Witam, mam dziwny problem. Mam 20 lat mieszkam z ojcem oraz z siostrą, matka się wyprowadziła, ale oczekuje ode mnie ze przychodzę do niej raz w tygodniu i u niej śpię. ostatnio zaczęło mi to przeszkadzać. Jak jestem zawsze mi dopierdala , że kiedy zacznę się uczyć.. czasami mam dość.. tylko pyta się o studia.. wiem ze to moja matka.. ale wolałbym , żeby na mnie nie naciskała, rozmawiałem z nią , ojciec za to nie ingeruje w to co robię, co nie znaczy ze ma wyjebane ale ufa mi, wiem ze to moja matka.. ale nie chce mieć z nią takiego kontaktu że spędzam u niej pół dnia oraz noc a potem rano ma problem, jak chce iść na siłownię... nie da się z jej nic przetlumaczyć ktoś ma jakieś rady? Kiedyś powiedziałem , jej że nie chce u niej spać to co 2 dni jakieś głupie sms'y wysyłała, licze na szczerze odpowiedzi bo tylko to aktualnie mnie wkurwia..
Skoro Cię to wkurwia to czas to definitywnie zakończyć aż zmieni swoje postępowanie. Jeśli nie to straci syna
Nie zgadzaj się na jej durnowate warunki, że przynajmniej raz w tygodniu masz u niej spać ..tym bardziej, że dopierdala Ci na każdym kroku i masz niezbyt ciekawy stan emocjonalny gdy u niej jesteś. łapiesz doła i się tylko wkurwiasz. Takich toksycznych ludzi trzeba unikać. nie przychodz do niej i tyle.. problem z męczeniem się z tym stanem będziesz mieć z głowy. I nie wciskaj sobie kitu do głowy że to Twoja matka. Matka matką ale nie daj się zwariować
Szczerze mówiąc, moja droga, nic mnie to nie obchodzi.
To jest szantaż emocjonalny, matka straciła ojca to jej teraz odwala i chcę Cię mieć na własność.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Nie masz 13 lat żeby z matką czasu spędzać, tym bardziej, że sytuacja wygląda jak wygląda. Jedyna opcja to pogadać z nią jak z człowiekiem, druga opcja to mieć wyjebane i robić to co chcesz, a nie co musisz.
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Zacznij działać po swojemu i jeśli tak będzie dla Ciebie lepiej, to ogranicz kontakty. Szanuj rodziców i zawsze i nie odwracaj się od nich, ale masz już 20 lat i swoje własne, dorosłe życie.
Ja też miałem wiele mini-konfliktów w momencie przekraczania bariery dorosłości - rodzice też traktowali mnie, jakbym jeszcze potrzebował nieustannej opieki i uwagi, niczym dziecko. Jedynym rozwiązaniem było sukcesywne "chłodzenie relacji" i stawianie na swoim. I nawet jeśli to się nie Im nie podobało, to wiedziałem, że z czasem się do tego przyzwyczają.