gówno rozumiesz! Srednio raz w tygodniu bedziesz żebrał o atencję, chcąc sie "przekonywać", ze nie było warto. Byłeś pierdoła, jesteś pierdoła i będziesz pierdoła. No ale jak tylko "kawa i am"...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Boisz sie straty i to jak cholera. Te ewentualne emocje i wizja jej braku totalnie Cię wyniszczają do tego stopnia, ze jesteś gotowy utracić własna godność. Twój stan jest do bani, bo Twój system emocjonalny broni sie jak wilk przed poczuciem straty, która byłaby dla Ciebie przytłaczająca.
Poradzę Ci - dopuść to wreszcie do świadomości. Nazwij swoje emocje z tym związane. Nie robisz tego, bo Twoje ego boi sie okrutnie, dlatego myślisz "co tu wykombinować żeby została przy mnie".
Chłopaki na forum polecają skupić sie na innych laskach - i maja cholerna racje. Ale dodam coś jeszcze: jeśli w końcu zaakceptujesz swój strach, pełna stratę ważnej osoby, emocje przestaną być dla Ciebie takie straszne. Oswoisz je. Spójrz przyszłościowo: poznając w pełni poczucie straty oswajasz sie z tym, a z czasem nad tym panujesz. To sie nazywa także dorosłością/doglebniejszym poznaniem siebie/uzyskaniem wglądu w siebie - a to juz przekłada sie na rozwój, rozwój, rozwoj...
Kryzysy są i bedą - są częścią ludzkiego funkcjonowania. Jeśli to zaakceptujesz, pójdziesz bardzo do przodu. Rozwiąż kryzys, przerób go na każdy sposób, aby przestał być taki straszny i ruszaj do przodu. Świat to zbyt piękne miejsce,żeby stać w miejscu, a godność jest zbyt cenna, aby ja marnotrawić.
To prawda, boję się. Długo nie próbowałem związków, właśnie przez odrzucenie i udawałem, że wszystko jest ok, ale później się trochę na to uodporniłem i zaryzykowałem, z tą dziewczyną było tak, że przez długi czas karmiłem swoje ego i jak sytuacja się zmieniła to wszystko zaczęło upadać.
Dzięki za artykuł. Daje dużo do myślenia, bo fakt, ze zawsze bylem bardzo zamknięty w sobie i nie mówiłem o swoich uczuciach.
Strasznie dużo mądrych słów skondensowanych do małego posta - chętnie poczytał bym twojego bloga, gdzie rozwijasz ten temat. Oswojenie się z "cierpieniem" , strachem, zaprzyjaźnienie się z tym, czego się boisz, by ostatecznie nie robiło to na ciebie większego wrażenia. Całkowicie się pod tym podpisuję.
Wyślij po te rzeczy kogoś neutralnego, bo niestety nie jesteś mentalnie gotowy na spotkanie z byłą. W takiej sytuacjach ważne jest, abyś uświadomił sobie, że gdzieś zjebałeś, gdzieś popełniłeś błąd, gdzieś za bardzo odpuściłeś w tej relacji i przyjąć to do swojej świadomości. Uwierz, że pomaga i stawia Twoje myśli i odczucia w nowym świetle. Mi to niegdyś pomogło i pozwoliło na rozpoczęcie pracy nad zmianą siebie, swoich przekonań, a w konsekwencji mojego życia. Także kolego zerwij kontakt i się rozwijaj, bo tyle możesz zrobić.
Poszedłem osobiście. Już odcinam się od niej. Na szczęście wyciągnąłem sporo wniosków. Oboje mieliśmy wady, nie dogadywaliśmy się. Ja dokładnie wiem co skopałem i zamierzam pracować nad sobą, aby więcej takich błędów nie popełniać.
po to jest to forum żeby się ich wystrzegać uczyć na przykładzie innych, ale wiem po sobie, że nie którzy jak było napisane wyżej, muszą faktycznie doznać totalnego upodlenia.
Uwierz, że nie jesteś sam, nie jesteś pierwszym, który to przeżywa, a twoja była nie jest tak idealna jak myślisz.
