Witam wszystkich !
Jestem od ponad roku w związku , oboje mamy po 23 lata, a oto mój problem z którym do Was przychodzę.
Z obecną kobietą jest mi dobrze , wszystko układa się tak jak powinno, byłem przekonany że mamy taki sam światopogląd, rozumieliśmy się bez słów , aż do tego momentu.
Widzimy się ok.3 razy w tygodniu , więc to nie za dużo. Brakuje Nam siebie dlatego postanowiliśmy zamieszkać ze sobą. Okazało się , że ona od zawsze chciała wziąć ślub , a dopiero później zamieszkać z facetem i chciałaby bym to uszanował. Oczywiście nie zgodziłem się na to. Twierdzi , że jest pewna że chce spędzić resztę swojego życia ze mną , ale na jakiej podstawie? Widząc się parę razy w tygodniu po kilka godzin ? Przecież rzeczywistość może być zupełnie inna gdy zamieszkamy razem.
Dużo o tym rozmawialiśmy. Ona w tym czasie zmieniła trochę swoje myślenie , ale mimo tego przed zamieszkaniem chciałaby zaręczyn oraz abyśmy określili po jakim czasie weźmiemy ślub.
Nie rozumiem skąd ten pośpiech u niej. Boi się , że ją zostawię i jak najszybciej chce mnie usidlić ? Mamy dopiero 23 lata , tak naprawdę nie zna mnie na tyle by stwierdzić że chce spędzić całe życie ze mną.
Chciałbym poznać waszą opinię na ten temat,być może ktoś miał już taką sytuację.
Dzięki.
Wiesz kiedy kobieta ma wolność w relacji?
Kiedy wychodzi za mąż.
U mężczyzn jest na odwrót.
Zamieszkanie ze sobą to swietny test dla związku. Masz dobre myślenie, nie słuchaj kobiet i rób swoje. Jak kocha to się przystosuje.
Nawet nie myśl o zareczynach jak nie jesteś tego pewien.
Podejmuj takie decyzje ,które przyniosa ci najlepsze wspomnienia~ Mr.X
Napisałeś "przecież rzeczywistość może być zupełnie inna gdy zamieszkamy razem" - osoba z którą jesteś doskonale powinna sobie zdawać z tego sprawę, ale jak widzisz kobiety rzadko logicznie pomyślą o tym co będzie.
Jest w Tobie zakochana z tąd wydaje jej się że jest Ciebie pewna i to jest pierwszy powód dla którego chce ślubu już niedługo. Musisz ją utemperować, powiedzieć konkretnie jakie jest Twoje zdanie na ten temat i tego się trzymać tak aby już do tego nie wracać bo będą pojawiać się kłótnie.
Moja kobieta też mnie ryje o ślub z tym że jesteśmy w związku lat 4 i ona ma 30, więc mimo że takie ślubne pierdolenie mnie irytuje to musze ją zrozumieć, taka już ich natura. Czasami one tak tego pragną że wydawałoby się że żyją dla ślubu i dzieci, nie dla faceta.
Jeżeli powiesz do niej "kochanie weźmiemy ślub, ale jeszcze nie teraz" - nie podajesz w ten sposób konkretnej daty co wcale jej nie uspokoi i rycie będzie pojawiać się znowu, ale jeżeli powiesz "kochanie weźmiemy ślub, za dwa lata, myślę że to będzie odpowiedni czas" - wtedy tworzysz jej punkt odniesienia, coś na co będzie czekać, co z tego że dla Ciebie on nie będzie prawdziwy, my tu chcemy rozwiązać problem, prawda? W ten sposób kupisz sobie spokój, dwa lata będą mijać a ty będziesz miał czas żeby się zastanowić czy aby na pewno to ta jedyna.
Pamiętaj też że jak za długo będziesz zwlekał z określeniem się to ona może Cię zostawić. Z kolei jak będzie za bardzo na Ciebie naciskać to możesz ją zostawić Ty bo jest do odpychające prawda?
