Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Facebook zamiast numeru telefonu

16 posts / 0 new
Ostatni
watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0
Facebook zamiast numeru telefonu

Witam kolegów.

Przejdę do rzeczy. Dwa dni temu siedzę na lotnisku i czekam na samolot do domu. Poinformowano nas że jest dość mocno opóźniony. Myślę okej, i tak nie ma mnie w domu od 3 m-cy, więc parę godzin mnie nie zbawi. Dodam, że byłem bardzo zmęczony, ponieważ od kilku dni słabo sypiałem. Niedaleko mnie siedziała dziewczyna, która ewidentnie była zniesmaczona całą sytuacją z opóźnieniem. Pierwsze co sobie o niej pomyślałem to: "okej dziewczyno, wyluzuj, nie musisz pokazywać wszystkim swojego niezadowolenia". Ale nie zwracając bardzo na nią uwagi zająłem się swoimi sprawami. Po chwili wstaje i podchodzi do mnie parę krzeseł dalej i pyta czy popilnuje jej bagażu bo idzie po napój, choć obok niej siedziała jakaś inna dziewczyna którą mogła poprosić o to samo. Oderwałem na chwilę wzrok od telefonu i jednym słowem odpowiedziałem "dobrze". Wraca i dziękuje, ja odpowiadam "proszę". Sytuacja powtórzyła się trzy razy. Później wyszedłem i po powrocie moje poprzednie miejsce było zajęte więc usiadłem bliżej owej dziewczyny. Po chwili sama rozpoczęła rozmowę, Wypytywała mnie o to skąd jestem i czym się zajmuję. Powiedziała, że wraca od znajomej i była tylko na weekend oraz, że w Polsce mieszkamy w jednym mieście. Ogólnie standardowa rozmowa z przypadkową dziewczyną, lecz z większym zaangażowaniem w rozmowę z jej strony. Przyznam, że zainteresowała mnie. Po chwili zamieszanie, i idziemy do samolotu. Siedzieliśmy po zupełnie różnych stronach maszyny, więc nie było mowy o kontynuowaniu rozmowy. Po chwili zrozumiałem, że nawet się nie przedstawiłem i nie wiem też jak ona się nazywa, więc po wylądowaniu pobiegłem za nią, przedstawiłem się. Ona odpowiedziała: "ooo goniłeś mnie (pozytywnie zaskoczony uśmiech), jestem Anka". Zapytałem o numer telefonu, a ona: "jasne", lecz po sekundzie, "albo wiesz co znajdź mnie na facebooku, jestem Anka S." no i po pożegnaniu rozeszliśmy się w różne strony.
Oczywiście znalazłem ją na owym portalu, no i teraz jestem trochę zmieszany. Przyznam szczerze, że nie miałem takiej sytuacji nigdy wcześniej.
Chętnie zaprosiłbym ją na przysłowiową "kawę", moze jestem trochę staroświecki ale jakoś tak dziwnie przez tego facebooka. Nie mam pomysłu jak to rozkręcić, żeby doszło do spotkania. Acha dodam, że po sprawdzeniu jej profilu wyszło, że pracowałem z tatą i wujkiem tej koleżanki u której była na weekend.
Jakieś porady Panowie?
Nie jestem jakiś napalony, bardziej zaintrygowany.
Olać to wszystko czy zaczekać parę dni i umówić się przez tego facebooka? No i tak od razu bezpośrednio czy pogadać wcześniej jeszcze o czymś, może o tym że znam rodzinę tej jej koleżanki? Nie wiem. Gdyby dała ten numer to nie było by problemu.

Pozdrawiam

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Jak tak teraz na to patrzę to ona zrobiła to co ja powinienem zrobić tzn. zaintrygowała mnie. Z jednej strony otwarta z drugiej niedostępna. Punkt dla niej. Dobra robota.
Poczekam parę dni i się skontaktuję. Myślę że najlepszym pomysłem będzie kontakt w niedziele wieczorem. Nie za późno nie za wcześnie.
Przyznam szczerze, że nie mam żadnego doświadczenia w randkowaniu przez internet.
Ahh ten telefon. No ale trudno. Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.
Jeszcze jakieś rady co do rozpoczęcia takiej rozmowy czy po prostu przełożyć mowę na tekst, zamiast mikrofonu użyć klawiatury?

xoxo12
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 20
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2017-01-15
Punkty pomocy: 210

Aż tak się już na nią wkręciłeś, że temat trzeba było zakładać? Jak Cię dobrze zapamiętała, to pewnie wystarczy, że napiszesz, chwila luźnej rozmowy zeby sobie Ciebie przypomniała i proponujesz spotkanie. Po co się tu doszukiwać filozofi... Ludzie na tym forum mają jakąs przypadłość analizowania każdej sytuacji. Sama Cię zagadała, jak podbiegłeś była ucieszona, więc jak dla mnie zielone światło zdecydowanie... Nad czym się tu jeszcze zastanawiać.

tddaygame
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-07-12
Punkty pomocy: 1754

"Zapytałem o numer telefonu, a ona: "jasne", lecz po sekundzie, "albo wiesz co znajdź mnie na facebooku, jestem Anka S." no i po pożegnaniu rozeszliśmy się w różne strony."