Stary ja też tak myślałem po swoim pierwszym związku!!! Myślałem już, że nigdy takiej nie spotkam, idealna i w ogóle, do czasu aż poznałem następną jeszcze lepszą, wręcz wymarzoną, która również mnie zostawiła,i uważam iż obie zrobiły słusznie, ponieważ zachowywałem sie jak pizda nie facet, uwierz, mi też jest dalej ciężko, ale patrząc wstecz wiem, że poznam jeszcze lepszą jeszcze ładniejszą ( która mnie nie zostawi ewentualnie na odwrót )
Grunt to przyznać przed samym sobą, że zrobiliśmy się pizdy i to naprawiać!!!!
Myślisz, że ona była najpiękniejsza ? wpisz sobie w google "piekne kobiety" albo wyjdz na miasto do klubu i sie rozejrzyj.
Serio daj sobie z nią spokój i poznawaj nowe, piękne, interesujące kobiety.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Dzięki wszystkim za rady. Wiadomo, potrzebowałem się sprawdzić, upodliłem się, byliśmy na "am" , ale już mi lepiej, wiem że ona się spotyka z innym i jest zauroczona. Nie rozpłakałem się, chociaż głoś mi się trochę łamał miejscami, bo musiałem oczywiście powspominać i posłodzić. Chciałem być miły na tym spotkaniu, bo niestety ale w związku często ją krytykowałem, co ją bolało.
Ładnie była ubrana, oczywiście twierdziła, że zwykle wygląda lepiej. Kilka razy udało mi się sprawić, że się wzruszyła, kilka razy wściekła, ale generalnie dobrego wrażenia na pewno nie zrobiłem.
Ogólnie to ona trochę bez szacunku, bo zanim przyszła do mnie z pracy to musiałem poczekać aż skurzy fajke ze znajomym + nie miała najważniejszej mojej rzeczy. Odroczone na nast. tydzień. I raz ją przyłapałem na kłamstewku, jeśli chodzi o próbę poprzedniego spotkania
Mało tego spotyka się ona z kolesiem, z którym miała podejrzane rozmowy jeszcze za czasu jak z nią mieszkałem - http://www.podrywaj.org/forum/kt.... Więc potwierdziły się moje podejrzenia. Każda próba poruszenia tego tematu kończyło się jej gniewem. Także oboje w tym związku święci nie byliśmy.
Lepiej mi po tym spotkaniu tak czy siak. Przynajmniej wiem na czym stoję, nie muszę się nad niczym zastanawiać. Także teraz mam czas na regenerację. Kontakt oczywiście zerwę, jak odda tę ostatnią rzecz.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kiedyś z BANE'm mieliśmy dłuższą pogawędkę o fascynacji ludzi do upodlania się i autodestrukcji. Mowa była głównie o porzuconych facetach którzy dają się zeszmacić niezliczoną ilość razy by tylko jeszcze jeden, ten ostatni raz spotkać się z ex i ponownie zostać rozjechanym walcem o nazwie "JAK MI TERAZ BEZ CIEBIE ZAJEBIŚCIE".
Ten dżentelmen jest książkowym przykładem. Brawa dla tego Pana. RIP
chłopie - przed spotkaniem daj jej liste Swoich rzeczy, drobiazgowo pozbieraj jej własność którą masz. Spotkaj się z nią i zrób jakby to była zwyczajna transakcja wymienna.
Ty: Cześć, proszę to Twoje wszystkie rzeczy.
Ona: Cześć, a to Twoje.
Ty: Dzięki, fajnie że o niczym nie zapomniałaś. Miłego dnia.
Po powrocie kasuj foty z nią, i JAKIKOLWIEK kontakt bo będziesz się zbierał latami...
Zauważ, że każdy tutaj doradza Ci JEDNO a wypowiedziała się masa osób. Ogarnij się i do dzieła.
Chciałbym tutaj zdać relacje z tego jak to się dalej potoczyło. No więc Long Story Short:
Niby szło dobrze, ale dystans miała, rzadko całowanie, brak seksu, czasem pod wpływem pisała, że kocha i wreszcie przed końcem marca ochłoda z jej strony. Pokłóciliśmy się trochę przy czym wyszło, że w ogóle nie zrozumiała swoich błędów z naszego związku, więc dałem sobie spokój i urwałem kontakt na jakieś 2,5 miesiąca. W tym czasie próbowała odnowić kontakt. Ja olewałem.
