Cześć...
Piszę do Was bo mam problem. Czytając sporo tematów zauważyłem, że nie raz opisywaliście ciężkie przypadki kobiet i tak pomyślałem, że może znajdą się jakieś osoby które pomogą mi zinterpretować to zachowanie.
Na początku zaznaczę, że kobiet w swoim życiu miałem bardzo dużo i doświadczenie z przeróżnymi przypadkami. Jestem dobrym i uważnym obserwatorem, a intuicja zwykle mnie nie zawodzi.
Poznałem jakieś 2 miesiące temu kobietę. Niezwykle piękna dziewczyna. Bardzo spokojna i ułożona. Jest to kobieta głęboko wierząca i praktykująca. W zasadzie przez te dwa miesiące zero przekleństw, zero ST i masa samych pozytywnych zachowań. Mógłbym rzec, że jak na nią patrze to jeśli chodzi o takie kobiece dobro, nikogo lepszego nie spotkałem. Dziewczyna nie ma sobie nic cwaniactwa, nie jest też jakaś przebojowa, ale ogarnia dużo. Nie jest to idealizowanie, bardziej opisuje jej taką wewnętrzną dobroć zahaczającą poniekąd nawet o naiwność.
Kobieta ta świetnie się ubiera, dba o siebie, rozwija się, lubi się napić. Lubi pójść potańczyć i spędza czas aktywnie.
Niestety w jej życiu działo się sporo. Ojciec pił, robił awantury itd....Jak była mała przeżyła rozwód rodziców. Wyjechała z siostrą i matką z rodzinnego miasta do Krk żeby tu ogarniać życie. Nie znam jeszcze głębszych szczegółów jej przeszłości, bo nie doszliśmy do tego etapu.
Sex już był. Dziewczyna czekała z tym długo bo zwyczajnie się mnie bała. Ja to uszanowałem, aczkolwiek postanowiłem użyć trochę swoich metod i poszło.
Problem tkwi w 2 rzeczach. Dziewczyna ma 28 lat, już kogoś tam wcześniej miała. Jednak kochając się z nią naprawdę się wystraszyłem. Ona leży jak kłoda, zachowuje się bardzo dziwnie. Widzę że chce tego sexu, ale boi się każdego mojego ruchu. Naprawdę boi się złapać mojego ku...do ręki. Dziewczyna uprawia sporty, biega tańczy, a każdy jej ruch w łóżku jest jakby antypłynny. Nie wie gdzie się odwrócić, nie wie nic. I cały czas się wszystkiego boi i mnie obserwuje.
Druga sprawa że niby jest otwarta, uwielbia się przytulać. Chce żebym był blisko, ale jakoś nie potrafi tego powiedzieć. Raczej ja aranżuje te emocje, przytulanie itd...Jak już ją przytulę to tak jakby nie chciała wyjść z moich ramion. Wtedy się bardzo cieszy, ale jej to jakby nie przychodzi naturalnie. Tak jakby było dla niej to coś nowego.
Kiedy ja się kładę nago to ona w pełnym ubraniu i leży tak dopóki jej nie powiem żeby się rozebrała.
Dziwnie to zabrzmi, ale mam obawy o jakieś akcje z przeszłości. Zastanawiam się czy ktoś jej nie zrobił krzywdy, a nie rozmawiałem jeszcze z nią na ten temat, bo nie było możliwości i zupełnie nie wiem od czego zacząć.
Zastanawiałem się na początku czy nie jest dziewicą. Może np jeden partner jest przyczyną jakiegoś braku doświadczenia. Jednak takie laski już przewijały się w moim życiu i zachowywały się zupełnie inaczej. Ona potrafi odwrócić wzrok jak przy niej dochodzę. Tak jakby się tego bała. Nie mam problemu ze swoją atrakcyjnością, wiec nie sądzę żeby robiła ze mną coś na siłę. Po za tym ten początkowy sex i tak byłby inny.....
Na kolejne nasze zbliżenia pozytywnie reagowała i przez weekend kochaliśmy się kilka razy. Jednak ona cały czas reagowała podobnie, takie maksymalne zawstydzenie wszystkim. Ciało ma piękne, nie wyczuwam kompleksów.
Będę z nią o tym rozmawiał w najbliższy weekend. Ogólnie jak to ma tak wyglądać to nie wiem jak to będzie.....
Jest to pierwszy taki przypadek w moim życiu. Ja wiem, że czasem mówi się, że laska jest drętwa itp. Jednak ja tu dostrzegam coś innego. Mieliście podobne doświadczenia i czy to może być np jakieś traumatyczne doświadczenie z przeszłości? Nie wiem, próba gwałtu, wykorzystywanie seksualne, molestowanie?....Czy zwyczajnie brak seksualnego obycia???
A bierzesz pod uwagę opcje, że to Ty nie do końca jej się podobasz? Może ma na oku kogoś lepszego?
