Witam serdecznie całą społeczność podrywaczy, która czyta mój temat...ale dość pier*olenia, przejdę od razu do rzeczy.
Poznałem jakiś czas temu dziewczynę, dobrze się z nią dogaduje, wszystko idzie jak należy i tak dalej...problem leży w ziole.
Laska pali tego dużo, moim zdaniem za dużo...praktycznie co spotkanie przychodzi z ''nabitą'' lufką, a na ostatnim przyszła jej koleżanka i tak się zjarały że musiałem odprowadzić każdą z nich do domu...
Nie pytam nawet co z tym zrobić, bo przecież nawet jeśli zakazałbym jej palenia przy mnie to i tak by to robiła w domu, tudzież na imprezach gdzie przecież nie zawszę mogę być z nią by jej ''pilnować'' zwłaszcza że nie jesteśmy razem.
Moje pytanie brzmi, czy mieliście kiedyś dziewczynę/koleżankę z taką ''słabością''? Bo mi osobiście nie przeszkadza że ona puści sobie dymek, chodzi o to że najarana zupełnie inaczej postrzega rzeczywistość przez co może się puszczać na imprezach i tak dalej....po prostu chce się dowiedzieć czy jest to jakiś poważny problem, czy tylko tak sobie ubzdurałem?(jeszcze raz zaznaczę że mi to nie przeszkadza że pali, tylko boje się ewentualnych skutków ubocznych, mam nadzieję że mnie zrozumiecie)
Uprzedzając pytania, spotykam się z nią mniej więcej tydzień, byłem na 3-4 spotkaniach i zawsze paliła.
Nie paliłem z nią ani razu ani też nie upominałem jej za to(bo i po co?)
a niech se pali, ojciec jej jestes zebys moralniaki prawił?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Po części masz rację, powinien dać sobie z nią spokój jeżeli mu to przeszkadza, a jeżeli mu to nie wadzi no to nie widzę problemu.
Kazania nic nie dadzą, tak mi się wydaje.
porozmawiaj z Nią na ten temat.
a jeśli Ci to przeszkadza ,aż tak bardzo to po się z Nią męczysz?
Nie chodzi o prawienie morałów czy też o ''męczenie'' tylko że moim zdaniem to podobny nałóg do tego jakby nałogowo piła, nie ma nad tym kontroli i boje się że jak nie będzie mnie w pobliżu to każdy będzie mógł ją mieć bo będzie na ''fazie''.
Ale nie wiem czy te moje obawy mają jakikolwiek sens, dlatego właśnie powstał ten temat.
Po pierwsze:
Fajnych lasek jest w opór, tylko faceci są palanci, i nie potrafią nawiązać kontaktu.
naprawdę, aż tak kręci Cię laska, która z przepalenia traci świadomość?
Po drugie:
Nigdy nie wiąż się z patologią. Czy to zielsko, promile, proszki, nałóg zawsze zostaje. Nie właź w bagno zwane związkiem z nałogami/używkami.
Prędzej czy później, wróci jak bumerang, z siłą wodospadu - a przy okazji, ludzie będą oceniać Ciebie przez pryzmat tego, jakimi znajomymi się otaczasz.
Na nałogowcach nie można polegać.
Po trzecie i najważniejsze:
Miej jaja mówić, że coś Ci nie odpowiada - to podstawa posiadania szacunku do samego siebie.
----------------------------------------
"...gdy kruszą się kawałki brązu, srebra albo żelaza, kowal scala je w jedno i tak tworzy się wieź..."
Powiem Ci tak mnie np. nie przeszkadza jak ktoś pali cokolwiek, aczkolwiek nie w moim towarzystwie. Nie mógłbym spotykać się z kimś, kto pali trawę nałogowo, bo to po prostu nie jest w moim stylu i znam skutki jakie wywołuje marihuana (a przede wszystkim to odbija się na mózgu + jest to nielegalne, więc można wpaść) - ale to tylko moje zdanie, ponieważ nie lubię mieć kłopotów z policją
Jeżeli się o nią martwisz, to poczytaj o skutkach jakie wywołuje palenie marihuany, a jeśli dalej będziesz twierdził, że Ci to nie przeszkadza (tak jak teraz) - to droga wolna, skoro to akceptujesz to nie widzę problemu.
"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".
"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".
Myślę że w najbliższym czasie zadecyduje co zrobić z tym fantem, wybadam trochę sytuację może jest jakiś powód przez który ciągle pali?
Nie uważam to z kolei za jakąś patologię,wbrew pozorom robi to pełno ludzi i tych bardziej wykształconych i mniej, tylko po prostu obawiam się tego co napisał kolega Rysiek ''eśli ona spalona do domu nie dojdzie to jej świadomość i zasady moralne idą z dymkiem.''
Heisenberg-Nie trzymam się sztywno zasad i wymagań, jestem raczej człowiekiem czynu i wolę improwizację, swobodę.
Myślę, że może jakbym był z nią już w związku to udałoby mi się po jakimś czasie przekonać ją małymi krokami do ograniczenia, a później do rzucenia?
Dzięki za sporo opinii i czekam na kolejne
No i co z tego, że robi to bardzo dużo ludzi? Też mi kurwa argument. Bardzo dużo ludzi jeździ też autem po pijaku, to znaczy, że i ja mam jeździć i nie będzie w tym nic złego? Dużo ludzi chleje co weekend do oporu, to znaczy, że nie ma w tym nic złego? Tym tokiem myślenia daleko nie zajedziesz.