Zdążyłem się w miarę zdystansować, rozwinąć w wielu aspektach. Umawiałem się na randki, ale nie znalazłem żadnej konkretniej dziewczyny i.. Wreszcie mi odwaliło i zapytałem ją tydzień temu czy nie pójdzie ze mną na wesele za 1.5 miesiąca. Zgodziła się, ale sama powiedziała, że na zasadach koleżeńskich. Ja na to, że właśnie o to mi chodzi. I cały czas ją traktuje jak koleżankę. I po paru dniach zaczęło jej odwalać, poszliśmy do restauracji, mówiła, że jak wcześniej było na nie, tak teraz nie wie. Dziś z dupy zapytała czy może ze mną spać. Odpisałem, że nie bo wcześnie wstaje. Nasza wspólna koleżanka zdradziła, że co jakiś czas o mnie wypytuje. Wygląda na to, że zatęskniła.
I teraz proszę o jakieś opinie. Póki co moja taktyka jest taka, żeby dalej trzymać dystans, nie być łatwym i traktować ją jak koleżankę. Czy to jest dobre podejście? Ile czasu je zachować? Czy może powinienem z nią poważnie porozmawiać i zapytać czego tak naprawdę ode mnie chce? A może mnie tylko sprawdza? Ale ogólnie zachowuje się tak jakby jednak coś ją męczyło. I wreszcie pierwszy raz po tak długim czasie rzuciła, że zrozumiała że zachowywała się beznadziejnie na koniec związku i jest jej wstyd.
W międzyczasie umawiam się na randki z innymi dziewczynami oczywiście, żeby podtrzymywać jakąś pewność siebie i dystans.
Nie przeszkadza ci, że przez ten czas pieprzyła się z innym(innymi?) Nie masz do siebie szacunku? Wyobrażasz sobie po tym z nią seks? Chcesz ją odzyskać, bo jest taka przegenialna, czy dlatego , że twoje ego nie może poradzić sobie z odrzuceniem? Naprawdę chcesz wracać do kobiety, która wytarła sobie tobą buty?
Powiem tak, osobiście wątpię, że się z kimś przespała, ale nie wykluczam tego (To taki typ kobiety co do seksu potrzebuje dużo uczuć, twierdzi nawet że w życiu masturbowała się może 2x ). Jutro przeprowadzam z nią poważną rozmowę i chcę się dowiedzieć wszystkiego co zaszło. Jeśli nie będzie chciała mówić to ją przekreślam jako partnerkę na związek. To co mi zawsze najbardziej w niej przeszkadzało to to, że była nieszczera. Jeśli nie naprawiła tego w sobie to nie mam z nią o czym rozmawiać.
Ok. Mam nadzieje, że już nie ważne. Już na początku spotkania doszło do spiny. Umówiliśmy się na spacer na godz. 20. Jak się spotkaliśmy to poprosiła mnie, żebyśmy poszli na pocztę, która jest obok. Ja nie zastanawiając się powiedziałem, że "ok". Jak weszliśmy, to okazało się że jest kolejka, więc powiedziałem jej, żebyśmy dali sobie spokój, bo naszym celem był spacer i rozmowa, a nie czekanie na poczcie. Nie chciała wyjść, więc ja wyszedłem Czekałem na nią 20 minut, jeszcze musiała wrócić na chatę z paczką + się przebrać bo była za lekko ubrana. Całość czekania wyszła 30 minut. Ogólnie to dałem ciała, że się zgodziłem na pójście na pocztę, zamiast od razu powiedzieć, że załatwi sobie to innym razem, ale później wg. mnie ona już powinna była pójść na ugodę i wyjść ze mną.
Niby taka pierdoła, ale już rozwaliła całą atmosferę i pokazała, że pomiędzy nami jest jakaś dziwna walka charakterów.
Po wszystkim jak już trochę emocje opadły to zapytałem ją czy chce ze mną o czymś pogadać, powiedziała że po tej akcji to już ma wątpliwości, więc ja powiedziałem, że w takim razie zostajemy koleżeństwem, bo nic więcej się tutaj nie ugra. Przytaknęła. I mam nadzieję, że już nie będzie więcej takich chorych akcji.