"Wiesz co, nie używam Facebooka, to strasznie zjada czas. Masz WhatsAppa?"

"Chętnie zaprosiłbym ją na przysłowiową "kawę", moze jestem trochę staroświecki ale jakoś tak dziwnie przez tego facebooka. Nie mam pomysłu jak to rozkręcić, żeby doszło do spotkania."

A jak to robisz przez SMS-y?

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Nigdy nie umawiałem się na pierwsza randkę poprzez smsa. Zawsze dzwoniłem po kilku dniach. Z głosu wyraźnie można usłyszeć emocje lub ich brak. Podobnie gdy nie raz pokłóciłem się z partnerką. Jeśli się nie widzieliśmy a kontakt był konieczny, zawsze w grę wchodził tylko telefon, nigdy sms.
No nie wiem, może jakiś dziwny jestem.
Ale są tego pozytywy. Zawsze to jakieś nowe doświadczenie.

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Jutro będę atakował. Idąc w myśl zasady nie kontaktować się w piątek i sobotę. Czas będzie odpowiedni, nie za wcześnie, nie za późno. Postaram się napisać jak to się potoczyło. Nie ma co się nakręcać, za miesiąc wyjeżdżam i ona o tym wie, więc to też może odegrać jakąś rolę. Zobaczymy.

Młody_zielony
Portret użytkownika Młody_zielony
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-02-11
Punkty pomocy: 24

Tak naprawdę, to nie ma za dużej różnicy czy jest to kontakt telefoniczny czy przez Facebooka. Tak i tak możesz doprowadzić do spotkania.
Popisz sobie z tą laska, poproś o numer, zadzwoń i jedziesz jak taran. Powodzonka

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Zaatakowałem wczoraj, po 5 dniach. Na start strzeliłem dezorientujący tekst, ale odebrała to bardzo dobrze i czekała na rozwój sytuacji z niecierpliwością. Później strzeliłem nega nawiązującego do sytuacji z lotniska, który został chyba źle odebrany, bo niedosłownie stawiał ją w świetle plotkary, choć nie to było na celu, ale wybrnąłem z tego szybko. Na koniec całkiem zabawna historyjka nawiązująca do jej słów i sytuacji która wydarzyła się kiedyś w moim życiu, z delikatnym podtekstem który miał wpłynąć na wymianę numerów. Niestety po tej wiadomości zamilkła jak głaz.
Jako, że był to mój pierwszy raz rozwijania znajomości przez internet, nie spodziewałem się cudów ale też myślałem, że sprawy potoczą się trochę inaczej.
No chyba, że to kolejna laska która chciała podbudować swoje ego.
Grunt to zdobywać nowe doświadczenie.

Jakieś uwagi koledzy?

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Edytuje wczorajszy post bo mi się powielił.

No chyba, że bierze mnie na wyczekanie, albo po prostu trafiłem w jakiś temat tabu. Ale jeśli liczy na to, że napisze do niej jeszcze raz w stylu "co tak zamilkłaś" to grubo się myli. Moje męskie ego by mi nie pozwoliło.
Olewam to, ale na przyszłość będę już wiedział co robić w takiej sytuacji.
Pozdro

tddaygame
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-07-12
Punkty pomocy: 1754

"Co tak zamilkłaś" to zawsze strzał w kolano. Standardowe postępowanie w takim przypadku to ping graficzny/tekstowy po paru dniach "jak gdyby nigdy nic". Czyli wiadomość, którą możesz wysłać do dowolnego znajomego nie oczekując odpowiedzi (na zasadzie "oto coś ciekawego" albo "oto co u mnie dzisiaj słychać").

Aczkolwiek ten przypadek równie dobrze możesz olać, efekty pewnie będą podobne.

