Temat dziwny, i nie bardzo wiem jak ogarnąć.
Poznałem dziewoję, dwa spotkania, dwa razy sex z nocowaniem. Cwana sztuka, napierdalała negami w moją stronę, jakieś lekkie ST. Ale poza tym spoko. Stosunkowo dużo kontaktu poza spotkaniami.
I teraz tak.
Ustawiłem się z kumplami na kawalerski: domówka + miasto, i tak było. Wylądowałem ostatecznie w miejscu X. W niedzielę dogorywałem i się nie odezwałem już do niej. Dzisiaj wysłałem jej dowcip z podtekstem.
Odpowiedź: że ją okłamałem i udałem że jej nie znam, do tego taka wiadomość (wcześniej nie miała obiekcji z takich żartów).
Zadzwoniłem. Rzekomo nie byłem na kawalerskim, tylko w klubie Z i się na nią gapiłem udając, że jej nie znam. Wyjaśniłem, że to nie możliwe, że mam świadków. Na co ona, że w takim razie mam sobowtóra, że spotkaliśmy się dopiero dwa razy i mogła mnie pomylić. Jasne, kurwa, jak ona myli kolesi z którymi się bzyka to ja nie wiem. Przepraszam nie usłyszałem.
Krótka piłka: powiedziała mi właśnie spierdalaj, czy co? Z jednej strony mam ochotę obrócić to w żart i dalej robić swoje, ale z drugiej strony taka krzywa akcja źle wróży.

Nie ufała Ci i puściła taką farbę, z nadzieją, że się naiwnie wydasz gdzie tak naprawdę byłeś... Ty przecież jednak nie masz nic za uszami więc takie gierki są co najmniej chore.
Dziewoja jest zazdrosna i powoli zaczyna się przesuwanie granic. Olej sprawę i sama zadzwoni. Co do "przyszłości" to się zastanów bo takich akcji będzie sporo.
Podobno ludzie którzy sami kłamią widzą dokoła kombinatorów i krętaczy
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Ludzie, którzy wielokrotnie się sparzyli też...
Tym się też tłumaczyła. Że w przeszłości różnie bywało. OK, rozumiem. Ale mimo to powiedziałem jej, że to nie jest powód, by mnie w ten sposób traktować.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Jak to coś innego? Prawie zawsze dostajesz minusy

Edit: to nie ja, ja tego nigdy nie używam i uważam że funkcja plus/minus czasem wypacza wartości merytoryczne niektórych postów(jak któryś ma -10, to reszta minusuje bez przeczytania).
powiedz, że to byłem ja. dowodem niech będzie ten wpis.
a tak w ogóle franz kur.wa mać - taką chorą jazdę dorosłemu człowiekowi robić ? - i jeszcze się tłumaczyłeś ? dla mnie koniec tematu.
może masz teraz (co zrozumiałe) etap sycenia się jej młodym ciałem. ale wtf ? ja bym powiedział - "tak to byłem ja, jestem jebanym kłamcą, a teraz wypierdalaj"
przepraszam, ale wkurzają mnie takie akcje.. ( dziś z byłą musiałem pogadać - stąd bojowy nastrój
)
Lecimy dalej.
Tuż po tym wpisie kilka wiadomości. Przepraszam, nie chciałam Cię urazić, zapraszam na kawę w tygodniu. Mówię sobie, spoko, gąska ogarnęła temat. Może to ten okres, bo miała teraz jakoś dostać. Napisałem, że zadzwonię później.
Dzwonię i mówię, że powinna mi wyjaśnić o co kaman, bo ja już nic nie kumam. Już nie przepraszała, tylko z uporem maniaka obstawiała swój scenariusz. Mówię jej - pisaliśmy w sobotę, bzykaliśmy się dwa dni wcześniej, a po 2 godzinach Cię nie znam? Ona, że różnie to bywało w przeszłości. Że powinienem być wyrozumiały, bo miała trylion myśli dzisiaj od rana. Jeszcze pokazywała koleżance moje zdjęcie i mogę do niej zadzwonić. Podziękowałem mówiąc, że nie potrzebuję, bo wiem jak było.
BTW całkiem życzliwa ta koleżanka. Rozumiem, jej się pomyliło, ale dwóm? Albo to faktycznie był sobowtór, albo piszą scenariusz do peruwiańskiej telenoweli klasy C.
Pokierowałem rozmowę tak, by zrobiło się luźniej, dodając, że nie może w ten sposób załatwiać sprawy. Jednocześnie zaznaczyłem, że jej tłumaczenie nie jest dla mnie w żaden sposób logiczne. Bo kurwa nie jest, i nikt mi nie powie, że jest inaczej.
No ale nic, ustawiłem się z nią na sobotę, życzyłem miłego wieczoru i rozłączyłem się.