No i chujowo zrobiłeś! dalej wiedziała, że ma Cię w garści i na jedno jej słówko jesteś dostępny jak sklep alkoholowy 24/7 i biegniesz do niej z językiem na brodzie
a i daruj sobie koleżeństwo nigdy nie będziecie kolegami etc. zamknij ten rozdział i baw się dobrze z innymi panienkami
Wiem, że zjebałem. Już na jakimś etapie związku weszła mi na głowę, bo właśnie stałem się za miękki i to są tego efekty i nieraz się łapię na tym, że zgodzę się na jej zachciankę i dopiero później do mnie dochodzi, że dałem się zrobić, ale ta akurat zachcianka to jest jeszcze nic.
Kilka miesięcy wcześniej jak próbowaliśmy od nowa to będąc w kinie, w którymś momencie poprosiła mnie, żebym wziął jej kartę i poszedł jej po nachosy. Odpowiedziałem "to chodźmy razem", a ona naciskała, żebym ja to zrobił, to powiedziałem, że za buziaka. Buziaka nie dostałem, więc nie poszedłem i była spina do końca wieczoru, ewidentnie chciała mnie wrzucić pod pantofel. Później się tłumaczyła, że nie chciała iść, bo kiedyś się tam pośliznęła. Ręce mi opadły.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tylko tak gadasz chłopie, ja jestem świeżo po rozstaniu i męczy to trochę ale odkąd wyjebalem ja ze swojego życia i zacząłem sobie na prawdę to uświadomiac ile ona ma wad, że dusilem się tak szczerze w tym związku to jest z każdym dniem łatwiej. MUSISZ całkowicie ja usunąć ze swojego życia i się z tym pogodzić, a ty ciągle wracasz do tego przez co nigdy się od niej nie uwolnisz, żadna nigdy nie jest ta jedyna, przychodzą i odchodzą i takie jest życie.
W tej chwili nic nie zdziałasz bo za bardzo targają Tobą emocje. Jeden jej gest, jedno jej słowo, jeden jej test i znów leżysz rozjebany na łopatkach i płaczesz. Emocje musisz opanować, bo jeśli tego nie zrobisz to będziesz się pogrążał w jej oczach.
Lepiej próbować i potem żałować- niż żałować, że się nie próbowało.
Neverending story. Chciałem, żeby wesele wypadło koleżeńsko, ale jednak nas połączyło. Praktycznie do przedostatniego dnia przed weselem byliśmy dla siebie oschli, a na wieczór przed już zaczęliśmy swobodniej rozmawiać. Przed spotkaniem emocje pokierowały i kupiłem jej kwiatka, na którego bardzo się ucieszyła. Od początku było sporo kina i już w kościele trzymaliśmy się za rękę. Później wiadomo alko, amory się włączyły i koło 22 nie wytrzymaliśmy, poszliśmy do apartamentu na seksy, później do końca wesela zachowywaliśmy się jak para. Następnego dnia zabrałem ją na basen/sauny.
Porozmawialiśmy sobie poważnie i wyszło na to, że nasza różnica i walka charakterów bierze się z rodzinnych domów. U jej rodziców rządzi ojciec, który jest cholerykiem, matka jest szarą myszką i nie ma nic do gadania. U mnie z kolei na odwrót, rządzi matka, może nie aż w takim stopniu jak u niej ojciec, ale tak jest i ja bardzo nie chciałbym powielać wzorca rodziców (mojemu tacie może jest wygodnie, ale ja bym nie chciał tak żyć) i tak samo ona nie chce powielać wzorca swoich. Czyli ona nie chce być pomiatana przez faceta, a ja z kolei nie chcę być pomiatany przez kobietę.
.. Wkrótce opisze co się dzieje dalej, bo jestem strasznie śpiący
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
gówno rozumiesz! Srednio raz w tygodniu bedziesz żebrał o atencję, chcąc sie "przekonywać", ze nie było warto. Byłeś pierdoła, jesteś pierdoła i będziesz pierdoła. No ale jak tylko "kawa i am"...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie będę. Chce się odciąć. "będziesz pierdołą", dzięki za motywacje.
Autorze,
Boisz sie straty i to jak cholera. Te ewentualne emocje i wizja jej braku totalnie Cię wyniszczają do tego stopnia, ze jesteś gotowy utracić własna godność. Twój stan jest do bani, bo Twój system emocjonalny broni sie jak wilk przed poczuciem straty, która byłaby dla Ciebie przytłaczająca.
