Na początku - cześć i czołem. Witam wszystkich serdecznie, to mój pierwszy post 
Od razu napiszę, że przeczytałem wątki na forum podobne do tych, jaki zamieściłem tytuł i nie sugerujcie się nim (powód pisania posta poniżej). Przyjąłem do świadomości, że najprawdopodobniej zostałem olany i tyle. Żałuję bardzo, bo nie jestem typem podrywacza i jeśli już ktoś mi się podoba, to NAPRAWDĘ mi się podoba i NAPRAWDĘ mi zależy, żeby tę osobę bliżej poznać. A ową dziewczynę poznałem na... kursie tańca. Nie w żadnym klubie czy dyskotece, nie w galerii, tylko w normalnych okolicznościach. Wydaje się być miłą i inteligentną, trochę młodszą ode mnie kobietą. Parę razy z nią rozmawiałem ale była to wymiana zaledwie paru zdań. Dała mi swój numer, ale nie odbiera telefonu i nie odpowiada na smsy (w facebooka się nie bawię).
I moje pytanie brzmi: dlaczego dała mi numer, skoro pewnie od razu wiedziała, że nie odbierze? Że nie podobam jej się, jest nieśmiała czy też ma inny powód? Po kiego grzyba zrobiła mi nadzieję? Nie wierzę, że dla własnej satysfakcji. Nie prościej było odmówić i tyle? A ja teraz siedzę jak głupi i mam "myślówy". Wiem, że w niedzielę znowu ją zobaczę na kursie i co wtedy? Świat byłby prostszy, gdyby płeć piękna była skomplikowana co najwyżej tak, jak my.
Czemu? moze z grzecznosci?
spojrz na to z innej strony, zdobyles numer! zawsze to jakies osciagniecie.
świetnie osiągnięcie! jest czym się chwalić kolegom w pracy!
Okej, okej bez szaleństwa bo widzę, że już totalnie pierdolca dostajesz.
Zadzwoniłeś raz i cisza ? - czekasz aż sama oddzwoni. Ewentualnie próbujesz za 2 -3h. Jeśli nadal nic możesz napisać sms'a z informacją, że to twój numer - zadzwoń jak będziesz miała możliwość. I tyle
Tak to było ? czy dostała od Ciebie lawinę połączeń i smsów ?
MUSIC IS THE ANSWER - zapraszam do mojego świata.
http://youtu.be/nyC4bzXCZWM?t=52s
Cóż, numer dostałem w niedzielę. Zadzwoniłem w poniedziałek wieczorem, nic. Za godzinę drugi raz, też cisza. Potem napisałem smsa, że to ja i żeby dała znać jak będzie mieć czas, to zadzwonię i porozmawiamy. I do tej pory cisza, zero odzewu.
Jak z nią rozmawiałem w niedzielę, to powiedziała mi że może się umawiać tylko w weekendy, bo w tygodniu studiuje - no ale telefon to raczej ma włączony i studia jej nie przeszkadzają w kontakcie ze mną...
Nikt nie jest doskonały.
Odrazu jak dostales numer to pod ten numer dzwonisz i proponujesz zeby sobie zapisala w jakis atrakcyjny sposób.
Pozatym to przy dawaniu numeru ruszasz wątek spotkania i mowisz ze np moze sie umowimy szcegóły na telefon tylko nie mów ze napewno zadzwonisz daj jej troche niepewnosci.
Szkoda ze nie pojechales do niej pod okno rzucac kamieniami jak nie odebrala. Wtedy juz na pewno mialaby Cie za natretnego pojeba ktory nie ma wlasnego zycia.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Nie rozumiem dlaczego Moderator pisze posty, które nic nie wnoszą do tematu a na dodatek brzmią jakbym był jakimś debilem. Kolego chyba nie po to istnieje to forum, co?
Nikt nie jest doskonały.
Spotkacie się ponownie na tym kursie?
Stary - problem nie tkwi w tym, że ona nie odbiera, ale w tym że Ty już wkręciłeś się w nią jak świder
I co się dzieje - za dużo myślisz, za dużo analizujesz, zaraz za dużo zaczniesz sobie wmawiać, tworzyć scenariusze, wymyślać powody, a koniec usprawiedliwiać ją.