Założyłeś, że na pewno jej się podobasz tylko coś z nią jest nie tak, ale to niekoniecznie musi być prawda. Za dużo się zastanawiasz, musisz działać, a jeśli nic się nie zmienia, to pogódź się z tym, że już się nie zmieni. I masz wtedy dwie opcje - zostajesz i nie narzekasz, albo odchodzisz i nie myślisz.
Istnieje też opcja, że po prostu taki ma prawdziwy temperament, a to na zewnątrz to tylko udawanie.
Ale oczywiście może też być tak jak mówiłeś, no nikt tego na odległość Tobie nie powie. Jedno jest pewne - zagadaj ją jakoś. Ale nie pytaj wprost "Hej czy ktoś cie kiedyś zgwałcił może?", tylko tak naokoło, niech nie wie. Może wtedy rozwiejesz wątpliwości, a jeśli nie, to przynajmniej będziesz wiedział na czym stoisz.
"panować nad sobą to najwyższa władza"
A bierzesz pod uwagę opcje, że to Ty nie do końca jej się podobasz? Może ma na oku kogoś lepszego?
Założyłeś, że na pewno jej się podobasz tylko coś z nią jest nie tak, ale to niekoniecznie musi być prawda. Za dużo się zastanawiasz, musisz działać, a jeśli nic się nie zmienia, to pogódź się z tym, że już się nie zmieni"
Sekalek nie biorę tego pod uwagę, bo za dużo lat mam i za dużo w życiu widziałem. Nawet gdybym się jej nie podobał, to uważam ona by się zupełnie inaczej zachowywała.
"Ale nie pytaj wprost "Hej czy ktoś cie kiedyś zgwałcił może?", tylko tak naokoło, niech nie wie"
Nie no bez jaj;)
Ciekaw jestem Waszych opinii...
Stary- czytając temat miałem wrażenie że jest on o mnie. Też kiedyś przeżyłem coś podobnego, do tego dziewczyna co do joty przypominała Twoją.
Pamiętam, że ona brała prawie wszystko na poważnie i w ogóle nie ogarniała żartów sytuacyjnych. Czy Twoja też wykazuje podobne zachowania?
Jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe- ja bym się tutaj w ogóle nie martwił. Nie sądzę by dziewczyna się tak zachowywała ze względu na jakieś przykre doświadczenia z przeszłości. Te problemy które opisujesz wynikają raczej z nie śmiałości tej niewiasty, ale z czasem będą one coraz mniejsze. Po prostu panna musi nabrać do Ciebie przekonania.
Jeżeli interesuje Cię związek, to dobrze trafiłeś bo ten typ kobiety dobrze sprawdza się na dłuższą metę. Jeśli Wam nie wyjdzie, to prawdopodobnie będzie to Twoja decyzja. Bardzo wątpię aby to ona zerwała. Co tu jeszcze mogę napisać? Takie kobiety szybko się przywiązują, zazwyczaj interesuje je stała relacja. Nie chcę Cię tutaj umoralniać, ale jak chcesz sobie tylko poruchać bez zobowiązań to lepiej sobie daruj bo mocno ją zranisz. To nie jest laska na układy typu fuck friends.
Skoro rozbiera się na komende to inne rzeczy też możesz jej rozkazywać
ja tam kłode spotkałem nie jedną w życiu ale nigdy nie miałem ochoty ich rehabilitować czy szkolić więc i w tym wypadku ja bym sobie darował. chociaż mam znajomego co szczyci się rzekomym szkoleniem lasek, jak to on ze cnotek robi rakiety więc pewnie jest to do zrobienia.
ogólnie legenda mówi, że jak laska się słabo pruje ale ma ogolonego jeża to ma ochotę ale ma jakieś tam swoje blokady.
Zgadzam się w 95 procentach. Tylko to odwracanie wzroku podczas seksu - dziwny motyw. Jakby ją ktoś dojechał na ostro.
jak ładna i samotna to wiadomo, że z defektem
oczywiście może z czasem się rozkręci (może), ale ...to jest lipa że zamiast cieszyć się związkiem to cały czas masz rozkminy- "czy to aby nie moja wina, czy robię coś źle"
to na pewno nie jest zdrowe na dłuższą metę, jak już nie raz było pisane, w związku facet to facet, a nie terapeuta
they hate us cause they ain't us
ja wszystko rozumiem, tylko jak na wejście dowala partnerowi bagaż problemów dzieciństwa, łóżkowych, czy innych bez jakieś samodzielnej autorefleksji to nie wróżę tu sukcesu spokojnego pożycia
tym bardziej że panna raczej sama problemu czy rozwiązania nie widzi ...
they hate us cause they ain't us
Cześć,
Dzięki chłopaki za wyrażenie swojego zdania. Nie miałem czasu odpisać wcześniej bo mam obecnie sporo spraw na głowie.
