Cześć,
od dłuższego czasu znam Wasze forum, bo zawsze interesowałem się sprawami społecznymi, z resztą nawet moje studia były z tym związane. Mówiłem sobie, że jak będę miał problem z
kobietą to skorzystam z Waszej pomocy. Więc jestem, co oznacza, że jest też problem.
Z góry chciałbym zapowiedzieć, że to nie jest problem rodem z gimnazjum, mam jednak trochę więcej latek. 
Pracuję od kilku lat w pewnej dużej krakowskiej firmie. Od około 2 lat pracuje tutaj także dziewczyna o której będzie mowa. Karolina jest nieprzyzwoicie ładna, mówię to z góry,
jest rok młodsza ode mnie - ma 24 lata. W firmie mam bardzo dobry kontakt ze wszystkimi, często chętnie poznaję nowych ludzi, więc jak tylko 2 lata temu przyszła Karolina to zwyczajnie w dobrym stylu poszedłem się z nią przywitać. I w zasadzie tyle. Przez 2 lata czasami rozmawiałem z nią podczas przerwy kawowej gdy akurat odbywaliśmy ją razem, czasami kiedy kończyliśmy pracę razem to też zdarzało się porozmawiać, ale to wszystko, z góry mówię, że na pewno nie wszedłem z nią w relację koleżeńską ani nie wpadłem do tzw. strefy przyjaźni. Po tych rozmowach zauważyłem, że dziewczyna poza tym, że jest ładna to jeszcze ma poukładane w głowie, ale jakoś nie za bardzo przyszło mi do głowy ją podrywać. Gdzieś tak ponad miesiąc temu dostaliśmy do realizacji projekt, nie będę się rozpisywał bo to nie o to chodzi, ważne jest, że ze względu na ten projekt musieliśmy z Karoliną spędzać więcej czasu razem. No i wiadomo jak to jest w pracy, trochę pracy, trochę gadania.
Prywatne rozmowy z Karoliną szły naprawdę świetnie, starałem się je prowadzić w taki sposób żeby dziewczyna mówiła sporo o sobie a mało dowiadywała się o mnie. Trochę oczywiście jej tam opowiadałem jak pytała o mnie, ale raczej dawałem jej same ogólniki i choć była zainteresowana wieloma rzeczami w moim życiu to często zwinnie zmieniałem temat albo obracałem jej pytanie w żart. Ogólnie naprawdę w porządku, po jakimś czasie dziewczyna sama zaczęła opowiadać mi różne historie o sobie, o swojej rodzinie itp. Ona ma swoją wielką pasję - śpiewanie, od 12 lat jest wokalistką i jest w tym świetna i niesamowicie w to zaangażowana. Zaimponowało mi to w niej, ogólnie zrobiła na mnie wielkie pozytywne wrażenie. Z jej strony po jakimś czasie zacząłem odczytywać wiele oznak zainteresowania moją osobą, początkowo prowadziła ze mną te rozmowy, ale później zaczęła się nieustannie do mnie uśmiechać, utrzymywać dłuższy kontakt wzrokowy nawet w momencie gdy nie prowadziliśmy rozmowy, na sali gdzie pracujemy w dosyć dużej odległości od siebie często łapałem ją na tym, jak z daleka spoglądała na mnie, ogólnie zainteresowanie duże bez wątpliwości. Zaczęła mi mówić jakie cechy jej się we mnie podoają, przyznała, że lubi pracę ze mną itp. Zacząłem do naszej znajomości wprowadzać trochę dotyku, ale z dużym wyczuciem, bo Karolina jest raczej osobą spokojną, może trochę nieśmiałą i nie chciałem jej spłoszyć, więc ograniczyłem się do minimum. Kiedyś luźno zaproponowała żebym wpadł na jej koncert,ale nie zdecydowałem się, wiem, że na tych koncertach ona ma dookoła siebie duży wianuszek adoratorów i nie chciałem być kolejnym z wielu, który czeka na swoją kolej w rządku. Nie tylko na koncertach ma adoratorów, ma ich chyba wszędzie, na facebooku pod każdym zdjęciem ktoś ją komplementuje, zaprasza gdzieś itp.
