dostosowalem, do innych nie, gdyż niego konca były adekwatne. Sytuacja jest taka, ze sie zebralem w sobie, ogarnalem i wybudzilem. Spotkanie juz było i poważna rozmowa rownież. Sytuacja w chwili obecnej na pewno jest wiele lepsza, postawiłem sprawe jasno - nie bede znosił czegos takiego dłużej, mam swoje wady, nad którymi bede pracował, ale i Ty masz dużo do zrobienia. Teraz jest naprawdę dobrze, nie bede sie rozpisywać, bo jestem na telefonie, ale efekt jaki chciałem osiągnąć, osiągnąłem. Nie wolno zasypiać w związku, o czym zapomniałem i trzeba byc przede wszystkim szczęśliwym ze samym sobą. Dzieki wszystkim za zjebe i dobre rady. Mysle, ze temat moze byc zamknięty
No no, poczekaj tylko jak lekko garde opuścisz a ona znów zacznie Ci ryć banie i zaczniesz mięknieć. Sam przez to przechodziłem.. Postawiłem sprawe jasno, było ok bo sie przestraszyła i niebawem zaczeła gierki od nowa a ja popuściłem lejce i bum!! Także nie żyj ze świadomością ze zawładnąłeś sytuacją iteraz bedzie donrze. Bądź konsekwentny i jeśli znów zacznie przeginać to bądź stanowczy. Nie bój się z nią zerwać nim wykończy Cie emocjonalnie.
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.