Znowu wracam po drugim spotkaniu z kobietką o której już pisałem wcześniej. Może przejdę do opisu spotkania a wy panowie szczerze to oceńcie.
Umówieni na 19 przyjechałem po nią bo nie miała transportu więc to chyba żadna filozofia, że podjechałem po nią.Na powitanie złapałem za rękę lekko przyciągnąłem i buzi w policzek. Widać, że oczekiwała tego typu powitania. Zabrałem ją do pewnego parku z zajebistym zamkiem bo mówiła, że lubi takie miejsca. Podobało się jej, pospacerowaliśmy tam z godzinę. Było trochę kina bo pomału trzeba było do tego przechodzić i wychodziło mi to jak dla mnie bardzo dobrze.
Później kawiarnia ale taka nietypowa, mało ludzi, odizolowane miejsca przez ścianki i przytulnie. Tam kina jeszcze więcej, zabawa zegarkiem na jej ręce, ściąganie go i zakładanie blablabla droczyła się też ze mną z jakiegoś powodu trzymając się za ręce no i ogólnie szło mi wszystko całkiem sprawnie. Zero protestów i zabawnie. Zaświeciła mi się lampka żeby iść o krok dalej. Wyszedłem do toalety, wracam i przysiadam się obok niej. Prędzej siedzieliśmy po rogu. Wtedy ona się odsuwa prawie na drugi róg xD co było dziwne patrząc na to jak wyglądało całe spotkanie.
Po tym wszystko trochę siadło. Posiedzieliśmy tam jeszcze z 10min i idziemy wolnym spacerem do auta.Wtedy wpadłem na głupi pomysł żeby spróbować ją pocałować otwierając jej drzwi od auta. Lekko ją przyciągnąłem do siebie a ona wtedy na to "nie". Spotkanie skończyło się normalnie bez fajerwerków.
Może za szybko chciałem przejść do pocałunku. Z drugiej strony widząc jak jest odpierdolona nie mogłem wytrzymać. Ale spokojnie, nie wyglądałem jak napaleniec.
Popełniłem błąd pisząc smsa wieczorem po paru godz "przepraszam za to przy samochodzie, nie planowalem tego ;)" na to dostałem za chwilę odpowiedź: " spokojnie, nie ma problemu :P"
Teraz mam różne myśli co do niej. Jest mi ciężko określić nawet to czy będzie chciała się jeszcze spotkać.Może powiecie, że nie dałem jej nic nowego bo na spacer to każdy zabiera ale laska lubi takie miejsca i nigdy tam nie była.
Co zrobilibyście na moim miejscu? odczekać 2 dni bez kontaktu i spróbować się umówić ponownie? jeśli do niego dojdzie to wydaje mi się że lepiej nie dążyć znów do pocałunku tylko znów budować komfort w kontakcie fizycznym.
Mam wrażenie, że za szybko próbowałem przekroczyć pewną granice.
moze nie poradze Ci konkretnie co masz zrobic ale napisze od siebie zebys nie pisał na forum ' co mam teraz a teraz zrobic ' tylko robil kazdy krok po swojemu. jestem przekonany ze masz wiedze z tej strony i przekonaj sie teraz jak TY ją zinterpretowałeś. masz ochote zadzwonic za 2 dni to zadzwon. nikt Ci tu nie poda idealnego rozwiazania. pamietaj najwieksza frajda jest gdy zdobedziesz kobiete TY, po swojemu, bez wiekszych rad kolegow ; )
A czemu upokarzasz się za to że próbowałeś ją pocałować?
Pocałunek to ważna rzecz na randce. Tak ma być , to naturalna kolej rzeczy i ona o tym wie dobrze. No chyba że ona z kosmosu jest.
Żadnego przepraszania za to!
Mało tego, jak na następnym spotkaniu dalej nie da się pocałować to rozważaj olanie jej , bo takie laski nie rokują nic dobrego w temacie.
W restauracji juz zrobiłeś błąd siadając od razu na przeciwko zamiast obok niej.
Kolejny błąd to, że ją przepraszałeś.
Jedyne co możesz teraz zrobić to rozsypać groch i na kolanach chłodzić temat. Po trzech, czterech dniach możesz skończyć role cierpiętnika i zadzwonić do niej.
Trzymam kciuki.
Człowiek zrozumie drugiego człowieka, tylko wtedy gdy znajdzie się w podobnej do jego sytuacji.
Na prawdę to wybrałeś z dupy moment na pocałunek - wtedy gdy ona się tego zupełnie nie spodziewała. To tak jakbyś, wiązał sobie buta na ulicy i jakaś laska złapała Cię za tyłek. ( no może zły przykład - bo pewnie byś się ucieszył jakby była ładna
- powiedzmy, że to był gruby facet ) ale nie w tym rzecz.
Pocałunek to jest przełamanie - pokazanie, że nie myślisz o niej jako koleżance, przyjaciółce. Jeśli zrobisz to w odpowiednim momencie to prawdopodobieństwo, że się nie odsunie jest dużo większe.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
dzięki za odpowiedzi. Dzisiaj próba umówienia kolejnego spotkania na sobotę skończyła się odpowiedzią "niestety w sobotę nie dam rady. Może innym razem się uda :)"
Ja to panowie odbieram, że raczej finito tej relacji. Tylko po co jej taka rezerwa "może innym razem się uda :)"? Moja odpowiedź była "ok, rozumiem w takim razie przejdę się w sobotę ze znajomymi do "xyz". Na to jej odpowiedź "no to baw się dobrze". Mogła chociaż bezpośrednio napisać, że nie może i tyle, a teraz mnie ten dodatek "może innym razem się uda" intryguje.
Jak to po co? A jak jej się nie uda z tym z którym teraz kręci, to zostanie na lodzie przecież... Musisz ją zrozumieć:P
właśnie podobnie rozumiem całą sytuacje
Ja mam pytanie, co ma do tego wszystkiego siadanie naprzeciw albo obok dziewczyny ?
@DannyRai
Siadanie "przez stół", czyli na przeciw siebie jest o tyle kijowe, że ciężko wtedy wprowadzać dotyk do relacji. Ciężko jest dotykać kobietę kiedy dzieli Was metrowy stół. Dlatego lepszym wyjściem jest siadać obok, lub chociaż "po rogu". Poza tym z punktu widzenia psychologicznego, osoby które siedzą na przeciw siebie są podświadomie odbierane jako wrogowie względem siebie, oponenci, jest to postawa ukierunkowana na walkę. Takiej natomiast energii na randce byśmy nie chcieli, co ?