Dla mnie zielsko pali patologia. Nie ważne czy ktoś jest dobrze wykształcony czy nie - tyle w temacie.
Gadacie. Zna ja raptem tydzien czy tam sie spotykaja tydzien, mniejsza. Sa po 3-4 spotkaniach, a ten jej juz bedzie moraly prawil, tak? I ogolnie po tygodniu juz problemy sa z tym, ze po zielsku, ktos sie bedzie do niej przystawial. No ja pierdole. Nie pasuje, krotko sie znacie, problemy juz sa, to sprobuj z nastepna, bardziej normalna i po sprawie. Laska cie chyba ogolnie wielkim szacunkiem nie darzy, skoro przychodzi ujarana.
Tu sprawa naprawdę jest prosta. Jeżeli się z tym MĘCZYSZ nie akceptujesz tego, że sobie zapali, to lepiej z nią skończ. Nie próbuj zmieniać jej na siłę. Albo zaakceptuj to, albo znajdź sobie jakąś lepszą, bez nałogów.
Heisenberg nie wiem jak patrzą, wiem natomiast że sporo koleżanek ma partnerów z nałogami i syndrom ''bad boya'' jak najbardziej działa.
A ja nie przymykam oka, tylko próbuje znaleźć poradę, bo przecież z wszystkim idzie sobie poradzić, nie?
tak czy owak gdy jej zaczniesz zwracac na to uwagę to ona się pokrzywi na Ciebie, a jej kolezanki Cię pewnie wysmieją i powiedzą zeby dała sobie z Tobą spokoj, tak okrutnie niestety jest
Jeżeli masz pytania - pisz PW
No to wychodzi na to że mam dwa wyjścia zaakceptować to lub nie...takie proste się wydaje, to coś jak ''Mecz można wygrać, przegrać lub zremisować''
Liczyłem że może ktoś był już w podobnej sytuacji i wie więcej z praktyki
zaakceptuj na początku, nie jesets z nia na tyle zgrany zeby Cie sluchała tak od razu, moze po pewnym czasie jak zobaczy w Tobie kogos wiecej niz tylko znajomego to mozesz dzialac, poki co nie odrazu.
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Wszystko jest dla ludzi, ale nie dla wszystkich. Pisaliscie o skutkach ubocznych trawki, jak ktos jest pojebany to trawa to wzmocni, jak jest normalny to bd ok. Kwestia inteligencji i umiejetnosci ogarniecia tego. Z czasem przekonasz sie jak ogarnia to ta dziewczyna.
Jesli chodzi o 'puszczenie sie' po trawie. Dla mnie obawa bezpodstawna. Laski musza czuc sie komfortowo w takim stanie, jak traca nad soba kontrole to tym bardziej chca ja odzyskac i to tworzy mnostwo oporow. Z tego tez wniosek, ze ona przy Tobie czuje sie swobodnie. Gdyby zjarala sie tak przy kims, kogo nie zna, albo kogo poznala i kto chcialby ja poderwac - uruchomiloby to mase oporow, zaczelaby po prostu panikowac i to by ja otrzezwilo.
Powiem tak - znam jeden przypadek nałogowej palaczki. Potrafiła rzucić na jakiś czas jak facet stawiał sprawę twardo, ale i tak wracała, a teraz ma palącego faceta. Słowem musiałbyś mieć atrakcyjność Johnego Deppa w jej oczach i granitowy charakter by tego dokonać. W innym przypadku albo będziesz miął zbakaną dziewczynę, albo czystą, ale inną.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Mam taką koleżankę! Laska jara od ok 6 lat i wierzcie mi że nie robi tego raz na tydzień. Prędzej raz na tydzień sobie odpuści. Sama twierdzi że jest już nałogiem, że to za długo trwa. Ale jest tak zajebistą i sympatyczną dziewczyną że jej palenie mi nie przeszkadza! Mało tego, przy niej pierwszy raz się upaliłem i to do tego stopnia że miałem utratę świadomości. Do czego piję" to że laska pali nie czyni z niej złej osoby i może warto zainwestować w tą znajomość trochę więcej" Jesteś ciekaw czemu pali? Upal się z nią, jak będziecie spaleni to bardzo szybko możesz nawiązać o tym poważną rozmowę i zostaniesz odebrany jako równy kolo a nie prawiący morały tatusiek! np: powiedz jej że Tobie się nie podoba to uczucie upalenia, odrętwienia nóg czy tego że stale bekasz że o gastro nie wspomnę (stałe objawy w moim przypadku)! I poprostu zapytaj co ją do tego pchnęło czy co ją ciągnie. ps: z tego wszystkiego aż mnie ochota na zielone naszła! No to chmura
pozdro
Spotkałem się z nią jeszcze dwa razy po napisaniu tego postu, ale chyba kolejnego razu nie będzie, NIE polecam...niektórzy koledzy wyżej niestety mieli rację.
W trakcie ostatniego spotkania znów wszystko było dobrze, dotyk, rozmowa się kleiła do momentu gdy dostała telefon że koleżanka ma dla niej ''prezent'', pocałowała mnie w policzek i tyle ją było widać...szkoda czasu i nerwów!
Ja bym ja już dawno olał alko jeszcze bym zniósł fajki też słabo (nie pale i nie mam ochoty całować się z popielniczka). Nie jesteśmy na jamajce a to PL to nie West Coast
pomijając to że zielsko ryje mózg i widzę to po kumplach ,których znam od lat. Poza tym to z taka zawsze będziesz miał skopany social proof bo będziesz ciągle się kojarzył z facetem degeneratki, narkomanki itp. Warto?