Po 3 tygodniach naszej "współpracy", wszystko układało się świetnie i podjąłem decyzję, że to pora aby gdzieś ją zaprosić. Kiedy akurat byliśmy sami zaproponowałem jej spotkanie, zareagowała bardzo entuzjastycznie i z chęcią się zgodziła. Gdy poprosiłem ją o numer wyrecytowała mi go tak, jakby tylko czekała kiedy ją o niego zapytam. Po kilku dniach zadzwoniłem do niej i umówiliśmy się na spotkanie, nadal była tak bardzo entuzjastycznie nastawiona. Ja się nie ekscytowałem, bo choć dziewczyna jest świetna to z doświadczenia wiem, że nie ma sensu chwalić dnia przed zachodem słońca. No i tak było. W dniu spotkania ona napisała mi kilka godzin przed spotkaniem, że nie da rady się spotkać, podała jakiś w miarę racjonalny powód, przeprosiła mnie i zapytała czy możemy spotkać się w innym dniu. Odpisałem jej tylko: "OK będziemy w kontakcie". Zadzwoniłem do niej po 2 dniach żeby umówić się na inny termin, ale nie odebrała telefonu. Nie dzwoniłem drugi raz, przecież widziała, że dzwoniłem. Niestety nie oddzwoniła, co trochę mnie zdenerwowało, zdecydowałem, że pogadam z nią o tym w pracy. Jednak następnego dnia wieczorem sama się odezwała, napisała sms z przeprosinami, że nie odbierała, niby miała akurat
próbę wokalną. Trochę mnie zdziwiło, że odezwała się, ale tak późno. Sumienie ją ruszyło? Nie wiem. Nie odpisałem jej już nic, bo nawet nie wiedziałem co, następnego dnia
mieliśmy się widzieć w pracy. Jak wszedłem do pracy na tą salę to z jej strony od razu zauważyłem zainteresowanie, widziałem, że spogląda na mnie. Chciałem porozmawiać z nią sam na sam, więc nie podchodziłem do jej biurka, wyczekałem moment i złapałem ją na stołówce. Przywitałem się, ona się uśmiechnęła, popatrzyła mi w oczy i powiedziała, że musi iść gdzieś tam, co było dziwne bo zwykle by ze mną trochę porozmawiała. Olałem to, poszedłem w swoją stronę. W pracy tego ani następnego dnia już jej nie spotkałem, więc zadzwoniłem wieczorem po 2 dniach. Nie odebrała. Kolejnego dnia wieczorem znowu napisała mi sms, tym razem dłuższy. Nie będę pisał dosłownie, ale to było coś w stylu: "Przepraszam za moje zachowanie, mam duże problemy w zespole, mam nadzieję, że Cię nie uraziłam swoją postawą. Niedługo powinno udać mi się wszystko poukładać." Trochę dłużej i subtelniej to napisała, ale sens był taki. Nic jej nie odpowiedziałem, bo nie ma sensu takiej dyskusji toczyć przez sms. Nie wiedziałem za bardzo jak zareagować, więc... nie zareagowałem. W pracy skończył nam się ten projekt, więc nie widzimy się już tak często. Z jej strony nadal duże oznaki zainteresowania w moim kierunku, ciągłe spojrzenie, uśmiechy, "podglądanie", ale ja zaczęłem ją trochę olewać (nie ciągnę rozmów, nie odzywam się przez telefon, staram się ograniczać do przywitania), co z resztą nie przychodzi mi łatwo, ale to chyba jedyna droga w tym momencie. Liczyłem, że odezwie się sama jak zobaczy, że coś jest nie tak jak zawsze, ale minął już tydzień i nic. Teraz w pracy nie będziemy widzieć się w ogóle, bo mam pewną zmianę i w biurze będę dopiero 24 czerwca.
Ogólnie ostatnio dziwnie się ta dziewczyna zachowuje. Odkąd zaprosiłem ją po raz pierwszy to zaczęła ubierać się strasznie ładnie, mocno eksponuje swoją urodę. Wcześniej tak nie było, ubierała się w sposób stonowany, nawet trochę zbyt "babciowato". Poza tym w mojej obecności zaczęła mocno interesować się innymi facetami, choć do tej pory trzymała się głównie tylko w gronie koleżanek. Drażni mnie to jak tak ładnie ubrana interesuje się kimś innym, ale nie reaguję, staram się nie pokazywać emocji po sobie.
Teraz pytanie: jak odebrać jej zachowanie?
1. Czy ona po prostu ma mnie w dupie? Jeśli tak to nie wiem po co takie mocno dwuznaczne zachowania.
2. Czy chce żebym się o nią trochę postarał? W końcu ma mnóstwo adoratorów, nie jeden gość już ją gdzieś zapraszał i musiała go zlewać. Koleżanka (też ładna) kiedyś żaliła mi się, że faceci tak łatwo się poddają w relacjach z nią, ona często olewa gości tylko po to aby zobaczyć na ile ich stać. Zwykle nie wracają po 1 - 2 próbach podejścia.