Perrminator masz w 100% racje. Gdyby okazało się, że to typ kobiety o której napisałeś to w żadnym wypadku nie zamierzam z niej zrobić FF, tym bardziej , że na chwilę obecną szukam raczej czegoś poważnego;) Ogólnie nie ważne w jaką stronę to pójdzie, to ta opcja odpada. Jeśli ona ma za sobą ciężką przeszłość, to takie postępowanie było by tragiczne.
Może to nieśmiałość, ale jeśli tak jest to naprawdę nie spotkałem się jeszcze z takim przypadkiem i ciężko mi sobie to wyobrazić.
Zadałeś pytanie "Pamiętam, że ona brała prawie wszystko na poważnie i w ogóle nie ogarniała żartów sytuacyjnych. Czy Twoja też wykazuje podobne zachowania?""
Nie, nie wykazuje. Dużo się śmieje i kuma żarty....
Ulrich i Beef też dali mi do myślenia, ponieważ w terapeutę nie mam siły i czasu się bawić. Z drugiej strony pewno będę potrzebował trochę czasu, na to aby wybadać jak jest i niestety to też wiążę się z jakąś decyzją i możliwością zranienia drugiej strony. Chociaż nie wiem jak się to rozwinie......
Snoofi, to wszystko co napisałeś jest warte uwagi. Możliwe, że sam biorę to wszystko na wyrost, ale najzwyczajniej myślę chwilami podobnie do Ciebie.
Spędziłem z nią ostatnio sporo godzin, wszystko jakby jest ok. Rozwija w sobie większy luz itd. Dziś np delikatnie jej sprzedałem temat tej dziewczynki porwanej do Niemiec i obserwowałem reakcję. Raczej normalna......
Wersja pierwsza jaką przyjmuje to zwyczajny brak doświadczenia + wartości powiązane z głęboką religijnością, które jeszcze nie pozwoliły jej na otwarcie się, a także brak pełnego zaufania do nowo poznanego faceta. Tylko jej wiek i atrakcyjność z tym całkowicie koliduje;)
Druga wersja to już ta bardziej hardcorowa, o której ciężko nawet mi myśleć bo nie potrafię jej ogarnąć i wyczuć.
Wiecie, ten rozwód rodziców w czasach gimnazjum, wyjazd do Krk, agresja i pijaństwo w jej domu ( ja jej opowiadałem sytuacje znajomego, a ona mi dała do zrozumienia że u niej w domu kiedyś było bardzo podobnie). To wszystko poukładałem jak klocki i zacząłem się zastanawiać. Czytałem trochę o molestowaniu, psychicznym znęcaniu się, ataku na kobietę i te późniejsze zachowania są tam opisane. W jej postępowaniu znalazłbym trochę podobieństw, ale lekarzem nie jestem. Nie twierdzę też, że tu miało miejsce jakieś długoterminowe działanie, ale np jednorazowo mógł ktoś chociażby próbować jej zrobić krzywdę, co się mogło źle odbić na niej samej.
Teraz tylko chcę dojść do tego jaka wersja jest prawdziwa. Ta pierwsza to tylko kwestia czasu, w tej drugiej podejrzewam, będą przejawiane większe i dłuższe opory.
I pytanie jakie sobie zadaje, czy jest możliwe aby powiedziała mi o swojej przeszłości prawdę? I czy takie rzeczy jeśli są prawdą, to są poruszane z czasem czy w pierwszych tygodniach znajomości?( mam tu na myśli kiedy ludzie zaczynają się partnerowi spowiadać z tego)
Tak czy siak i tak działo się tam sporo, więc pewno zostawiło to w jej psychice jakiś ślad. Pocieszającym jest fakt, że wczoraj zaprosiła mnie w swoje rodzinne strony na imprezę rodzinna i nawet wyczułem entuzjazm z jej strony, że może się ze mną tam pojawić.
No cóż, wiadomo w czym tkwi problem, więc zanim cokolwiek jeszcze tu dodam, to pewno trochę dni upłynie. Jak się problem nasili, albo będzie nadal tak dziwnie, to będę chciał się z Wami tym podzielić....
Ps.Ogólnie po mojej stronie luz...
Szczerze Snoofi to liczę, że gdzieś do miesiąca będę wiedział na czym stoję, choć oczywiście mogę się mylić....
Dziewica bliskości - o to chodzi. Na Tobie spoczywa teraz odpowiedzialność, za budowę schematów intymności i poczucia bezpieczeństwa. Bo ona nie wie co jest okej a co nie - Co bierze się oczywiście z chaty młodości.
Trzeba ja kierowac i jej tlumaczyc krok po kroku istruujac, jak przyslowiowemu dziecku, taka zabawa w tate i corke. (Jednoczesnie bierzesz pelna odpowiedzialnosc za to, co od niej wymagasz - bo ona spelni Twoje zyczenie, lecz jak zaczniesz grymasic - to Cie znienawidzi).
Trzeba miec cierpliwosc, rozwagi, rozsadku. Takie panie potrafia sie za to odwdzieczyc. Tak wyglada moim zdaniem. Tym bardziej, ze mam po prostu "farta" do lasek z trudnych domow
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.