Numer mogła dać dlatego, bo nie jest asertywna, bo chciała być uprzejma, bo nic to dla niej nie znaczy. Możliwe że już w tamtej chwili dobrze wiedziała, że nie odbierze. W piątek byłem na 1. spotkaniu z pewną panną, niby było OK i co - ano nie odbiera i nie odpisuje. Skreśliła mnie i tyle w temacie. Czy po jej zachowaniu na 'randce' mógłbym wnioskować, że tak się to skończy - bynajmniej. Najlepsza rzecz jaką możesz zrobić to poznawać nowe kobiety, bo zaczynasz ją idealizować, a od tego ino krok do największego nieszczęścia - do one-itis.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
@Hubertuz, no przecież tak właśnie zrobiłem. Powiedziałem, że mi się podoba i zaproponowałem spotkanie (szczegóły przez telefon). Zgodziła się z uśmiechem na twarzy i się pożegnaliśmy. Rozumiem, że zostałem olany. Zastanawia mnie bardziej kobieca logika, po co mi dawała numer i nadzieję, że od razu (albo dzień później) stwierdziła że jednak nie. Nosz kurdę, to jak ja się na coś umawiam, to to doprowadzam do końca. I chyba tak powinno być, nie?
Nikt nie jest doskonały.
kobieca logika
Widzę że jesteś z tych którzy lubią drążyć (sam tak niestety niekiedy mam), więc Ci odpowiem łopatologicznie i sam sobie odpowiesz dlaczego.
Jest obok Ciebie, a Ty pytasz się o numer. Są trzy (pomijam ucieczkę
) wyjścia, które może wybrać w takiej sytuacji:
a) daje Ci numer, a potem niecierpliwie czeka na telefon od Ciebie, bo jest zainteresowana (to myślę możemy wykluczyć
)
b) daje Ci numer, choć wie że nie ma ochoty na dalszą znajomość z Tobą, ale chce uniknąć punktu c), wie że rozwiązanie to jest dla niej bezpieczniejsze
c) nie daje Ci numeru, bo nie jest zainteresowana:
1) pojawia się nieprzyjemne napięcie, atmosfera gęstnieje i trzeba będzie jakoś ją rozładować;
2) wyjdzie na niemiłą;
3) możliwe że zaczniesz drążyć co tylko pogłębi nieprzyjemność całej sytuacji
Wobec powyższego przyjęcie strategii - dać numer, uciec, olać, wydaje się dla niej najsprytniejszym rozwiązaniem. Nie wychodź z założenia, że zasłużyłeś na jakieś logiczne tłumaczenia, kulturalną odpowiedź dlaczego nie odbiera(ła), bo najzwyczajniej w świecie się przeliczysz
Kiedyś popełniałem błąd drążenia takich rzeczy i w najlepszym wypadku otrzymywałem odpowiedź: 'ej, przecież dzwoniłeś tylko 2 razy', albo 'nie wiem dlaczego nie odpisałam'
Olej! Kobiety nie mają jaj by stawić czoła takim sytuacjom, więc po prostu olewają telefony czekając aż odpuścisz. To jest słabe, no ale tak po prostu jest.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Wow. Z tego posta dowiedziałem się bardzo dużo. W sumie to logiczne, ale nigdy się nad tym nie zastanawiałem
dzięki stary za tak klarowne wyjaśnienie! 

Coś czuję, że będę musiał przestudiować tę stronę od deski do deski. Co ciekawe, wpadłem na nią kiedy powstała lata temu i obiecałem sobie, że kiedyś ją przeczytam. I tak zleciało te 5 lat. Zmarnowane
Nikt nie jest doskonały.
Dała bo patrząc Ci w oczy bała się odmówić. Teraz jest mądra bo nie jest w Twojej obecności:) Jak na mój gust. Jak się zobaczycie w niedziele to
a: spytasz jej czemu nieodebrała, a ona Ci powie że nie miała czasu, a potem kasy na telefonie żeby oddzownić
b: powiesz jej ładnie cześć nie podejmując tematu to ją lekko zaskoczy i albo się odezwie sama albo ma na Ciebie wyjebkę.
!!!KOBIECA LOGIKA NIE ISTNIEJE !!!
@Al, chyba się rozumiemy
ale wiedz, że nie idealizuję jej sobie i nie mam aż tak daleko zapędzonych myśli. Ale nie potrafię wygonić z głowy jej wspaniałego, sympatycznego i szczerego uśmiechu. Siedzi mi w głowie jej twarz, uśmiech, głos i spojrzenie (nawet nie ciało, mimo że to fajna laska). Parę razy tańczyliśmy ze sobą i po prostu oczarowała mnie sobą, jakby rzuciła zaklęcie. A przecież nie jestem jakimś nerdem, który nigdy wcześniej nie widział pięknej kobiety. Może właśnie dlatego wkręciłem się jak świder. Dobrze mi z tym, nie potrafię tylko odżałować tego, że mnie olała.