3. Jest jeszcze taka sprawa, że w pracy ogólnie mam dużo kobiet ze względu na profil firmy, no i mam 2 takie swoje adoratorki, ładne dziewczyny, ale ja traktuje je tylko jako
koleżanki. Z boku może to wyglądać inaczej, bo one chodzą, przytulają się itp. Może Karolina myśli, że jestem jakimś amantem-kobieciarzem i boi się, że chce się z nią spotkać tylko dla seksu?
Ogólnie gdyby to była dziewczyna poznana przypadkowo na ulicy tydzień temu to nawet nie zawracałbym sobie głowy, ale tę udało mi się poznać trochę lepiej i nie chcę poddawać się tak łatwo. Muszę tylko zrozumieć o co jej chodzi, bo jej zachowanie jest mocno nielogiczne i dwuznaczne.
Mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca tego posta, będę wdzięczny za pomoc w zrozumieniu tego tematu. Pozdrawiam!
Za dużo analizujesz. Jak tyle będziesz myślał to ona albo sama zrezygnuje (jeżeli jest zainteresowana) lub ktoś inny ją wyrwie Tobie. Musisz wprowadzić odważne czyny i zachowania wobec niej. Być może nie jest wogóle zainteresowana tylko traktuje Cię jako kolegę i po prostu się bawi Twoim zainteresowaniem. Spróbuj ja gdzieś zabrać, gdzie będziecie sam na sam żeby pchnąć to do przodu. Jak znów będą wymówki i zlewanie Twoich telefonów to wiadomo co robić - dać sobie spokój. Pozdro.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Tak jak napisałem, będę się z nią widział 24 czerwca w pracy, o ile ona będzie miała grafik pokryty z moim, więc na razie wyrwanie jej gdzieś jest niemożliwe.
Może i analizuję, ale przecież po to jest mózg, jedni z niego korzystają, drudzy nie.
Gdyby chodziło o kobietę poznaną przypadkowo na ulicy czy na imprezie kilka dni wstecz to rzeczywiście takie myślenie byłoby przejawem desperacji. W tej sytuacji jest trochę inaczej bo znam ją dłużej, z czego przez ostatnie tygodnie miałem okazję poznać ją bliżej. Początkowo to ona była mocniej zainteresowana i powiem z góry, że nie podawałem jej siebie na tacy, jak wspomniałem - mało mówiłem o sobie, raczej zmuszałem ją do zgadywania, dopytywania się.
Kolejny co kręci bata na własną dupę. Jak Ci zależy na tej pracy to odpuść i zapomnij bo narobisz sobie problemów. Założę się, że codziennie idąc i wracając z pracy mijasz masę kobiet równie pięknych i interesujących jak ona.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Szczerze mówiąc to mam gdzieś tę robotę, pracuję tutaj już prawie 5 lat, w tej firmie osiągnąłem już wszystko co mogłem, w zasadzie teraz to bardziej im na mnie zależy niż mi na nich. A jak mnie zwolnią to nie będę płakał, znajdę coś innego. Z resztą - mniejsza o moje problemy zawodowe.
Chcę tylko abyście pomogli rozszyfrować mi jej zachowanie. Rozumiem, że gdyby mnie unikała, gdyby na propozycję spotkania rzuciła oklepane: "nie mam czasu", gdyby nie chciała dać mi numeru to byłoby jasne o co chodzi. Tutaj jest jednak inaczej, patrz pierwszy post.
Chcesz analizować : proszę bardzo - mimo chodem wyczytałem kilka braków:
" starałem się je prowadzić w taki sposób żeby dziewczyna mówiła sporo o sobie a mało dowiadywała się o mnie. Trochę oczywiście jej tam opowiadałem jak pytała o mnie, ale raczej dawałem jej same ogólniki i choć była zainteresowana wieloma rzeczami w moim życiu to często zwinnie zmieniałem temat albo obracałem jej pytanie w żart."
Ale z Ciebie kurwa strateg. Pograłeś tajemniczego, że niby coś tam ciekawego kryłeś, a ona miała dostać rolę wiecznie ciekawej i zainteresowanej Tobą?
.
No patrz, a jednak życie wybrało mniej oporny scenariusz -> zostałeś jej przyjaciółką - nie dawałeś jej poznać swojego prze-ciekawego życia to i nie miała Ciebie z czym skojarzyć. Za to Ty jej wysłuchiwałeś i się wkręcałeś w JEJ świat który Ci przed Tobą otwierała. Tym samym podbijałeś jej wartość - przyjaciółko
Kurwa, przecież kobietom się mówi o sobie, o swoich zainteresowaniach, inspiracjach, historiach. Dzięki temu kobieta również może Ciebie poznać i zacząć kojarzyć z czymś dobrym, z czymś - co chce mieć przy sobie.