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Panowie, myślałem, że domknąłem temat ale jednak nie.
Nie czaje tej panny w ogóle.
Po paru tygodniach sama sie odezwała i co pierwsze zaczęła się tłumaczyć czemu tyle się nie odzywała. Praca od rana do wieczora i szkoła weekendami. No ale popisaliśmy my. Rozmowa się nie kleiła ale doprowadziłem do spotkania. Zgodziła się od razu. Ogólnie było fajnje. Pośmialiśmy się. Znaleźliśmy wspólne zainteresowanie. Nie było niezręcznej ciszy. Dziewczyna bardzo miła, wygadana i bardzo pewna siebie. Po chwili przyszedł jej sms. Przeprosiła, odpisała. Dokończyłem zdanie, a ona mi mówi żebyśmy szli bo zaraz będą zamykać, a ona musi się uczyć. Odprowadziłem ją, podziękowała i powiedziała żebym zadzwonił jak następnym razem będe w Polsce. (Wiedziała, że za pare dni wyjeżdżam i nie będzie mnie 8 tygodni) Nie widziałem żadnych innych oznak zainteresowania więc zwykłe cześć i do domu. Dwa dni później dzwonie do niej. Nie odebrała, a później oddzwoniła i pyta czy dzwoniłem i co chciałem. Ja że tak dzwonie zapytać co słychać i podziękować za towarzystwo oraz, że chętnie bym to powtórzył ale niestety obowiązki wzywają. Ona była w pracy ale odpowiedziała jednym zdaniem co u niej i coś w stylu (acha po co dzwonisz) i co tam u mnie. Ja też jednym zdaniem opowiedziałem. I ona mówi, że zdzwonimy się wieczorem. Głos miała bardziej przerażony niż zadowolony, że dzwonie. Było słychać jak jej drgają struny głosowe i się trzęsą chyba z przerażenia. No i zbiła mnie z tropu w 100%. Ja nie zadzwoniłem bo miałem palany na wieczór. Ona też nie, bo pewnie do szkoły pojechała. Widze, że coś gdzieś zjebałem tylko nie wiem gdzie. Na spotkaniu była od razu po pracy więc mogła być zmęczona, ale nie widziałem po niej żeby się nudziła. Albo wysyła sprzeczne sygnały albo wzieła mnie za jakiegoś desperata po tym telefonie, choć nie dałem po sobie takiego czegoś poczuć. Znajoma mówi, że troche przesadzam i to wyolbrzymiam ale mam wrażenie, że zrobiłem błąd dzwoniąc.
Co wy na to?

watahalowcow
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2015-11-29
Punkty pomocy: 0

Panowie, myślałem, że domknąłem temat ale jednak nie.
Nie czaje tej panny w ogóle.
Po paru tygodniach sama sie odezwała i co pierwsze zaczęła się tłumaczyć czemu tyle się nie odzywała. Praca od rana do wieczora i szkoła weekendami. No ale popisaliśmy my. Rozmowa się nie kleiła ale doprowadziłem do spotkania. Zgodziła się od razu. Ogólnie było fajnje. Pośmialiśmy się. Znaleźliśmy wspólne zainteresowanie. Nie było niezręcznej ciszy. Dziewczyna bardzo miła, wygadana i bardzo pewna siebie. Po chwili przyszedł jej sms. Przeprosiła, odpisała. Dokończyłem zdanie, a ona mi mówi żebyśmy szli bo zaraz będą zamykać, a ona musi się uczyć. Odprowadziłem ją, podziękowała i powiedziała żebym zadzwonił jak następnym razem będe w Polsce. (Wiedziała, że za pare dni wyjeżdżam i nie będzie mnie 8 tygodni) Nie widziałem żadnych innych oznak zainteresowania więc zwykłe cześć i do domu. Dwa dni później dzwonie do niej. Nie odebrała, a później oddzwoniła i pyta czy dzwoniłem i co chciałem. Ja że tak dzwonie zapytać co słychać i podziękować za towarzystwo oraz, że chętnie bym to powtórzył ale niestety obowiązki wzywają. Ona była w pracy ale odpowiedziała jednym zdaniem co u niej i coś w stylu (acha po co dzwonisz) i co tam u mnie. Ja też jednym zdaniem opowiedziałem. I ona mówi, że zdzwonimy się wieczorem. Głos miała bardziej przerażony niż zadowolony, że dzwonie. Było słychać jak jej drgają struny głosowe i się trzęsą chyba z przerażenia. No i zbiła mnie z tropu w 100%. Ja nie zadzwoniłem bo miałem palany na wieczór. Ona też nie, bo pewnie do szkoły pojechała. Widze, że coś gdzieś zjebałem tylko nie wiem gdzie. Na spotkaniu była od razu po pracy więc mogła być zmęczona, ale nie widziałem po niej żeby się nudziła. Albo wysyła sprzeczne sygnały albo wzieła mnie za jakiegoś desperata po tym telefonie, choć nie dałem po sobie takiego czegoś poczuć. Znajoma mówi, że troche przesadzam i to wyolbrzymiam ale mam wrażenie, że zrobiłem błąd dzwoniąc.
Co wy na to?