Poradzę Ci - dopuść to wreszcie do świadomości. Nazwij swoje emocje z tym związane. Nie robisz tego, bo Twoje ego boi sie okrutnie, dlatego myślisz "co tu wykombinować żeby została przy mnie".
Polecam przeczytać trochę literatury naukowej: https://abload.de/img/untitled-1...
Chłopaki na forum polecają skupić sie na innych laskach - i maja cholerna racje. Ale dodam coś jeszcze: jeśli w końcu zaakceptujesz swój strach, pełna stratę ważnej osoby, emocje przestaną być dla Ciebie takie straszne. Oswoisz je. Spójrz przyszłościowo: poznając w pełni poczucie straty oswajasz sie z tym, a z czasem nad tym panujesz. To sie nazywa także dorosłością/doglebniejszym poznaniem siebie/uzyskaniem wglądu w siebie - a to juz przekłada sie na rozwój, rozwój, rozwoj...
Kryzysy są i bedą - są częścią ludzkiego funkcjonowania. Jeśli to zaakceptujesz, pójdziesz bardzo do przodu. Rozwiąż kryzys, przerób go na każdy sposób, aby przestał być taki straszny i ruszaj do przodu. Świat to zbyt piękne miejsce,żeby stać w miejscu, a godność jest zbyt cenna, aby ja marnotrawić.
To prawda, boję się. Długo nie próbowałem związków, właśnie przez odrzucenie i udawałem, że wszystko jest ok, ale później się trochę na to uodporniłem i zaryzykowałem, z tą dziewczyną było tak, że przez długi czas karmiłem swoje ego i jak sytuacja się zmieniła to wszystko zaczęło upadać.
Dzięki za artykuł. Daje dużo do myślenia, bo fakt, ze zawsze bylem bardzo zamknięty w sobie i nie mówiłem o swoich uczuciach.
Strasznie dużo mądrych słów skondensowanych do małego posta - chętnie poczytał bym twojego bloga, gdzie rozwijasz ten temat. Oswojenie się z "cierpieniem" , strachem, zaprzyjaźnienie się z tym, czego się boisz, by ostatecznie nie robiło to na ciebie większego wrażenia. Całkowicie się pod tym podpisuję.
Wyślij po te rzeczy kogoś neutralnego, bo niestety nie jesteś mentalnie gotowy na spotkanie z byłą. W takiej sytuacjach ważne jest, abyś uświadomił sobie, że gdzieś zjebałeś, gdzieś popełniłeś błąd, gdzieś za bardzo odpuściłeś w tej relacji i przyjąć to do swojej świadomości. Uwierz, że pomaga i stawia Twoje myśli i odczucia w nowym świetle. Mi to niegdyś pomogło i pozwoliło na rozpoczęcie pracy nad zmianą siebie, swoich przekonań, a w konsekwencji mojego życia. Także kolego zerwij kontakt i się rozwijaj, bo tyle możesz zrobić.
Poszedłem osobiście. Już odcinam się od niej. Na szczęście wyciągnąłem sporo wniosków. Oboje mieliśmy wady, nie dogadywaliśmy się. Ja dokładnie wiem co skopałem i zamierzam pracować nad sobą, aby więcej takich błędów nie popełniać.
po to jest to forum żeby się ich wystrzegać uczyć na przykładzie innych, ale wiem po sobie, że nie którzy jak było napisane wyżej, muszą faktycznie doznać totalnego upodlenia.
Uwierz, że nie jesteś sam, nie jesteś pierwszym, który to przeżywa, a twoja była nie jest tak idealna jak myślisz.
Stary ja też tak myślałem po swoim pierwszym związku!!! Myślałem już, że nigdy takiej nie spotkam, idealna i w ogóle, do czasu aż poznałem następną jeszcze lepszą, wręcz wymarzoną, która również mnie zostawiła,i uważam iż obie zrobiły słusznie, ponieważ zachowywałem sie jak pizda nie facet, uwierz, mi też jest dalej ciężko, ale patrząc wstecz wiem, że poznam jeszcze lepszą jeszcze ładniejszą ( która mnie nie zostawi ewentualnie na odwrót
)
Grunt to przyznać przed samym sobą, że zrobiliśmy się pizdy i to naprawiać!!!!
