Witam Was 
Sprawa ma się następująco:
Niespełna dwa tygodnie temu na jednej ze studenckich domówek poznałem pewną dziewczynę, dajmy na to - Y. Wtedy jedynie się przywitaliśmy, zamieniliśmy w grupie kilka zdań. Ja nie mogłem wówczas lecieć do klubu, ona wraz z resztą poszła potańczyć. Przy pożegnaniu powiedziała, że następnym razem zostaniemy i będziemy dalej pić.
Ten następny raz miał miejsce w ubiegły czwartek.
Zaczęliśmy pić - widziałem, że często spogląda w moją stronę. Widziałem też jednak, że jest "mało asertywna" jeśli chodzi o zaloty ze strony innych facetów, a szczególnie takiego jednego, z którym w pewnym momencie zamknęli się w pokoju i 'coś' tam przez kilka, może kilkanaście minut tworzyli.
Y wpadła mi w oko już na tej pierwszej imprezie, więc fakt jej akcji z tym typem wprowadził mnie w małą konsternację, jednak spróbowałem do niej podbić. Tu jednak pojawił się problem "blokady/małomówności", o czym wspominałem w oddzielnym temacie. Kiedy jednak "wkręciłem" sobie, że jestem bardziej pijany niż faktycznie było (mogę dużo wypić, a umysł i tak jest u mnie zbyt racjonalny ;/) i przestałem "zbyt dużo myśleć" wziąłem ją na bok pod pretekstem "opatrzenia" mojego palca, którego wybiłem jakąś godzinę wcześniej.
I wtedy zacząłem troszkę nachalnie próbować ją pocałować. Ona mówiła, że nie całuje się z facetem, gdy nic o nim nie wie i dała tylko buziaka i wróciliśmy do reszty.
Po jakimś czasie towarzystwo się trochę rozeszło i w pewnym momencie zostaliśmy sami w pokoju - zaczęliśmy tańczyć i wnet znów podjąłem próbę pocałunku, tym razem był już to pełny i długi pocałunek. Po paru minutach jej koleżanki "wyrzuciły" nas do drugiego pokoju (wyglądało jakby chciały nam 'pomóc') i tam kontynuowaliśmy pocałunek w pozycji leżącej. Do niczego więcej nie doszło, bo Y się broniła argumentami, że... nic o mnie nie wie, a z nieznajomym nie może dojść do niczego więcej. Po kilku(nastu) minutach wyszliśmy, poprzytulaliśmy się przy reszcie towarzystwa i później wróciłem do swojego mieszkania (zapytałem "Y" czy da mi dach nad głową, bo niebezpiecznie jest w nocy, żeby wracać, ale jednak nie wygrałem.)
Następnego dnia poszedłem do nich do mieszkania (wraz z Y mieszka m.in. moja dobra przyjaciółka, jeszcze z czasów szkolnych), aby odebrać mój portfel, który pozostawiłem na imprezie. Y na przywitanie i na pożegnanie nadstawiła tylko policzek. Porozmawialiśmy luźno, niestety nie sam na sam i tyle.
Co radzicie - jak to rozegrać? To miało miejsce w czwartek. Aktualnie zjechaliśmy na święta do swoich domów. Nie mam numeru telefonu, mam ją jedynie wśród znajomych na fb. Od tej wizyty "po portfel" nic do niej nie pisałem na fb. Jeśli to coś pomoże w budowaniu strategii, to wspomniana przyjaciółka napisała mi wczoraj, żebym wybrał się po świętach na imprezę, na której będą też one.
"że... nic o mnie nie wie, a z nieznajomym nie może dojść do niczego więcej"
"Masz rację, nic o sobie nie wiemy, ale ja mam dziwne wrażenie, jakbyśmy znali się już od dawna. Te pocałunki, ten dotyk... Przez moje ciało na pewno nie są one odbierane jako działania osoby nieznajomej. Nie czujesz tego?" lub coś podobnego.
Co do dziewczyny, to niezła desperatka, skoro z co drugim zamyka się w pokoju a koleżanki próbują ją zeswatać. Także nie myśl, że coś wielkiego i długotrwałego stworzysz. Powodzenia i obym się mylił...
zaoferuj spotkanie sam na sam, jezeli sie zgodzi - poznaj ją
jezeli oleje - nie proś się i dzialaj gdzieś indziej.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
"Ona mówiła, że nie całuje się z facetem, gdy nic o nim nie wie i dała tylko buziaka i wróciliśmy do reszty."
Odpowiadasz:
Mam na imię( jacek, marek itp)
i całujesz dalej, bo już coś o tobie wie.
Trzeba było jej coś dowcipnego powiedzieć, a nie od razu odpuszczać. Śmiech pomaga rozluźnić taką atmosferę.
"Odpowiadasz:
Mam na imię( jacek, marek itp)"
Kurczęę, o tym pomyślałem dopiero po fakcie xD. Kiedy już wróciłem do domu i przed snem rozkminiałem całą sytuację, to pojawił się w głowie ten scenariusz. Jeśli jeszcze raz zarzuci tekstem o nieznajomym, to to wykorzystam
Kiedy całowaliśmy się na łóżku w pokoju ona co chwilę powtarzała, że mnie nie zna i do niczego nie może dojść. Ja wtedy mówiłem, że "szanuję to, że nie jest łatwa" i jechałem dalej. Kilkakrotnie powtarzałem to, że rozumiem i szanuję to, że z nieznajomymi tego nie robi, całując ją dalej. Aż w końcu uśmiechnęła się podsumowując te wszystkie teksty o zrozumieniu i szanowaniu
Nie napisałem jeszcze, że gdy powiedziała pierwszy raz, że nie całuje się z nowopoznanymi, to powiedziałem, że jakoś z tym facetem kątem oka widziałem jak się całuje. Ona na to, że to jest jej kolega, którego zna już długo, "więc to co innego". I dała przykład, że adekwatnie moja przyjaciółka na tej 1szej domówce siedziała mi na kolanach (nie wiem czy coś znaczy fakt, że to zapamiętała).
Ja mam dwie wersje odnoszące się do tej laski:
1) chciała się zabawić "na raz" i tylko udawała niedostępną.
2) ten text na 1szej domówce i buziak na pożegnanie wówczas oraz fakt, że jednak "dała się pokonać" na 2giej domówce oznacza, że jakieś zainteresowanie jest. Tylko tak jak napisał Tantos12 - przeczy temu brak inicjatywy z jej strony. Kiedy później przytulaliśmy się w towarzystwie, to co kilka minut był krótki pocałunek, ale wszystko więcej hamowała. No i na noc wyrzuciła mnie do domu...
Co do spotkania - w mieście - w którym studiujemy - będziemy dopiero 6/7 stycznia. Jest opcja, żebym poszedł do tego klubu po świętach - jak się wówczas wobec niej zachowywać (zakładając, że znów będzie grała 'niedostępną dla nieznajomych')?
Jak pisałem na początku - nie mam jej numeru telefonu, zatem czy w grę wchodzi opcja zaproszenia na spotkanie poprzez fb?
Po tym ostatnim spotkaniu napisałem wysłałem Jej tylko wiadomość z życzeniami. Chciałbym teraz między świętami a Sylwestrem się z nią spotkać, ale nie mam nr tel. Jedyną opcją na zdobycie numeru jest 'tajna rozmowa' w tej sprawie z ową "wspólną" przyjaciółką, o której mowa na początku i która razem z nią mieszka...
Mógłby ktoś zasugerować czy odpuścić zasady i napisać o spotkaniu przez fb czy kombinować o ten numer z tą przyjaciółką...?