Już wcześniej powiedziałem jej dokładnie abyśmy dali sobie mniej więcej rok czasu mieszkając ze sobą. Jeśli ten czas będzie wystarczający i żadno z nas nie będzie miało wątpliwości wtedy się pobierzemy.
Niestety to do niej nie dociera i chciałaby już na samym początku rezerwować salę,kościół itp. co jest dla mnie totalną głupotą...
Nazywa moje zachowanie dziecinnym , a to przecież ja myślę przyszłościowo. Nie pomyśli , że kiedy jej zakochanie opadnie to zorientować się może że jednak do siebie nie pasujemy...
Tak samo jak Ciebie bardzo mnie to irytuje i zamiast przybliżać mnie do tej decyzji jeszcze bardziej odpycha.
Dzięki za odpowiedź i radę.
W 100% się z Tobą zgadzam, dokładnie tak samo uważam, niestety ona już nie... Potrafię pójść na kompromis,ale ślub nie jest jakąś "błachostką" żeby stwierdzić a co mi szkodzi zaryzykować.
Jest mi z nią bardzo dobrze, ale trudno jeśli zdecyduje się odejść i znaleźć kogoś kto ożeni się z nią w ciemno,to nie będę jej zatrzymywał. Chyba,że ja pierwszy odejdę bo zaczyna robić się to męczące.
Dzięki, pozdrawiam.
Labo, pytanie PUA o małżeństwo to jak pytanie małpy o opinię na temat sterowania samolotem.
nie oczekiwałeś chyba ze koledzy powiedzą ci : tak słusznie robisz- żeń się.
Jeżeli wyżej niż małżeństwo, rodzinę czy tradycję cenisz sobie niezależność i wolność to lepiej pozostań w stanie kawalerskim.
W moim jednak odczuciu to STRACH paraliżuje cie przed odpowiedzialnością, a pytanie na forum dla podrywaczy zadałeś tylko po to zeby znaleźć dla siebie usprawiedliwienie i zwalić odpowiedzialność na innych.
Spodziewałem się takich odpowiedzi że strony facetów. Sam podobnie sądzę,ale do każdego wpisu tutaj zawartego mam dystans. Nie potrzebuję usprawiedliwienia.
Sądzisz,że taki pośpiech jest uzasadniony i ma sens? Choć teraz jest idealnie,to nikt nie wie jak będzie gdy zamieszkamy ze sobą.
Nie rozumiem czemu nie możemy dać sobie czasu na lepsze poznanie się tylko wszystko musi być na już. Mam ciężki charakter, a ona tak naprawdę nie zna moich zalet i wad które mogą mieć znaczenie w naszym wspólnym życiu. Tak samo ja nie znam jej.
Strach będzie dopiero gdy uznamy, że do siebie nie pasujemy a będziemy już małżeństwem.
Dzięki za odpowiedź.
Panie ostrożny i wygodnicki Lobo, piekarnik też testujesz przed zakupem?
Jeśli chcesz prawdziwego związku, takiego na zawsze, na całe życie, to poświęć więcej czasu na romantyczne randki. Na rutynę małżeńską będziecie mieli jeszcze dużo, dużo czasu.
A jeśli wizja „związku na zawsze” przeraża cie , to tym bardziej daruj sobie wspólne mieszkanie. Wywierając presję na dziewczynie i manipulacją zmuszając ją do „małżeństwa na próbę”, odzierasz ją z marzeń i wartości które mogłaby zrealizować z prawdziwym, odpowiedzialnym i dojrzałym mężczyzną.
Droga koleżanko, pojechałaś grubo z tym piekarnikiem

Na piekarnik masz gwarancję producenta na 1 czy 2 lata, coś nie tak to naprawią lub wymienią. A on jak się ożeni i będzie źle to co, żonę teściom odstawi?