Myślisz, że ona była najpiękniejsza ? wpisz sobie w google "piekne kobiety" albo wyjdz na miasto do klubu i sie rozejrzyj.
Serio daj sobie z nią spokój i poznawaj nowe, piękne, interesujące kobiety.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu.."
Dzięki wszystkim za rady. Wiadomo, potrzebowałem się sprawdzić, upodliłem się, byliśmy na "am"
, ale już mi lepiej, wiem że ona się spotyka z innym i jest zauroczona. Nie rozpłakałem się, chociaż głoś mi się trochę łamał miejscami, bo musiałem oczywiście powspominać i posłodzić. Chciałem być miły na tym spotkaniu, bo niestety ale w związku często ją krytykowałem, co ją bolało.
Ładnie była ubrana, oczywiście twierdziła, że zwykle wygląda lepiej. Kilka razy udało mi się sprawić, że się wzruszyła, kilka razy wściekła, ale generalnie dobrego wrażenia na pewno nie zrobiłem.
Ogólnie to ona trochę bez szacunku, bo zanim przyszła do mnie z pracy to musiałem poczekać aż skurzy fajke ze znajomym + nie miała najważniejszej mojej rzeczy. Odroczone na nast. tydzień. I raz ją przyłapałem na kłamstewku, jeśli chodzi o próbę poprzedniego spotkania
Mało tego spotyka się ona z kolesiem, z którym miała podejrzane rozmowy jeszcze za czasu jak z nią mieszkałem - http://www.podrywaj.org/forum/kt.... Więc potwierdziły się moje podejrzenia. Każda próba poruszenia tego tematu kończyło się jej gniewem. Także oboje w tym związku święci nie byliśmy.
Lepiej mi po tym spotkaniu tak czy siak. Przynajmniej wiem na czym stoję, nie muszę się nad niczym zastanawiać. Także teraz mam czas na regenerację. Kontakt oczywiście zerwę, jak odda tę ostatnią rzecz.
Pozamiatane.
Lapek wart w tej chwili może z 400 zł. Chyba nic się nie stanie jak odbiorę kilka dni później...
Jeśli nie chcesz wyglądać w jej oczach gorzej niż wyżęta szmata to odpuść sobie tego lapka... Wystarczająco już się upodliłeś.
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
nie odpusci... zawsze to okazja do kolejnego "am"
moze lepiej, ze odeszłą. Przy nim by się roztyła
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kiedyś z BANE'm mieliśmy dłuższą pogawędkę o fascynacji ludzi do upodlania się i autodestrukcji. Mowa była głównie o porzuconych facetach którzy dają się zeszmacić niezliczoną ilość razy by tylko jeszcze jeden, ten ostatni raz spotkać się z ex i ponownie zostać rozjechanym walcem o nazwie "JAK MI TERAZ BEZ CIEBIE ZAJEBIŚCIE".
Ten dżentelmen jest książkowym przykładem. Brawa dla tego Pana. RIP
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
W imie zasad PUA olac 400 zl? Jesli go jej zostawie to ona go sprzeda na allegro i bedzie na plus, chyba lepiej zebym ja byl na plus?
I będzie kolejny SMOLAREK
? Już się nie mogę doczekać, płakałem wtedy ze śmiechu 
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Bez przesady, odbieram sprzęt i się odcinam!
chłopie - przed spotkaniem daj jej liste Swoich rzeczy, drobiazgowo pozbieraj jej własność którą masz. Spotkaj się z nią i zrób jakby to była zwyczajna transakcja wymienna.
Ty: Cześć, proszę to Twoje wszystkie rzeczy.
Ona: Cześć, a to Twoje.
Ty: Dzięki, fajnie że o niczym nie zapomniałaś. Miłego dnia.
Po powrocie kasuj foty z nią, i JAKIKOLWIEK kontakt bo będziesz się zbierał latami...
Zauważ, że każdy tutaj doradza Ci JEDNO a wypowiedziała się masa osób. Ogarnij się i do dzieła.
"you must burn before you can shine"
Chciałbym tutaj zdać relacje z tego jak to się dalej potoczyło. No więc Long Story Short:
Niby szło dobrze, ale dystans miała, rzadko całowanie, brak seksu, czasem pod wpływem pisała, że kocha i wreszcie przed końcem marca ochłoda z jej strony. Pokłóciliśmy się trochę przy czym wyszło, że w ogóle nie zrozumiała swoich błędów z naszego związku, więc dałem sobie spokój i urwałem kontakt na jakieś 2,5 miesiąca. W tym czasie próbowała odnowić kontakt. Ja olewałem.