Generalnie poznałem w międzyczasie inną pannę, więc jest kolejna opcja. Przez chwilę miałem wyrzuty sumienia, że nie powinienem ogarniać dwóch na raz, ale Ona zrobiła mi taki przeciąg, że wyrzuty wyleciały za okno.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Hmmm - za mało ją przydusiłeś, gdzie są Twoje granice? dziewczyna gra nie do końca fair - rzuca zarzutem z dupy.
Przeprosiła Cię a Ty nie dałeś jej wyraźnie do zrozumienia że popełniła faux pas, a w dodatku jeszcze ŁAGODZISZ akcję jej autorstwa - Dla niej informacja zwrotna (konsekwencja) zrobienia Ci jazdy, jest ("spoko?" [...] "Miłego wieczoru"?
U kobiet logika tak nie działa, nie pomyśli sobie (ooo, dobrze że on taki wyrozumiały) u nich działa tak:
Zrobiłam mu jazdę a on do mnie "spoko", (nie dostałam po łapkach) więc sobie myśli - mogę robić dalej jazdę i nie ponieść za to większych konsekwencji. Nawet jak nie będę miała za co - to... czemu nie? (nudzi mi się, wstałam lewą nogą, pośmieję się z koleżankami)
Jeszcze kilka razy odpuść - to zobaczysz prawdziwe SHOW !
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
A niech kurwa robi show, proszę bardzo! Jestem w sytuacji, w której śmiało mogę w każdej chwili powiedzieć "dziękuję, nasram". Jeżeli okaże się, że przez cały czas mam się pilnować, to ja dziękuję za taką znajomość.
Z natury jestem ugodowy i potrafię łagodzić konflikty, również własne. Co nie znaczy, że można mi pluć w twarz. Nie będę z nią postępował jak z dzieckiem, tylko jak z dorosłym.
Nic na siłę.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
" powiedziała mi właśnie spierdalaj, czy co? "
a dlaczego ją o to nie zapytasz?
W niejasnych sytuacjach najlepiej zadac konkretne pytanie i uzyskać konkretną odpowiedź!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Książkowy przypadek, gdy kobiety zaczynają powadzić swoje gierki. My mężczyźni zresztą też lubimy to robić. Uważaj Franzllang, bo jeszcze krok i dasz się wplątać.
A na czym to polega? To jest proste jak budowa cepa. Wymyślasz sobie jakąś historyjkę z dupy wziętą i ją wciskasz drugiej osobie. Wzbudzasz w niej poczucie winy i tym samym przejmujesz kontrolę. Oczekujesz wytłumaczeń, dowodów, zapewnień, pokory, a ty w tym czasie rozkładasz dumnie "pawi ogon". Na koniec przyznajesz jej rację, mówisz że jej wierzysz i ufasz.
Przykładowa akcja:
Myślę że wielu z was choć raz wykonało taką akcję w swoim związku. Czyli, zarzuciło swojej lasce że się ją widziało na mieście w towarzystwie innego gościa lub że widział ją ktoś ze znajomych. Totalna ściema. Teraz ona musi się kajać, tłumaczyć, zapewniać o miłości i wierności. Ty widząc jej skruchę, będąc miłościwym Panem, odpuszczasz jej grzechy których nie popełniła.
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
Podbijam, bo temat się zamknął, ale pojawiła się cała masa dziwolągów.
Spędziłem z nią trochę czasu w ostatni weekend i okazuje się, że panna próbuje stosować różne chwyty:
- swojego ex zostawiła tuż przed ślubem, bo chciał ją sobie "podporządkować"
- podobno w jej pracy mówią, że dostała najwięcej walentynek
- pokazuje mi na telefonie jaką walentynkę ktoś jej wysłał (ja jej na WaleTynki nic nie dałem, nawet kwiatka)
- że kiedyś jakiś szef firmy w której pracowała chciał ją ustawić na kierowniczym stanowisku, zabrać do swojego miasta i się nią "zaopiekować", ale się nie dała, bo "nie miałabym przecież po jakimś czasie nic do powiedzenia"
- że kiedyś powiedziała matce, że może znajdzie sobie sponsora, na co matka miała odpowiedzieć, że "teraz jest już na to za stara"
- najbardziej rozjebała mnie, jak rozmawiała ze swoją matką i przeklinała momentami jak szewc
Odechciało mi się już jej.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
"- podobno w jej pracy mówią, że dostała najwięcej walentynek
- pokazuje mi na telefonie jaką walentynkę ktoś jej wysłał (ja jej na WaleTynki nic nie dałem, nawet kwiatka)"
Haha! Masz w profilu napisane "na ukończeniu 3 dekady". A więc znajdź sobie jakąś w podobnym wieku. Albo chociaż przynajmniej taką, która mentalnie skończyła już te 18, w przeciwieństwie do panny opisywanej powyżej
Ona też już na ukończeniu 3 dekady...
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Fizycznie tak...