@sympatyczny, może i faktycznie nie istnieje... Ale z tą gadką to masz rację. Chociaż w duchu mi zależy, do płaszczyć się nie będę. Wóz albo przewóz.
Nikt nie jest doskonały.
Po pierwsze: Faceci nie są skomplikowani. To najprostsze maszyny na świecie - mają tylko jedną dźwignię
W końcu trafiłem na taką, która mi się podoba iiiiii sama dzwoni:)
Po drugie: Nie wkręcaj się tak w laski (wiem, że łatwo powiedzieć). Jak masz z tym problem to umawiaj się z takimi co Ci nie zależy, większość postąpi tak samo jak ta z kursu, a Ty się uodpornisz na takie zlewki;)
Ja tak robiłem - umawiałem się od początku z KAŻDĄ tylko po to, żeby być obieganym w temacie jak trafi się taka, która może mi się podobać. I tak też było, 3/4 z nich po pierwszym spotkaniu nie odpisywały i brałem to z uśmiechem na twarzy, a myślałem sobie wtedy, że piękna nie jest a jeszcze wybrzydza
Wiem, że nie jesteś typem podrywacza, ale warto, żebyś zaczął robić to co z tańcem - ćwiczyć!!!
Wierzyć się nie chce, że można to traktować jak dyscyplinę sportu - ćwiczyć i ćwiczyć. Chyba się za dużo filmów w dzieciństwie naoglądałem, bo do tej pory (25) wierzę, że można się zakochać od pierwszego wejrzenia, hehe. Ale cóż, chyba posłucham twojej rady...
Nikt nie jest doskonały.
Powiem Ci szczerze, że to też nie jest do końca mój klimat... Rozumiem Cię bardzo dobrze. Miałem dwa długie związki, które zaczęły się "naturalnie", bez ingerencji żadnej strony. Laski były na prawdę SHB (tak się tutaj pisze, więc nie będę się wybijał
) więc chyba nie jestem w tym najgorszy, ale czemu by nie być lepszym;)
Pozdro i uszy do góry. Potraktuj tą laskę jako pierwszą lekcję podrywania, mało kosztowną, bo jak laska zostawi Cię powiedzmy po 2 latach to już te lekcje obarczone są wyższą ceną za frajerstwo...
Dzięki za miłe słowa. Dobrze jest trafić na "swojego"...
Pierwszą lekcją podrywu bym tego nie nazwał, coś tam w moim życiu już się trafiało - raz lepszego raz gorszego, ale zawsze - ale pierwszy raz miałem tak, że gdy obca dziewczyna się do mnie uśmiechnęła, to nogi mi się ugięły. "Znam" ją od miesiąca i praktycznie nie ma dnia, żebym chociaż chwilę nie pomyślał o jej uśmiechu. O niczym innym, tylko prostym uśmiechu. Dlatego się wkręciłem i założyłem tu konto.
Pewnie masz rację, to była kolejna lekcja. Ale dla mnie, pierwsza taka.
Nikt nie jest doskonały.
Cześć zonkowski
Tu Twój fragment wypowiedzi. Pozwolisz, że go zacytuje.
[...] "Potem napisałem smsa, że to ja i żeby dała znać jak będzie mieć czas, to zadzwonię i porozmawiamy."
Chciałeś czekać to czekaj. Może nie mieć czasu aż do usranej śmierci.
Panowie odświeżam, bo pojawiły się nowe fakty w sprawie. Dzisiaj po 2 tygodniach od olania mnie (w zeszłym tygodniu jej nie było) zapytałem czemu nie odbierała. Powiedziała, że uczyła się i nie miała czasu a potem zapomniała. Już chciałem zastosować się do waszej rady i powiedzieć "No to cześć", ale dodała jeszcze, że w przyszłym tygodniu będzie mieć więcej czasu. A potem jeszcze dodała, żebym dalej "uderzał", bo nie zostałem olany. To co, chyba nie wyjdę na frajera jak spróbuję jeszcze raz?
Nikt nie jest doskonały.
synu... wyjdź... wyjdź.... !!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Haha, dobre
Panna ma cały czas Cię w poważaniu, ale albo znowu przestraszyła się konsekwencji negatywnej odpowiedzi albo zaczyna swoje gierki. Pamiętasz co Ci napisałem:
'Kiedyś popełniałem błąd drążenia takich rzeczy i w najlepszym wypadku otrzymywałem odpowiedź: 'ej, przecież dzwoniłeś tylko 2 razy', albo 'nie wiem dlaczego nie odpisałam'. Twoja 'zapomniała'
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Ja bym się poczuł jak frajer...