Zdążyłem się w miarę zdystansować, rozwinąć w wielu aspektach. Umawiałem się na randki, ale nie znalazłem żadnej konkretniej dziewczyny i.. Wreszcie mi odwaliło i zapytałem ją tydzień temu czy nie pójdzie ze mną na wesele za 1.5 miesiąca. Zgodziła się, ale sama powiedziała, że na zasadach koleżeńskich. Ja na to, że właśnie o to mi chodzi. I cały czas ją traktuje jak koleżankę. I po paru dniach zaczęło jej odwalać, poszliśmy do restauracji, mówiła, że jak wcześniej było na nie, tak teraz nie wie. Dziś z dupy zapytała czy może ze mną spać. Odpisałem, że nie bo wcześnie wstaje. Nasza wspólna koleżanka zdradziła, że co jakiś czas o mnie wypytuje. Wygląda na to, że zatęskniła.
I teraz proszę o jakieś opinie. Póki co moja taktyka jest taka, żeby dalej trzymać dystans, nie być łatwym i traktować ją jak koleżankę. Czy to jest dobre podejście? Ile czasu je zachować? Czy może powinienem z nią poważnie porozmawiać i zapytać czego tak naprawdę ode mnie chce? A może mnie tylko sprawdza? Ale ogólnie zachowuje się tak jakby jednak coś ją męczyło. I wreszcie pierwszy raz po tak długim czasie rzuciła, że zrozumiała że zachowywała się beznadziejnie na koniec związku i jest jej wstyd.
W międzyczasie umawiam się na randki z innymi dziewczynami oczywiście, żeby podtrzymywać jakąś pewność siebie i dystans.
Nie przeszkadza ci, że przez ten czas pieprzyła się z innym(innymi?) Nie masz do siebie szacunku? Wyobrażasz sobie po tym z nią seks? Chcesz ją odzyskać, bo jest taka przegenialna, czy dlatego , że twoje ego nie może poradzić sobie z odrzuceniem? Naprawdę chcesz wracać do kobiety, która wytarła sobie tobą buty?
Powiem tak, osobiście wątpię, że się z kimś przespała, ale nie wykluczam tego (To taki typ kobiety co do seksu potrzebuje dużo uczuć, twierdzi nawet że w życiu masturbowała się może 2x
). Jutro przeprowadzam z nią poważną rozmowę i chcę się dowiedzieć wszystkiego co zaszło. Jeśli nie będzie chciała mówić to ją przekreślam jako partnerkę na związek. To co mi zawsze najbardziej w niej przeszkadzało to to, że była nieszczera. Jeśli nie naprawiła tego w sobie to nie mam z nią o czym rozmawiać.
Ok. Mam nadzieje, że już nie ważne. Już na początku spotkania doszło do spiny. Umówiliśmy się na spacer na godz. 20. Jak się spotkaliśmy to poprosiła mnie, żebyśmy poszli na pocztę, która jest obok. Ja nie zastanawiając się powiedziałem, że "ok". Jak weszliśmy, to okazało się że jest kolejka, więc powiedziałem jej, żebyśmy dali sobie spokój, bo naszym celem był spacer i rozmowa, a nie czekanie na poczcie. Nie chciała wyjść, więc ja wyszedłem
Czekałem na nią 20 minut, jeszcze musiała wrócić na chatę z paczką + się przebrać bo była za lekko ubrana. Całość czekania wyszła 30 minut. Ogólnie to dałem ciała, że się zgodziłem na pójście na pocztę, zamiast od razu powiedzieć, że załatwi sobie to innym razem, ale później wg. mnie ona już powinna była pójść na ugodę i wyjść ze mną.
Niby taka pierdoła, ale już rozwaliła całą atmosferę i pokazała, że pomiędzy nami jest jakaś dziwna walka charakterów.
Po wszystkim jak już trochę emocje opadły to zapytałem ją czy chce ze mną o czymś pogadać, powiedziała że po tej akcji to już ma wątpliwości, więc ja powiedziałem, że w takim razie zostajemy koleżeństwem, bo nic więcej się tutaj nie ugra. Przytaknęła. I mam nadzieję, że już nie będzie więcej takich chorych akcji.
