Chłopaki potrzebuje jakiś sensownych rad . jestem z dziewczyną 7 miesięcy , jej również zalezało na związku .ostatnio zauważyłem jak tak mniej błysku w oczach tz. np. nie napisze już sama od siebie (problemy z odpisaniem już u nie są) , raczej nie inicjuje spotkań , nie zbyt chętna na wspólne wypady się zrobiła . oczywiści pieszoty(seks) jest jeśli się spotkamy .Co mam robić ?-bardziej się zacząć jeszcze starac-inicjować spotkania , czy lepszym rezultatem byłoby ją olewać ?
z góry dzięki
Masz konto od 2 lat i 37 wpisow i zadajesz takie pytania?
I dlatego kurwa nie lubie związków. Ciągła walka o to kogo na górze a kogo na dole. Ciągłe domysły co zrobić by jej się dalej chciało.
Seks seksem a w ogóle dajesz jej pozytywne emocje, zastanawiałeś się nad tym?
Pogadaj z nią powiedz co ci nie odpowiada,bo kto mam jej to powiedzieć jak nie ty?
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
sama powiedziała, ze raz daje pozytywe emocje , a raz ją strasznie denerwuje .Ogólnie to sie dosyć często sprzeczamy
Popierdolone czasy mamy na związki, taka prawda
Co to się w ogóle popierdoliło. Zaskoczyły jakieś przemiany społeczne i nagle okazało się, że wszystko się pomieszało, facet jest w związku babą i klei całość, a laski ruszyły na studia, dopchnęły się do koryta, zachciało im się bawić. Nagle wiecznie słyszę, że facet chce coś budować, a kobieta spierdala nawet ze zdrowych relacji ze zdrowym facetem, który stawia dobre prognozy na przyszłość, ojcostwo i ogólnie stabilność finansową i emocjonalną. Się popierdoliło. Seryjnie. Dziewczynki wchodzą w etap studiów, nagle widzą nowe cele i zawijają interes. Kiedyś, tak wnioskuję z opowieści wielu starszych osób, aby zamordować związek, musiałeś coś odpierdolić. Musiałeś być bydlakiem. Fiutem. Kiepskim materiałem na przyszłość. Dzisiaj musisz pilnować swojej dupy, wiecznie grać, przeliczać emocje, które dawkujesz, na jakieś popierdolone wartości i znajdywać dla nich odpowiednie dawki, tak, aby babie się nie odechciało.
No i nadal nie masz gwarancji. Słucham czasami tych "kobiet" po liceum, co to nie potrafią ziemniaków dobrze ugotować, a ustawiają sobie za CEL dzianego faceta. Nie za FAJNĄ OPCJĘ, ale CEL. Nie ma hajsu, nie ma związku. Tylko gdzie kurwa w tym zdrowe partnerstwo i dojście do czegoś WSPÓLNIE? I żadna laska ci tego nie powie, ale nastały czasy, gdzie kobiety chcą się wyszaleć. Nie chodzić na imprezy, ale przyjmować fiuty. Dziś z tobą, za tydzień znajdzie nowego, któremu po tygodniu da. Jedna drugiej słowa złego nie powie
I same tak uroczo się z tym kryją.
Mamy pojebane czasy, zasady się zmieniły. Łatwiej będzie ci dostać się pod majteczki dziesięciu kobiet, niż do serca jednej. 
I powiem Ci to, co powiedział mi kumpel - zasady się zmieniły, nastała zima. Puki jesteś młody, inwestuj w siebie. Osiągnij coś, co zmieni twoje życie. Przed 27 rokiem życia w związek się lepiej nie wpierdalaj. Współczesne studentki chcą się wybawić, bo tak zrobiło się modnie. Chcą posmakować wielu fiutów. Więc jeśli nie masz przynajmniej trzech, to masz raczej przejebane.
Zrób z tego blog i na główną. Zgadzam się z tobą.
niedojrzałe młode związki są z reguły niestabilne, jak ona chce srania tęczą i jednorożców co spotkanie to tak sie nie da, nie będzie cały czas super, bo wchodzi proza życia
jeżeli pomimo starań (głównie twoich ?) sie nie dogadujecie to nie ma sensu ciągnąć tego na siłę, robić z siebie jamniora, zebrałeś doświadczenie z którego skorzystają inne
w twoim wieku skupiłbym sie właśnie na tym aby stać się 100% facetem którego te inne będą chciały, bo w związku również sie rozwijasz i potrafisz dać kobiecie to czego potrzebuje
analogia do pracy, jak masz bogate CV to nie masz problemów z zatrudnieniem
they hate us cause they ain't us
Yami , za to co napisałeś należy Ci się zimne piwo a nie jakieś śmieszne punkty pomocy
. Aż strach pomyśleć co będzie za 20-30 lat skoro teraz już ludzie zmieniają partnerów jak skarpetki i generalnie traktują związki jako coś prozaicznego. Wszystko wina mediów które taki styl życia promują i lansują na przykładzie gwiazd z hollywood'u gdzie związki się walą jak domki z kart , a potem happy news , że kolejna wielka miłość a potem kolejny rozwód i tak w kółko .