" Kiedyś luźno zaproponowała żebym wpadł na jej koncert,ale nie zdecydowałem się, wiem, że na tych koncertach ona ma dookoła siebie duży wianuszek adoratorów i nie chciałem być kolejnym z wielu, który czeka na swoją kolej w rządku "
... Stonuj wyobraźnie
Gdybyś się nieco lepiej zaprezentował na początku, to dla niej byś był najważniejszą osobą na tym koncercie zaraz po niej samej. Ona by czuła, że jesteś tutaj dla niej, by jej posłuchać i że Ciebie żywo interesuje to, co ona robi.
(Miałem dwie dziewczyny które zarabiały na siebie śpiewaniem - piszę powyższe zdanka z doświadczenia).
Widocznie wybrałeś grać dalej i zamiast iść na jej koncert - zgrywałeś majstra niedostępnego a w rzeczywistości prawdopodobnie masz nudne życie, bądź prowadzisz żywot którego nie lubisz, popraw mnie jeśli się mylę.
1. Po co ma Ciebie mieć w dupie skoro tak ładnie o niej myślisz i na nią patrzysz - lepiej dla niej udawać, że nie ma Ciebie w dupie, bądź też dostałeś perma do friendzonu.
2. Proszę Cię
Jakby kobieta Ciebie chciała i byś był właściwym dla niej facetem to sama by się postarała byś sobie poradził.
3.Nieee,,, ewentualnie to ona może myśleć, że jesteś amantem-kobieciarzem niskich lotów i szkoda sobie Tobą zawracać głowy prócz zbierania od Ciebie stęsknionego spojrzenia.
Może te Twoje "zaawansowane" techniki manipulacyjne działają na pewną grupę kobiet. Ale powiedz tak szczerze sam przed sobą, chciałbyś być z taką mało ogarniętą dziewczyną, która nawet tak prostych gierek nie potrafi rozszyfrować?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
A po mojemu to sytuacja pachnie Push'n'Pull'em. Najpierw ona jest zainteresowana, później Cię zlewa aby schłodzić po czym Cię podgrzewa ubierając się do pracy "lepiej niż zwykle" co więcej dorzuca prowokujące zachowanie w stylu: w twojej obecności zagaduje innych, chce wywołać zazdrość. Jak dla mnie strasznie tanio to wygląda.
Co do Ciebie drogi autorze kolego, napisali Ci chłopaki u góry że analizujesz, a ja napiszę: znajdź alternatywę dla tej panny to przestaniesz analizować i zejdzie z Ciebie ciśnienie. Wkurza Cię jej zachowanie ale nie okazujesz tego, żebyś tylko nie wybuchnął w końcu.
Pisząc znajdź alternatywę nie mam na myśli abyś od razu dał sobie z nią spokój tylko wewnętrznie wyluzował i jako PUA-UWO-MANIPULO-COŚ-TAM pokazał jej że bez niej też możesz się cieszyć towarzystwem pięknych dam i na niej świat się nie kończy, prawda?
---------------------------------------------------------------
Think different
Kolego Mendoza, nie wiem czy nick mówi o Tobie ale strasznie niepotrzebnie się spinasz. To że nie mówiłem o sobie nie oznacza że nie mówiłem nic. Jasne że jej opowiadałem, nawet sporo, ale dawałem jej raczej punkty zaczepienia a nie półgodzinne historie o sobie. Znam gości którzy potrafiliby zanudzić trupa na śmierć swoimi opowieściami i jeszcze myślą że laski to kręci. Dwa - nie zgrywałem majstra niedostępnego, po prostu ona te koncerty traktuje jak całe swoje życie i nie miałbym tam szansy pogadać z nią, bo ona po prostu musi porozmawiać przy okazji z wieloma osobami, menedżerami, producentami i tak dalej. Miałem z siebie robić klauna szukającego okazji do rozmowy? Może rzeczywiście potoczyłoby się to inaczej, ale wolałem z dwojga złego odpuścić niż wyjść na idiotę. Co do mojego życia - poprawiam Cię, bo się mylisz.
Biomen - zastanawiam się nad tym scenariuszem z p&p, ale ile to może trwać? Dwa tygodnie? Miesiąc? A co do alternatywy to spokojnie, mam co robić w życiu a kontaktów z ludźmi też nie ograniczam.
Truestory nie chcę jechać na ten koncert z powodów wymienionych powyżej. Mogę tam pojechać jak już trochę lepiej ją poznam.