No i chujowo zrobiłeś! dalej wiedziała, że ma Cię w garści i na jedno jej słówko jesteś dostępny jak sklep alkoholowy 24/7 i biegniesz do niej z językiem na brodzie
a i daruj sobie koleżeństwo
nigdy nie będziecie kolegami etc. zamknij ten rozdział i baw się dobrze z innymi panienkami
Wiem, że zjebałem. Już na jakimś etapie związku weszła mi na głowę, bo właśnie stałem się za miękki i to są tego efekty i nieraz się łapię na tym, że zgodzę się na jej zachciankę i dopiero później do mnie dochodzi, że dałem się zrobić, ale ta akurat zachcianka to jest jeszcze nic.
Kilka miesięcy wcześniej jak próbowaliśmy od nowa to będąc w kinie, w którymś momencie poprosiła mnie, żebym wziął jej kartę i poszedł jej po nachosy. Odpowiedziałem "to chodźmy razem", a ona naciskała, żebym ja to zrobił, to powiedziałem, że za buziaka. Buziaka nie dostałem, więc nie poszedłem i była spina do końca wieczoru, ewidentnie chciała mnie wrzucić pod pantofel. Później się tłumaczyła, że nie chciała iść, bo kiedyś się tam pośliznęła.
Ręce mi opadły.
przeczytaj sobie wpis nr 41
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
mi ręce opadły jak przeczytałem :
"to powiedziałem,że za buziaka" ucz się kolego na błędach i wyciągaj wnioski
Tylko tak gadasz chłopie, ja jestem świeżo po rozstaniu i męczy to trochę ale odkąd wyjebalem ja ze swojego życia i zacząłem sobie na prawdę to uświadomiac ile ona ma wad, że dusilem się tak szczerze w tym związku to jest z każdym dniem łatwiej. MUSISZ całkowicie ja usunąć ze swojego życia i się z tym pogodzić, a ty ciągle wracasz do tego przez co nigdy się od niej nie uwolnisz, żadna nigdy nie jest ta jedyna, przychodzą i odchodzą i takie jest życie.
W tej chwili nic nie zdziałasz bo za bardzo targają Tobą emocje. Jeden jej gest, jedno jej słowo, jeden jej test i znów leżysz rozjebany na łopatkach i płaczesz. Emocje musisz opanować, bo jeśli tego nie zrobisz to będziesz się pogrążał w jej oczach.
Lepiej próbować i potem żałować- niż żałować, że się nie próbowało.
Zacznij zmieniać swoją podświadomość, bo mimo że świadomie wiesz ze to nie ma sensu to i tak dalej w to brniesz.
Neverending story. Chciałem, żeby wesele wypadło koleżeńsko, ale jednak nas połączyło. Praktycznie do przedostatniego dnia przed weselem byliśmy dla siebie oschli, a na wieczór przed już zaczęliśmy swobodniej rozmawiać. Przed spotkaniem emocje pokierowały i kupiłem jej kwiatka, na którego bardzo się ucieszyła. Od początku było sporo kina i już w kościele trzymaliśmy się za rękę. Później wiadomo alko, amory się włączyły i koło 22 nie wytrzymaliśmy, poszliśmy do apartamentu na seksy, później do końca wesela zachowywaliśmy się jak para. Następnego dnia zabrałem ją na basen/sauny.
Porozmawialiśmy sobie poważnie i wyszło na to, że nasza różnica i walka charakterów bierze się z rodzinnych domów. U jej rodziców rządzi ojciec, który jest cholerykiem, matka jest szarą myszką i nie ma nic do gadania. U mnie z kolei na odwrót, rządzi matka, może nie aż w takim stopniu jak u niej ojciec, ale tak jest i ja bardzo nie chciałbym powielać wzorca rodziców (mojemu tacie może jest wygodnie, ale ja bym nie chciał tak żyć) i tak samo ona nie chce powielać wzorca swoich. Czyli ona nie chce być pomiatana przez faceta, a ja z kolei nie chcę być pomiatany przez kobietę.
.. Wkrótce opisze co się dzieje dalej, bo jestem strasznie śpiący
czyli jednak telenowela....
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"